ďťż
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal
GREEN PARTY, czyli III Impreza Wydziałowa (City Hall)
Moja mała kocia banda, czyli Rudy i Neko
Wszystko zaczęło się od gekona, czyli historia pewnego kota
Prizers czyli jak zdobyc x-boxa w nieco ponad miesiac.
Remontowoz, czyli auto z hakiem lub maly dostawczak
Ogniem i mieczem, czyli jak Włosi ekranizowali Sienkiewicza.
Sasza & fashion - czyli modowe wzloty i upadki
Dwaj rycerze czyli polowanie na księżniczkę
Bodajbo, czyli anonimowe piosenki z Odessy
Męskie problemy czyli chora prostata
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mateurik.opx.pl

  • Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal

    Ponieważ ustaliłyśmy już, że fascynacja Saszą rozwija nas nie tylko emocjonalnie, ale też intelektualnie - budzi nowe zainteresowania, odświeża stare i dzięki niej jesteśmy bardziej wyedukowanymi kobietami , niniejszym mam przyjemność otworzyć wątek poświęcony Rosji, czyli ojczyźnie Saszy.
    Aby zaś wprowadzić się w intelektualny nastrój, zaczniemy od wiersza:

    Умом Россию не понять,
    Аршином общим не измерить:
    У ней особенная стать –
    В Россию можно только верить.
    Фёдор Иванович Тютчев, 1866

    Umysłem Rosji nie zrozumiesz,
    I zwykłą miarą ją nie zmierzysz:
    Postać szczególną ona ma —
    W Ruś można tylko wierzyć.
    Fiodor Iwanowicz Tiutczew, 1866




    No i proszę! Równo miesiąc po tym, jak nadałam wątkowi przewrotny tytuł "Umysłem Rosji nie zrozumiesz", ukazała się odpowiedź... literacka! Książka o podtytule "Sensacja! Rosję jednak można zrozumieć" (nikt mi nie wmówi, ze to przypadek, po prostu jestesmy sławne )
    Oto ona:


    A oto wywiad z autorem:

    Ja patrzę na nasz kraj ze Wschodu i widzę sukces. Ale wszyscy są tak przygnębieni, mówią, że już głupiej i gorzej niż u nas być nie może. Zapraszam. Każdy Polak powinien dwa razy w roku na dwa tygodnie przyjechać do Rosji, może wtedy doceni Polskę - mówi Wacław Radziwinowicz, korespondent "Gazety Wyborczej". Właśnie ukazała się jego książka "Gogol w czasach Google'a".

    Skąd się wziął tytuł "Gogol w czasach Google'a"?

    - Broń Boże, nie z zarozumiałości, ale z pewnego zaskoczenia. Gogol czy Szczedrin, wielcy pisarze, z ogromnym poczuciem ironii, humoru, takiego smutnego humoru, o Rosji napisali już wszystko. Przez dziesięciolecia, czego się o niej nie powiedziało, to już było u Gogola, to już było u Szczedrina. "Rewizor" jest po prostu biblią. I mogło się wydawać, że w momencie gdy w Rosji nastaną elektroniczne media, internet, gdzie wszystko można natychmiast opublikować, że te sztuczki, które czynownicy od Gogola stosowali, żeby zamydlić oczy i ocaleć przed gniewem "nacialstwa", no to się już skończyło. Że już tego być nie może. A mimo to jak jedzie prezydent Miedwiediew do Samary, to mu po drodze rozrzucają dynie i melony w polu, żeby udawać, że jest wielki urodzaj. I to jest nagrywane, to jest w internecie, to wszyscy mogą zobaczyć. Jedzie Putin ładą kariną od Czity do Chabarowska po drodze, która naprawdę nie istnieje, do końca nie jest zbudowana, i tych ład jedzie kilka. Ludzie pokazują w internecie, jak one jadą, jak są wymieniane. To znaczy, że mimo wszystko te mechanizmy gogolowskie cały czas działają. Najbardziej uświadomiłem sobie, że tak właśnie jest, kiedy byłem w Uljanowsku, tam, gdzie jest konkurs, żeby 12 czerwca urodzić patriotę. Jest coś takiego, że 12 września ludzie mają tam wolne, żeby zajęli się sobą, tak żeby dziewięć miesięcy później urodziło się dziecko. Każdy, komu się uda, dostanie jakąś nagrodę, a najlepszy dostanie samochód. Byłem u ludzi, którzy dostali tę nagrodę, tego łazika, no i po prostu powstała scena absolutnie jak z Gogola - biedna, wystraszona kobieta z dzieckiem na ręku próbowała mi coś mówić, a za nią mówili inni, urzędnicy szczebla obwodowego, powiatowego. Gadali, że jest tak wspaniale, a to wszystko dzięki dobrej polityce naszego gubernatora, takiego a takiego. To nie mija, to nie odchodzi. Tak jest w naturze tego kraju, w jego ustroju.

    Według Emmanuele'a Carrere'a, autora "Limonowa", z którym niedawno rozmawiałam, mentalność rosyjska ma szansę się zmienić, bo rośnie młode pokolenie, które wyjeżdża na Zachód, tam nierzadko się kształci, przez co wchłania zachodnie standardy, które potem przeniesie na krajowy grunt. Czy pan też jest zdania, że Rosja może się zmienić?

    - Ja nie jestem zdania, ja wiem. Chociaż pokolenie, które się uczy na Zachodzie, to są dzieci zagorzałych, fałszywych patriotów, którzy kochają Rosję, nienawidzą Zachodu, ale swoje pieniądze, swoje dzieci i swoje żony trzymają właśnie na Zachodzie. Kupują w Londynie tyle domów, że Londyn zaczyna się nazywać Londongradem albo Moskwą nad Tamizą. I oni nie wrócą. Oni mogą wpływać na wiele rzeczy w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii, ale nie w Rosji. Natomiast ja z ogromnym zainteresowaniem i nadzieją przyglądam się obwodowi kaliningradzkiemu oraz Krajowi Nadmorskiemu, czyli przygranicznym strefom, tam, gdzie ludzie mają możliwość, nie tylko dzieci fałszywych patriotów, porównywania, uczenia się po prostu innego ustroju. I niech pani mi wierzy, że bardzo się różni zachowanie ludzi w Kaliningradzie od zachowania ludzi w Moskwie. Momentami ci kaliningradczycy są bardziej europejscy od Europejczyków, ponieważ chcą się pokazać jako Europejczycy. Przykładem tego jest to, że w Moskwie kierowcy zaczęli przepuszczać pieszych dopiero wtedy, gdy bardzo zostały podwyższone mandaty za ich nieprzepuszczanie. W Kaliningradzie nigdy takich mandatów nie było, ale oni to robili, nawet przesadnie. Po to, żeby pokazać, że my też nie jesteśmy gorsi. I wszelka taka inicjatywa: otwórzmy się, pokażmy, dajmy im się przyjrzeć, jest dla nas bardzo korzystna i dla nich również. Dzięki temu Rosjanie widzą, że to, co się im wmawia na temat Zachodu, że tu jest tylko homoseksualizm, zboczenia, bo taka jest propaganda w telewizjach federalnych, w mediach państwowych, że to nieprawda. Zobaczą, że ludzie żyją inaczej, ale nie ma w tym aż tyle złego. To otwarcie działa, czego przykładem jest Kaliningrad.

    A jak Rosja pana zmieniła? Czuje się pan w jakimś sensie Rosjaninem?

    - Ja się nie czuję Rosjaninem w jakimś sensie. Ja miałem babcię rodowitą Rosjankę. Ona długo żyła, mieszkaliśmy razem, mój dziadek był Polakiem, z Syberii, u niego w domu przed rewolucją mówiło się po rosyjsku. Po rewolucji uciekli do Polski, byli tzw. białymi emigrantami. Więc tutaj można powiedzieć zew krwi mnie przygnał. Ja jestem wobec Rosjan krytyczny, ale to dlatego, że poniekąd traktuję ich jak swoich. Też mam takie nawyki, które nie są fajne.

    Jakie?

    - Gadać lubię. Rozmawiać długo. No i może nieszczególnie dbam o porządek.

    A jak pan wraca do Polski, to czego panu najbardziej brakuje?

    - Kiedy na jakiś czas przestałem być korespondentem, to stwierdziłem, że w Polsce jest strasznie nudno. To życie oficjalne, polityczne, to co jest w mediach, jest takie szare, nieciekawe. Dziś np. te meteoryty spadły [rozmawialiśmy w piątek, 15 lutego - red.], to już wyskoczył Żyrinowski, że to nie meteoryty, tylko Amerykanie i trzeba im oddać. Oczywiście to bzdura, ale za każdym razem coś się takiego dzieje, co bawi i porusza. Także tego mi brakowało. A poza tym wie pani, co mi przeszkadza najbardziej w Polsce? Taki kompletny brak optymizmu. Ja patrzę na nasz kraj ze Wschodu i widzę, że jakbyśmy nie porównywali, to Polska jest bardzo udanym krajem. Krajem wielkiego sukcesu. Ale wszyscy są tak przygnębieni, mówią, że już głupiej i gorzej niż u nas być nie może. Zapraszam. Każdy Polak powinien dwa razy w roku na dwa tygodnie przyjechać tutaj, trochę sobie pojeździć, po miastach prowincjonalnych, i może wtedy jakoś doceni, że my strasznie poszliśmy do przodu. Tego dziamgania polskiego nie lubię. Rosjanie może nie wierzą w swoją przyszłość, tylko w swoją wielką przeszłość, ale to im daje siłę, napędza ich. A tego się w Polsce nie czuje.

    To może zamiast od razu jechać, niech sięgną po książki o Rosji, np. "Gogola w czasach Google'a". Planuje pan kolejne?

    - Chodzą mi po głowie różne pomysły. Taka zbitka tekstów jak w tym zbiorze ma o tyle wartość, że jest to przegląd różnych tematów z różnych czasów i z różnych miejsc. Ale powstała niejako przy okazji. Natomiast jest parę rzeczy, które trzeba byłoby bardziej systematycznie opisać. Na przykład najdzielniejsze rosyjskie kobiety.

    Właśnie ten wątek w pańskich tekstach pokazuje pewien niezwykle ciekawy rosyjski paradoks: z jednej strony kobiety tam wychowywane są w kulcie mężczyzny. Jedna z pańskich bohaterek mówi: "Nas, kiedy jeszcze jesteśmy dziewczynkami, uczą, że chłopa trzeba całe życie pieścić i pielęgnować, wycierać mu nos i nalewać wódkę, byle tylko miał spokój w duszy". A jednocześnie pisze pan, że aż 42 proc. menedżerów w Rosji to kobiety.

    - I powinno być znacznie więcej, bo to jest naród bardzo dzielnych kobiet. Wszyscy zauważają, że one są takie strojne, eleganckie, ładne, natomiast ich najważniejszą cechą jest dzielność, samodzielność, bardzo duża energia. Ile trzeba mieć siły, żeby ciągnąć to, co one ciągną.

    No właśnie. Kiedy się czyta o tych matkach, które nie wahają się przejść i przeszukać wszystkie wagony ustawione na bocznicy kolejowej, w których ciała poległych są trzymane, w drastycznie niehigienicznych i niehumanitarnych warunkach, żeby odnaleźć zwłoki syna, który zginął w Czeczenii, albo o matkach marynarzy z Kurska, czy o Annie Politkowskiej, z którą pan rozmawiał, to nasuwa się wniosek, że jedynymi osobami, które mają odwagę przeciwstawić się władzy czy zawalczyć o swoje w Rosji, są właśnie kobiety.

    - Nieprzypadkowo największym władcą tego kraju była Katarzyna II. My jej nie lubimy, bo ona Polskę rozebrała, ale sami byliśmy sobie winni. Natomiast ona zaprowadziła w Rosji najwięcej porządku. Ona przyłączyła najwięcej ziem najniższym kosztem, tzn. ludzkich ofiar. To nie jest przypadek, że przy kobiecie ten kraj najbardziej rozkwitał. Oni by nie wygrali wojen napoleońskich, gdyby nie jej reformy. Chociaż to była Katarzyna ze Szczecina, nie Rosjanka.

    Może nadzieja w tym, że kobieta zostanie prezydentem?

    - Nie, nadzieja w tym, że prezydent nie będzie mieć tu aż takiej władzy. Że nie będzie to kraj jedynowładztwa, bo to jest dzisiaj straszna pułapka, w której Rosja tkwi. Kto by to nie był, nawet najwspanialszy człowiek, to taki ustrój do współczesności w ogóle nie pasuje.
    Arcyinteresujący tekst i co ciekawe w tej części, o której mam blade pojęcie, zgadza się absolutnie z moimi własnymi obserwacjami.
    No, coś takiego
    Moje dzisiejsze odkrycie na okoliczność Dnia Kobiet (w jednej z części jest o tym mowa) - 3 krótkie, fajne filmiki po polsku na pewien ciekawy temat
    http://www.youtube.com/watch?v=srYpDGen6IA&list=PL339EB74F31604F80


    Potomkowie powstańców styczniowych na Syberii
    http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/reportaze/1535335,1,syberyjscy-potomkowie-powstancow-styczniowych.read

    O rosyjskiej duszy z Rosjaninem
    http://www.polityka.pl/swiat/tygodnikforum/1517862,1,rozmowa-z-jurijem-piwowarowem-historykiem.read

    Co nieco o Moskwie
    http://www.polityka.pl/swiat/obyczaje/1510228,1,moskwa-nie-wierzy-bogaczom.read
    Z serii opowieści rosyjskie w Polsce... wchodzę sobie dzisiaj do małego sklepiku w centrum mojego miasta po wodę mineralną, a tam bardzo wiekowa pani na zapleczu słucha sobie Chóru Aleksandrowa 'Swjaszcziennaja Wojna' - http://youtu.be/z9utjothjEU Pukam w futrynę i pytam czy mogę przeszkodzić, bo bez wody zaraz umrę, na co pani pyta czy wiem, co leci. Bo ona ma rodzinę w Rosji pod Moskwą i strasznie tęskni, bo prawie do Polski nie przyjeżdżają. Wyobraźcie sobie moją minę.
    Piękne

    Ja od dziecka rusycyzmy miałam na porządku dziennym w domu, a ostatnio Mam nie miała pod ręką polskiego słowa, więc powiedziała "no ty tam nie pri cziom"
    Ja na to - Ja ni pri ci 'om? Ona ni pri cziom i wsio ob etom!!


    Ciekawostka kulturalno-rozrywkowa.
    W Rosji od 2009r. odbywa się największy na świecie festiwal rockowy "Rock nad Wołgą" => http://ru.wikipedia.org/wiki/Рок_над_Волгой. Artyści występujący podczas tej imprezy to głównie rodzime zespoły (przez 4 lata zaledwie 10 zagranicznych, podczas gdy w polsce 10 takich zagranicznych zespołów gra na jednej imprezie.). Publiczność, to głównie rosjanie a ich liczba sięgnęła w tym roku ok. 700 tyś.!
    Światowej sławy artyści w tej kwestii mają do powiedzenia tylko tyle: "People as far as the eye can see!"
    Umysłem się nie ogarnie... Rosja tadam.

    O Rosji (różne) Dużo smaczków obyczajowych.
    http://paruski.pl/2012/03/moda-w-zsrr-czesc-1/
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • bolanda.keep.pl
  • ďťż
    Wszelkie Prawa ZastrzeĹźone! Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Design by SZABLONY.maniak.pl.