ďťż
![]() |
|||||
![]() |
|||||
![]() |
|||||
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Znów MW Finance chce z torską proponuje przewłaszczenia Główny wierzyciel spółdzielni chce ściągnąć dług od mieszka Dla każdego, kto chce robić prawo jazdy Nie chce żeby się zakochała... Lista produktów, które mogą jeść koty. chce pogadac Leptynoopornosc-kot nie umie przestac jesc Dlaczego koty nie powinny jeść zbóż 2 tyg kotek nie chce jesc Co się dzieje ? nie chce jeść ? |
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portalOd tygodnia mam małą kotkę, ze schroniska. Przez pierwsze kilka dni rzucała się na saszetki z jedzeniem (nazywają się Felix), gryzła nawet suche (Purina). Od jakiegoś czasu nie chce za bardzo jeść, weterynarz powiedział że jest za chuda, ma zapadnięte oczy(nie wiem co przez to chciała powiedzieć, jak dla mnie oczy wyglądają normalnie, ale ja nie jestem ekspertem; załączam zdjęcia kociusia: https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/576267_500296349989206_68784439_n.jpg ) dostała środek na odrobaczenie (Vetminth). Kotka waży 770g, wet twierdzi ze to za mało.. Teraz dałam jej karmę kitekat, bo może felix nie pasuje, ale też średnio ma ochotę... Eksperymentować dalej z karmami czy uparcie dawać jedną aż zacznie jeść? Mam też krople, Vita-Tonyl, podawałam je na wzmocnienie mojemu szczurusiowi, czy w przypadku braku apetytu mogę je podać kotu czy lepiej nie? PS. Wczoraj po odrobaczeniu kotka zwymiotowała w domu na gęsto, potem miała luźną brązową kupę, i zwymiotowała na rzadko. Będzie jeszcze wymiotować? W kuwecie nie widziałam żadnych robali, gęstym wymiotom za bardzo się nie przyjrzałam bo sama bym zwymiotowała, ale też nie stwierdziłam obecności robaków. tutajpoczkategori Ja nie widzę aby kotka miała zapadnięte oczy.spróbuj ugotować mięsko z kurczaka ale bez soli i podać koteczce.Można też kupić słoiczek mięska Gerbera- taki dla dzieci-kurczak, indyk, ale bez dodatków warzyw. tutajpoczkategori Witaj. Taki maly kociak szybko moze sie odwodnic, przy wymiotach i biegunce. Kiedys mialam podobny problem i kociak musial dostawac kroplowki i antybiotyki. Na szczescie wszystko dobrze sie skonczylo. Wet powinna wiedziec, ze jesli kociak niema apetytu trzeba mu podac cos na apetyt. seiyuu obsertwoj kotke, jesli dalej bedzie wymiotowac a kupka bedzie luzna, biegnij do weta. Sprawdz czy kotka sie nie odwadnia. Mozesz naciagnac delikatnie skore kociaka na karku czy na grzbiecie i jesli nie powroci do poprzedniego stanu to bedziesz wiedziala, ze jest odwodniona. Nigdy nie wiadomo co moze byc przyczyna. Trzymam kciuki za mala slicznotke ![]() Ona ma biegunkę i wymioty po środku do odrobaczania, dziś już nie wymiotowała, ale kupka dalej jest luźna. Do weta mam iść na ważenie w następny poniedziałek. Dziś kupiłam jej karmę w saszetce Whiskas Junior i mleko Whiskas, może się skusi pod wieczór? ![]() Mysle, ze kropelki mozesz podac. A jesli mala zjadla szynke to nic jej nie bedzie, najwazniejsze zeby jadla. Moje nagminnie kradna szynke z kanapek ![]() Zaczęła trochę jeść (będę jej dawać karmę Whiskas), bardzo chętnie pije whiskasowe mleko dla kotów, suchym gardzi (chyba że gryzie w nocy, a ja tego nie widzę bo śpię ![]() Kiedy przestać jej dawać karmę dla kociąt? Najgorzej że nie mam pojęcia w jakim ona jest wieku ![]() ![]() Ząbki: http://i.imgur.com/e6Tgf.jpg W porównaniu z moją dłonią: http://i.imgur.com/e1U22.jpg Takie o: http://i.imgur.com/9CDrK.jpg tutajpoczkategori Ale ona śliczna ![]() ![]() śliczna koteczka.Do roku powinna jeść karmę junior.Możesz też podawać żółtko jajka, biały naturalny serek np bieluch, trochę masełka. tutajpoczkategori Sliczna kicia... Jak na moje oko to ma jakies 4 moze 5 miesiecy...ciezko okreslic bo dachowce sa naprawde rozne jesli chodzi o wielkosc... Zgadzam sie z przedmowcami dawaj junior jesli chce, sucha karme caly czas w misce miej jesli bedzie chciala to zje...moja najwiecej wcina w nocy, ma juz ponad dwa lata i zawsze w nocy slychac dobiegajace chrupanie w kuchni... Zadbaj zeby pila...sprobuj moze bedzie pila wode...rozstaw kilka miseczek jesli masz mozliwosc...nasza lubi wode ze swojej fontanny pic ale jak miska z woda stoi to tez nie pogardzi a i lubi moczyc tez lapy w akwarium... Zdrowka malej zycze... tutajpoczkategori Mój kochany Paczacz troszkę przytył, nie czuję już tak kości, chociaż dupkę dalej ma wystającą. Codziennie ok. 6 dostaje porcję mleczka Whiskas, a pozniej o 8.00, 14.00, i 17.00 jedzonko. Suche ma ciągle w misce ale dalej gardzi. Wodę wymeiniam codziennie. Zdjęcia kotałka: https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/416878_503185843033590_1529825874_n.jpg https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc7/602273_503185929700248_703355283_n.jpg ![]() ![]() Niestety nie zaglądałam tu wcześniej, więc nie mogłam Ci pomóc, ale dobrze, że już wszystko w porządku. Co to takich manier jedzeniowych, mój kot też wybrzydzał i nie chciał jeść suchej karmy, ale potem wrzucała sobie kulki do mleka i dopiero jadła - cwaniara. Więc może Twój ulubieniec też się przekona? A jak nie, to niestety koty są na tyle uparte, że czasami wolą nie jeść niż zabrać się za coś, co im nie odpowiada;) tutajpoczkategori Bardzo ladna koteczka.Sprobuj zmienic sucha karme.Moze karma innej firmy bedzie jej smakowac. Próbowałam jej dawać inną karmę niz kitekat (purina, sanabelle) ale nie chciała. Nie tyka nic prócz kitekatu wiec dalam sobie juz spokoj, raz dziennie podaję jej krople witaminowe, na chorą nie wygląda, niech juz jej będzie ten kitekat. Pytanie z innej beczki, czy kotu nic ie bedzie po wypiciu soku (konkretnie jabłkowo malinowo winogronowy bobofrut)? tutajpoczkategori Nic jej nie będzie, najwyżej tylko dostanie biegunki. tutajpoczkategori Sprobuj kupic karme o duzej zawartosci miesa, moze ja polubi. Znow zmartwienie o Cymona:( Zmuszona bylam rozstac sie z nim na pare dni, juz drugi raz. Zostal u rodziny, pierwszy raz zniosl to wrecz bardzo dobrze, a drugi gorzej. A wiec problem wyglada tak: dzis dostalam wiadomosc, ze Kot nie je w ogole mokrej karmy (wybredny jest od poczatku, wiec to mnie zbytnio nie zaskoczylo, ale jakby nie bylo, zawsze troche jadl), jednak suchej tez mniej niz normalnie, wode pije, ale jest osowialy, duzo lezy/spi. I tak ponoc od soboty, dzis wedruja z nim do weterynarza, bo akurat pod nosem jest, wiec wizyta nie zaszkodzi. Troche czytalam i pomyslalam, ze to moze tesknota tym razem, ale natknelam sie tez na panleukopenie. Tesknote raczej wykluczam, bo dzien przed wyjazdem, gdy byl jeszcze u mnie to zauwazylam, ze jest malo ruchliwy i malo je. Tego dnia liznal piane z plynu do naczyn, ale doslownie moze z dwa pociagniecia jezyczkiem, a byla on rozcienczona w duzej mierze z woda, doslownie resztka po myciu naczyn, wiec mysle, ze to az tak mu nie zaszkodzilo. Cymon byl szczepiony tricatem na poczatku grudnia, gdy mial okolo 7 miesiecy, o wczesniejszych szczepieniach nic nie wiadomo, bo dopiero wtedy znalazl sie w schronisku. Na zewnatrz nie wychodzi. Jedynie bylismy u weterynarza jakis tydzien przed pierwszym dniem tej osowialosci i braku apetytu, wiec ewentualnie mogl sie tam czyms zarazic. Na szczepienie nastepne mamy przyjsc dopiero za pare miesiecy, ale doczytalam sie, ze juz jedno w miare uodparnia na panleukopenie. Mam nadzieje, ze tego nie ma, ale normalnie sie nie zachowuje:( Weterynarz moze cos powie konkretnego wieczorem, ale dla pewnosci chcialam jeszcze tu zapytac, czy ktos mial podobna sytuacje. I czy w ogole jest mozliwe, ze ma robaki moze, jesli niecale dwa miesiace temu byl odrobaczany? tutajpoczkategori Jeśli nie wymiotuje, nie ma biegunki, temperatury to nie panleukopenia. Napisz co po wizycie u weta? tutajpoczkategori Uff, troche mi ulzylo po Waszych odpowiedziach, ale nie jestem do konca pewna, bo juz w domu caly dzien przed wyjazdem malo jadl, ciagle lezal. Moze byc, ze z powodu goscia "intruza" (czlowieka) przez kilka dni w domu tak sie zachowywal? Bo jak teraz sobie przypominam i analizuje, to dziwnie zaczal sie zachowywac, juz od tamtego poniedzialku, od dnia odwiedzin rodziny. Wracam dopiero za dwa dni, mam takie wyrzuty sumienia, ze musialam go zostawic, ale nie mialam wyboru, na nastepne kilka miesiecy na szczescie nie ma zadnych wyjazdow w planach.. tutajpoczkategori Kotos byl wlasnie u lekarza i co sie okazalo? Zapalenie gardla. Niezle sie zaskoczylam. Cymek dostal antybiotyk, w czwartek nastepny zastrzyk i w sobote ostatni. Wiec troche bylam zszokowana, ale wazne, ze dzialaja:) tutajpoczkategori Gaioe teraz kotek szybciutko wyzdrowieje i tego mu życzę. tutajpoczkategori Równiez powrotu do zdrowia życze, i więcej zdjęć wstaw jak możesz, bo kiciuś piękny. Pozdrawiam ciebie i koteczka Powrót do góry Dziekuje:) Maly z niego chorowitek odkad u mnie jest, ale mysle ze to jeszcze poschroniskowa nizsza odpornosc, pewnie potrzebuje troche czasu, zeby stac sie malym, silnym lwem, ale damy rade;) Powrót do góry Zdrówka dla kocika i dużo mizianek. ![]() Zycze tez kotkowi zdrowka.Duzo glaskow Śliczny kotek i też życzę zdrówka dla kici. Powrót do góry Najgorsze wiadomosci.. Ostatnie dni pelne wizyt u weterynarza, jestem zalamana szczerze mowiac. Wrocilam, a Cymon brzuch jak nadmuchany, codzienne wizyty, okazalo sie, ze ma jakies robale, dostaje zastrzyki na wzdecia, odrobaczony juz dwa razy zostal, jutro nastepna wizyta, a brzuch co prawda coraz mniejszy, w porownaniu do tego jaki byl na poczatku, ale dalej duzy i twardy. Wet podejrzewa, ze to od robakow, choc przez dwa miesiace objawow nie mial,dopiero w ciagu ostatniego tygodnia. Dostalismy jeszcze taki plyn na wzdecia dla dzieci, pomaga troche, pomalutku, ale pomaga. Serce mi sie kraja jak na niego patrze, taki bidula wychudzony, a brzuch taki wzdety duzy:( Jutro bedziemy usg robic. Jak narazie lezy Cymon, slabiutki, ale coraz lepiej, ale widac z dnia na dzien mala poprawe.. dnia Nie 14:44, 03 Lut 2013, w całości zmieniany 2 razy Powrót do góry Bardzo mi przykro, że kotek cierpi. Ale cieszę się, że już mu lepiej - jak napisałas, niewiele, ale lepiej. Mam nadzieje że już nie będzie chorował i się męczył, wygłaskaj go ode mnie i poprzytulaj. Tak to jest, niektóre koty są chorowite... ale grunt to się nie łamac, i iść dalej. Życzę żeby Cynamonek wyzdrowiał, no i żeby już nie chorował więcej. Pozdrawiam, KociaraNaStoDwa Powrót do góry A czy miala moze ktoras z Was podobna sytuacje? Pytam, bo juz nawet nie mam sily szukac w internecie, bo coraz to gorsze choroby mozna znalezc:( Powrót do góry Ja sie niestety nie spotkałam z takim przypadkiem, ale myślę że regularne wizyty kontrolne u weterynarza, regularne badania krwi, moczu i kału i powinnaś dokładnie znać stan zdrowia kotka i odpowiednio wcześnie zareagować, jeżeli jakaś choroba by się pojawiła... Powrót do góry Problem w tym, ze Pan Mruk juz prawie od tygodnia sie meczy z tym brzuchem:( Malo je, ale zawsze cos, od dwoch dni coraz wiecej, reaguje nawet mruczeniem na krzatanie sie w kuchni, tak jak wczesniej. Z relacji wynika, ze brzuch przed moim przyjazdem byl jeszcze wiekszy, a teraz lepiej jest, wiec wole nie wiedziec, jak bylo wczesniej. Na szczescie rodzina zareagowala szybko wizyta u weterynarza, wiec zrobila tyle, co i ja bym mogla zrobic. Tak mi szkoda Malucha, zapalenie gardla, a przy okazji wyszlo na jaw, ze robaki... Nie wiem zupelnie jak mu pomoc z brzusiem:( Masuje delikatnie, dostaje plyn ten dla dzieci na wzdecia, ale chcialabym mu jeszcze bardziej ulzyc.. Powrót do góry Gaioe przypomnij mi ile Cymon ma miesięcy? Najlepiej zabrać kupolka do zbadania co to za robale a potem dobrać odpowiedni środek do tych robalów, ale nie jednorazową końska dawkę tylko mniejsze dawki a parę razy w odstępach czasowych, bo robale mają rózne stadia rozwojowe i te co zabije sie najpierw wyjda ale potem znowu dorosną te niezabite(z jajek) i od nowa problem.Osłonowo na jelitka możesz podać kleik z siemienia lnianego. Szybkiego pozbycia się robali życzę i zdrowia dla Cymonka. Powrót do góry Teraz ma okolo 9-10 miesiecy. Przy odrobaczaniu mnie niestety nie bylo, ale ponoc jakies zarkrecone, duze, wiec moze weterynarz wiedziala z opisu. A co z tym brzuchem? Bo najbardziej mnie on przeraza:( Cymon strasznie schudl przez to wszystko, kregi mu mozna liczyc, a brzuch taki wielki, ze ta jego chudosc sie w oczy nie rzuca nawet:( Powrót do góry Jeśli był odrobaczany tabletką to możliwe że przy niewłaściwym podaniu wypluł ją za chwilę i tyle było odrobaczania.Ten duży brzuch wg mnie to z rozkładających się robali, dobrze że jest już prawie dorosły bo były przypadki że kocięta nieprzeżywały odrobaczania i jego efektów.Zbierz kupala i daj do zbadania, bo niektóre środki są specjalnie na konkretne robale i wtedy łatwiej się ich pozbyć. Powrót do góry Tak zrobimy z ta kupa. Ale to robaki az takie wzdecie mogly by spowodowac, ze brzuchol taki twardy? Bo przed odrobaczaniem on juz taki byl, jak jeszcze sie nie rozkladaly. Dziekujemy za rady, zawsze troche lzej, jak sie podzieli problemem z kims doswiadczonym:) Powrót do góry Rozkładające robale powodują gazy-a one duży brzuszek.Trzeba dokończyć odrobaczenie.Kotek mojej koleżanki był tak zarobaczony że wymiotował tez robalami, a teraz jest zdrowym kotkiem po kuracji. Powrót do góry A nierozkladajace sie przed odrobaczaniem tez moga wywolywac to samo? Bo brzuch najwiekszy byl przed odrobaczaniem jeszcze. dnia Nie 16:23, 03 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz Powrót do góry Duży brzuch tez może być przez te robale. Powrót do góry Dziekuje:) zobaczymy jutro, co wet powie. Powrót do góry Ja to juz w ogole mega przejeta jestem:( ciagle cos, jak nie jedno to drugie, mam nadzieje ze w koncu bedzie calkiem zdrowy.. Dziekuje za wsparcie. dnia Nie 18:22, 03 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz Powrót do góry Gaioe a twój kotek jest wychodzący na dwór? ma w kuwecie żwirek czy piasek? interesują go kwiatki doniczkowe-kopie w ziemi doniczkowej? Aby sie pozbyć robali nie wychodź z nim na dwór, jesli ma piasek w kuwetce to zamień na żwirek i nie pozwól aby miał dostęp do ziemi w doniczkach, bo w ziemi mogą być jajeczka pasożytów robali. Powrót do góry Ma zwirek, na dwor nie wychodzi, od przybycia Cymona, ja milosniczka kwiatow, pooddawalam wszystkie, bo wiekszosc trujacych z tego co czytalam, a ona na wszystkie sie czail. Lezy ostatnio tylko ciagle jak nie on i spi. Juz funkcjonowac normalnie sama przestaje, tylko go obserwuje, a to przeniose go na poduszke podgrzewana, jak sie gdzies na podlodze polozy, zeby cieplej mu bylo, to jak sie go polozy tak lezy. Przyjdzie sie troche potulic, czesciej niz jak jest zdrowy, ale najdziwniejsze jest jak siada, np. przodem do sciany i siedzi w takiej pozycji pare minut. Oby to tylko robale do wyleczenia byly... Powrót do góry Gaioe pozbędziesz się robali u Cymona, tylko trzeba być konsekwentnym i podac tyle razy środek ile zaleci lekarz weterynarii.W normalnych przypadkach podaje się 2 razy w odstępie 10 dniowym, ale tutaj może trzeba będzie podać jeszcze raz. Powrót do góry Kochana pisz jak z kotkiem... Przeczytalam i az mi serce mocniej bije... Trzymam kciuki za malucha... Powrót do góry Również trzymam kciuki za zdrowie kiciusia... Powrót do góry Gaioe,wzdety brzuszek moze byc tez wywolany niewlasciwa dieta np. resztki ze stolu.Wzdecia moga byc,tez spowodowane zaklaczeniem, tak bylo u mojego Cezara.Czy podajesz Cymonowi regularnie paste na odklaczenie?Jak jest z wyproznianiem? Powrót do góry Paste dostaje dosc czesto, a poza tym lubi czesanie, wiec czeszemy z dwa razy w tygodniu co najmniej. Kupy nie robi teraz prawie w ogole, chyba z trzy dni temu byla ostatnia, po odrobaczaniu. Resztek ze stolu nie dostaje zadnych, suche royal canin, mokre animondy czasem mieszanej z Felixem, bo sama mu nie smakuje. Z Niemiec przywiozlam mu kocie pysznosci, CatNatura, okolo 50%mieska, tunczyk w zalewie, a on ani tknie. Jedyne co mu daje to surowa rybke. Wiem, ze to moze niedobrze, ale to doslownie jedyne, co chce zjesc i i tak jak ptaszek tylko skubnie pare kesow, a ryba wiecej wody ma napewno niz suche, bo wody tez nie pije. Ja wiem, ze jak chory to i apetytu i checi na zabawe nie ma, ale on jedyne, co robi to przejdzie pare krokow, zeby polozyc sie w innym miejscu.. O wlasnie zrobil kupke, ale jedynie kulke, ktora przykleila mu sie po wyjsciu z kuwety, wiec musialam ja sama wziac przez papier, robali nie bylo w niej widac. dnia Pon 9:13, 04 Lut 2013, w całości zmieniany 2 razy Powrót do góry Gaioe a może on ma w jelitach kamienie kałowe? I nie potrafi zrobić kupki.Weź go do weta niech to sprawdzi też. Powrót do góry Zapytam, zapytam tez o FIP, niech zrobi badanie krwi no i te usg. Serce mi sie kraja, a musze czekac do 16. Moj pierwszy kot, takie oczko w glowie, oczy mam juz cale zapuchniete od placzu jak na niego patrze, biedactwo.. Nawet nie wiecie jaka ulga, ze moge sie z Wami podzielic moim smutkiem, dziekuje.. Powrót do góry Gaioe czekamy na wieści po wizycie u weta.Trzymaj się dzielnie.Ja trzymam kciuki za zdrowie koteczka. Powrót do góry Cymon ma na 90 % FIP-zakazne zapalenie otrzewnej... Jutro jedziemy zrobic jeszcze test na potwierdzenie, do 3 dni ma byc wynik.Nie potrafie sobie z tym w ogole poradzic. Poczekam na wynik, jesli to pewne, chyba bede musiala pozwolic mu zamknac oczka na zawsze... Powrót do góry Gaioe na jakiej podstawie wet stwierdził że to FIP na 90%?Ja bym wybrała się do innej lecznicy weterynaryjnej.Bo wkurza mnie u wetów takie podejście -duży brzuch to musi być FIP jak kotek jest domowym dachowcem.Jakby to był rasowy kot to jestem pewna że skakałby wkoło niego i diagnoza byłaby inna. Powrót do góry Bylismy w poliklinice, mial tam usg. Dostal trzy zastryki:na apetyt, moczobedny i antybiotyk. Jutro jedziemy zrobic ten test. Dlatego chcialam poczekac chociaz do wynikow badan z decyzja. On mi tak gasnie, nie jadl dzis nic, troche rybki tylko skubnal, wody wypil. Przeciez go z glodu ten brzuch boli juz nawet... Patrzec nie moge jak sie meczy:( Powrót do góry Jeśli to naprawdę FIP to straszne, na to nie ma lekarstwa.Bardzo ci współczuję i Cymkowi, żadne słowa nie będą tu pocieszeniem. To takie niesprawiedliwe-kotek ma kochająca go dużą a tu takie okrutne choróbsko się przyplątało. Powrót do góry Powinnam czekac na wyniki testu, to sa cztery dni az? A jak patrze jak sie meczy, nic nie je lezy tylko... Moze powinnam podjac decyzje wczesniej? Chcialabym poczekac, ale z drugiej strony jak patrze na niego, to chyba czekanie nie jest dla niego najlepszym rozwiazaniem.. Dostal te zastrzyki i w ogole, ale i tak lezy juz tylko nic nie je... Powrót do góry A wet nie proponował punkcji brzucha? Powrót do góry Nie:( ale czy to by skrocilo jego cierpienie? Najgorsze jest to, ze od tygodnia tak malo je,prawie nic... Powrót do góry Cierpienia by nie skróciło. Powrót do góry Chyba dzis nasza ostatnia noc razem... Z milosci do niego musze podjac ta decyzje, najciezsza jak dotad w moim zyciu. Juz tydzien sie meczy, jest wycienczony, to juz tylko cien, nie bede wiezic jego duszyczki w chorym cialku.. Powrót do góry Gaioe przykro mi bardzo ![]() Gaioe dopiero wlaczylam komputer i taka straszna wiadomosc.Wierz mi,pisze przez lzy.Calym sercem jestem z Wami.Moze tak jak pisze Vita sprawdz to jeszcze.Moj Cezar byl zapchany klakami i tez byl wykonczony. Powrót do góry Gaioe,wiem,że to marne pocieszenie,ale może to jednak nie FIP...Czasami gdy szykujemy się na najgorsze,okazuje się,że kończy się tylko na strachu.Z całego serca Ci życzę,by kiciuś wyzdrowiał.Samo usg chyba nie diagnozuje ostatecznie FIP,prawda?..Trzymam mocno kciuki... Powrót do góry Jutro jeszcze jedziemy do innego na pobranie krwi,ale nie wiem, czy to nie bedzie pozegnanie. Bo kazdy dzien zwloki to dzien cierpienia... On juz tylko lezy.. Jeny, to tak strasznie ciezke, placze caly dzien, chcialabym jak najlepiej, zeby nie cierpial, ale jednak mam ciagle nadzieje,ze wyzdrowieje. Ale rozmawialam z dwoma weterynarzami i obydwoje obstawiaja FIP... Powrót do góry Gaioe tutaj na forum niedawno ktoś opisywał kotka chorego na FIP. Powrót do góry karolina.julia I to jest wlasnie najgorsze:( Z jednej strony chce ulzyc jego cierpieniom, bo wiem, ze kazdy dzien to meka, z drugiej mam iskierke nadzieji, ze to jednak cos innego... Jestem miedzy mlotem a kowadlem:( Powrót do góry Przeczytaj tutaj http://www.strkoty.fora.pl/zdrowie,10/fip,3858.html Powrót do góry Wlasnie to przeczytalam, ale dziekuje.. Chyba zaczynam watpic. Juz przerobilam polowe internetu, jesli chodzi o fip.. czy przy innych chorobach, gdy kotek ma wodobrzusze plyn jest inny niz przy fipie? Bo znalazlam informacje, ze przy fipie jest on bursztynowy, lepki i sa w nim biale strzepki. Wiec moze jutro poprosze o pobranie tego plynu i to zawazy? Bo chyba juz nie wytrzymamy do wyniku testu, bo Cymon nic kompletnie nie je. Powrót do góry Gaioe..to naturalne,że tli się w Tobie iskierka nadziei,że jednak wszystko będzie dobrze..Niby wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują,że to to paskudne choróbsko,ale z drugiej strony póki nie będzie ostatecznych wyników trzymaj się tej szansy,że jednak kotek wyjdzie z tego.Wiadomo,że ciężko ci patrzeć na jego cierpienie:( Musisz być silna... Powrót do góry Kociara, a czy Cezar przy zaklaczeniu tez mial wodobrzusze? Powrót do góry Gaioe,a brzuszek kotka jest miękki czy twardy? Nie każde wodobrzusze oznacza FIPa.Trochę czytałam o tym w ostatnim czasie na różnych forach.Wielu ludzi panikowało,weci stawiali diagnozę,że to FIP,a potem się okazywało,że to całkiem inne,do wyleczenia choróbsko.Oby i tak było w tym przypadku.. Powrót do góry Twardy brzuszek. Juz nie wiem, nadzieja jest, a z drugiej strony, gdy patrze na jego cierpienie... Nie wiem, co robic:( Powrót do góry Trudno coś doradzic jak się nie widzi kotka, ale jeśli są wątpliwości to walczcie razem. Powrót do góry Gaioe,to ktoś pisze,że brzuszek FIPowy jest raczej miękki i sugeruje zbadać czy to niestrawność albo wzdęcie.. http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=120057 Powrót do góry Ale przy wzdeciach i niestrawnosci to raczej nie byloby wody w brzuszku:( Przepraszam, ze Was tak drecze pytaniami, ale szukam jakiejs deski ratunku. Duzo dla mnie znacza Wasze slowa w takiej chwili, podtrzymuja na duchu, jestem bardzo wdzieczna. Powrót do góry A inne objawy FIPu ma kotek:gorączka,zmiana koloru tęczówki oka, niejednakowa reakcja źrenic, żółtaczka?Podobne objawy chorobowe daje:rozrost nowotworowy,choroby układu krażenia(serca), uk oddechowego , chorobowe stłuszczenie(pansteatitis), gorączka o nieznanych przyczynach. Powrót do góry Gaioe,z kolei w tym temacie kotek tez ma wodobrzusze i nie oznacza to ponoć wcale FIP. http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=147188 Skoro kotek miał dziś USG,to nie mogli mu od razu pobrać płynu z brzuszka? Wtedy byłoby wiadomo jaka konsystencja i można by było wyrokować... Powrót do góry Gaioe jestem pewna,ze my tu wszystkie przezywamy to razem z Toba i jestesmy z Wami w tych ciezkich chwilach.Cezar mial duzy brzuch i wymiotowal,nic nie pil i nie jad.W 4 dni stal sie chudzina.Wodobrzusze nie zawsze oznaczaFIP.Lekarze jak widza wodobrzusze to dla nich zaraz jest FIP.Ta choroba jest rzadka choroba.Idz koniecznie do drugiego weta.wydaje,mi sie ,ze Twoja kicia powinna dostawac kroplowki wzmacniajace.Czy kicia ma teperture. Nikt mu teraz nawet temperatury nie zmierzyl, a ja sama na to nie wpadlam przez ten stres:( No nic, jutro robie liste wszystkiego, o co musze zapytac, poprosic. Na pierwszym miejscu pobranie plynu z brzuszka, temperatura i badanie krwi. Nie poddamy sie tak latwo, gdy patrzy tymi slepkami czarnymi w moje i mruczy cichutko, to az serce mi sie kraja. Napiszcie mi tylko jeszcze, choc juz pytalam, jesli wiecie, czy ten plyn fipowy tylko w przypadku FIPa wystepuje? Bo juz przestalam ufac wetom, a chcialabym wiedziec, czy plyn fipowy to od razu FIP, bo skoro tak, to po co te testy wszystkie i komplikacje? wywnioskowalam, ze plyn fipowy to nie ostateczna diagnoza fipa, ale wole sie upewnic. A teraz ide spac, rano jeszcze wejde, sprawdzic, czy znacie odpowiedz na pytanie, bo o 13 juz jedziemy. Dziekuje Wam bardzo, ze tak pomagacie, nawet nie wiecie, ze rozpalacie we mnie plomien wiary, uwiadamiajac, ze to niekoniecznie fip. Kochane jestescie. Powrót do góry Gaioe zmien weterynarza.Do otrzymania wynikow Twoj kotek powinien dostac kroplowki odrzywiajace,tylko nie glukoze bo kot nie trawi jej.Przy FIP jest wysoka temperatura dlaczego ten lekarz jej nie zmierzyl,nie rozumie.Plyn taki jest nie tylk przy fip ale tez przy innych chorobach.Trzymajcie sie.Daj znac jak sie rozwinela sytuacja. Ten zastrzyk na apetyt bsrdzo pomogl, chociaz to. Cymon mnie dzis obudzil noskiem upominajac sie o jedzonko, dokladnie tak jak kiedys, a przez noc kurczak z miseczki zniknal! Rano tez z apetytem zjadl, w porownaniu do tego, co ostatnio to moge powiedziec, ze nawet sporo, jakze mnie to ucieszylo:) Widze jak mu ciezko, ale juz i na lozko nawet wskakuje, duzo pije, wiec zawsze jakas poprawa po zastrzykach, a jaka radosc moja jak po tygodnia prawie-nic-niejedzenia teraz sam sie upomnina. Powrót do góry Gaioe nie sadzę aby przy FIPie była taka poprawa po zastrzyku,pisałaś że usg miał robione a prześwietlenie? u nas na dawnym forum był przypadek kotka z kamieniami kałowymi.Mogło się też zbiec-te kamienie i robale razem.Gaioe trzymam za was kciuki. Wiesz jak zmieżyć temperaturę kotkowi? choć pewnie cała się trzęsiesz i sama nie będziesz chciała zmierzyć aby nie zaszkodzić. Najlepszy jest termometr elektroniczny-smarujesz koniec wazeliną-3 cm, wsadzasz ostroznie do pupci, czekasz minutkę az zacznie piszczeć, oczywiści musisz przytrzymać kotka ale niech stoi.Potem w zależności co w instrukcji termometru-u mnie dodaje się jeden stopień odczytujesz wynik. dnia Wto 10:07, 05 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz Powrót do góry Przy FIP jest raczej wysoka temperatura,dziwne,że wet jej nie zmierzył.Mój Franek miał standardowo mierzoną temperaturę przed zwykłą szczepionką,zresztą przy każdej wizycie wet mierzył temp,a w Twoim przypadku kotek jest chory,więc tym bardziej nie rozumiem.Poza tym taka poprawa zdrowia po zastrzyku daje nadzieję,że to jednak coś innego niż FIP. Tymbardziej,że piszesz,że kotek ma twardy brzuszek..Może więc faktycznie tak jak pisze Vita,to robale do spółki z kamieniami,stąd te wszystkie objawy. Jej,tak mi Twój kotek leży na sercu..Mam nadzieje,że szybko wróci do zdrowia. Powrót do góry Czekam niecierpliwie na dalsze wiadomosci po trzynastej. Spisalam wszystko co mowilyscie na kartce, pakujemy sie z Cymonem i wyjezdzamy, dajacie mi swiatlo nadzieji. Dziekuje naprawde, nie wiecie jak mi pomagacie. O wszystko zapytam, odezwe sie jak tylko wroce. Powrót do góry Trzymam kciuki Cymon zostal na kwarantannie.. Obejrzaly go dwie panie weterynarz. Mi sie chyba tylko zdawalo, ze brzuch jest twardy, bo one powiedzialy, ze jest miekki, a w tym usg bylo widac strzepki charakterystyczne dla FIP. Cymek dostal jakis zastrzyk jeden, ale zestresowany bardzo byl, wiec badania zrobia mu jutro, morfologia, pobranie plynu. Z tego co wiem, obydwie panie weterynarz bardzo dobre, zreszta pracuja w schronisku, wiec duzo przypadkow widzialy, i one tez obstawiaja FIP u Cymonka:( Biedaczek zostal tam teraz sam na kwarantannie, ja wrocilam do domu i az nie moge siedziec w pokoju, bo zdaje mi sie, ze on dalej jest malym urwisem i tylko gdzies sie schowal.. Dopiero teraz od dwoch dni cos zjadlam.. Rozmawialam z paniami weterynarz o wszystkim, o tym, co Wy pisalyscie i co sama znalazlam.. Ale wiekszosc wykluczyly. O uspieniu narazie nie rozmawiamy, pani doktor powiedziala, ze jak dostaje leki, to go nie boli i sie w miare czuje. Zaproponowali mi, ze moze zostac w schronisku do konca, jak nie chce patrzec jak gasnie, ale oczywiscie odmowilam, przeciez obiecalam mu byc z nim na dobre i na zle, wiec w czwartek wraca do domku i bedziemy razem czekac konca, jesli to na pewno FIP. Jutro sie dowiem, jaki wynik badan, jest we mnie jakis plomyk nadziei jeszczce, bardzo malo, prawie wygasa, ale jest. Poprosilam o wszystkie badania mozliwe, ktore moga dac jakas szanse. Jesli to FIP ma jeszcze moze pare dni, moze miesiac albo nawet dwa, wtedy jesli bede widziala, ze juz leki nie dzialaja to znaczy, ze musze pozwolic mu odejsc za Teczowy Most:( Tyle lez wylalam przez ostatnie dni i nadal wylewam. Moj maly Plomyczek Cymon gasnie:( I dowiedzialam sie dzis dopiero, ze Cymek zostal znaleziony przy Realu, ktory jest niedaleko mnie, na koniec pazdziernika. Tak pomyslalam, ze moze tak musi byc, takie przeznaczenie? Ze skoro byl bezdomny, wzieli go do schroniska, juz pewnie wtedy byl chory, moze mialam takie zadanie wziac go tylko, zeby choc przez te piekne poltora miesiaca mogl poznac smak ciepla i milosci? dnia Wto 15:24, 05 Lut 2013, w całości zmieniany 2 razy Powrót do góry gaioe, naprawdę bardzo mi przykro że jesteś w takiej sytuacji, że musisz patrzeć jak Twój koteczek cierpi... Wiem, że to co czujesz jest straszne, mam nadzieję jednak że sytuacja w jakiś sposób wróci do normy, że Cymonek wyzdrowieje... Powrót do góry Szukam wszedzie, na niemieckich stronach, na angielski stronach, tam nie ma nadziei, jesli to rzeczywisicie FIP. Tak mi zalezy, jedyne co, to homeopatia, ale w Olsztynie nie ma weterynarza homeopaty.. Powrót do góry Gaioe...to smutne,co piszesz. ![]() Przy FIP można jedynie działać objawowo..tak żeby kotek nie cierpiał ![]() Gaioe,jest mi strasznie przykro.Nie zalamuj sie.Nie na jeszcze wynikow.Musisz wiedziec,ze Cymon przez ostatnie poltora miesiaca by bardzo szczesliwym kotkiem.Ty zrobilas wszystko co w Twojej mocy.Poczekajmy jednak na wyniki.Kiedy beda? Jutro popoludniu. Dziekuje za kazde slowo otuchy. Powrót do góry Gaioe,nie zostawiaj go samego.Badz z nim bo on ma teraz stres,bez Ciebie.Nie wie co sie dzieje. Ale jak mam z nim teraz byc? Lekarz powiedzial, ze musi zostac na kwarantannie, ja tam nawet wejsc nie moglam:( Powrót do góry Gaioe poczekaj na wyniki badań, nie można wyrokować bez nich.Trzeba mieć nadzieję zawsze.Trzymaj się, jestem z Tobą i Cymkiem myslami. Pytałas o lekarza homeopatę, mam namiary ale on pracuje w Częstochowie http://www.homeopatiaprokop.pl/ Powrót do góry Moze warto pojechac na ta homeopatie nawet do innego miasta.Gaioe nie rozumie dlaczego Cymon jest na kwarantanie.Czy oni nie chca Ci go wydac? Z Olsztyna do Czestochowy osiem godzin pociagiem, zameczy sie w pociagu, a homeopatia jednak chyba we wczesniejszym stadium moze wiecej pomoc, teraz chyba za pozno z tego, co czytalam na niemieckich stronach.. Cymon zostal na kwarantannie, w sensie na obserwacji. Lekarze powiedzieli, ze to najlepsze, pani doktor mi wytlumaczyla, ze to tak jak z czlowiekem, gdy jest chory musi zostac w szpitalu pod fachowa opieka, pod stala obserwacja. Wiem, ze dobrze sie nim tam zaopiekuja, widac, ze ci lekarze kochaja zwierzeta, wiec im zaufalam. Mysle, ze spi spokojnie, po lekach, jest wycienczony. On juz nie pokazuje strachu, z pokora wchodzi do transportera, wie, ze musimy pojechac, on juz sam to przeczuwa, ja to czuje. Mysle, ze to lepsze dla Cymona byc pod fachowa opieka w trakcie badan, ma dostawac kroplowki, niz gdy bylby w domu, a ja nie moglabym nic zrobic. Wezme go jak najszybciej bede mogla. Powrót do góry Gaioe wiem,ze podjelas dobra decyzje i ze zrobilas wszystko co w Twojej mocy.Jestem razem z Wami w tych trudnych dniach.Trzymaj sie i informuj o sytuacji. "Wczesne wykrycie wirusa FIP zazwyczaj nie wskazuje na żadną chorobę, jednakże niektóre koty mogą przejawiać chorobę górnych dróg oddechowych. Charakteryzuje się ona kichaniem, łzawieniem oczu oraz wodnistą wydzieliną z nosa. Niektóre z kotów mogą mieć problemy z jelitami i układem pokarmowym. Większość kotów, które uległy podstawowej infekcji, całkowicie zdrowieje. Czasem jednak niektóre z nich mogą na stałe zostać nosicielami wirusa. Tylko nieliczny procent zakażonych kotów zapada na śmiertelną chorobę, w ciągu wielu tygodni, miesięcy a nawet lat od pierwszej infekcji." Pamietacie, jak sie martwilam i do Was pisalam, ze Cymek ma koci katar? A lekarze mowili, ze to nic takiego? Juz chyba wiem, czym bylo kichanie, wodnista wydzielina z noska i ropiejace oczko.. To nie byla jednak alergia, ani przeziebienie.. Powrót do góry Gaioe bo to kalciowirus który jest odpowiedzialny za min koci katar mutuje i wtedy dochodzi do FIPa.To rosyjska ruletka u którego kota który miał kontakt z tym wirusem zmutuje , częśc kotów jest nosicielami do końca życia tego wirusa i sa zdrowe bo nie mutuje. Cały czas jestem zdania że bardzo dużym czynnikiem jest sytuacja stressowa kota i wtedy dochodzi do osłabienia organizmu i mutacji. Dalej przesyłam pozytywne myśli Cymkowi i Tobie. Powrót do góry kalciowirus? Na stronach o Fipie jest koronawirus, czy moze to to samo? Cymek musi zostac jeszcze jeden dzien, bo ciagle dostaje kroplowke wzmacniajaca. Jutro moge go juz odebrac i jutro rano beda wyniki.. Ale Cymek tu stresu raczej nie mial, staralam sie jak najlepsze warunki mu zapewnic, jedyne co, to spotkania z drugim kotkiem jak tamtem wyzdrowial, ale to raczej nie stres, tylko przyjemnosc, bo sie uwielbiaja. Tamtem go myje, pozwala mu pierwszemu zjesc, a sam po nim dojada, a i bawily sie super razem. A i tak tylko czasem sie spotykaly. Jedyne, co to mogl miec stres przed przyjsciem do schroniska, bo nie wiem, co z nim wtedy bylo, i podczas pobytu w nim. A u mnie nawet oslabiony nie byl, jedzonko dobre, witaminy na odpornosc dostawal.. Nie wiem, czy to stres, przeciez koty czasem naprawde zyja w stresie, a jednak tego nie maja. Mniejsza o przyczyne, fakt, ze jest i jest najgorzej:( Pewnie nierealne, ale licze na cud, ze jednak sie okaze, ze to cos innego, cos z czym moze zyc... To moj pierwszy kot, mieszka ze mna niecale dwa miesiace, oszalalam z milosci na jego punkcie, a tu taki cios w samo serce... Powrót do góry Gaioe,tu jest bardzo jasno i klarownie napisane o FIP http://kitten-cat.blog.onet.pl/2009/01/17/061-fip-zakazne-zapalenie-otrzewnej-kotow/ Wychodzi na to,że z tym wirusem jest tak jak z wirusem grypy u ludzi.Szybko mutuje i nie wiadomo na kogo trafi groźniejsza odmiana wirusa. Kotek mieszkając u Ciebie na pewno nie był zestresowany.Zapewne czas spędzony u Ciebie, to najlepszy okres w jego życiu..Zwłaszcza,że pisałaś, iż Cymek był bezdomny nim trafił do schroniska. Prawdopodobnie już wtedy,jeśli to FIP,wirus się rozwijał.Ponoć choroba przebiega skrycie tygodniami nim zacznie dawać objawy. Dokładnie jest tak jak mówisz.Jedne kotki przechodzą katusze,są dręczone,głodzone,a potem trafiają do schronisk i żyją długie lata..Inne nawet te urodzone w ciepełku,pod troskliwą opieką właściciela nie mają tyle szczęścia.Trzeba zawsze mieć nadzieję,że zwierzątko będzie zdrowe. Jeśli Cymon faktycznie jest chory na to paskudztwo,to przynajmniej 1.5 miesiąca spędził z Tobą w domu,gdzie na pewno czuł się kochany.Nie leży biedaczek gdzieś chory na ulicy,zajmują się nim lekarze.Kto wie,może się okazać,że to wcale nie to choróbsko i dzięki Tobie koteczek wyzdrowieje.Trzeba zawsze mieć nadzieję.. ![]() Zdaje mi sie, ze po to sie spotkalismy na ta krotka chwile, zebym mogla go uchronic przed bolesna smiercia w chlodzie, cierpieniu i samotnosci. Mam dopiero 20 lat i na koniec listopada w olsztynskim schronisko byla akcja dotyczaca przygarniecia psich i kocich seniorow. Jednak akcja nie osiagnela zbytnio zamierzonego celu. Bardzo mnie poruszyla i pomyslalam, ze gdybym tylko mogla przygarnelabym jakiegos staruszka do domu, ale z powodu nauki, codziennie wychodze, wiec psa na pewno nie moglam wziac, jedynie kota. Pomyslalam tez wtedy, ze gdy kiedys w dalekiej przyszlosci bede miala swoj wymarzony dom, to chcialabym miec w nim stare zwierzeta, takie ktore wiekszosc zycia byly w schronisku, lub trafily do niego na starosc, by dac im cieplo i milosc chociaz na koniec ich zycia. Pomyslalam jednak, ze jesli nie moge teraz zapewnic komfortowej opieki zadnemu staruszkowi, bo nie jestem na to gotowa i przygotowana psychicznie, to wezme mlodego kotka, a jak zobaczylam Cymka, ktory gdy inne koty szalaly, by je wziac, lezal w rogu na najwyzszej polce, spojrzal mi prosto w oczy, a ja od razu wiedzialam, ze to on. To co nas teraz spotyka, to chyba test, na to czy dam rade kiedys spelnic swoje marzenie, czy jestem gotowa razem z Cymkiem zniesc ten bol rozlaki, ktora najprawdopodobniej nas niedlugo podzieli. Jesli stanie sie najgorsze, bede wiedziec, ze to nasze przeznaczenie. Choc w glebi duszy, tli sie we mnie nadzieja, ze w ostatniej chwili, gdy jestem gotowa zniesc wszystko, by temu maluchowi bylo dobrze, niewazne czy tu, czy po drugiej stronie, stanie sie jakis cud, okaze sie, ze to tylko jakis smutny sen.. dnia Śro 14:13, 06 Lut 2013, w całości zmieniany 3 razy Powrót do góry Mysle,ze Cymon zarazil sie w schronisku,gdyz koty zyjace w skupiskach sa bardziej narazone na zarazenie sie koronawirusami, poprzez korzystanie ze wspolnych kuwet i misek.Jestem pewna,ze u Ciebie nie mial stresu i jestem pewna,ze nikt tak nie mysli.On byl,bardzo szczesliwy.Trzymajcie sie.Myslami jestem z Wami.Bardzo,Wasza historia mna wstrzasnela.Trzymam kciuki. Gaioe,pięknie piszesz o Cymonie.Niejeden kociak chciałby mieć tak kochającego opiekuna.:)Jej,aż łzy się cisną do oczu. Życzę Ci by jutrzejsze wyniki okazały się pomyślne...trzymam mocno kciuki. Powrót do góry Gaioe tak to koronawirus(jak zwykle przekręciłam nazwę) Gaioe życzę ci aby to nie na fip był chory Cymek i aby wyzdrowiał.Wszyscy tutaj jesteśmy z tobą i Cymkiem.Przy wykluciu rożnych chorób jest taki paradoks-że w lepszych warunkach siły obronne organizmu"zasypiają" i wtedy te wirusy sie uaktywniaja i mutują. Powrót do góry Gaioe Cymku kochany trzymaj sie dzielnie... Tu placze i modli sie cale forum... Jestesmy z Wami... Powrót do góry Dziekuje Wam calym sercem za kazde slowo, jestem taka wdzieczna za Wasze wsparcie. Jutro okolo 13 odbiore Cymka, wszystkiego sie dowiem dokladnie. Czekam na niego niecierpliwie. Ucze sie na to wszystko patrzec z innej perspektywy, Cymon to najwiekszy dar jaki mogl mnie spotkac, w ciagu tak krotkiego czasu przezylismy razem cale jego zycie: od jego beztroskiego dziecinstwa przez pierwszy miesiac, po chorobe na "starosc", ktora zabrala mu dziecinstwo. Na poczatku mialam zal do calego swiata, ze spotkala go taka niesprawiedliwosc, ze jest za maly na cierpienie, ale teraz rozumiem, ze to, ze sie mamy, to najwieksza sprawiedliwosc, ze to sprawiedliwosc dla Cymona, ktora wynagrodzila mu wszelki smutek, gdy mieszkal na ulicy i w schronisku, ze mogl byc u mnie i moglismy razem dawac sobie cieplo, wzajemnie obdarzac sie miloscia, ktorej Cymon tez dal mi cale mnostwo.. W tym smutku dostrzegam smuge piekna, co prawda bardzo smutnego, lecz piekna prawdziwej milosci.. dnia Śro 22:10, 06 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz Powrót do góry Och Gaioe, jak bardzo go kochasz.Ta Twoja wielka milosc dala mu szczescie.Nie kazdy kot mogl tego doswiadczyc..Caly czas o was mysle i czekam niecierpliwie na jutrzejsze wiadomosci.Trzymajcie sie obje z Cymkiem: Powrót do góry Gaioe, angelaw dobrze napisała - płaczemy i się modlimy, żeby Cymuś wyzdrowiał, żeby to się dobrze skończyło, i żeby jak najwięcej osób kochało swoje koty tak jak Ty kochasz Cymusia... bardzo mi przykro że jesteście w takiej sytuacji... Powrót do góry Cymek odszedl jakas godzine temu. Przyjechalam odebrac go z kwarantanny, wyniki krwi i wydzielina z brzucha- wszystko pasowalo do FIPa. Najpierw rozmawialam z dyrektorka schroniska, a zarazem pania weterynarz, ktora widac, ze kocha zwierzeta i robi dla nich wszystko i ktora opiekowala sie Cymkiem. Powiedziala, ze wczoraj bylo rzeczywiscie lepiej, a dzis duzo gorzej, gdy leki przestaja dzialac, a nowa dawke mial dostac przed pojsciem do domu. Bylo mi naprawde ciezko podjac ta decyzje, ale gdy tylko zobaczylam Cymusia, mojego kochanego maluszka, wiedzialam, ze to jedyne sluszne rozwiazanie. Spojrzalam w jego oczy, tak biedne schorowane oczy i wiedzialam. Dwie panie weterynarz rozmawialy ze mna, jedna z nich plakala razem ze mna, a druga pocieszala. Bylam przy Cymku do ostatniej chwili, glaskalam, gdy dostal narkoze, do samego konca az usnal, ucalowalam na pozegnanie, zasnal w moich lzach.. FIP mial na 95%, bo wykluczyli wszelkie inne rzeczy, nawet gdyby okazalo sie, ze to cos innego, to bylo za duzo cierpienia jak na takiego maluszka. Gdyby tylko byla jakakolwiek szansa, ale nie bylo zadniej, z dnia na dzien bylo gorzej, a i tak moglby zyc tylko dzieki lekom. A brac go do domu, zeby tu sie meczyl, na zastrzyki jezdzil, ktore by mu troche pomogly, ale szczesliwego zycia, by mu i tak nie przywrocily, byloby bez sensu.. Jest mi tak strasznie przykro, ale czuje ulge tak jak teraz pewnie on sam, ze on juz nie cierpi, nic go nie boli, ze jest teraz w Kocim Niebie. Dziekuje Wam, ze bylyscie z nami przez te wszystkie ciezkie dni, Wasze slowa, daly mi tyle nadziei, walczylismy do konca. dnia Czw 15:52, 07 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz Powrót do góry Gaioe..strasznie mi przykro:( Mimo wszystko cały czas miałam nadzieję,że to nie FIP,że dziś wejdę na forum i przeczytam,że Twój Cymuś co prawda chory,ale da się go wyleczyć. Jej..dzielnie walczyliście do samego końca.Chyba dobra podjęłaś decyzję.Cymek nie cierpi. ![]() Gaioe bardzo, bardzo mi przykro że Cymuś przegrał walkę z tą okrutną chorobą.Ale pomimo młodego wieku zaznał dużo miłości i troski z twojej strony.Gaioe wszyscy na forum jesteśmy z tobą.Cymuś wróci do ciebie w innym futerku, rozpoznasz go kiedy znowu stanie na twojej drodze. Powrót do góry Gaioe nawet nie wiesz jak mi jest przykro,ze Cymus odszedl.Teraz napewno jest za Teczowym Mostem i biega z innymi kotkami.Byliscie oboje bardzo dzielni.Podjelas sluszna decyzje.Mysle,ze to bedzie tak jak pisala Vita.Trzymaj sie i napisz cos do nas czasami.Chetnie sie dowiemy,co u Ciebie slychac. Narazie potrzebuje czasu, zeby sie otrzasnac i pozbierac, ale napewno kiedys sie do Was odezwe, bo przeciez inne kotki tez czekaja na dom, wiec jesli kiedys pojawi sie Cymon w nowym ciele, to od razu dam Wam znac. Koty maja przeciez dziewiec zyc, wiem, ze Cymek do mnie wroci, bo przeciez tylko jego biedne cialko odeszlo, a wiez miedzy nami jest nierozerwalna, wiec bede na niego czekac. Dziekuje Wam jeszcze raz za ten czas wsparcia. Powrót do góry Gaioe będziemy czekać na wiadomość że Cymon w nowym ciałku cię odnalazł. Powrót do góry Gaioe,mysle,ze masz racje.Jestes czlowiekiem,ktory ma w sobie tyle milosci a na nia czeka gdzies drug jakis biedny Cymon.Zycze wszystkiego dobrego i czekamy na Ciebie.Trzymaj sie. gaioe, autentycznie się popłakałam... nie mogę sobie nawet pewnie wyobrazić jaki to musiał być dla Ciebie cios... Cymonek miał wspaniały dom, ciepło, miłość, miał Ciebie, i kochał Cię nad życie, które przez okrutny los skończyło się tak szybko... Wiem że ból po stracie takiego wiernego przyjaciela, albo inaczej, istoty która była jak własne dziecko, jest nie do zniesienia, i życie wydaje się bezlitosne i wiecznie działające na naszą niekorzyść, ale On jest teraz szczęśliwy i wdzięczny Tobie za każdą spędzoną razem chwilę, za Twoje starania w jego chorobie i za słusznie podjętą przez Ciebie decyzję... Pozdrawiam i szczerze, naprawdę szczerze współczuję... Powrót do góry Każdy właściciel cierpi po odejściu swojego milusińskiego:( Zawsze jest to niewyobrażalna strata. Tak,jak tu dziewczyny wcześniej pisały,mam nadzieję,że za jakiś czas będziesz w stanie znów przygarnąć do siebie jakieś futrzaste stworzonko,które pokochasz tak samo jak Cymonka. Trzymaj się ciepło... Powrót do góry Gaioe Wspaniala jestes tyle moge napisac bo lzy kapia na klawiaturke... Nie myslalam zapisujac sie na forum ze mozna tak bardzo sie z kims zwiazac nigdy sie nie poznajac osobiscie... Bylam myslami z Wami teraz pozostane z Toba... Wiem jak ciezka jest to decyzja...znam to z autopsji... Cymusiu Kochany biegaj szczesliwie za TM tak jak szczesliwie dzieki Twej panci przezyles to krociutkie zycie... [* Powrót do góry Szukałam jakiś czas temu zdjęć Cymonka w dziale "Nasze koty",ale dopiero teraz zajrzałam do galerii.Cymonek jaki śliczny czarnuszek.Taka kruszynka.Piękny... Powrót do góry A ja wierzę, że kiedyś znowu spotkamy się ze swoimi ukochanymi małymi przyjaciółmi za Tęczowym Mostem na zielonej trawce. Powrót do góry Vitus,no wlasnie moze utworzylabys taki dzial,Za teczowym mostem.Byly by tam wpisywane wszystkie kotki ktore odeszly.To byla by po nich taka pamiatka. Dziekuje za kazde slowo. Cymon jest teraz szczesliwy, to najwazniejsze, a jesli nie mogl juz dluzej byc szczesliwy na tym swiecie, to jest napewno szczeslwy tam po drugiej stronie. Tez wierze, ze sie kiedys spotkamy z naszymi kochanymi zwierzakami. Narazie potrzebuje dluzszego czasu, zeby sie podniesc i oswoic, ale za pare miesiecy zawita napewno do mnie Cymon w nowym futerku, jak to Vita pieknie napisala. Kochane jestescie wszystkie, dam znac jak nadejdzie czas i poczuje sie gotowa. Nigdy Wam nie zapomne tego, jak nam pomoglyscie. Powrót do góry Witam Was ponownie po dlugim czasie! To ja, ta od Cymona, pamietacie? Obiecalam, ze sie odezwe, gdy bede gotowa na kolejna bezgraniczna, kocia milosc i oto jestem. Na poczatku wrzesnia wprowadzi sie do mnie senior ze schroniska - 10-letni rudzielec z amputowanym ogonem czeka teraz az niedlugo przyjade po niego na drugi koniec Polski. Zakochalam sie w nim, gdy bylam wolontariuszka w schronisku w swoim rodzinnym miescie i dalam mu slowo, ze po niego wroce, a ja slowa dotrzymuje:) Nie jest to napewno Cymon w nowym cialku, ale za to jego kolega z tej samej kociarni. Zamieszka ze mna na poczatku wrzesnia, a wiec wtedy przedstawie Wam Tytusa oficjalnie i znow zapewne bede czestszym gosciem na forum:) Pozdrawiam! Powrót do góry Gaioe cieszę się że znalazłaś nowego przyjaciela , albo to on znalazł ciebie ![]() Aby więcej było ludzi takich jak Ty ![]() Brawa dla Ciebie! ![]() Gaioe,super,że jesteś! ![]() Wspaniale,że zdecydowałaś się znów zaopiekować schroniskowym kotkiem i to jeszcze takim ewidentnie po przejściach. Z niecierpliwością czekam na przedstawienie Tytusa na forum:) Niesamowite,że są tacy ludzie jak Ty:) Powrót do góry Gaioe jasne,ze pamietamy Ciebie i twoja walke o zycie Cymona.Bardzo sie ciesze,ze znowu jestes z nami.Czekam z niecierpliwoscia na zdjecia Twojego nowego przyjaciela. Hzbbvds dnia Nie 14:13, 18 Sie 2013, w całości zmieniany 1 raz Powrót do góry Szczęśliwy będzie ten kotek,że na "stare lata" trafi do kochającego domku:) Powrót do góry Hej:) Tytus od wczoraj juz ze mna-dzielnie wytrwal podroz Olsztyn-Katowice:) Na dniach wrzuce zdjecia:) Powrót do góry Hej:) Tytus od wczoraj juz ze mna-dzielnie wytrwal podroz Olsztyn-Katowice:) Na dniach wrzuce zdjecia:) Super ! Duże głaski dla niego ![]() Fajnie, czekamy na relację i fotki Tytusa. Powrót do góry Swietnie,czekam niecierpliwie na zdjecia. ![]() Gaioe,super,że jesteś na forum. Czekamy na zdjęcia Tytuska:) Wspaniały domek teraz będzie mieć kicia:) Powrót do góry Gaioe,widzę,że w galerii wkleiłaś zdjęcia Tytusa. Fajny rudzielec z białym:) Może załóż mu temat w dziale "Nasze koty" i tam wklej zdjęcia? ![]() |
||||
![]() |
|||||
Wszelkie Prawa ZastrzeĹźone! Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Design by SZABLONY.maniak.pl. |
![]() |
||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |