ďťż
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal
Sasza & fashion - czyli modowe wzloty i upadki
Program tv z Saszą z 18.05.2015r.
100 rzeczy, które kojarzą mi się z Saszą...
Wywiad z Saszą 18.07.2013
Kalendarz z Saszą na 2013 rok
Moskwa topi się a nasz Sasza?
Sasza i jego pobyt w Polsce
żeby Sasza nam zaśpiewał...
Sasza w polskiej prasie
Sasza wkurza mnie, bo...
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mateurik.opx.pl

  • Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal

    Jakoś tak zebrało mi się na stworzenie nowego wątku. A mianowicie: Jak Wasze codzienne życie ma się do Saszoholizmu ?? Czy ktoś z Waszych bliskich wie o zafascynowaniu Saszą ?


    Moja mama wie ,że jestem fanką Saszy tylko tyle .
    Świetny temat Iga! U mnie z jednej strony ma się bardzo, z drugiej wcale - prowadzę podwójne życie Jedno "oficjalne" - pracę, znajomych, swoje sprawy. Zdarza mi się oczywiście w ciągu dnia pomyśleć o Saszy, czasem nawet za często i muszę sie przyprowadzac do porządku, zeby się skoncentrować, ale gdybyście spotkały mnie w godz. 9-22, nie miałybyscie pojecia, ze ja to ja
    Drugie życie jest ściśle tajne i kręci się oczywiście wokół Saszy - oglądanie, myslenie, szukanie info, marzenia, siedzienie na tym forum W spokoju, gdy nikt nie patrzy i nie przeszkadza i można się tylko temu poświęcic, albo wieczorem przed zaśnieciem, albo rano po obudzeniu... Takie chwile tylko dla mnie i to tez stanowi o ich uroku.
    Sasza jest dla mnie jak fantastyczna psychoterapia, takie katharsis - kiedy wracam wieczorem, cokolwiek nie zdarzyłoby sie w "oficjalnym" życiu, natychmiast przeskakuje do "Saszowego", liczniki się zerują i już niczego złego nie ma. Właściwie dzieki Saszy nauczyłam sie odrywac od rzeczywistosci, bo nigdy wczesniej nie było na mnie sposobu, meczyłam sie z wydarzeniami dnia, rozpamiętywałam, nie mogłam spac, nie potrafiłam powiedzieć sobie dość. Teraz czuje sie zdrowsza i szczęśliwsza, co ciekawe, odbija sie to tez na moim "oficjalnym" zyciu - jestem bardziej radosna, mam wiecej siły i bardziej mi się chce, moze dlatego, ze wiem, ze wieczorem czeka na mnie nagroda
    Scarlett ja mam dokładnie tak samo.. Moje drugie życie mogłabym nazwać "wieczór z Saszą" wtedy jestem tylko do jego dyspozycji (trochę to dziwnie brzmi,wiadomo o co chodzi )
    Fanką Saszy jestem od 13 lat,czyli od wtedy gdy pierwszy raz pojawił się na Polskim ekranie,widziałam go podczas kręcenia filmu Ogniem i Mieczem(opowiadałam o tym w temacie Spotkanie z Saszą) od tego momentu jestem mu wierna
    Wtedy byłam mała i nie kryłam się z moimi uczuciami do Saszy wszyscy wiedzieli o mojej wielkiej miłości do niego
    Potem zaczęłam sie tego troche wstydzić , wydawało mi się to dziwne .Rodzina uspokoiła się wierząc ,że to dziecinna fascynacja
    Pokochałam rosyjski, uczyłam się pilnie,potem wybrałam studia w tym kierunku , wszystko dzięki Saszy
    Aco do podwójnego życia mój laptop jest tak "ohasłowany"że chyba bardziej się już nie da



    Moje drugie życie mogłabym nazwać "wieczór z Saszą" wtedy jestem tylko do jego dyspozycji (trochę to dziwnie brzmi,wiadomo o co chodzi )
    Tak, tak, tak! Lepiej się nie da tego ująć To jest czas tylko dla Saszy, absolutnie święty, kiedy cały świat się zatrzymuje i choćby się waliło i paliło - na pomalowanie paznokci może czasu nie być, na farbowanie włosów też, ba, nawet na prasowanie! Ale wieczór dla Saszy być musi i basta - nieważne, jak bardzo jestem zmęczona i jak wczesnie trzeba jutro wstać.

    Czytałam Twoją opowieść o spotkaniu z Saszą już dawno i od razu mnie zazdrość wzięła Oczywiscie ciesze sie, ze miałas taka szanse i mogłas nam o tym opowiedziec, ale tym bardziej załuje, ze nie znałam Saszy nawet z ekranu "kiedy był czas po temu". I nie dziwie sie, ze jestes mu wierna i po takim doswiadczeniu podporzadkowałas mu swoją przyszłość - na pewno gdyby mnie to spotkało, to moje życie tez wygladałoby troche inaczej
    A w jestes w stanie okreslic, w której scenie (czy w ktorym kostiumie) go widziałas? I czy naprawde wygladał tak absolutnie bosko, jak w filmie?
    Jako pani w wieku, hm ... nie przyznaję się absolutnie, tym bardziej, że dopadło mnie całkiem niedawno, przy okazji Bitwy Warszawskiej. To znaczy wtedy, z ciekawości zaczęłam łazić o internecie, żeby zobaczyć, co się z nim działo od czasu Bohuna, no i starsza pani przepadła na amen
    Lapka nie muszę blokować bo kot, mimo, że cwana gapa, jeszcze go nie rozpracował
    Natomiast od momentu, w którym popadłam w to słodkie uzależnienie, mam non - stop głowę nabitą melodiami, tekstami itd i to od rana. Nawet wczoaj rozpatrywałam wzięcie ze sobą sprzętu na działkę, bo bez bajki na dobranoc jakoś tak niewtenczas
    Właśnie - nasza bajka na dobranoc, genialnie powiedziane
    Dokładnie..jedno spotkanie może zmienić całe Twoje dotychczasowe życie Tak było jesli chodzi o moje spotkanie z Saszą
    Wydaje mi się, że to były pierwsze sceny ubrany był w odcieniach czerwieni napewno..pamiętam pogodę było zimno.
    Nie żebym ośmieliła sie mówić, że Sasza na ekranie nie jest boski, ale w rzeczywistości jest jeszcze piękniej,widziałam go w dwóch odsłonach z wąsami i bez
    Ach.. to były czasy
    Czy któraś z was spotkała kiedyś Saszą naprawdę?
    A ja bym go chciała ... powąchać.
    Na przykład takiego, jak był w tym ostatnim letnim wywiadzie. Żeby stanąc na tyle blisko, żeby powąchać. To bardzo dużo mówi o człowieku. Mimo wieloletniego kopcenia fajek powonienie mam bardzo wyczulone i wspomagam się nim w kontaktach z ludźmi.
    Ja spotkałam
    Oj tak, cos wiem o spotkaniach z dziecinstwa zmieniających życie, moje było akurat nie z Sasza ani nikim znanym, tylko ze zwyczajnym człowiekiem, ale tez mnie zafascynował swoim światem i dzieki niemu robie to, co robie. Aczkolwiek gdybym mogla cofnac czas, chyba wolałabym z Sasza
    Iga... jesli on na żywo był jeszcze bardziej boski niz w tamtej scenie... to ja po prostu nie umiem sobie tego wyobrazic... rozpływam sie totalnie i idę marzyć...

    Haniu, obawiam się, ze jedyne, co bys wyczuła, to won czerwonych Malboro
    Wiesz Scarlett okropnie się go zawstydziłam, nawet gdybym wtedy znała rosyjski wątpię, zeby udało mi się powiedzieć cokolwiek
    Ciotka wspominała,że to uroczy i przemiły mężczyzna, niezwykle zabawny z jednym ale , nie dawał spokoju czerwonym malboro
    Wkurzała mnie wtedy strasznie jego obecna kobitka, czyli Grumoszkina...achh
    Nie macie racji dziewczęta.
    Dymek sobie, a indywidualny zapaszek plus używane kosmetyki sobie. Każdy swoją smugę za sobą ciągnie i ona wiele o właścicielu mówi
    Iga a gdzie spotkałaś Saszą ? Byłaś w Rosji?
    Wszystko jest tutaj : http://www.stronaad.fora.pl/dyskusje-ogolne,10/spotkanie-z-sasza,190.html plus w odpowiedziach na moje ciekawskie pytania Krótko mówiac - farciara za nas wszystkie...

    Iga, ja sie nie dziwie, ze sie jako dziecko zawstydziłas - ja bym sie zawstydziła nawet teraz, a jakbym go zobaczyła jeszcze w takiej wersji... mysle, ze moje mysli byłyby wypisane na czole I tak dzielna jestes, ze taka mała byłas, a podeszłas i wzięłas autograf! A Gromuszkina tez by mnie wkurzala, chocby z czystej zazdrości...
    Bo to zła kobieta była...
    Dzięki Scarlett, że odpowiedziałaś za mnie
    Oczywiście podeszłam z ciotką , taka zawsze śmiała a on od pierwszego wejrzenia mnie onieśmielił W tych oczach można było utonąć,
    Temat rzeka po prostu
    Sorry, zapedzilam sie, ale tak i sie spodobala Twoja historia
    No tak, ciotki raczej nie ruszył w tym kierunku, co nas, to i śmiałość inna... a utonąć można, oj można...
    Moje rozplynięcie się w tych oczach nastąpiło w czasie wakacji 2008 r. Byłam w podobnej sytuacji ,co Scarlett,nigdy nawet w czasie wakacji nie umiałam odpocząć,a do szkoły wracałam zmęczona i zniechęcona....aż tu nagle Sasza Domogarow sprawił,że poczułam się zrelaksowana i szczęśliwa...jakbym była na innej planecie

    Moja rodzinka nie wie nic o A.D To taki moj sekrecik
    Wiedzą o nim natomiast moje koleżanki . Na początku musiałam tłumaczyć kto to taki,bo nazwisko nic im nie mówiło. Przebłyski miały dopiero po wspomnieniu Bohuna

    Iga zazdroszczę Ci nie tylko spotkania A.D ,ale też tego,że dzięki temu wiedziałaś niemal od początku co chcesz robić i podpożądkowałaś temu swoje życie....Ja niestety wpadlam na to za poźno i męczę się na stusiach,których nie cierpię ,ale już za późno

    Scarlett, nic sie nie stało przecież
    Ciotka jest przyzwyczajona do pracy ze sławnymi ludźmi, dla niej to chleb codzienny . natomiast młode dziewczyny , które tam pracowały kompletnie nie mogły skupić sie na swojej pracy nie ma się co dziwić..

    Nilla, można powiedzieć, że to były wakacje z Saszą
    A co studiujesz? Ja pokochałam rosyjski , dlatego bo nie chciałam popełniać tego błędu jaki miał miejsce podczas spotkania A.D. a mianowicie że nie potrafię powiedzieć ani słowa w jego języku, a potem to już samo wyszło.. Jest to moje powołanie, ale to dzięki Saszy

    A słuchajcie, osoby które wiedzą o 'Saszoholiźmie' nie śmieją się, ze jesteście zafascynowane facetem bądź co bądź na pewno starszym ?
    Właśnie dlatego nikt nie wie, gdzieżby tam!
    Zresztą u mnie to też jest jakąś częścią uroku całej sprawy - że jest tylko moja, a nawet jest jakiś taki diaboliczny urok w tym, ze nigdy nie sądziłam, ze będę do takiego Saszoholizmu czy innego holizmu zdolna i z pobłażaniem patrzyłam na takie osoby, a teraz mnie trafiło Nie śmiej się dziadku z czyjegoś wypadku...
    To już mamy wieczory z Sasza, wakacje z Sasza... pięknie sie zaczyna...
    Iga, a tak z ciekawości - jak to jest, jak się jest Saszoholiczką od 13 lat? Tzn. zawsze masz ten sam "poziom fascynacji" czy masz lepsze i gorsze okresy, kiedy trzyma Cię bardziej lub mniej? Bo zazwyczaj jednak takie mrzonki przechodzą i strach przyznać, ale jestem ciekawa ile to u mnie potrwa (oby jak najdłużej, bo dobrze na mnie wpływa)...
    Ja studiuje filologię angielską.której nie cierpię
    Poziomy fascytacji mam rzeczywiście dwa, a mianowicie lepsze i gorsze . Ale teraz muszę napisać co to znaczy gorsze i lepsze
    Gorsze to takie kiedy oglądam filmy zdjęcia, szukam informacji i zachowuje sie tak normalnie, czyli myślę jak o kumplu np
    A lepsze to takie kiedy robie to samo czyli info, filmy itd ale w głowie mam LOVE LOVE LOVE
    Kiedyś 13 lat temu internet nie był taką prostą sprawą jak jest teraz , i kiedyś pamiętam jaka byłam zadowolona kiedy ukazał się numer 'Tele Tygodnia" z Saszą na okładce, to było coś artykuł przeczytany 1000 razy oczywiście wycinki z gazet schowane w teczce, i kiedyś też w TT ukazał się taki mały wywaid pt Na życzenie czytelników jest to z resztą do dziś i wtedy dowiedziałam się ile Sasza ma lat, to była nowina nie lada heh Takie informacje wtedy 13 lat temu były na wagę złota
    Teraz bycie fanką jest łatwiejsze, choćby z tego względu, że w ciągu kilku sekund wiesz już wszystko o idolu
    Sasza daje takie ciepełko na sercu i dlatego tak to dobrze wpływa na nasze życie
    Wczoraj byłam tak pochłonięta pracą, że zaniedbałam nasze 'rozmowy' przepraszam i juz to szybciutko nadrabiam
    Nie martw się, chyba nie ma obowiązku meldowania się codziennie, jak na komisariacie i dzięki za zaspokojenie mojej psychologicznej ciekawości - czyli tak czy inaczej gdzieś tam Sasza zawsze jest w tle, i dobrze Też pamiętam, jak to było się czegokolwiek bez internetu dowiedzieć... Ale chyba i satysfakcja była większa, jak po udanym polowaniu Czasem się zastanawiam, czy faktycznie to, ze teraz wszystko jest podane na tacy, jest takie dobre - przestajemy sie cieszyc drobnymi rzeczami i łatwiej się znudzić z przesytu. Z drugiej strony - jesli dzięki temu mam nieograniczony dostęp do filmów z Saszą, to jednak jestem za i sama muszę zadbać o to, by sie nie znudzić. Ale jak można się znudzić, skoro Sasza daje właśnie to ciepło na sercu i tyle radości!
    Jeśli chodzi o wycinki z prasy na temat Saszy ja mam swoje do dziś i nie wyrzucę ich !.
    Kochane, mam do Was niedyskretne pytanie w temacie "zwykłego" życia, mam nadzieję, że sie nie obrazicie : Sasza a relacje damsko-meskie Jesli macie/miałyście mężów/narzeczonych/innych Panów w Waszym życiu - też nie wiedzą o Saszy, czy może śmieszy ich to, uznają za niegroźne albo wkurza, że wzdychacie do innego faceta? Jak w ogóle Sasza wpływa na Was w relacjach z płcią przeciwną?
    Scarlett ! jesteś niesamowita temat rewelacja
    Hmm.. mam być szczera chyba tak ? ma baaardzo duże znaczenie, kiedy byłam nastolatką jeszcze to ( bardzo głupie to co powiem , ale szczerość to szczerość ) chciałam aby Sasza był moim pierwszym heh
    Mój eks zawsze się czepiał,że mam dla niego"jakiegoś tam" lovelasa na pulpicie,być może właśnie dlatego stał się moim eks
    Myślę, że dla Saszy w moim sercu zawsze będzie kawałek miejsca.
    Dzieki za uznanie i przede wszystkim właśnie za szczerość - o to chodziło! Nie ujawniamy się za dnia, to chociaż tutaj, anonimowo, możemy zrzucić maski A to, co napisałas wcale mnie nie dziwi i nie jest głupie, a jako że widziałas Sasze i to jeszcze w TAKIM wydaniu - absolutnie normalne, dziwne byłoby, gdybyś chciała czego innego po takim doświadczeniu
    Biedni ci nasi byli/przyszli faceci - co oni winni, że mamy Saszę, no co? Co do mnie - Sasza na razie nie ma konkurencji, więc wszystkie wieczory tylko z nim i do jego dyspozycji, ale jakby coś, to ciezko byłoby mi z nich zrezygnowac, cały dzień na to czekam... A który mężczyzna to wytrzyma? A jak wytrzyma, to co to za mężczyzna, który zgadza się, żeby się mną dzielić? I kółko się zamyka
    W moim wypadku również Sasza nie ma konkurencji i nie zanosi się na to. Nie sadzę zresztą, żebym jeszcze kiedyś związała się z kimś na tyle mocno, żeby z nim zamieszkać, więc problemu nie ma.
    W moim życiu jeszcze nie było żadnego innego facet oprócz Saszy któremu bym poświęcała czas.
    Czas może i bywało - ale nie prawdziwą uwagę, nie taką i nie tyle, jak Saszy
    Dzisiaj będę mordować...
    Cieszymy się, że się podzieliłaś tymi planami, ale to tak ogólnie czy w związku z tematem?
    Muszę kupić siekierę. A na serio sąsiad wiercił, wywalał bezpieczniki, i klnie jak szewc od 7 rano.
    Amen
    Rozumiem... i właśnie w takich chwilach najbardziej przydaje się Sasza do poprawienia nastroju
    Chyba, żeby wykonać egzekucję.
    Z jego temperamentem - lepiej nie być w skórze tego sąsiada
    No tak... Saszka i ten jego temperament.
    Z jednej strony chyba bym się bała kogoś takiego, z drugiej... są i pozytywy ognistego temperamentu (widać, ze jest 2 w nocy - zaczynam bredzić...)
    E tam może nie gryzie. Nigdy nic nie wiadomo...
    Oj, śmiałabym się, gdyby sie okazało, że Saszka w gruncie rzeczy jest spokojnym, romantycznym i kochającym facetem robiącym żonie kolację i zabierającym ją na oglądanie zachodu słońca... Ale pooglądałabym sobie z nim
    Aż taki Edwardowaty to na na pewno nie jest. Ale jakby tak pomieszać.
    Ja już nic mieszać mu w charakterze nie bede, wystarczy ze ciuchy wyrzuce Ale w jakims wywiadzie mówił, ze Nataszy to on robił kolacje przy swiecach i starał sie, zeby było ładnie i romantycznie, a ona go olewała... ale temperament też ma i nigdy nie zaprzeczał, więc nie liczyłabym, że jest pantoflarzem - i całe szczescie, bo to nie byłby nasz Saszka!
    Kiedyś przy kolacji przy świecach prawie zapaliły mi się włosy...

    Ja już nic mieszać mu w charakterze nie bede, wystarczy ze ciuchy wyrzuce Ale w jakims wywiadzie mówił, ze Nataszy to on robił kolacje przy swiecach i starał sie, zeby było ładnie i romantycznie, a ona go olewała... ale temperament też ma i nigdy nie zaprzeczał, więc nie liczyłabym, że jest pantoflarzem - i całe szczescie, bo to nie byłby nasz Saszka!
    Ja bym nie olewała Saszy ,tych jego kobiet to nie rozumiem szczególnie Nataszy i Mariny.
    Panno Anno, to cóż ty tam wyprawiałas na tym stole? To nie blat w dziekanacie
    Ja nie bardzo sobie wyobrażam, jak olewanie Saszy jest fizycznie wykonalne, nawet gdybym bardzo chciała to zrobić... Musiałaby mnie Natasza albo Marina poduczyć, a pewnie i tak by nie pomogło...
    Dziewczynki ja czytałam, że bardzo romantyczny Sasza był dla swojej drugiej żony(matki Saszy) prawie co dziennie przynosił jej kwiaty, robił kolacje itp
    Do czasu, aż mu ta cała Nataszka w głowie nie zakręciła :/ widziałam ją i z oczu jej nie za dobrze patrzyło , była taka przesadnie miła..
    Olewała, bo chodziło o wylansowanie lepiej być Nataszą Domogarową niż Gromuszkiną prawda?
    Jak można go olewać, to jest chyba nie do pomyślenia
    Gdybym miała go chociaż jeden dzień tylko dla siebie, to byłby z pewnością najpiękniejszy dzień w moim życiu Jedno spotkanie już przeżyłam, może czas na powtórkę z rozrywki
    Panno Anno co z Twoimi włosami??
    Kiedy/ś byłam w knajpce no i tam były w całym lokalu porozstawiane świeczki. jedna stała tk blisko za moimi plecami , że końcówki lekko mi się nadpaliły. Dzięki za refkeks towarzystwa...
    Iga, nie rozmarzaj nas jeszcze bardziej... (albo rozmarzaj, rozmarzaj - po to tu jesteśmy ) A ja znalazłam to o Nataszy:
    "Każdego wieczoru wracałem do domu, nastawiałem płytę, przygotowywałem kolację dla dwojga. Świece, serwetki... Żeby było pięknie. Tak, tak, ja, nie Natalia, która po zamążpójściu oświadczyła, że nie najmowała się jako kucharka dla Domogarova."
    A do olewania Saszy powinnam chyba miec instrukcje, bo naprawdę nie wiedziałabym, jak sie do tego zabrac, nawet jakbym musiała - spojrzałby tymi oczami i całe olewanie by szlag trafił...
    Oj tak, to byłby ten dzień, o którym opowiadałybysmy wnukom : a wiecie, jak babcia była piękna i młoda, to spędziła najcudowniejszy dzień w życiu z takim Aleksandrem Domogarovem - teraz już nie ma na świecie takich oczu... potem wyszła za dziadka, dobry człowiek, nie pił, nie bił, kasę miał, ale co wieczór i co noc myslała o Saszy...
    Biedny przyszły dziadek...
    Wy tu gadu-gadu, a na jedynce Pearl Harbor leci. Aż żal, że Rafa nie grał Sasza.
    To chyba bede sie musiała zapoznac z tym filmem, bo skoro widzisz jakąś rolę dla Saszy, to znaczy ze postać całkiem całkiem...

    A dziadek faktycznie biedny, po takim dniu z Saszą miałby wysoko poprzeczkę ustawioną, oj wysoko... dobrze dla całego męskiego rodu, że nas raczej taki dzień nie czeka
    Mój Boże..co ja mam powiedzieć jak naprawdę zajrzałam w te oczy, czemu się w nich nie utopiłam?
    Bardzo biedny dziadek, w ogóle tak jak kiedyś powiedziała Scarlett co Ci faceci winni że my mamy Saszę, to jest poprzeczka postawiona do samego nieba
    A naprawdę tak ładnie na Ciebie patrzył?
    Chyba zrobiłabys przysługe wszystkim panom, jakich los postawi na Twojej drodze, gdybys sie w Saszki oczach utopiła - mniej by sie nacierpieli
    No, właśnie jeden facet ma tyle wdzięku. Moim zdaniem Sasza ma dużo pierwiastka żeńskiego stąd ta ogromna wrażliwość. Może dlatego, że był wychowywany przez kobiety i miał świetne relacje z babcią i matką.
    Scarlett musisz poszukać swoim wnukom podobnego dziadka.
    Iga to najpiękniejsze wspomnienie jakie można mieć. Gdyby było moje wybudowałabym dla niego osobny pokój w swoim sercu.
    Bardzo chetnie z Twojej rady skorzystam tylko gdzie, no gdzie?
    Ja od Ciebie Iga to wspomnienie kupię na własnosc. Za każde pieniądze.
    Ja też bym poszukała takiego dziadka podobnego do Saszy Ale po tym co widziałam będzie ciężko..
    Igraine, dla Saszki to już na zawsze będzie miejsce w moim sercu
    Scarlett, a ja bym sobie kupiła jeszcze jedno takie spotkanie po 13 latach, choćby 5 minutowe.Ślicznie patrzył, oj ślicznie
    Jeszcze jedno Wam opowiem ciotka przedstawiła mnie (ale miałam znajomości ) powiedziała że to moja bratanica Iga, Sasza cudownie powtórzył MOJE IMIĘ
    Za każdym razem jak sobie to wspominam , mam ciarki na plecach w wielkości dna szklanki..
    zawsze można podejść i zaśpiewać to:
    http://www.youtube.com/watch?v=RWAdb1vgoik

    Tak jakoś przyszło mi do głowy podczas gotowania.
    Ha, mam Cię! Jednak lubisz podarte dżinsy, które pokazują skórę!
    A tam są jakieś podarte jeansy? Teledysku to ja za bardzo nie kojarzę... Jedynie piosenkę z radia.
    Your stare was holding
    Ripped jeans, skin was showing
    Hot night, wind was blowing
    Nie wsłuchałam się widocznie. W sumie to rzadko wsłuchuję się w te radiowe hity...
    Ale pasuje do sytuacji. I te podarte spodnie też. Mimo że ich nie lubię.
    Rozumiem, że chodziło Ci o ten fragment:

    Ciężko jest patrzeć na ciebie stosownie, kochanie
    Ale tu jest mój numer, więc może do mnie zadzwonisz?
    Hej, dopiero cię poznałam i to szaleństwo
    Ale tu jest mój numer, więc może do mnie zadzwonisz?
    Wszyscy inni chłopcy próbują mnie poderwać
    Ale tu jest mój numer więc może do mnie zadzwonisz?

    Ciekawe co byś zrobiła gdyby naprawdę do Ciebie zadzwonił?
    Ja już miałam w życiu taki egzamin moja miłość stanęła u wrót mojego domu, a ja ............zamiast się ucieszyć dostałam małpiego rozumu.

    Podejrzewam, że dostałabym jakiegoś ataku wariactwa. Odczekałabym, ochłonęła walnęła setkę na odwagę i oddzwoniła.

    Albo odebrałabym i poszła na żywioł...
    W sumie nie wiem... Jak zadzwoni to się dowiem.
    Hi, hi, hi. Setka na odwagę to dobra rada. Szkoda, że wtedy jej nie znałam. I teraz moja rodzina pęka ze śmiechu wspominając to wydarzenie. O losie!
    Rodzina zawsze cię obśmieje... I to zazwyczaj w najmniej odpowiednim momencie.
    Ja wypiłabym 2 setki na odwagę
    A tak poważnie to nawet nie wiem co bym mu powiedziała, ale przecież to on dzwoni , więc zapodałby jakiś temat na pewno
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono", że zacytuje Szymborską. Ja już wiem, że jestem nieobliczalną wariatką.
    Ale bardziej niż stan własnego umysłu interesuje mnie odpowiedź na pytanie, które już wcześniej zadawałam na tym forum, ale zostałam kompletnie zignorowana.
    A mianowicie Sasza w którymś z wywiadów oświadczył, że kochał w życiu tylko 2 kobiety.
    Ja tam ciekawska nie jestem, ale muszę wiedzieć które?
    I co w takim razie robił z innymi?
    Wybacz ale zacznę od ostatniego pytania, bo najbardziej rzuciło mi się w oczy : czy my Ci mamy naprawdę opisać, co z nimi robił???
    No dobra, już jestem poważna. W jakim momencie życia to powiedział - po Nataszy czy Marinie? A jaki był kontekst, może chodziło mu o mamę i babcię?
    Jesli na pewno nie, to osobiscie stawiałabym na Natasze (bo musiał ją bardzo kochac, skoro sie ciął) i Irinę (bo dotąd sie przyjaźnią), ale moze jesli to było świeze po Marinie, chodziło mu o Marinę (bo jeszcze był zraniony) i Natasze? Z rozważan wykluczyłam Nataszę S, ale tylko dlatego, ze nic o niej nie wiem poza tym, ze poznały ich babcie, które miały działki blisko siebie. Kim była, dlaczego sie rozstali?
    A moze własnie 1 i 2 żona, czyli te do czasu, az został sławny, bo potem mu sie wszystko pomieszało?
    Cos mi sie zdaje, ze nie wiemy i sie nie dowiemy... chyba ze zapytamy na twitterze Ale stawiałbym na Irine i Natasze G. (albo mamę i babcię)

    A co do dzisiejszego tematu telefonu od Saszy, to nie mam tego problemu, bo po prostu nie zrozumiałabym co mowi, ani nie potrafiłabym odpowiedziec... Ale puszczając wodze fantazji (co w końcu lubimy), skoro by dzwonił, to pewnie po cos, wiec wysłuchałabym co ma do powiedzenia starajac sie nie upuscic telefonu, nie zemdleć i nie krzyczec, a jednoczesnie głęboko oddychac, i odpowiedziałabym jak naprosciej i najkrócej, bo wiecej pewnie bym nie dała rady. A potem pluła sobie w brodę, ze tą rozmową można było inaczej pokierowac, nie powiedziałam niczego co chciałam, nie tak jak chciałam, nie zainteresowałam go, a przeciez mogłam tyle mądrych rzeczy powiedziec, skomentowac... a taka okazja się więcej nie trafi, i musiałybyscie mnie pocieszac
    Jasne pisz śmiało! Tutaj sami swoi i nikt obcy na pewno nie zagląda!

    Miałam na myśli ten wywiad, który tłumaczyłam, a właściwie można powiedzieć, że jeszcze tłumaczę, bo nigdy go nie skończyłam w wątku Świętości nie szargać pt. "Dzisiaj byłem wyjątkowo szczery"
    Tam jest następujący fragment:

    Aleksander: < Co to jest miłość? Szczęśliwy ten komu Bóg zesłał to uczucie. Myślę , że kochałem w życiu dwa razy. To straszne kiedy miłość przechodzi w amok. Zapominasz o wszystkim i wszystkich, o znajomych i bliskich. Istnieje tylko ukochana kobieta i miłość do niej. Przeżyłem również coś takiego. A kiedy się rozstaliśmy nie chciałem żyć, podciąłem sobie żyły. Idiota. Uratował mnie brat, wezwał MCZS ( rosyjskie ministerstwo sytuacjach kryzysowych ), oni rozcięli kraty w oknie, wezwali pogotowie. Byłem w fatalnym stanie, praktycznie martwy …... ( tak mi wyszło z tłumaczenia, ale niech będzie trochę martwy, no bo jednak żyje, coś w stylu jak trochę w ciąży ) ….. ten rozpaczliwy krok był ogromnym błędem. Igrać z własnym życiem, odrzucić je - grzech. Swoją drogę życiową każdy musi przejść do końca. Każdy niesie swój krzyż.

    Chodzi jak najbardziej o takie miłości do kobiet spoza rodziny
    Jedna to Grom, pracuję tylko nad tą drugą.
    To wygląda tak, jakby po tej historii juz w miłosc nie wierzył, wiec tym samym nie móglby uznac, ze kochał kogos po NG. Czyli musiałaby to byc Irina lub NS - która była mu bliższa, z którą był dłużej, cos przeszedł? Dla mnie to Irina, ale nie chce zapominac o Nataszy S tylko dlatego, ze nic o niej nie wiem.

    zawsze można podejść i zaśpiewać to:
    http://www.youtube.com/watch?v=RWAdb1vgoik


    A widziałyscie, jak się kończy oryginalny teledysk do tego? Mimo, że kicz, to rezultat akurat bardzo życiowy (choc życiowo byłoby pewnie z innego powodu).
    http://www.youtube.com/watch?v=fWNaR-rxAic
    hehe nie źle
    A w temacie Saszki i codziennego życia, moje resztki rozsądku podpowiadają mi, ze powinnam sobie zrobić odwyk, bo obserwuję u siebie coraz bardziej niepokojące zachowania i myśli, które burzą mi koncepcję dwupodziału mojego życia i Saszy wyłacznie w formie bajki na dobranoc... Ale znając moją silną wolę w sprawach przyjemnych, nic z tego odwyku nie będzie
    Ja czasami mam takie uczucie że żyje w dwóch róznych światach, jestem w jakimś towarzystwie ale po jakimś czasie gdy rozmowy są nudne już nie mogę się doczekać kiedy wrócę do domu i sztachnę się Saszą
    Odwyki, Scarlett nie z Saszą takie numery
    A ja Wam muszę powiedzieć , że jestem jak najbardziej jawną fanką Saszy. Wcale się z tym nie ukrywam, bo jak tu się ukryć w dwupokojowym mieszkaniu przed rodziną. Chociaż pobudki, które mnie do niego zbliżyły były inne niż Wasze. Tylko teraz zaczęłam się martwić, żeby mój mąż epatowany ciągle filmami z Saszą nie zachował się tak jak chłopak z teledysku.
    Odwyknąć można od powietrza i wody ale nie od Saszy.
    Kurczę no, na początku było wygodniej. Przyszłam wieczorem do domu, wykąpałam sie, zjadłam, cos tam przygotowałam na nastepny dzien, włączałam sobie Saszkę, popatrzyłam i zapominałam, czasem jeszcze coś potem w domu zrobiłam az do następnego wieczora. Potem już był cały wieczór z Saszką jako ukoronowanie dnia, tak jak pisałam na poczatku wątku. Oba te stany były bardzo użyteczne, z jasno wytyczonymi granicami, które Saszka znał i służyły mnie i tylko mnie celem poprawy samopoczucia wieczorem i efektywności na następny dzień (bo bylam wypoczęta i zrelaksowana).
    Niestety, od paru dni Saszka zaczął się dopominac o swoje prawa, juz nie respektuje pory nocnej ani wyznaczonego dla niego czasu, hasa mi po głowie w dzień, przypomina najsłodsze zdjecia w najmniej odpowiednich momentach, a jak zaczniemy nasz wieczór, to póki sie nie sturlam ze zmęczenia, nie ma zmiłuj... Bardzo mnie ten stan niepokoi, bo widze, ze straciłam kontrolę - to on miał być dla mnie, wtedy kiedy ja chcę i tak jak ja sobie zamówię, a nie ja dla niego i nie było mowy o takiej samowolce!
    No i co ja mam zrobić?
    Panno Anno - dokladnie tak, na nasza słodką zgubę...
    To prawda, u mnie Sasza pojawia się w najmniej odpowiedzialnych momentach.Podam taki przykład przychodzi do mnie sąsiadka, zebym pomogła jej w rosyjskim wtedy mam wrażenie ze Sasza siedzi obok nas(dziwnie to brzmi).To jest ten drugi rodzaj fascynacji o którym wspomniałam wcześniej, kiedy w myślach jest SASZA LOVE !!! On jest jak narkotyk..
    Scarlett, zrobić to raczej nic z tym nie możesz, nie tak łatwo wywalić Saszę z serca
    No, jak narkotyk... najpierw "spróbuję tylko raz, zaraz odstawię", potem "biorę, ale mam nad tym kontrolę", a na koniec ryk "wcale nie jestem uzależniona!". Taaa, a spróbuj odstawić...
    Świetnie to ujęłaś
    Ja to szczerze nie wyobrażam sobie życia bez niego, jest ze mną 13 lat


    Świetnie to ujęłaś
    Ja to szczerze nie wyobrażam sobie życia bez niego, jest ze mną 13 lat


    To dłużej niż z Iriną.
    To Wy już jak stare dobre małżeństwo - tyle wytrzymał tylko z jedną zona, a i ją zaraz przegonisz
    Trudno, bede musiała życ z moim uzależnieniem....

    Widzę, że z panną anną pomyslałysmy o tym samym
    Igraine, swietna ilustracja, a Twoj mąz powinien zostać świętym - powiedz mu, ze go podziwiam
    Gdzie on znajdzie wierniejszą?? pytam się, no gdzie?
    A u Saszki teraz 22.30, więc z teatru już pewnie wrócił i siedzi teraz w tej swojej wielkiej, pustej kuchni i zastanawia się, gdzie ta jego ukochana, co będzie go tak kochać bezinteresownie, niczego nie chcąc w zamian i będzie mu wierna, czy kupuje bilet, stoi w kolejce albo schodzi do metra... i traci nadzieję, ze ona istnieje... a ona w Polsce, przed komputerem, wierna od 13 lat, patrzy na jego kolejne śluby i rozwody, kocha dalej, a on o tym nie wie...
    Tak jest Scarlett.To ta sama , mała dziewczynka z planu OiM
    Taka piosenka mi się przypomniała, Seweryna Krajewskiego a dokładnie jedo zdanie: 'To wciąż za mało moje serce aby żyć' - ot i skojarzenie, Dziś dzień skojarzeń, prawda Scarlett?
    Przy Saszce zawsze skojarzeń dostatek, bo wrażliwosc rosnie i serce sie otwiera A to bardzo trafne.
    Normalnie film o Was mozna zrobić, taki łzawy melodramat
    Życie pisze najlepsze scenariusze, pierwszy raz , własnie teraz zrozumiałam to tak na 100%
    Iga ten wiersz jest dla Ciebie. To oczywiście moja ukochana Pawlikowska-Jasnorzewska.

    Nie widziałam Cię już od miesiąca.
    I nic. Jes­tem może bledsza,
    Trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca,
    Lecz wi­dać można żyć bez po­wiet­rza.

    Tylko miesiąc na 13 lat zamienić trzeba.
    Dlatego życie jest piękne.
    "Wszystko się może zdarzyć dy głowa pełna marzeń..."
    Rozmarzyłam sie , czytając to po raz 20
    Dzięki
    Śpiące to zdecydowanie wszystkie przez Saszę jestesmy
    A wiersz pasuje bardzo. Marzmy sobie, marzmy, tyle naszego, co nikt nam nie zabierze...
    Pomarzyć dobra rzecz. A jak się już nam znudzi robimy desant na Moskwę...
    Z tym nie ma problemu, tylko muszę kasę odłożyc, a zanim to zrobie będzie zima (a zimy rosyjskiej się boję), więc od wiosny proszę (może nawet parę słow po rosyjsku do tego czasu opanuję )
    Większy problem miałabym w głowie - piję do tego, ze niektórych marzeń lepiej jednak nie realizowac, bo jako marzenia są zdecydowanie ciekawsze, niz byłaby rzeczywistosc... Myśle, ze jak zobaczyłam masakrycznie zmeczonego Sasze wychodzącego z teatru z miną "odejdzcie wszystkie do cholery, ja ledwo stoję" i spojrzeniem "co za idiotki..." , gubiącego moje kwiaty, które go w ogóle nie obchodza, uznałabym, ze wolałabym tego nie widziec...
    Oj, ale pogadać sobie możemy... Uprzyjemnić sobie w ten sposób życie.
    To zawsze i wszedzie
    No dobra, pora wybrać dobranockę...
    To co wybieramy?
    Wolałabym żeby sam opowiedział mi coś na dobranoc i dał buziaka


    Wolałabym żeby sam opowiedział mi coś na dobranoc i dał buziaka


    Jestem jak najbardziej za. I spojrzał tak głęboko w oczy...
    To jak już spojrzenie głęboko w oczy to może nawet milczeć, nie będę taka wymagająca jak na pierwszy raz
    O matko... znowu zaczynamy...
    Ja sobie własnie wyobraziłam, co bym chciała, i jakos mnie tak w żoładku ścisnęło... to chyba się nazywają te motylki w brzuchu
    No dobra, będę sie cenzurowac i zostanę na głaskaniu po szyi...
    Jestem dosłownie z stanie euforii..
    Moja wyobraźnia przerasta mnie..
    Tak szczerze szkoda nocy na spanie. Potańczyć do "Kabaretu" i pośmiać się nad ranem.
    Będziemy mieć piękne sny
    Moja od czasu poznania Saszy chyba rozmnaża się przez pączkowanie, naprawde nigdy wcześniej nie sądziłam, ze jest zdolna do takich myśli...
    Dzięki Saszy zdobyłyśmy nową umiejętność , a mianowicie fantazjowanie bez granic i zasad..
    To może jednak przydałby sie taki osobny wątek, bo jeszcze tu dzieci wejdą?
    A Ty Iga powinnaś zanucić Saszy to, z drobnymi zmianami tekstu, ale sens przynajmniej jeśli chodzi o emocje, zostanie : http://www.youtube.com/watch?v=ptvbwoXiKQ0
    Tylko jak nazwać taki wątek, zeby można było pisać 'wszystko' wszystko w sensie takie rzeczy które nie będą dzieci razić w oczy ?
    Oj były Scarlett były piękne dni (bo aż dwa) Kocham przeżywać to w myślach jeszcze raz, minuta po minucie i sekunda po sekuncie.Tak bardzo chciałam zwrócić uwagę na siebie..
    Przydałby się admin. I wątek w stylu "Zakazanego lasu" na Mirriel.
    Mechanizm tego bólu znam - chcesz i nie możesz, nie masz jak, bezsilnosc, bezradnosc i usuwająca się spod nóg ziemia, a Ty nic nie mozesz, tylko czekać i patrzeć jak sie to kończy. Do tego ten wstyd, ze w ogóle byś chciała, to przeciez takie dziwne i nienormalne... no i oczywiscie nikt nie rozumie.
    Znów stragizowałam - to ta moja empatia, jeśli wierzyc testom - mieszczaca sie w górnym przedziale 4% społeczeństwa
    Scarlett, dzięki za wykład
    Akurat moje wspomnienie nie jest niestety związane z Saszką, dlatego ma same gorzkie strony... Ty miałaś więcej szczęścia, bo chociaż te oczy Ci w pamięci zostały

    A u mnie coraz gorzej, dziś uległam pokusie i postanowiłam sobie obejrzec 3 minutowy filmik z Saszką na youtube w pracy (na komóce, na komputerze bym nie śmiała). W tym celu oddaliłam się, obejrzałam, niestety konsekwencje były straszne - dekoncentracja do konca dnia + uśmiech wariatki I jak tu isc na odwyk...
    Scarlett, na odwyk to Ty niestety się już nie kwalifikujesz Osiągnełaś uzależnienie najwyższego stopnia , Saszoholizm ma to do siebie że tak łatwo nie odpuszcza wiem coś o tym..
    Szto za film ? Musiało to być bardzo nerwowe 3 minuty,chyba że zakmnęłaś się w toalecie..
    A może wymyślić by definicję 'Saszoholizm' ?
    To chyba nawet nie były 3 minuty, włączyłam sobie pierwszy lepszy filmik z youtube, po prostu musiałam popatrzeć na Saszę, i bez głosu oczywiście, bo wyszłam tylko na balkon To by taki odruch bezwarunkowy - muszę popatrzeć na Saszę i koniec, teraz, już, natychmiast - jak delirka jakaś albo ciąg narkotykowy, przestaje się myśleć i liczy się tylko, jak zdobyć potrzebną substancję
    Wymyślenie definicji jest trudne, bo to chyba kwestia obecności Saszki w naszej głowie, a tą obecność każda z nas czuje inaczej i w innych momentach, z inną intensywnością się przejawia?
    Szkoda , ze ja w mojej pracy tak nie mogę.. Chyba że.. mam pomysł na zajęciach z rosyjskiego mogę włączyć film z Saszą w roli głównej, nic tak nie szlifuje języka jak osłuchanie się pięknej dykcji lektora, w tym przypadku aktora
    Saszoholizm na pewno objawia się uczuciem tak zwanych motylków w brzuchu i dotyczy kobiet (chyba)
    No, to ja bym chciała miec pracę, gdzie mogłabym bezkarnie włączać filmy z Saszą! Ale uważałabym, wszystko zależy, jak dobrze potrafisz ukrywac emocje - Twoja rozanielona mina, zamglone oczy i błogi uśmiech mogłyby zostac jednoznacznie odebrane
    No to mamy już jedną pewną rzecz - jak najbardziej dotyczy kobiet
    Szczerze to nie widziałam swoich min gdy patrzę na Saszę,ale mogę przypuszczać że osoba która stałaby obok pomyślałaby : jest wariatka, aczkolwiek gdyby zbliżyła się i zobaczyła co jest przyczyną moich uśmiechów, wzdychania itp wrozumiałaby na pewno. I chyba wolę nauki w to nie mieszać
    Gdybym miała opisać jak u mnie objawia sie Saszoholizm to myślę że tej nocy byłoby za mało Cięzko streścić 13 lat w jeden wieczór
    Szaszoholizm krąży po kraju, co gorsza atakuje w dziwnych momentach. Np przy bankomacie albo w warzywniaku...
    w warzywniaku? potrafisz to jakoś wytłumaczyć? Jakiś owoc lub warzywo kojarzy Ci się z Saszą ?
    Atakuje nagle, niespodziewanie i odcina wszelkie drogi ucieczki. Podobno nie jest zaraźliwy, ale za to nieuleczalny i nie ma niego szczepionki ani lekarstwa... Zaczyna się, jeśli delikwentka myśli o Saszy powyżej 24h na dobę, a Saszoholizm skrajny - powyżej 48h
    Winne jest Ministerstwo Zdrowia, bo nie miało funduszy (nie dostało dotacji z UE, bo Sasza jest Rosjaninem) na opatrzenie wszystkich materiałów z Saszą ostrzeżeniem "Uwaga, nawet w ilościach śladowych powoduje uzależnienie. W takim wypadku nie konsultuj się z lekarzem ani farmacutą, bo i tak ci nie pomoże - lepiej zapobiegać, niz leczyć, więc odłóż to i idź w drugą stronę".
    Żaden owoc ani warzywo mi się nie kojarzy. Tak po prostu dopadło mnie przy skrzynce z ziemniakami.
    Scarlett jesteś (brak mi słów..chwilowo) GENIALNA !
    Saszoholizm to jedyna choroba z której nie chcesz sie wyleczyć.. to takie wspaniałe uczucie być pijaną przez Saszę !
    Widzę, że mozna sie tu dowartosciować
    Oj nie chcesz się wyleczyc, nie chcesz... dyskretnie przypominam, ze to, ze nie chcemy sie leczyć, jest typowe dla wszystkich najgroźniejszych uzależnien i jest to jedno z głównych kryteriów stwierdzania uzależnienia w ogóle
    To, że myslimy o Saszy nawet przy skrzynce z ziemniakami, jest z kolei syndromem maniakalno-obsesyjnym, wiec musimy sobie do karty chorób dołożyć jeszcze jedną
    Muszę się pilnować. Robienie frytek już nigdy nie będzie takie samo....
    Właśnie uświadomiłam sobie, że jestem poważnie chora, nie należy tego lekceważyć..
    Pora iść na zwolnienie.. tylko do jakiego lekarza mam sie zgłosić ?
    Nazwa choroby Saszoholizm ?
    Chyba nie ma na to lekarstwa. Może do znachorki???
    Wolę chorować, to takie słodkie
    Najpierw musimy wpisac na listę chorób Światowej Organizacji Zdrowia, potem, jak juz bedzie na liście, proponuję poradnię leczenia uzależnień. Ponieważ jednak portwa to latami i uda się albo nie, mozna tylko klin klinem albo hipnozą. Jako że nie ma takiego klina, coby nam Saszę wybił, pozostaje hipnoza - ale hiponozę to my już mamy przy Nim. Czyli jesteśmy w punkcie wyjscia i pozostaje nam pokochać nasze uzaleznienie (jesli jeszcze tego nie zrobiłysmy ).
    Kochamy uzależnienie i kochamy czynnik uzależniający. ( Naszego bąbelka od szampana) :*
    A własnie, zostaje jeszcze leczenie homeopatyczne! Myślę, ze tym sposobem nawet chciałybysmy sie leczyć (choć moze nie wyleczyć) :
    Zwolennicy tej metody stosują wysoce rozcieńczone substancje, które domniemanie mają leczyć choroby o symptomach podobnych do tych powstałych w wyniku spożycia tychże substancji. Substancje powodujące pewne symptomy u osób zdrowych powinny być podawane w rozcieńczonej formie pacjentom wykazującym podobne objawy.
    Chyba podobałaby nam się taka metoda, czy ja już jestem na Saszowym rauszu i źle rozumuję?
    Rozcieńczony Sasza... Hm brzmi interesująco.
    Z tym rozcieńczaniem jakos mniej do mnie przemawia, ale podoba mi sie opcja leczenia tym, co chorobę spowodowało, choć ja bym nie zmniejszała ilości, a przeciwnie
    Wiesz to tak jak z dobrą, starą whiskey. Odrobina niegazowanej wody uwalnia powinien szczególny aromat i uwydatnia smak
    Sasza i moje życie codzienne?

    Boże dziewczynki, Wy nawet nie wiecie, jak ja oczekuję chwili, kiedy moje zajęcia w ciągu dnia się kończą... czekam na niego cały czas... Rano budzę się Sasza w myślach, jem śniadanie Sasza (i myśl: ciekawe co teraz robi), maluję się patrząc w lustro w myśli: to dla Saszki, jestem na uczelni (nudny wukład-Saszka już puka do mych myśli), Sasza w czasie obiadu, w czasie kolacji, w czasie snu. Wiecie co, ja sobie zawsze powtarzam, jak zrobisz to i to to dostaniesz 15 minut na Saszkę i co i robię wszystko z większym zapałem, bo on czeka... Ogólniej mówiąc nikt nic nie wie, oprócz Was, żyję sobie, nikomu nie mówię co i jak

    Tylko ostatnio w święta kiedy puścili OiM mama do mnie: "A pamiętasz to ten aktor w którym się PODKOCHIWAŁAŚ (czas przeszły? sobie myślę, przecież ja to nada robię) kiedy chodziłaś do szkoły! A ja: "A no tak faktycznie? Nie pamiętam! A w myślach: Kobieto, ja go nadal kocham...
    Oj, Kate, nawet nie wiesz jak ja Cię dobrze rozumiem... Ja o Saszy mogę godzinami myśleć i mówić. Od tego mojego ciągłego paplania mamę zalewa krew. Ale ja nie potrafię inaczej. Sasza na śniadanie, obiad i kolację.
    W sobotę wróciłam z dwutygodniowego pobytu na-jeżeli mogę się tak wyrazić-totalnym zadupiu... A mianowicie u cioci. Ciocia rewelacyjna, kochana, dogadzała mi we wszystkim (chyba znowu przytyłam) i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że tam nie było INTERNETU! Boże ja bez Saszy dnia nie wytrzymam, a tu nie ma neta... Masakra? Jak żyć? Ale przeżyłam (z trudem) wróciłam do domu i co? Po ostatniej burzy nie mamy w domu internetu. Szlag mnie mało nie trafił. I kiedy tak siedziałam wściekła na cały świat, mama włączyła telewizję. A tam... na TVP HD "Ogniem i mieczem" Boże dziękuję Mama wyszła. Miała dosyć mojego Saszki Zaczęła się nawet martwić, że przez tego "Pana", jak się o nim mówi, męża sobie nie znajdę....
    Paulo, tak dobrze to znamy-igraine, Tosca, Scarlet ja i Ty... Mmm...
    Podejrzewam, że męża będzie nam trudno znaleźć, ale... Przecież Sasza jest tylko jeden

    I popatrz, wcale nam nawet z tego powodu nie jest wstyd... wolimy porządnego faceta od jakiegoś chłystka, co nosi skarpety do sandałów bleeeeeeeeeeee.............
    Oj z tym mężem może być naprawdę trudno. Ja mam w głowie tylko Saszę I nawet przestałam się specjalnie oglądać za facetami. No chyba, że są w jakiś sposób do Niego podobni. Złapałam się na tym, że podobają mi się mężczyźni po 50-tce jak Sasza. Matko Boska On jest w wieku mojej mamy
    Nie martw się! To i tak jest nieuleczalne. Trzymaj się mocno, bo czeka Cię ciężka i wyboista droga, ale uwierz mi... Warta Saszki
    Dla Niego to ja zniosę niejeden wybój, wertep i kocie łby zamiast asfaltu Wszystko jest jego warte. A co tam wiek! Ile lat miał Łapicki, a ile jego żona, jak wzięli ślub?
    ...
    Ok, z tym Łapickim to trochę przegięłam
    Tak dawno mnie tu nie było! Powracam pod nowym nickiem. Jestem w szoku! Co za ruch się tu zrobił.
    Paula, faceci po 50 też mi się podobają.. co tam, prawie 30 lat różnicy, to nie tak dużo, co nie? a ci trzydziestolatkowie jacyś tacy niedojrzali są...
    No pewnie, że nie dużo Mnie się nie podobają chłopaki w moim wieku... Ci to dopiero są niedojrzali. : )
    [quote="Kate"]Paulo, tak dobrze to znamy-igraine, Tosca, Scarlet ja i Ty... Mmm...
    Podejrzewam, że męża będzie nam trudno znaleźć, ale... Przecież Sasza jest tylko jeden

    I popatrz, wcale nam nawet z tego powodu nie jest wstyd... wolimy porządnego faceta od jakiegoś chłystka, co nosi skarpety do sandałów bleeeeeeeeeeee............. [/quote

    Masz rację, Kate. Aleksander jest klasą sam dla siebie.
    Tosca, już dawno Cię nie było, aż zatęskniłam... Tak Aleksander to klasyka rosyjskiego gatunku, czyli wsiowy ubiór i cudowny wygląd i ta siła mhmmm.... A się rozmarzyłam... Saszka, Saszka... Tosca, a znasz jego najgorszą stylizację (wydaję mi się, że została tutaj umieszczona -"babciny sweterek w serek"
    Miło, z Twojej strony, Kate. Ta stylizacja faktycznie okropna, ale w końcu to Sasza i jemu jestem skłonna niemal wszystko wybaczyć.
    Jak już jesteśmy przy temacie "wsiowej mody Saszy", to mam wrażenie, że chyba w Rosji to normalne, że ubierają się trochę dziwacznie dla nas mieszkańców państwa położonego od niej na zachód. Kiedyś miałam możliwość oglądania rosyjskich kanałów muzycznych (teraz gdzieś je wcięło na mojej satelicie,a w zamian dali jakieś włoskie) i stwierdziłam, że z modą to oni są totalnie na bakier. Oczywiście w teledyskach wyglądają w porządku na miarę europejską, czy amerykańską, ale jak patrzę na stylizacje ludzi z ulicy (tu na rosyjskim kanale informacyjnym), to chcesz się krzyknąć: "Qwa, co to jest?!" Toż to samo bezguście. Ale już się przyzwyczaiłam. Do dziwnych stylizacji naszego Saszy też. Jemu to ja wszystko wybaczę
    Myślę, że problem leży w tym, że nie dość, że Rosja była trochę odcięta od świata, to jeszcze była pod wpływem bizantyjskim. Polska załapała się pod wpływy Rzymu
    Ale nasza wschodnia część Polski też nie wygląda najlepiej

    Tosca, Paula, ja też, ale w tej stylizacji przypomina mi Dziadka Stasia na odpuście grrr. ... Zastanawiam się, czy on ma lustro w domu? Może mu wyślemy i to będzie taka metafora, którą jako artysta powinien zrozumieć jako facet-niekoniecznie

    Vertheer ja myślę, że nie tylko w tym. Oglądam taki program na TTV bodajże, gdzie jest zresztą mnóstwo rosyjsko- i ukraińsko-języcznych programów i muszę "stwerdzić", że nasz Sasza to poszedł w drugą stronę, bo patrząc na ludzi z miast to oni poszli w inną, czytaj: nadmiar! Może to lata komunizmu spowodowały tę chęć wszystkiego co największe itp.?
    Oczywiście jest grupa ludzi, którzy potrafią się dobrze ubrać, ale nie jest ich za dużo.
    A co do wpływów o których piszesz, Polska przez długi czas (zwłaszcza w XVII w. była uważana za centrum modowe Europy (oczywiście zaraz po Francji) no i oczywiście oświatowe, bo wszyscy znali UJ i bardzo dużo osób z zagranicy się na nim uczyło. Ale byliśmy też poniekąd: "właścicielami" części Rusi, Ukrainy, obecnej Białorusi no i w komitywie z Litwą. Byliśmy jednym z największym państw europejskich...
    I tu przypomniała mi się anegdota, kiedy była Eurowizja w zeszłym roku Niemcy strasznie zachwalali naszą piosenkę, ze wreszcie jesteśmy dumni z siebie. Pamiętam, że rozmawiałam z kolegą o Polsce - był ciekaw naszej historii. Pokazałam mu mapę Polski za czasów Chrobrego i za czasów wieku XVII (kiedy Polska de facto była pogrążona w ciągłych wojnach) i on się mnie zapytał: "To co żeście zrobili, że teraz macie taki mały kraj?" I tu się zastawiam co się stało? Gdzie popełniono błąd... Ach, my Słowianie.

    No i przecież a propos Słowian - Rosjanie też nimi są tylko Polska żyła w tej lepszej części (to tak samo jak z Niemcami-swego czasu wszyscy chcieli do części zachodniej bo wschodnia była uważana za biedniejszą)
    Młodzi Rosjanie, z większych miast, mający szersze horyzonty ubierają się jak ich rówieśnicy w całej europie i na świecie (znam i wiem, potwierdzone info ) Co do ludzi dojrzałych to wiadomo, że bywa różnie niezależnie od kraju pochodzenia, popatrzmy na nasze ulice... ekhem.... Oczywiście nie usprawiedliwia to modowych wpadek Saszy!
    Julijka w pełni się z Tobą zgadzam, ale my jesteśmy wyrozumiałe. Jednak tego sweterka nie mogę przeżyć...
    Pamiętam jak ja miałam zajęcia z emisji głosu i marzyłam żeby Sasza wystąpił w roli wykładowcy, żeby "pracował na mojej przeponie" wtedy już mogłabym się z nim dogadać, opowiedzieć o spotkaniu przed laty na pewno zaprosiłby mnie na kawę , wymienilibyśmy się numerami
    A to co teraz robi to najczęściej zadawane pytanie, szczególnie wieczorami
    Och, Iga, która z nas by nie chciała? Ja pamiętam za to, że w tym roku mieliśmy obowiązkowy język rosyjski jako II język obcy (to ze względu na obecną sytuację polityczną) i nasz wykładowca nie mógł prowadzić zajęć, bo mieliśmy "brechę" z tego jak się po rosyjsku mówi mężczyzna itp. Koleś był taki zawstydzony, gdy padło pytanie: "A jak mam powiedzieć, że muszę wyjść do toalety, bo mam okres?". Facet nie odpowiedział, ale za to na koniec semestru tak nas testował, że ja tylko błagałam, żeby nie trzeba było pisać po rosyjsku, bo ja nieponimaju cyrylicy, choć próbowałam się jej nauczyć, to jest mi ciężko czytać - jąkam się i stękam, co innego jak miałam odpowiadać ustnie... oj to wtedy to popłynęłam, że el professore nie wiedział, jak to możliwe, że umiem mówić, a z czytaniem tak słabo... Powiedziałam, że jestem słuchowcem... Co do tej dziewczyny co puściła frazę o okresie to tak ją męczył tak ją dręczył, że na końcu powiedział jej, ze musiał, bo chciał się odegrać za kompromitację na zajęciach...
    A jakby pytanie o okres padło przy Saszy ?hihi
    Wiecie co? dorosła baba ze mnie a czasem takie głupie i denne zapytanie przychodzą mi do głowy.np czy Sasza wie co to okres albo dalej kiedyś mi coś lepszego wpadło czy wie skąd biorą się dzieci i jak to się robi !!!! Masakra!!
    Mój Saszoholizm mnie przeraża ;D
    Skoro rozmowy zeszły na tematy studenckie a także rosyjski styl gdzieś tu widziałam to przypomniało mi się. Niedawno szukałam stancji w jednym z miast wschodniej Polski. Na wielu zdjęciach widziałam osławione dywany ścienne.
    Kate: Cyrylica wcale nie jest trudna To zaledwie 2 - 3 dni na ogarnięcie o co chodzi. Mnie nauczyła moja przyjaciółka - Ukrainka. Dzięki niej całkiem nieźle już ten język ogarniam.
    Lukava Kisha: I pomyśleć, że mieszkam na zachodzie Polski, a nawet u mnie w domu niedługo przed moim urodzeniem (lata 90-te) znajdował się dywan na ścianie w jednym pokoju
    Kate: Zgadzam się z przedmówczynią, cyrylica nie jest taka trudna. Mnie nauczyła mama, która jeszcze trochę pamięta ze szkoły. Miałam kiedyś rosyjskie kanały muzyczne i w trakcie wyświetlania teledysku na dole ekranu znajdował się paseczek z czatem. Wołałam mamę i rozkładałyśmy rosyjski na czynniki pierwsze Kilka dni oglądania i już nieźle po rosyjsku czytałam. Z mówieniem idzie gorzej, jakoś nie umiem wbić się w akcent. Choć koleżanka uznała, że jak mnie słucha, to ma wrażenie, że rozmawia z Rosjanką...
    Co tam cyrylica, ja czułam się jak debil, kiedy pierwszy raz i potem kilkanaście razy z rzędu czytałam tekst jak bym była dzieckiem co się dopiero czy czytać... Byłam załamana - ja szkolna prymuska i czytam jak dziecko co ma 5 lat... error...

    Mnie akcent nie sprawia trudności, bo moja babcia mówiła właśnie tak z ruskiego po polsku i się jakoś osłuchałam - nawet wykładowca mnie pochwalił, ale pisanie niet spasiba ja wolju gawarć, moje druźbi
    Co tam cyrylica! Zawsze można się z Sasza dogadać bez słów - w końcu to aktor. Pewnie jest dobry w kalambury
    Anielka, ja się spokojnie dogadam, bo u nas na studiach to właśnie na to jest najwięcej kładzony nacisk, ale pisać ja nie potrafiu tak dobrze:-) Pytanie za 100 pkt. Kto w sobotę oglądał 1920. Bitwa warszawska na TVP 1 o 20.25?
    [quote="Kate"]Pytanie za 100 pkt. Kto w sobotę oglądał 1920. Bitwa warszawska na TVP 1 o 20.25? [/quote]
    Ja i jak zawsze pozostał niedosyt. Stanowczo za mało scen z Aleksandrem
    Ja zaczęłam oglądać z dziadkiem, ale po godzinie filmu dziadzio stwierdził, że ten film jest "jakiś durnowaty" i spytał, czy może przełączyć. No cóż... Powiedziałam, że tak. I tak w tym filmie Saszy jest za mało A że nie znoszę Urbańskiej i Szyca to jakoś to przeżyłam
    Aja oglądałam, oglądałam i się napalałam. Chociaż trochę TVP popieściła moje ego:-) Z niecierpliwością czekam, kiedy ATM rozpocznie znów na nowo nadawanie I i II sezonu "Fali zbrodni". Oj, przyjdzie mi długo poczekać, bo na razie to są na IV:-(
    Kotełki, i co kaman z postami Saszy? Ktoś go okradł... czy coś xD ój rosyjski jest do bani i nie kminię
    ZuziaZuzia nie ponimaju o co chodzi?
    Weszłam wczoraj na fejsa i tam mi się wyświetliło milion postów Saszy, o jakiejś sprzątaczce czy o kimś.... a może to nie była sprzątaczka, tylko ja nic nie zrozumiałam
    No właśnie. O tej siostrze Larisy... Czy ktoś zorientowany jest dokładnie i może nam streścić...

    Ja zrozumiałam, że ta siostra zbiera po ludziach i w jakimś programie kasę na leczenie Larisy - chce w to wciągnąć Saszę - ale sama jest dość bogata tak naprawdę...

    Larisa to ta co była (jest?) w śpiączce ? O co chodzi z ta jej chorobą? Na co choruje?

    Larisa to ta przyjaciółka Saszy, co nawet swojego czasu podawała się na vk za żonę czy coś w tym rodzaju? Ta, co to niby była taka stremowana, nieśmiała, normalnie kopciuszek, jak ją wziął na jakąś premierę?
    I co ich w końcu łączyło...?!

    Też mnie to zaintrygowało i zaniepokoiło w co się ten Sasza zaś wtrąca i awanturuje... Ale na szczęście przerzucił się na udostępnię linków o Konczałowskim
    To tam nie było nic o sprzątaczce? :O xD
    Mi tłumacz z facebooka też ciągle wciskał w zdanie sprzątaczkę o.O
    ale wydaje mi się, że to sprzątaczka-widmo...
    Moja interpretacja była taka... Siostra Larisy u niego sprzątała i go okradła, a on prosił, żeby szukać tej złodziejki. To co zrozumiałam po przetłumaczeniu google xD
    Oj, ciekawe się rzeczy dzieją jak mnie tu nie ma. Szczerze? Nie wiedziałam, ze Larissa ma siostrę... I do tego kleptomankę?

    No właśnie. O tej siostrze Larisy... Czy ktoś zorientowany jest dokładnie i może nam streścić...

    Ja zrozumiałam, że ta siostra zbiera po ludziach i w jakimś programie kasę na leczenie Larisy - chce w to wciągnąć Saszę - ale sama jest dość bogata tak naprawdę...

    Larisa to ta co była (jest?) w śpiączce ? O co chodzi z ta jej chorobą? Na co choruje?

    Larisa to ta przyjaciółka Saszy, co nawet swojego czasu podawała się na vk za żonę czy coś w tym rodzaju? Ta, co to niby była taka stremowana, nieśmiała, normalnie kopciuszek, jak ją wziął na jakąś premierę?
    I co ich w końcu łączyło...?!

    Też mnie to zaintrygowało i zaniepokoiło w co się ten Sasza zaś wtrąca i awanturuje... Ale na szczęście przerzucił się na udostępnię linków o Konczałowskim


    Najbliżej prawdy tego co krąży w sieci jest Anielka. A jak to ma się do rzeczywistości to już odrębny temat.
    Ale z grubsza chodzi o to, że Sasza oskarżył siostrę Larisy, Kirę jakoby ta zbiera pieniądze nie na leczenie dziewczyny, a na własne potrzeby. Z kolei w obronie rodziny wstawiła się przyjaciółka niejaka Marina Grom (mówi Wam to coś? Jak mniemam zakonspirowana Gromuszkina przyjeła przydomek z naszego forum), która oświadczyła że Domogarow żył na rachunek Czernikowej, znaczy się Łarisy. Dostawał od niej drogie prezenty, płaciła za wyjazdy, hotele itp.
    Według mnie to piramidalna bzdura ponieważ sama osobiście tłumaczyłam wywiad (a raczej stawiałam pierwsze kroki), w którym opisują obydwoje swoje pierwsze spotkanie i potem znajomość. Zainteresowanych odsyłam do strony http://www.stronaad.fora.pl/dyskusje-ogolne,10/swietosci-nie-szargac,161-45.html
    Początek od wpisu wysłanego we wtorek 18:28, 06 Gru 2011 i potem kontynuacja w kolejnych wpisach.

    Wpis, do którego nawiązujesz to prawdopodobnie ten :
    "Dzisiaj zwrócili się do mnie z "Karawanu historii" z tematem pomoc Łarisie, z inspiracji jej siostry Kiry..., z pewnością odpowiedziałem niegrzecznie, dlatego że siostra Łarisy zbiera pieniądze na życie - swoje.. ((otóż moja rada dla Kiry., być może warto sprzedać swoją nieruchomość za granicą, pieniądze oddać siostrze, która, kiedy była zdrowa- zapewniała swojej siostrze utrzymanie!!! Mieszkania, samochody itd..., tak oto- Kira musi sprzedać nieruchomość, oddać pieniądze siostrze, wrócić z dzieckiem do Rosji i wynająć pokój gdzieś w Kałudze, to tańsze niż w Europie! Co zaś dotyczy mnie- osobiście i bez rozgłosu przeleję pieniądze bliskiej osobie i NIKT NICZEGO SIĘ NIE DOWIE!!! To moja odpowiedź dla"Karawanu" i Kiry "siostry".., nie daj mi Bóg mieć takich krewnych.."
    "Karawan historii", to - jak się zorientowałam - popularny miesięcznik.
    A to kolejny wpis Saszki
    "Proszę wszystkich- kto ma możliwości., znajdźcie mi tą tłustą kreaturę... Chcę się z nią zobaczyć., polecę do każdego kraju na świecie, żeby spojrzeć tej Kreaturze w Oczy!!!!!! Mam na myśli "siostrę" Łarisy - Kirę!!!! ((((\ "
    No, to pięknie. Od jutra szlaban na gary
    Wow... Nie widziałam, że to tam aż tak ostro... Saszka swój temperament ma i ma też rację - skoro Larissa utrzymywała siostrę to teraz ta (w miarę możliwości oczywiście) powinna jak najszybciej pomóc siostrze.

    Igraine - dawno Cię tutaj nie było, witaj
    Hej,
    mogę być czasami nieobecna ciałem, ale duchem jestem zawsze z Wami i z Saszą naturalnie.
    Wiadomo co teraz dzieje się z Larissą ?
    Igraine, ja myślałam, że może masz jakieś dłuuuuuugie wakacje... Tęsknimy za Tobą))

    Larissa wybudziła się ze śpiączki - odbywa rehabilitacje, żeby znowu mogła stanąć na nogi o własnych siłach (Sasz ponoć bardzo ją wspiera)
    Dziękuję.
    Proszę
    Mam dla Was ogromnie smutną wiadomość. Larysa nie żyje. Zmarła w nocy z 6 na 7 października. Od 8 lat zmagala się z chorobą. [*] [*] [*
    Ojej, to naprawdę smutna wiadomość. Jeszcze nie tak dawno prasa podawała, że Larissa przechodzi rehabilitacje... A tu taka smutna niespodzianka

    Łączmy się w bólu z rodziną i oczywiście z Saszką
    O rany... Tu rehabilitacja i nagle śmierć.... Strasznie mi przykro. Niech spoczywa w spokoju.
    Szok kilka dni temu Kate pisał,że Larysa odbywa rehabilitacje.A tu taka wiadomość.Wyrazy współczucia dla rodziny i Saszy.Larysa miała dzieci ?
    O jej dzieciach nic nie wiem,. (kiedyś prasa namiętnie rozpisywała się nt. tego, że niby z Saszolkiem jest, ale jak wiadomo, życie to zweryfikowało). Niestety, tak czasem w życiu bywa... Szkoda, bo nawet ją lubiłam...
    Wielka szkoda, bo ja też ją lubiłam i wierzyłam, że wygra z chorobą. Wyrazy współczucia dla rodziny Larissy i oczywiście Aleksandra. (*)
    Dołączam się
    O tym, że Sasza lubi łowić ryby oczywiście wiedziałam, ale że je potem wypuszcza nie miałam pojęcia
    https://www.youtube.com/watch?v=2V1RzTGy-Tk
    Chociaż jak widać na filmie pożegnanie było ciężkie
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • bolanda.keep.pl
  • ďťż
    Wszelkie Prawa ZastrzeĹźone! Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Design by SZABLONY.maniak.pl.