![]() |
|||||
![]() |
|||||
![]() |
|||||
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Sufi i Zakon Sufi w polskim internecie Koka-Speak.pl polski serwer TS3 Zapraszamy!81CYE Livet-et-Gavet we Francji - wspomnienia polskich rodzin Jak zarobić 15000 Kupię mieszkanie, najlepiej 42 g, h, i, j Zniszczony laptop Proszę was o przekonaniedp marności i do śmierci Gra przeglądarkowa w której mozna zarobić pare euro PROBLEM Obrazki z sieci |
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portalMój temat nawi±zuje do pobytu Saszy w naszym kraju, zw³aszcza za czasów np.OiM.Pamiêtacie,¿e by³ on wtedy ³akomym k±skiem dla prasy i powstawa³y z nim i o nm mnóstwo wywiadów,w ró¿nych gazetach.Wiem,¿e nie mo¿ecie tu za bardzo umieszczaæ orgina³ów.Chodzi mi o to,czy która¶ z Was taki wywiad czyta³a lub mia³a tak± gazetê w rêkach,co o nich my¶licie, jak wypad³ w nich Sasza a jak by³o z polotem u dziennikarzy,co by³o najczêstszym tematem rozmów? Co Was zaskoczy³o lub zdziwi³o? Proszê o kimentarze aktualnie to czê¶æ wywiadów wci±¿ mo¿na znale¼æ w internecie ![]() Dok³adnie ![]() Pewnie to ju¿ znacie, ale od czego¶ trzeba zacz±æ: Gazeta Wroc³awska 2003 Aleksander Domogarow Bohun, mafia i ja * Polska to dobry kraj na robienie kariery aktorskiej? - Dla mnie na pewno. Pierwsza propozycja – pana Jerzego Hoffmana – okaza³a siê szczê¶liwa. Od tej pory polska publiczno¶æ raczej mnie lubi. Mam tego ci±g³e dowody. Lubiê pracowaæ w Polsce i robiê to tak czêsto jak tylko pozwala mi na to czas. * W jednym z wywiadów powiedzia³ pan, ¿e Polska przesta³a byæ dla pana obcym krajem. Chyba nie wynika to tylko z czêstej pracy? - Wszystko zale¿y od ludzi jakich spotyka siê na swej drodze. Ja mia³em to szczê¶cie, ¿e pozna³em w Polsce wiele wspania³ych osób. Wiêcej – mam tu oddanych przyjació³. Ale – uprzedzaj±c Pana pytanie – chyba nie móg³bym mieszkaæ w Polsce na sta³e. Zbyt kocham Moskwê, zbyt g³êboko tkwi± tam me korzenie. Lubiê przyje¿d¿aæ, szczególnie do Krakowa i Wroc³awia. Te miasta maj± swój niepowtarzalny klimat. * Spotyka siê pan w Polsce ze stereotypami dotycz±cymi Rosjan? * Polacy i Rosjanie maj± ze sob± bardzo wiele wspólnego. Tak samo siê bawi±, smuc±, cierpi± i ¶miej±… S³owiañska dusza… W zasadzie wszystkie zachowania s± podobne i nie da siê nas porównaæ do innych nacji. Jeste¶my wyj±tkowi. * A jak pan ocenia pracê z polskimi re¿yserami? - Pracowa³em z dwoma wielkimi mistrzami – Andrzejem Wajd± i Jerzym Hoffmanem. Ró¿ni ich wszystko – temperament, styl pracy, sposób komunikowania siê, a ³±czy jedno – mistrzostwo. Praca z nimi to by³a prawdziwa przyjemno¶æ. Znów muszê powtórzyæ – mia³em szczê¶cie. * Poza teatrem telewizji zagra³ pan na razie tylko w jednej sztuce na deskach polskiego teatru – w krakowskim teatrze Bagatela wyst±pi³ pan w roli Makbeta. Trudne wyzwanie? - Bardzo trudne i nie wiem czy kiedykolwiek zdecydujê siê je powtórzyæ, chocia¿ jest taka propozycja. * Podobno teatr realizuje ambicje aktorskie, a film przynosi popularno¶æ i pieni±dze. Zgadza siê pan z tym twierdzeniem? - Zawsze powtarzam, ¿e teatr daje warsztat, a kino – popularno¶æ. Jedno tak naprawdê jedno napêdza drugie. Razem ucz± profesjonalizmu, przynosz± pieni±dze. Tego nie da siê rozdzieliæ. Widz, który obejrzy aktora w kinie, chce go zobaczyæ na scenie i odwrotnie. * Bohun, Makbet, Wiktor, to postaci, które prze¿ywaj± wewnêtrzny konflikt. Lubi pan graæ takich bohaterów? * Nie ma bohaterów jednowymiarowych. Nikt nie jest do koñca dobry, ani do koñca z³y. To w³a¶nie jest ciekawe i to trzeba pokazywaæ. Takie role s± najciekawsze. * Do¶æ czêsto gra pan w filmach kryminalnych, swego czasu telewizja pokazywa³a „Bandycki Petersburg”, a teraz gra pan szefa rosyjskiej mafii w przygotowywanej „Fali zbrodni”. Czy Rosjanie kojarz± siê Polakom z mafi±? - O to chyba trzeba zapytaæ Polaków, ja tego tak nie odczuwam. W „Bandyckim Petersburgu” gra³em dziennikarza, który na w³asn± rêkê próbuje rozwik³aæ kryminalne zagadki Petersburga. W serialu „Marsz Tureckiego” gram prokuratora walcz±cego z przestêpczo¶ci± zorganizowan± Moskwy. W polskim filmie po raz pierwszy zagra³em mafioza, gangstera, bezwzglêdnego i okrutnego. * Jest Pan postrzegany jako amant filmowy… - (¶miech) Nie odczuwam tego. * Jedna z internetowych opinii o panu mówi: „Ma cudowne oczy i w ogóle jest cudowny”… - …mam nadziejê, ¿e to prawda… (za¶mia³ siê i zaci±gn±³ papierosem) * Rosjanki maj± opiniê piêknych kobiet. Co pan my¶li o Polkach? - S± niezwyk³e. Jak wszystkie S³owianki – ciep³e, czu³e, delikatne i twarde jak stal, kiedy trzeba. Te które znam s± wspania³e. Rozmawia³: Jaros³aw Sulikowski Ok³adeczka z TS. ![]() EXCELENT ![]() To jest Sasza pe³en werwy i jeszcze bez tej "rysy" do¶wiadczenia, która przysz³a potem. Polki - jak wszystkie S³owianki - ciep³e, czu³e, delikatne i twarde jak stal, kiedy trzeba.Te, które znam, s± wspania³e. Niom? ![]() Lepiej nie mo¿na nas opisaæ ![]() Nawiasem mówiac, zrobi³am sobie ostatnio analizê relacji Saszy z kobietami na podstawie zdjêæ (g³ownie Natasz± i Marin± oczywi¶cie). I - choæ wiem, ze to wszytko sa aktorzy i trzeba dzielic takie wrazenia przez 2 - wyra¼nie widaæ, ze Natasza jest skupiona na sobie, zdeterminowana, dba tylko o siebie, pozuje jakby by³a sama, Saszê traktuje jak podpórkê, rekwizyt, nie "zgrywa sie" z nim, obchodzi j± tylko, jak wyjdzie ona, a nie ca³o¶æ. Z kolei do Mariny dziêki temu poczu³am jakie¶ resztki sympatii - ona na zdjêciach z Sasz± nawet pozowanych nie pozuje, jest totalnie z nim zgrana, skupia siê na nim, nie na sobie, tak jakby nie dba³a, jak wyjdzie tylko czu³a rado¶æ z bycia z Sasz± choæby na zdjêciu i nie mog³a jej pohamowac. I to jest du¿o fajniejsze, przynajmniej dla mnie. Wiem, ze skonczy³o siê, jak siê skonczy³o, ale takie moje przemy¶lenia na podstawie samych zdjec. Na tym ok³adkowym zdjêciu ma wzrok "nie podchod¼, bo przy...olê."A Saszka taki spokojny. Mnie na zdjêciach z Natasz± rzuca³o siê w oczy co¶ innego, bardzo paskudnego. K³ad³a na nim rêce, jak na ³upie wojennym. Mam. Nie oddam. Bardzo drapie¿nie. Jadowita suczka. Prêdzej sama zagryzie, ni¿ pu¶ci wolno. Tak to widzê. O, to te¿, ¶wietne spostrzezenie - "czy na pewno wszyscy juz zobaczyli¶cie, ze jest mój?" Tego szukamy: TWÓJ STYL 1999 r. , nr 07, s. 96-102 Jaros-Kropid³owska Magda, Mazur Magda: ROSYJSKI KOCHANEK VIVA! 1998 r. , nr 12, s. 66-68 Groblewska Irena: SPADASZ Z KONIA, STAWIASZ BUTELKÊ RZECZPOSPOLITA - MAGAZYN 1999 r. , nr 38, s. 8-9 Boñcza-Szab³owski Jan: KORZENIE BOHUNA RZECZPOSPOLITA 2000 r. , nr 100 (28.04), s. A10 Boñcza-Szab³owski Jan: TAJEMNICA PRZEZNACZENIA FILM 1999 r. , nr 09, s. 106-108 Ciapara El¿bieta: BOHUN NA KOÑCU ¦WIATA FILM 1999 r. , nr 04, s. 89 Noel Kasia: ALEKSANDER DOMOGAROW RZECZPOSPOLITA - MAGAZYN 1999 r. , nr 38, s. 8-9 Boñcza-Szab³owski Jan: KORZENIE BOHUNA Jest jednym z najbardziej popularnych aktorów Moskwy. Ma w swym dorobku znakomite role teatralne. Hamleta zagra³ ju¿ na studiach. W spektaklu dyplomowym gra³ Raskolnikowa w “Zbrodni i karze”. By³ Armandem w “Damie kameliowej”, Makdufem w “Makbecie”, Ganieczk± w “Idiocie”. Popularno¶æ i sympatiê u polskiej publiczno¶ci zyska³ dziêki roli Bohuna w “Ogniem i mieczem”. “Na kraj ¶wiata” Magdy £azarkiewicz, który w³a¶nie wszed³ na ekrany, to kolejny film polski z jego udzia³em. Mieszka pan w Moskwie na Sadowej, obok domu, który “nawiedzi³” Woland, jeden z bohaterów powie¶ci Michai³a Bu³hakowa “Mistrz i Ma³gorzata”. Gdyby prze¶ledziæ historiê pañskiej rodziny, mo¿na by te¿ napisaæ interesuj±c± powie¶æ o dziejach inteligencji rosyjskiej. - Próbowa³em wraz z ojcem zrekonstruowaæ nasze drzewo genealogiczne. Doszli¶my do wniosku, ¿e choæ p³ynie w nas przede wszystkim rosyjska krew, to mamy domieszki niemieckie, tatarskie, ¿ydowskie i francuskie. Ale pañski dziadek ze strony ojca nie nazywa³ siê Domogarow. - Dziadek mia³ na nazwisko Kowañko i by³ oficerem marynarki wojennej. Do dzi¶ w domu przechowujemy stare zdjêcie z czasopisma “Newa” z Sankt Petersburga z jego wizerunkiem. Dziadek by³ g³ównodowodz±cym si³ami morskimi rz±du tymczasowego Aleksandra Kiereñskiego. Podobno to w³a¶nie pañski dziadek umo¿liwi³ Kiereñskiemu ucieczkê. - Tak rzeczywi¶cie by³o. Wed³ug rodzinnej legendy i ¼róde³ historycznych dziadek wyprowadzi³ Kiereñskiego w kobiecym przebraniu z Pa³acu Zimowego, który zajêli zbuntowani marynarze. Co by³o dalej? - Obaj uciekli do Mand¿urii. Pañski dziadek jednak wróci³. - Nie móg³ post±piæ inaczej, bo zostawi³ tu dwóch dorastaj±cych synów i ca³± rodzinê, która z Sankt Petersburga przenios³a siê wkrótce do Odessy. Dziadek próbowa³ zorganizowaæ im ucieczkê, ale siê nie uda³o. Wyruszy³ wiêc wraz z wojskiem do W³adywostoku, poniewa¿ by³o to ostatnie miasto, które pozosta³o w rêkach bia³ych. Tam wkrótce aresztowali go bolszewicy i stracili. Czy ma pan po dziadku jak±¶ pami±tkê? - Jedyn± pami±tk± jest brzytwa, któr± “czerwoni” przys³ali rodzinie zaraz po aresztowaniu dziadka. Przechowujemy j± w ozdobnym, wyk³adanym aksamitem, futerale. Zarówno ojciec, jak i ja traktowali¶my j± zawsze jak najcenniejsz± relikwiê. Czy po aresztowaniu dziadka represje objê³y tak¿e innych cz³onków rodziny? - W 1936 roku aresztowali jego ¿onê, czyli moj± babciê. Zes³ali j± na Syberiê, gdzie spêdzi³a drug± wojnê ¶wiatow±. Wydawa³a siê widaæ osob± mocno podejrzan±. Zna³a trzy jêzyki, pracowa³a kiedy¶ w dyplomacji. FOT. MAREK SZYMAÑSKI A jak to siê sta³o, ¿e nosi pan nazwisko Domogarow? - Ojciec nazywa³ siê Kowañko. Kiedy dziadka rozstrzelali, tata postanowi³ przyj±æ nazwisko panieñskie swej matki, czyli w³a¶nie Domogarow. Co siê sta³o z bratem pañskiego ojca? - W latach trzydziestych ojca i jego brata rozdzieli³ los. Stryj wyjecha³ wówczas do Australii i tam mieszka dzi¶ jego rodzina. To by³a pierwsza du¿a fala emigracji bogatych Rosjan. Wyruszyli przez Morze Czarne i Afrykê, a osiedli w Australii. Stryj i jego rodzina pozostali przy swoim prawdziwym nazwisku, czyli Kowañko. Mia³ pan okazjê ich poznaæ? - Mój stryjeczny brat Sierio¿a Kowañko, który ma dzi¶ 47 lat, odwiedzi³ kiedy¶ Moskwê. Wtedy siê spotkali¶my. Ale nie utrzymujemy ze sob± kontaktów. Zbyt du¿a odleg³o¶æ. Czy pan mia³ równie¿ jakie¶ nieprzyjemno¶ci z powodu swego pochodzenia? - Niczego takiego na szczê¶cie nie dozna³em. W domu o tych sprawach w ogóle siê nie mówi³o. Przynajmniej przy dzieciach. Rodzina wiedzia³a, ¿e nie s± to opowie¶ci, którymi mogê siê chwaliæ w¶ród kolegów. O historii rodziny dowiedzia³em siê jednak wcze¶niej, ni¿ chcieli rodzice. Kiedy mia³em 10 lat w naszym domku letniskowym znalaz³em star± walizkê. Uda³o mi siê j± otworzyæ. Wtedy zobaczy³em ca³y plik listów z Australii, o których ojciec nigdy nie wspomina³. Powiedzia³ wówczas: “skoro je odkry³e¶, to mo¿esz poznaæ prawdê”. I opowiedzia³ mi wszystko. Ponoæ pañski ojciec marzy³ o aktorstwie? - Dla mnie on zawsze mia³ duszê artysty. Gdyby nie wojna, na pewno zosta³by aktorem. Zacz±³ nawet studia w Pañstwowym Instytucie Kinematografii. Na trzecim roku wyruszy³ na front. Podczas wojny zosta³ ranny w nogê. Marzenia o aktorstwie prys³y jak bañka mydlana. Nied³ugo po wojnie pozna³ niezwykle piêkn± dziewczynê, która wkrótce zosta³a jego ¿on±, potem mam± mojego brata, a dziesiêæ lat pó¼niej tak¿e i moj±. Ojciec nie móg³ zrealizowaæ marzeñ aktorskich, ale zawsze by³ blisko sztuki. Przez wiele lat kierowa³ moskiewskimi instytucjami artystycznymi. Kiedy przeje¿d¿am obok teatru muzycznego dla dzieci, zawsze zadzieram g³owê i patrzê na dach budynku. Widnieje tam rze¼ba wielkiego niebieskiego ptaka. My¶lê wtedy, ¿e to jaki¶ symboliczny pomnik mojego ojca, bo on ten teatr odbudowywa³ i prowadzi³ niemal do koñca ¿ycia. Czy mama i brat maj± co¶ wspólnego z aktorstwem? - Sk±d¿e! Mama, która do dzi¶ pozosta³a niezwykle piêkn± kobiet±, pracowa³a w handlu, a brat jest in¿ynierem. A jak wygl±da sprawa religii w pana rodzinie? - W moim domu jest parê starych ikon. I nie wisz± one tak sobie dla ozdoby, lecz, jak nakazuje tradycja, w “czerwonym rogu”. Poniewa¿ rodzice byli bardzo zajêci prac±, wychowywa³a mnie babcia. Zawsze mówiono o mnie: “wnuczek swojej babci”, bo by³em dla niej oczkiem w g³owie. Je¿eli mogê uwa¿aæ siê za cz³owieka wierz±cego, zawdziêczam to w³a¶nie jej. Babcia by³a osob± g³êboko wierz±c±, choæ nie popada³a w dewocjê. Chodzi³a regularnie na nabo¿eñstwa, nie opuszcza³a ¿adnego ze ¶wi±t ko¶cielnych i wiele mi o nich opowiada³a. My¶lê, ¿e dziêki niej zarówno ja, jak i moja rodzina te¿ staramy siê nie opu¶ciæ ¿adnego ze ¶wi±t ko¶cielnych. To, i¿ czêsto noszê krzy¿ na piersi, o niczym oczywi¶cie nie ¶wiadczy. Ale nie ukrywam, ¿e kiedy jest mi ¼le, zagl±dam do cerkiewki, w której by³em ochrzczony. Znajduje siê ona w starej czê¶ci Moskwy. Jest tam bardzo kameralnie, co sprzyja skupieniu i modlitwie. Mówi siê, ¿e po rozpadzie ZSRR nast±pi³ wielki powrót do religii. A jak to wygl±da dzi¶? - Siedem lat temu w Rosji zapanowa³a moda na religiê. W cerkwiach by³o pe³no nie tylko ludzi starszych, ale i m³odzie¿y. Czasem mia³o siê wra¿enie, ¿e zw³aszcza ci ostatni przychodz± tu jak do teatru. Popatrzeæ, jak siê pali ¶wiece, odprawia nabo¿eñstwa, pos³uchaæ, jak piêknie ¶piewa chór. Dwa, trzy lata pó¼niej moda ta przeminê³a. Dzi¶ widaæ mniej osób, ale oprócz starszych, ci±gle pojawiaj± siê m³ode twarze. I s± to ludzie, którzy przychodz± tu znale¼æ ukojenie, odpowied¼ na wiele nurtuj±cych ich pytañ. Dziêki religii próbuj± odnale¼æ siê w skomplikowanej rzeczywisto¶ci. Podczas g³ównych ¶wi±t ko¶cielnych s± w ko¶cio³ach t³umy. Kiedy przed trzema laty pojecha³em piêæset kilometrów za Moskwê na ¶wiêto Serafina Sarowskiego, by³o takie mrowie ludzi, ¿e szpilki nie w³o¿ysz. Zarówno ¶wi±tyniê, jak i ca³y plac przed ni± wype³nia³o dos³ownie morze wiernych. W Polsce w czasie stanu wojennego w wielu ko¶cio³ach odbywa³y siê koncerty i wieczory poezji. O artystach mówi³o siê wtedy jako o sumieniu narodu. Czy w Rosji by³ taki moment, gdy przedstawiciele pañskiego zawodu cieszyli siê szczególnym presti¿em? - Nie przypominam sobie, by mówi³o siê o nas jako o sumieniu narodu. Wiem natomiast, ¿e wiele lat temu, kiedy by³ organizowany MChAT, arty¶ci, szczególnie starszego pokolenia, cieszyli siê wielkim autorytetem i stanowili wzorce do na¶ladowania. Byli no¶nikami savoir-vivre’u i elegancji. Zw³aszcza politycy starali siê na¶ladowaæ ich sposób mówienia, zachowania, nawi±zywania kontaktów miêdzyludzkich. ¯e nie zawsze im wychodzi³o, to ju¿ inna sprawa. Umiejêtno¶ci aktorskie s³u¿± zreszt± nie tylko politykom. Dzi¶ bardzo przydaj± siê biznesmenom. I jedni, i drudzy robi± wszystko, by stworzyæ swój pozytywny wizerunek w mediach. A tak na marginesie – my, arty¶ci, zawsze byli¶my i nadal jeste¶my lud¼mi ¿yj±cymi w ¶wietle reflektorów, wiêc powinni¶my szczególnie uwa¿aæ nie tylko na to, jak siê zachowujemy, ale i co mówimy. Czy arty¶ci powinni anga¿owaæ siê w politykê? - Kiedy widzê artystê po jakiej¶ stronie barykady politycznej, ogarnia mnie z³o¶æ. My¶lê sobie: “Cz³owieku, po co to robisz? Nie po to jeste¶ aktorem, by wymachiwaæ sztandarem za lub przeciw Jelcynowi. Chyba pomyli³e¶ scenê z trybun±”. Czy mog± byæ w tej roli wiarygodni? - Aktor ma swój zawód. Nie powinien zajmowaæ siê polityk±. Mo¿e, oczywi¶cie, zostaæ prezydentem, ale wtedy definitywnie musi skoñczyæ z aktorstwem. Kiedy widzê, jak nasz znakomity re¿yser, zasiadaj±cy w Dumie, zaczyna opiniowaæ ustawê o prostytucji, my¶lê sobie: “Bo¿e! W jakim kraju ja ¿yjê. On jest przecie¿ ¶wietnym re¿yserem, a ju¿ pó³ godziny glêdzi w telewizji o prostytutkach, które naraz sta³y siê jakim¶ istotnym problemem”. Niechaj ustawami zajmuj± siê politycy. A my róbmy to, do czego jeste¶my powo³ani. Teraz ju¿ wiem, dlaczego wspomnianemu re¿yserowi ostatni film w ogóle nie wyszed³ – przez to “zasiedzenie” w Dumie. Jest pan wielkim mi³o¶nikiem “Mistrza i Ma³gorzaty”, powie¶ci, która zawsze cieszy³a siê tak¿e w Polsce wielkim zainteresowaniem. Czytelnicy “Rzeczpospolitej”, uk³adaj±c Kanon Literatury XX wieku, dali jej zdecydowane pierwszeñstwo. Kiedy po raz pierwszy trafi³ pan na Bu³hakowa? - Jak pan wie, powie¶æ ta nie od razu wydana by³a w wersji pe³nej. Pierwszy raz pozna³em j± wiêc z odpisów. Rzeczywi¶cie, znam j± niemal na pamiêæ. Jaka rola da³a panu najwiêcej do my¶lenia? A jaka panem wstrz±snê³a? - Jest taki tekst, po przeczytaniu którego czujê siê nie tylko m±drzejszy, ale i nabieram wiêkszej pokory. Mowa o sztuce Glena Blansteina “Ni¿yñski – ob³±kany, boski klaun”. Opowiada o tragicznym losie cz³owieka, który wzniós³ siê na wy¿yny artyzmu, a zakoñczy³ swój ¿ywot w domu dla ob³±kanych. Dla mnie, jako aktora, jest to okazja do g³êbszej refleksji nad ¿ywotem artysty. Mówi siê o nim jako o królu ¿ycia. Kim¶, kto egzystuje na szczególnych prawach, cieszy siê wielk± s³aw±, rozdaje autografy, bryluje na bankietach. A ta opowie¶æ o Ni¿yñskim pokazuje wyra¼nie, ¿e za wszystko trzeba zap³aciæ wysok± cenê. ¯e zawód artysty to straszny zawód, który potrafi zniszczyæ cz³owieka, doprowadziæ do ¶mierci. Wielk± satysfakcjê sprawia mi to, i¿ ta pora¿aj±ca historia robi silne wra¿enie na publiczno¶ci. Ka¿dy spektakl koñczy siê owacj± na stoj±co. I dziêki temu wychodz±c na scenê do oklasków, zapominam o zmêczeniu i wysi³ku, jaki w³o¿y³em w tê rolê. Dziêki niej po kolejnych zw±tpieniach odzyskujê wiarê w sens tego, co robiê. Hej hej, Nasz kochany Saszka w najnowszym numerze Tele Tygodnia. Du¿o fajnych choæ ju¿ znanych nam fotek no i ciekawych informacji ![]() Wow, teraz? Bardziej stawialabym na to 15 lat temu ![]() yhy, w najnowszym numerze ![]() Czy tylko ja mam wra¿enie ¿e gdzie¶ to ju¿ czyta³am... ![]() http://www.swiatseriali.pl/seriale/krew-z-krwi-912/news-aleksander-domogarow-rosyjski-marlon-brando,nId,1065868 Ty i tysi±ce czytelników Tele Tygodnia. ![]() Tele Tygodnia w koncu nie mialam w reku, ale i tak mi sie skojarzylo - ze zgola innym wywiadem ![]() ![]() To by³o na ¿ywca zer¿niête z artyku³u"Rosyjski kochanek 13 lat pó¼niej". Nawet siê specjalnie nie wysili³a jedna z drug±, ¿eby ¶lady pozacieraæ. Nie ma jak odkryæ Amerykê o 500 lat za pó¼no... Anielko mam nadziejê, ¿e nie bêdziesz mia³a mi za z³e je¿eli podam linka do wywiadu, który znalaz³a¶? Wywiad co prawda nie z Sasz± lecz z kaskaderem uczestnicz±cym w produkcji OiM, ale Saszka wspomniany zosta³, wiêc warto rzuciæ okiem http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120825/REPORTAZ/120829602 Albo jeszcze lepiej wklejê ten fragment, bo mo¿e taka Gazeta Pomorska zechce go sobie skasowaæ i zostaniemy z niczym. >- Jak wspomina pan s³awy aktorskie, takie jak Daniel Olbrychski, Izabella Scorupco, Zbigniew Zamachowski, Micha³ ¯ebrowski czy najprzystojniejszy Kozak - Aleksander Domogarow, graj±cy Bohuna? Spotykali¶cie siê razem na planie. - Wcze¶niej zna³em ich tylko z ekranu filmowego, z gazet. Podczas realizacji "Ogniem i mieczem” ujrza³em na w³asne oczy, jacy s± na co dzieñ. Wspominam pracê w filmie, z tak znanymi aktorami, z du¿ym sentymentem. Jak w ka¿dym gronie - s± ludzie bardziej lub mniej przystêpni. Szalenie mi³a, bez cienia zarozumia³o¶ci, jest znana w ¶wiecie gwiazda - Izabella Scorupco, jedna z dziewczyn filmowego Jamesa Bonda. Nie by³o problemu, ¿eby zrobiæ z ni± sobie pami±tkowe zdjêcie czy porozmawiaæ. By³em w Biedrusku od kwietnia do czerwca, przez ca³y okres krêcenia scen batalistycznych. - Na koniec by³ pokaz dla publiczno¶ci? - Ekipa filmowa, po zakoñczeniu zdjêæ pod Poznaniem, wziê³a udzia³ w pokazie artystycznym jazdy konnej ró¿nych formacji, z ich filmowymi dowódcami. Przed publiczno¶ci±, na hipodromie Wola w Poznaniu. Trafi³em do tatarii pod dowództwem Tuhaj-Beja, czyli Olbrychskiego. A Domogarow jecha³ z Kozakami zaporoskimi. Publiczno¶ci bardzo siê pokaz podoba³, a i my na d³ugo go zapamiêtali¶my. Mieli¶my pó¼niej wspólny bankiet, który te¿ bardzo dobrze pamiêtam... Podczas uwieñczenia tej ca³ej, ogromnej pracy przy filmie, dziêkowali¶my sobie nawzajem, wspominali¶my ró¿ne sytuacje. Wznie¶li¶my toast. W pewnej chwili podnios³em kieliszek, ¿eby "stukn±æ siê” z Domogarowem-Bohunem. Ten odstawi³ kieliszek, wzi±³ szklaneczkê. Pytam - dlaczego? A "Bohun” na to: - "Za du¿o podnaszania”... < Niejako przy okazji trafi³am na fragment ksi±¿ki pt. „Warszawski Beduin” bêd±cej biografi± pochodz±cego z Polski znanego adwokata telawiwskiego Romana Kesslera ( jak sam siê przedstawia ) Jako, ¿e jest d³ugoletnim przyjacielem Jerzego Hoffmana trochê wspomnieñ po¶wiêci³ okoliczno¶ciom powstawania oraz promocji OiM. Bardzo ciekawe informacje. Naprawdê warto przeczytaæ. Jest te¿ i akapit o Saszy. Mo¿e niewielki, ale za to mocny w wyrazie. ![]() http://lubczasopismo.salon24.pl/prezydentdlawarszawy/post/445015,warszawski-beduin-2 Rzeczony fragment poni¿ej, ale zachêcam do przeczytania ca³o¶ci. >Nastêpnym etapem by³ Kraków, uroczysta impreza z bankietem - gra³a orkiestra. Pamiêtam, ¿e w pewnym momencie Krzesimir Dêbski wskoczy³ na scenê i gra³ na skrzypcach po¿yczonych od jednego z cz³onków orkiestry. Nastêpnie - Gdañsk, gdzie w Dworze Artusa odby³o siê huczne przyjêcie. Potem ca³a ekipa pojecha³a jeszcze do Bia³egostoku, gdzie bankietowali intensywnie u Daniela Olbrychskiego, ale mnie ju¿ z nimi nie by³o, bo prosto z Gdañska wróci³em do Warszawy, ¿eby przygotowac przyjêcie na ich cze¶æ w moim mieszkaniu na Jana Paw³a. Tak wiêc potem ca³y „weso³y autobus” zjawi³ siê w moim domu. By³ catttering z du¿ym wyborem napojów. Aleksander Domogarow gra³ na gitarze i wspaniale ¶piewa³ - w pewnym momencie wypowiedzial s³ynne zdanie: „Wot kak Jewreje ¿iwut w Warszawie”. Dziewczyny, nie by³yby¶cie zainteresowane odkupieniem kilku gazet z Sasz±? Miêdzy innymi Twojego Stylu z 1999 i 2012, pary numerów 'Filmu'...? http://www.tvn24.pl/aleksandr-domogarow-popiera-prezydenta-putina-i-polityke-rosji,504348,s.html Muszê przyznaæ ,¿e jestem rozczarowana postaw± Saszy. Niedawno te¿ na to trafi³am. Bardzo nie spodoba³o mi siê jego zachowanie. Równie¿ jestem zawiedziona. Nie spodziewa³abym siê tego po nim... Có¿, uwa¿am, ¿e Aleksander, jak ka¿dy, ma prawo mieæ swoje pogl±dy, ale nie powinien ich wyra¿aæ w wulgarny sposób. Aktorowi, zw³aszcza tej klasy, to nie uchodzi. Jego zachowanie bardzo mi siê nie podoba ![]() To, ¿e Sasza jest sk³onny do gwa³townych reakcji i niepohamowany w uzewnêtrznianiu emocji wie ka¿dy kto siê chociaz trochê nim interesuje. Prawdopodobnie du¿y wp³yw na tak±, a nie inn± ekspresjê ma wykonywany przez niego zawód. Zawodowo musi bardzo szybko wprowadzaæ siê w ró¿ne stany emocjonalne i w koñcu w ¿yciu prywatnym juz nie umie nad tym zapanowaæ. Oczywi¶cie, tak sobie tylko my¶lê jako obserwator z zachodu ![]() ![]() Paradoksalnie uwielbiamy go i potêpiamy z tego samego powodu. Za to, ¿e potrafi przepiêknie pokazaæ emocje. Co do pogladów to my¶la³am, ¿e nie bêdzie tak otwarcie wypowiada³ siê na tematy zwiazane z polityk±, bo zawsze od tego stroni³ i nawet czesto podkre¶la³, ¿e to nie jest rola artysty. A nawet je¶li, to w g³êbi duszy przypisywa³am mu inny kierunek, co nieznaczy, ¿e nie rozumiem. Rosjanie zupe³nie inaczej postrzegaj± Putina ni¿ my. Za czasów Jelcyna ocierali siê o g³ód. Dopiero Putin zapewni³ im stabilizacjê i regularn± pensjê. Za jego rz±dów Rosja odbi³a siê od dna lat 90 i miedzy innymi dlatego ma takie poparcie w narodzie. Myslê, ¿e jeszcze przyjdzie nam d³ugo poczekaæ zanim Rosjanie zorientuj± siê, ¿e Putin jest coraz bardziej oderwany od rzeczywisto¶ci. No niestety. Ca³y Sasza, ca³y on. I tak do¶æ d³ugo trzyma³ siê od tego z daleka, nawo³uj±c od czasu do czasu do opamiêtania i dialogu. Teraz przywali³ z grubej rury i ju¿ siê nie krêpuje ![]() Smutne, ale nie wolno nam mierzyæ Rosjan nasz± miark±. Dla nich Putin to zbawca i odnowiciel, oni sami jako naród przywykli do ofiar "za rodinu", a wojna toczy siê przecie¿ na granicy, nie w Moskwie. No i pamiêtajmy, ¿e Putin to mistrz socjotechniki - mówi im dok³adnie to, co chc± us³yszeæ. Sasza intelektualist± nigdy nie by³, Rosja dla niego to "matuszka" za któr± bi³ siê Tato w wielkiej wojnie i niuansów tutaj nie nale¿y siê raczej spodziewaæ niestety. Szkoda, ¿e teraz prasa nie rozpieszcza nas Saszk±. By³oby przynajmniej co czytaæ. Ale na szczê¶cie mamy Wujaszka Googla, który nam to rekompensuje ![]() On zawsze powtarza³, ¿e mama by³a dla nim idea³em kobiety - zastanawiam siê, jaka ta jego mamusia by³a? I czego on w ogóle w kobietach szuka, ze tak przebiera ta nie ta nie, ale mimo wszystko wybaczamy mu prawda? |
||||
![]() |
|||||
Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Design by SZABLONY.maniak.pl. |
![]() |
||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |