ďťż
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal
Dwie malutkie kotki z Łodzi szukają domu
Jaka metoda sterylizacji lepsza dla kotki ?
Dziwne objawy u kotki - trzęsienie głową
Kotki z tenisa :) -kolejne zdjęcia-mama
Jak powinien wyglądać brzuszek kotki po sterylizacji?
ZIELONY NALOT na języku kotki
Nieprzyjemny zapach z pyszczka kotki
pierwsza ruja u kotki-objawy
Dwie kotki szukają domu
Małe dzikie kotki
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • wasabi.xlx.pl

  • Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal

    Moja kotka właśnie przechodzi ruję. Przed chwilą musiałam ją wykąpać bo wlazła do worka ze śmieciami który odstawiłam dosłownie na chwilę żeby dozbierać resztę z pozostałych kubłów i wywalić (eh te koty;P). Gdy była mokra, rozłożyłam ręcznik w lazience żeby ją wytrzeć, a ona wtedy usiadła na tylnych łapach i podniosła przednie do góry ( http://files.coloribus.com/files/adsarchive/part_1054/10540505/file/exelcat-gusto-cat-food-begging-small-76697.jpg mniej więcej tak heheh) i wtedy zobaczyłam że coś jej "zwisa".. jakby coś jej tam nabrzmiało, nie wiem jak to dokładnie ująć. Podotykałam tam trochę delikatnie i stwierdziłam że to wygląda jak spuchnięta (nie wiem czy to dobre słowo) macica. Teraz pytanie: czy kotkom w czasie rui nabrzmiewają te okolice, czy to znak że muszę zabrać ją szybko do weta bo to (tfuuu) ropomacicze? Dodam że kotka nie jest apatyczna, szaleje jak zawsze, ma apetyt, wszystko w normie. No dobra teraz nie szaleje tylko się wyciera tu i ówdzie i mruczy jak traktor (jak to w ruję). Martwi mnie jednak bardzo to nabrzmiałe coś. Nawet delikatnie dotykając brzuszek da się wyraźnie wyczuć kształt macicy. Co robić? :C tutajpoczkategori


    Aż tak męczące te ruje nie są, może po dłuższym czasie trochę drażni to jej mrukanie, ale faktycznie mogła coś sobie podrażnić bo tyłkiem potrafi szorować po ścianie nawet Wezmę ją do weterynarza w poniedziałek (o ile sama wyzdrowieję bo aktualnie jestem przeziębiona:C) a jak nie w poniedziałek to najszybciej jak będe mogła. Wygłaskałam ją do oporu, a taka mięciutka jest po kąpieli i szczotkowaniu że najchętniej spałabym z nią dziś jak z pluszakiem:D Szkoda że nie lubi być aż tak przytulana i woli położyć mi się w nocy na nogach, na kołdrze.
    No i mam nadzieję że to nic poważnego, tylko nabrzmiała macica od rui. tutajpoczkategori
    Tak jak mówi Kaiko powinnaś jak najszybciej udać się do weta, bo to już nie są żarty tutajpoczkategori
    czuję się jak kupa z gorączką, ale wpakuję się jutro do auta i zawiozę kotałkę do weterynarza. Znalazłam w necie jednego weta ale nie odbiera telefonów (dziwne, wiem) i raz pojechałam nawet pod wskazany adres ale nie mogłam tego adresu znaleźć. Jutro od rana będę załatwiać sprawę z kotkiem bo też mnie martwi jej brzuszek. tutajpoczkategori


    na pewno jutro uda Ci się znaleźć gabinet który Cię przyjmie i pomoże. W Szczecinie z pewnością jest sporo weterynarzy także znajdziesz z pewnością! daj znać co zdiagnozowano. tutajpoczkategori
    Niestety moja gorączka ewoluowała do 40 stopni i ledwo jestem w stanie ruszyć ręką nie mówiąc już o jeżdżeniu samochodem... A weterynarz kazał przyjechać jak się ruja skończy.
    Mam kilka dni na ozdrowienie:) tutajpoczkategori
    Ruja się już skończyła, właśnie wzięłam kotkę na kolana, ponaciskałam lekko brzuszek, pogłaskałam, i stwierdzam że nie ma już tej wypukłości... Oczywiście pojadę do weterynarza, ale moja gorączka zmalała nieznacznie Muszę wyzdrowieć zupełnie żeby wyjść z domu.
    Kocica nie protestowała jak oglądałam jej brzuszek, myślę że jakby faktycznie było to ropomacicze to by ją bolało przy dotykaniu i by np. płakała albo gryzła albo przynajmniej próbowała uciec. Pewnie spanikowałam jak zawsze, chyba zaczynam współczuć moim przyszłym dzieciom;p

    EDIT
    Czy dyszenie kotki po krótkiej, ale dość intensywnej zabawie (bieganie za wiązką lasera) jest normalne, czy powinnam się zacząć martwić o jej serduszko??

    EDIT drugi;))
    Zadzwoniłam w końcu do weterynarza. Co prawda strasznie daleko ode mnie jest, ale warto się tam pofatygować jeśli się kocha swojego zwierzaka. Chodziłam tam ze szczurem, co prawda nie udało się go uratować, ale lekarze byli bardzo mili i bardzo starali się pomóc.
    Akurat w marcu będzie u nich "Akcja Sterylizacja", tak mi powiedziała pani przez telefon, i pełna sterylka będzie kosztowała jedyne 140 zł Zadzwonię do niej jeszcze za kilka dni umówić się już konkretnie. dnia Czw 10:30, 27 Lut 2014, w całości zmieniany 2 razy tutajpoczkategori
    na poczatku lat 80 mialam kotke, ktrora zapadla na ropomacicze - kota to nie boli. przynajmniej w poczatkowym stadium-
    wyleczylismy ja , zyla potem jeszcza dlugo (w koncu ze starosci serducho nie wytrzymalo) ale porownujac z obecnym stanem wiedzy weterynaryjnej? kicie na leczenie i sterylke wozilismy do Warszawy (z Lodzi) do kliniki doswiadczalnej SGWW bo tam znalezlismy dzieki lancuszkowi ludzi dobrej woli weta, ktory podjal sie operacji tutajpoczkategori
    seiyuu masz rację mimo wszystko kota trzeba zabrać na przegląd żeby wet dokładnie wszystko obejrzał. Z guzkami i zgrubieniami pod skórą nie ma żartów i tak jak piszę ikxio czasami trzeba się pofatygować na prawdę daleko. Ja mam 2 wetów praktycznie pod blokiem, ale ze swoimi jeżdżę prawe przez całe miasto. tutajpoczkategori
    Dzisiaj wstawiłam gaz do auta, dalekie podróże mi nie straszne:) Teraz muszę tylko uzbierać pieniądze na sterylizację i mogę się umawiać na termin. Kotałke w marcu na 100% będzie obejrzana ze wszystkich stron i wysterylizowana. tutajpoczkategori
    to dobra informacja, grunt żeby tylko przebadana była jak najwcześniej! trzymam kciuki, żeby wszystko skończyło się pomyślnie! tutajpoczkategori
    Jestem umówiona na sterylke na następny poniedziałek na 9:00. Mam tylko nadzieję że do tego czasu kociczka nie dostanie ruji tutajpoczkategori
    będzie bezproblemowo, zobaczysz! tutajpoczkategori
    W związku z tym że sterylka coraz bliżej, a jest to moje pierwsze zwierzątko które będę poddawać jakiejkolwiek operacji, mam pytanie. Wiem że prawdopodobnie o wszystkim się dowiem na miejscu, ale wolałabym juz teraz:D
    Umówiona jestem na 9:00. Czy to znaczy że już od razu ją 'pokroją' czy najpierw będzie miała jakieś badania itd? Ile mniej więcej trwa taki zabieg? Jeśli wszystko przebiegnie prawidłowo oddadzą mi koteczkę tego samego dnia czy będzie musiała zostać w kocim szpitalu? Wiem tylko tyle że 12 godzin przed zabiegiem mam jej nie podawać jedzenia, a 4 godziny przed mam jej zabrać picie.
    Kotałka ma bardzo długą sierść na brzuszku, będzie na pewno ciekawie wyglądała ogolona:)
    Czekam na odpowiedzi, bo im bliżej wizyty tym bardziej się denerwuję. Nie lubię lekarzy, żadnych:P Operację mojego zwierzątka odbieram zupełnie jakby mnie mieli operować.
    -edit-
    No i zapomniałam o najważniejszym:) Jak się zająć kotką gdy już będzie po operacji, w domu?
    -edit2-
    Aaaa nieważne już Znalazłam odpowiedni temat http://www.strkoty.fora.pl/zdrowie,10/przed-i-po-zabiegu-na-co-zwrocic-uwage,4187.html dnia Pią 18:06, 14 Mar 2014, w całości zmieniany 2 razy tutajpoczkategori
    kotka najpierw zostanie znieczulona i pójdzie spać a potem zacznie się około 30 minutowy zabieg. Po tym dostaniesz kota w kaftaniku już wybudzonego albo w trakcie wybudzania i jedziesz z nim do domu. W domu jak już się wybudzi trzeba pilnować aby nie skakał i nie biegał. Zabawa też nie jest wskazana. Kaftanik najlepiej jak by dało się utrzymać około 7 dni to było by super. Pozwoli to na zagojenie się ranki pooperacyjnej. tutajpoczkategori
    Ja swoją Mavri dostałam bez kubraczka bo się bidulka cała posiusiała i vet kazał zaczekać aż wyschnie. Kubraczek założyliśmy jej dopiero około 4-5h po zabiegu. Natomiast jeśli nawet kotu ściągniesz kaftanik aby go przeprać to jest duża szansa, że zainteresuje się raną, tutajpoczkategori
    Dzisiaj zakupiłam transporter dla kocicy. Szukałam z czterdzieści lat bo nigdzie nie mieli takiego, który by miał co najmniej 50cm długości (moje kotę tyle ma od pupki do czubka nosa). Chciałam taki wielki żeby Korbie było wygodnie i żeby mogła się położyć plackiem na boku bez potrzeby zwijania w kłębek (wiadomo, rana na brzuchu). Planuję też zakup zestawu podkładów higienicznych, takich na których można uczyć szczeniaki siku, wyłożę nimi transporter właśnie po to żeby niechcący nie został zapaskudzony, no i po powrocie do domu zrobię koci legowisko w razie gdyby nie mogła wstać do kuwety. Co by nie trzeba było dywanu czyścić
    W takim razie do ewentualnego prania kociego kubraczka założę jej na głowę kołnierz. Dla pewności : D tutajpoczkategori
    fajnie, że w końcu udało Ci się kupić taki transporter jaki Ci się podobał co do tego kołnierza, to sądzę, że to zupełnie nie potrzebne. Kotka jak by miała popuścić mocz to raczej jeszcze w transporterku po narkozie. Prawidłowo założony kubraczek nie powinien być mokry po wizycie kota w kuwecie. tutajpoczkategori
    Dlatego czekając aż ją zoperują, a później się wybudzi pójdę do apteki po takie właśnie podkłady. Trochę zbankrutuję na tej całej sterylizacji, ale ważne że kocia nie będzie miała problemów w przyszłości:) Oby:) tutajpoczkategori
    możesz w zoologicznym na sztuki takie podkłady kupić i warto go dać aby wet wkładając kotkę do transportera od razu rozłożył taki podkład. tutajpoczkategori
    Koteł polubił nowy domek: http://i.imgur.com/G56NVoq.jpg Mam nadzieję że po wizycie u weta nie będzie sie jej kojarzył nieprzyjemnie. To już jutro Powrót do góry
    fajny drapak, jak dla nie te właśnie są najbardziej praktyczne i co ważne bardzo dobrze się rozkładają i składają. Nie trzeba się zbytnio nakombinować! Powrót do góry
    Drapak został zrobiony własnoręcznie przez mojego faceta:) A to na czubku to taka rękawiczka z dzwoneczkami:) Powrót do góry
    wow, napisałem drapak zamiast transporter drapaka nie widziałem ale skoro tak, to też musi być fajny Powrót do góry
    moje tez śpią w transporterach jak najęte, ale jak wyjmę go, założę drzwi to spierniczają pod łóżko bo już wiedzą, że coś się dzieje:) Powrót do góry
    Ja niestety nie mam miejsca, aby kociumb siedział w transporterze, ale na szczęście mam składany do wielkości teczki A4:) Powrót do góry
    Ano transporter rzeczywiście jest fajny:) Dobrze w sumie zrobiłam że kupiłam go tak późno, przynajmniej mam pewność że kot do końca życia będzie się w nim mieścił Kuwetę za to mam za małą, muszę zakupić większą. Jak Korba się załatwi to zamiast zasypywać nieczystości, zamiata łapką kafelki bo tylko tylną częścią ciała stoi w swoim kibelku:P W ogóle zastanawiam się czy warto kupować nową kuwetę, czy może spróbować nauczyć kotkę załatwiać się do toalety? Chyba że po sterylce zrobi się jakaś mega leniwa i nie będzie jej się chciało wskakiwać na deskę Powrót do góry
    o tą leniwość to aż tak bardzo się martwić nie musisz;) pomysł wskakiwaniem kota na toaletę jest super, przynajmniej się nic nie roznosi. Polecam kupić matę zakładaną na sedes do edukacji kota, Powrót do góry
    Sissi, a nie sądzisz że korzystanie kotka z toalety to same plusy? Po pierwsze nie grzebie łapką w kupach czyli nie roznosi bakterii, nie rozsypuje żwirku (wnosi mi go na łapkach nawet do łóżka), przede wszystkim nie wydaję pieniędzy na żwirek:) No ale nic.
    Berike chyba się skuszę na kupno WCkici:D
    Vita moja jeszcze nie wie że założone drzwiczki oznaczają transport >

    Półtorej godziny temu zabrałam kocicy miskę z jedzeniem. Rozpoczyna się głodówka i odliczanie:) Powrót do góry
    Hahaha no też fakt:D Dobre dla ludzi z dwoma kibelkami w domu. Powrót do góry
    Siedzę właśnie w kfc niedaleko lecznicy:) kotka juz po operacji, musze poczekać aż się wybudzi. Wetka mówiła ze jeszcze z godzinkę i będę mogła ja zabrać. Oby wszystko było w porzadku;) dnia Pon 11:47, 17 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz Powrót do góry

    Siedzę właśnie w kfc niedaleko lecznicy:) kotka juz po operacji, musze poczekać aż się wybudzi. Wetka mówiła ze jeszcze z godzinkę i będę mogła ja zabrać. Oby wszystko było w porzadku;)

    Trzymam kciuki ! Zdrówka dla koteczki! Powrót do góry
    http://i.imgur.com/c8JrIn0.jpg - "Niech no tylko uda mi się wstać i nie przewrócić. Wyszarpię ci twoje wnętrzności pazurami."
    Już po krzyku:) W środę wizyta kontrolna:)
    Mam tylko pytanie, bo kotka się trochę posikała. Zdjąć jej kubrak i go od razu uprać czy do środy nic nie ruszać tylko sprawdzać czy się goi? Powrót do góry
    no i super, że już po zabiegu. Nie było tak źle sądzę jak możesz tak jak jak piszą dziewczyny przepierz szybko i wysusz. Pilnuj aby kot przynajmniej przez pierwsze 2 dni nie skakał za bardzo. Powrót do góry
    Ona jeszcze ledwo co chodzi;P O skokach nie ma mowy;) Kubrak się suszy, jak wyschnie to ubiorę go i zawiążę trochę ciaśniej bo teraz sam jej spadł. Martwi mnie że kotka ma takie zapadnięte boki ale to pewnie dlatego że od wczoraj nic nie jadła. Wetka kazała jej dać jeść dopiero jutro. Powrót do góry
    powinna dać tabletkę przeciwbólową dla kota. Działa dobrze:) No to zobaczysz jak się wybudzi, założę się, że będzie chciała wskakiwać na łóżko albo coś w ten deseń Powrót do góry
    Dzisiaj zanim jej narkoza całkiem nie przejdzie, to na pewno będzie jeszcze trochę pijana, ale może próbować skakać. Pilnuj jak oka w głowie i nie pozwalaj. Wodę do picia możesz jej dać. A jutro powinno być już prawie oki. Moja następnego dnia już zaczęła biegać, ale skakać nie pozwoliliśmy. Powrót do góry
    Wodę jej dałam ale nie chce za bardzo pić. Ciągle jeszcze sika obok kuwety (chyba nie może do niej jeszcze wejść). Ten fartuch pooperacyjny też sobie ciągle ściąga, wrrr ;[
    Wetka kazała przyjechać w środę. Wszystkie leki jej podała w lecznicy, powiedziała że jakby coś się działo to od razu przyjechać (jakby nie chciała jeść, wymiotowała, krwawiła, bolało ją albo coś). No i tyle. Teraz trzeba czekać
    Do transporterka raczej jej nie zamknę, bo będzie wyła jak syrena;p Po prostu będę z nią siedziała póki nie zaśnie.
    Hehe tak śmiesznie chodzi drobnymi kroczkami, jak baletnica:) Powrót do góry
    W nocy (koło pierwszej) chciałam jej spróbować dać jeść, i dałam dosłownie łyżeczkę od herbaty (jeszcze taką mniejszą od normalnej) mokrej karmy od puriny (nie jakies byleco;)). Owszem, wylizała, skubnęła, ale zaraz wszystko znalazło się na dywanie. No nic. całą noc przespała przy mnie na kocyku (spałam na kanapie, szyja mnie boli ja nie wiem;p). Teraz się obudziłam bo przysnęłam trochę, i chciałam kotce spróbować znowu dać jeść. Wystawiłam jej suchą karmę, łyżeczkę mokrej, wodę, powąchała, ale jeść nie zechciała. Zdjęłam jej kaftanik bo wetka mówiła że czasem koty tak protestują właśnie bo mają założone coś czego nei chcą. Ale dalej nie chciała jeść, za to poszła swoimi drobniusimi kroczkami w kąt i zaczęła lizać ranę, skubaniutka. Teraz siedzi znów pod fotelem ze złą miną bo znowu ma kaftan.
    Co robić? Jechać do weta czy jeszcze zaczekać, może coś zje?
    -edit-
    Zapomniałam dopisać że od wczorajszego wieczora w zasadzie już normalnie korzysta z kuwety (chociaż nie bardzo ma co tam zostawić) dnia Wto 10:41, 18 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz Powrót do góry
    Nie, nic nie ruszyła. Wody nie chce, mokrego nie chce, chrupek nie chce. Wypiła pół łyżki mleka bo akurat jadłam płatki i chciałam sprawdzić czy skusi się na cokolwiek. Nie zwymiotowała po tym, ale już mleka rozcieńczonego wodą nie chciała. Cały dzień przeleżała na kocyku, troszkę pokursowała po pokoju, raz do kuwety na siku (nie wiem czym sikała, chyba jeszcze kroplówkami). Gdzieś w internetach czytałam że różne koty różnie reagują, niektóre dzień-dwa po zabiegu nic nie jedzą i że to niby normalne... No ale żeby nawet wody? Nie wygląda na chorą, raczej na mega smutną że ją boli i że w ogóle ja na coś takiego pozwoliłam.
    Wizytę kontrolną mam na jutro rano.
    Tak przeleżała pół dnia: http://i.imgur.com/tJr0V5T.jpg
    Wczoraj tak: http://i.imgur.com/JmEMpbK.jpg <- ciągle skubana ściągała ten fartuszek z zadnich łapek i dobierała się bo brzuszka. Teraz na szczęście zamontowałam kubrak w taki sposób że sam diabeł nie zdejmie;)
    Zdjęcie dosłownie sprzed pięciu minut: http://i.imgur.com/rPHO8WY.jpg Powrót do góry
    spokojnie, tak jak piszesz, różne koty różnie znoszą takie zabiegi. Jestem pewny że już jutro zobaczysz różnice. Jak kotka sama wstaje i idzie do kuwety to bardzo dobry znak. Powrót do góry
    Znalazłam wetkę na fejsbuku - okazało się że mieszkała na tym samym osiedlu co ja i wogóle ją znam z widzenia;) Świat jest mały. Zaraz do niej napiszę i spytam co jest pięć. Powrót do góry
    moje też nie za bardzo jadły na dzień po zabiegu. Ale tak jak mówi Kaiko, zadzwoń i zapytaj. Lepiej dmuchać na zimne. Powrót do góry
    Wetka powiedziała żeby dać teraz kotce spokój. Tak zrobiłam.
    Ja jednak jeść coś musze i zrobiłam sobie tosty - dałam więc koci leżącej na kocyku kawałek sera żółtego. Zjadła Pobiegłam więc szybko po saszetkę Puriny i cud - zjadła niecałe pół! Musiałam tylko przynieść jej na kocyk i wyłożyć sobie karmę na rękę. Teraz czekam czy jej nie zemdli i za jakąś godzinkę dam jej jeszcze. Powrót do góry
    no i pięknie:) teraz już będzie tylko lepiej! Powrót do góry
    Czuje się chyba na tyle dobrze, że bezczelnie obsikała puchaty kocyk.. patrząc mi prosto w oczy!! Wcześniej chodziła do kuwety;/ Mam nadzieję że coś jej się nie poprzestawia po tej sterylce i nie zacznie mi złośliwie obsikiwać podłóg i dywanów... Powrót do góry
    Byłam właśnie na kontroli. Wszystko goi się podobno pięknie (nie wiem, nie zaglądałam, strasznie mnie brzydzą takie sprawy;P). Kupiłam koteczce najlepszą mokrą karmę na jaką mnie było dziś stać (studentka...xD), zjadła pięknie całą saszetkę dosłownie dwie minuty temu. Nawet liznęła trochę wody.
    Dokumentacja musi być: http://i.imgur.com/8zDLQHP.jpg
    Ponadto odkryłam wczoraj w nocy co jest przyczyną jej złego samopoczucia; nie tyle kaftanik który ogranicza jej ruchy, ale to że nie może się najzwyczajniej w świecie umyć... Cóż, też byłabym wkurzona gdybym nie kąpała się trzy dni. Znalazłam proste rozwiązanie:) Odwiązuję jej kaftanik tak, żeby mogła się polizać chociaż do paszek: http://i.imgur.com/r9Xvdur.jpg Szczęśliwy kot to czysty i najedzony kot:) Powrót do góry
    Bardzo dobra wiadomość! Fakt, koty to niezwykłe czyściochy i mogą popaść w depresję jeśli nie są w stanie się umyć i być czyste. Powrót do góry
    Koteczka świeżo po zdjęciu szwów. Wszystko zagojone pięknie, kaftan zdjęty, kot szczęśliwy;) Dzięki za wszystkie rady i w ogóle, były dla mnie bardzo pomocne:)
    -edit-
    Jednak musiałam założyć jeszcze kaftan, bo jak dopadła swój brzuch to w mig rozlizała ranki po zdjęciu szwów, że zrobiły się czerwone. Lepiej nich ponosi jeszcze fartuch ze dwa dni. dnia Śro 17:17, 26 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz Powrót do góry
    super! to na prawdę dobra informacja teraz tylko cieszyć się z kota Powrót do góry
    Berike, jeszcze ze dwa dni:D Szkoda mi kotka, już tak skakała z radości. Trudno. Wytrzyma:) Powrót do góry
    to ze slady po szwach sie zaczerwienily to nic nie szkodzi - nie ma sensu meczyc kota dodatkowo kaftanikiem - moje wetka wrecz uprzedzila, zeby sie az tak nie przejmowac bo kocia slina dziala gojaco a same przeklucia po szwach nie puszcza. Powrót do góry
    Do jutra przynajmniej musi wytrzymać. Zaczerwieniły sie nie tylko przekłucia po szwach ale samo nacięcie - kawałek u góry i kawałek na dole. Powrót do góry
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • bolanda.keep.pl
  • ďťż
    Wszelkie Prawa ZastrzeĹźone! Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Design by SZABLONY.maniak.pl.