ďťż
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal
Kot ma szkliste oczy, wygląda jakby miał zeza rozbieżnego:(
Dorosły rodowodowy kot szuka nowego domu.
Koćka, Mruńciol, Micek, Kitka (1 kot ;p)
Jak często zdrowy kot oddaje mocz?
Leptynoopornosc-kot nie umie przestac jesc
kot ciężko oddycha i nie wydaje dźwięków
RAID, PERMETRYNA I KOT W JEDNYM POMIESZCZENIU
"Jestem tym,co jem". Kot zwierzę mięsożerne.
Jak często 2.5 miesięczny kot powinien się załatwiać?
kot wyskubuje sierść. co zrobić?
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • sloneczny.htw.pl

  • Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal

    Czy jest na forum ktoś, kto podróżował z kotem?
    Albo jest obeznany w temacie?
    Albo może podzielicie się swoimi sposobami, co robicie z kotem, gdy wy musicie wyjechać np. służbowo albo na urlop?

    Czeka mnie latem podróż w jedną stronę 1500km. Nie będzie mnie łącznie 3 tygodnie. Chciałabym wziąć Rambo ze sobą, bo szczerze mówiąc nie wiem co z nim zrobić. Nie mam tu rodziny, która by mogła się nim zając, a większość znajomych tez akurat będzie na urlopach. Sąsiadka wyjeżdża na całe wakacje, więc dom właściwie będzie pusty.
    Nawet jeśli jakaś koleżanka mojej córki zgodzi się tu przychodzic, to musiałaby przyjść dwa razy dziennie, bo Rambo o 9.00 i o 21.00 dostaje mokrą karmę. Suchej praktycznie nie rusza. Poza tym nie wiem co z wychodzeniem na dwór. On lubi chodzić po dworze, ale przeciez nie można go wypuścic rano i wpuścić dopiero wieczorem. Nie wiem jak to rozwiązać.
    No i problem kuwety. Czy znajde kogoś, kto zgodzi się czyścić kuwetę

    Nie chciałabym go dawać do kociego hotelu.
    Nie brałam pod uwagę tego, że będę wyjeżdżać na tak długo.
    Co myślicie o tak długiej podróży?

    Kiedys wiozłam małego kocurka, który miał 12 tygodni. Musiał byc prawie na głodnego - tak zadecydowała pani hodowca, od której bralam kotka. Niby wtedy nie musi siusiu, kupkę itp. Wtedy kotek jechał z nami 1000 km.

    Teraz muszę jechac najpierw 1100km, a więc 12 godzin jazdy. Po tygodniu ok. 1500km i po kolejnych dwóch tygodniach znowu 1500km.

    Rambo jest bardzo spokojnym i cierpliwym kotem, do tego śpiochem. Ale czy te cechy wystarczą, żeby znieść całodniową podróż? tutajpoczkategori


    Masz trochę czasu aby przygotować kotka do podróży. Jak reaguje na podróż autem?siedzi spokojnie w transporterku? ma wyrobiona książeczkę zdrowia z aktualnymi szczepieniami?zorientuj się jakie są wymogi na wjazd kotka do Polski a potem spowrotem do Angli. tutajpoczkategori
    Vita-Alexa Rambo nie jest szczepiony, ani nie ma książeczki. Takiego go dostałam i podjęłam decyzję, ze nie będę go szczepić. Ale nie o tym tu jest temat. Podejrzewam, ze może to byc wymagane przy wyrabianiu paszportu.
    Kolejna rzecz, to paszport - nie posiada go. Musze więc pojechac z nim do weta i wszystko załatwic. Pewnie i chip bedzie trzeba zrobić, bo tatuaż nie wystarczy.
    W aucie nigdy nie jeździł. Został mi przywieziony i tyle. Nigdy więcej nie jechał autem. Musze go wsadzić do transporterka i wlozyć do auta i sprawdzić jego reakcję.

    Odnośnie transporterka. Mam taki jak torba dla kota. Z okienkami, klapkami itp. Ale wiem, że są plastikowe. Czy ta torba wystarczy, czy koniecznie kupić ten plastikowy? Macie jakieś sugestie w tym temacie?

    Aha! Mieszkam w Niemczech. Podróż będzie z Niemiec do Polski 1100km, a po tygodniu z Polski do Chorwacji ok. 1500km i po dwóch tygodniach z Chorwacji do Niemiec ok. 1500km. tutajpoczkategori
    Wbmot to do Niemiec mniej formalności niż do Anglii. Szczepienia musisz zrobić, wpisz w google- przekraczanie granicy polsko-niemieckej z kotem i z innymi interesującymi cię krajami. I koniecznie przyzwyczajaj kocurka do jazdy autem. Lepszy jest transporterek plastikowy. tutajpoczkategori


    Ha ha nie wiedziałam, że jest coś na uspokojenie kota Nawet by mi to nie przyszło do głowy
    Nie wiedziałam tez, ze istnieje podróżna kuweta He he świetny pomysł Zaraz poszukam w necie.
    O szelkach juz myślałam. Duży transporterek mnie przeraża. Fakt, że mam dośc duże auto, ale i rodzina spora, no i mnóstwo bagaży, bo w końcu jedziemy na 3 tygodnie. Muszę to wszystko dobrze przemyślec.

    O paszport się nie martwię. Kilka lat temu robiłam paszport innemu kotu, to zrobiłam go na miejscu u weta z wszystkimi wpisami itp. O to sie akurat nie martwię.
    Czasu też mam dużo na załatwienie tego wszystkiego, bo wyjazd dopiero w lipcu. Zdążę więc zrobić wszystkie szczepienia i formalności. tutajpoczkategori
    He he no też jest to dobry pomysł Tylko czy tak duży kot zrobi na tacke od grilla
    No czasu mam mnóstwo. Ale ja nie lubię niczego zostawiac na ostatnia minutę. Dlatego juz teraz szukam informacji, żeby nic mnie nie zaskoczyło.
    A może do tego czasu znajdzie się jakaś chętna duszyczka, ktora zaopiekuje się Rambo. Choć ja sobie nie wyobrażam rozłąki na tak długo.
    Moja córka sie buntuje i wcale nie chce z nami jechać. Już nawet myślałam, zeby pozwolić jej zostać w domu. Tyle, ze to az 3 tygodnie.... Żeby to był tydzień, to bym się nawet nie zastanawiała i zostawiła córkę w domu. Ale 3 tygodnie, to szmat czasu i wolałabym, żeby jechała z nami. Rambo tez tutajpoczkategori
    Dzisiaj moja Mavri wróciła z podróży do moich rodziców- w sumie w transporterze ok 2,5h w jedną stronę - nie powiem aby była zadowolona, ale źle też nie było. W pociągu cały czas spała, natomiast w komunikacji miejskiej trochę się kręciła, ale ogólnie dobrze zniosła podróż tutajpoczkategori
    Sissi ja nie mam takiej rodziny Mam tylko rodziców, i własnie do nich jadę
    Od teściów też nie ma takiej opcji.
    Nie mam nikogo, kto by mógł tu przyjechac i zająć się kotem.
    Najgorsze jest własnie to, że to jest czas wakacji i urlopów. Gdyby nie to, to miałabym mnóstwo możliwości, bo mam tu dużo znajomych. Ale większośc moich znajomych to Polacy, którzy na wakacje wyjeżdżają do Polski lub gdzieś na urlopy. Stąd mój problem.

    A co myślicie o pensjonacie dla kotów? Albo o opiekunce dochodzącej do kota?

    Będę jeszcze się pytać w okolicy po znajomych. Moze ktoś nie wyjeżdża i da radę zająć się Rambo. Ale muszę miec w razie czego inne rozwiązanie. tutajpoczkategori
    Wbmot poszukaj kocich opiekunów, w Polsce jest taka stronka to w Niemcach pewno też.
    www.petsiter.pl (jak się link nie otworzy to znaczy że zrobiłam literówki) tutajpoczkategori
    No pewnie, u nas też są takie stronki. najczęściej ogłaszają sie studenci, uczniowie , którzy chcą sobie zarobić grosza.
    Tylko co kot na to? Do domu będzie przychodził ktos obcy.... Dla mnie nie ma problemu. Tylko co Rambo na to
    Może dam ogłoszenie i się zorientuję w temacie...
    Albo sąsiadów z ulicy popytam. Mam na przeciwko takich dziadków. na pewno nigdzie nie wyjeżdżają. Ale czy tacy ludzie zajmą się kuwetą?
    To musi byc ktoś, kto ma serce do kotów i nie brzydzi się kuwety.

    Mam też możliwośc zapytać babeczkę z innej dzielnicy.... Kiedyś dała mi swojego kota, może pamiętacie Sparkiego? Takiego rudego? Ona wtedy mi powiedziała, że jak będę chciała jechac na urlop, to chetnie zajmie się Sparkim. Ciekawe co by powiedziała na Rambo o i jak zareaguje na wieśc, że Sparky uciekł No ale to tez jest jakaś alternatywa. Tak mi teraz przyszło do głowy. Ta kobietka mieszka dzielnicę dalej, ale pracuje u nas w supermarkecie. Ogólnie ma bardzo blisko do nas, skoro Sparky na piechotę do nas przyszedł tutajpoczkategori
    Znalazłam polski serwis:
    http://www.petsitter.pl/
    Podobny powinien być w Niemcach. dnia Nie 21:57, 23 Lut 2014, w całości zmieniany 1 raz tutajpoczkategori
    Wiecie co.... podjęłam decyzję, że nie zabiorę Rambo.
    Otóż dziś sprawdziłam na mapie i nawigacji, że czeka nas 1800km podróży! To strasznie dużo. Rambo by tego nie wytrzymał.
    Nawet nam będzie ciężko tyle wytrzymać w aucie. Postanowiliśmy po drodze gdzieś się zatrzymac i przespać w hotelu. W jednym kawałku nie damy rady tyle jechać, nawet zmieniając się za kierownicą. Poza tym będę miała troje dzieci na pokładzie. One tez tego nie wytrzymają Postój musi być.

    Teraz będę pytać wszystkim możliwych znajomych. Pensjonat nie wchodzi w grę. Wolę wziąć opiekunkę dochodzącą, jeśli nikt ze znajomych nie da rady.
    Tak będzie lepiej dla Rambo.
    Kaiko masz rację. Zmiana miejsca, to dla kota straszny stres. A Rambo nigdy nie jeździł autem, więc stres dodatkowy. To typowy domator, kanapowiec. W domu, nawet z obcą dochodzącą opiekunką bedzie mu lepiej. tutajpoczkategori
    Mru ma "w lapkach" baardzo duzo kilometrow ja juz przestalam liczyc, ale beda to setki tysiecy - byl taki czas, ze podroze byly na porzadku dziennym - jesli jedziesz samochodem to oprocz dokumentow koniecznie wygodny transporter, szelki i smyczka - to juz zalezy od kota - moja nie jezdzila na dlugich trasach w transporterze, siedziala zwykle na tylnym siedzeniu albo u mnie na kolanach - zwirek miala w nieduzym pojemniku plastikowym za siedzeniami, jadla i pila razem z nami na postojach. inna spraasasamoloty bo jednak bida siedzi w ciasnym transporterze - no ale trzy godziny tak jak ja z Hiszpanii do Polski przetrzyma. zastanow sie jakie bedziesz mial warunki dla kota jak go ze soba zabierzesz? w hotelach w cywilizowanych krajach przyjmuja ze zwierzetami, ale trzeba miec naprawde urodzonego podroznika jak Mrunia, zeby nie obawiac sie, ze gdzies nagle prysnie w swiat . jesli masz mozliwosc zalatwic opiekuna do domu to jednak nie ciagnij kota ze soba - nawet jakby to mialo odbyc sie kosztem ominiecia jednego karmienia (bez przesady, ze kot musi miec sniadanko i kolacyjke - mokre az tak szybko sie nie psuje a poza tym moze nauczy sie jesc i suche? tutajpoczkategori
    Mój Łatek nie lubi jeździć autem. Do teściów mamy całe 5 km i praktycznie cała droga to miauczenie Kiedyś jechaliśmy 400 km, wet nam dała tabletkę, kazała wziąć godzinę przed wyjazdem, myślicie, że zadziałało? A gdzież tam. Kotem poszedł spać jak już do celu została nam godzinka jazdy a jechaliśmy 5. Dlatego teraz jak wyjeżdżamy, to Łatek zostaje z moją teściową tutajpoczkategori
    moje na szczęście jazdę znoszą dzielnie i nie mam z nimi żadnych problemów. Śpią grzecznie:) tutajpoczkategori
    Kicia nie lubi jazdy samochodem. Nawet krótka przejażdżka np. 5-10 minut do weta, jest koszmarem dla niej. Musi być jeszcze jedna osoba, która cała drogę do niej mówi i oczywiście Kicia musi tą osobę widzieć. Nie ma mowy żeby transporterek odwrócić tak , że Kicia nie widzi nikogo, bo wtedy jest czarna rozpacz. Ale jak wracamy z powrotem i dojeżdżamy do domu, chyba wyczuwa że zaraz będzie w domu i uspokaja się. Po wyjściu z samochodu jest już całkiem spokojna. tutajpoczkategori
    Moje kitki też miauczą jak jadą autem. tutajpoczkategori
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • bolanda.keep.pl
  • ďťż
    Wszelkie Prawa ZastrzeĹźone! Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Design by SZABLONY.maniak.pl.