ďťż
![]() |
|||||
![]() |
|||||
![]() |
|||||
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Cosma-karma uzupełniająca i nie tylko? Applaws sucha karma dla kotow Sucha karma z kukurydzą - opinie Mokra karma dla kotów Dobra karma dla kotki z nadwagą Jaka karma dla kota? Mokra karma Smilla Najlepsza karma dla psa Jaka karma dla psiaka? karma dla starszego kota? |
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portalChce kupić swoim kotom karmę, która będzie oczyszczać zęby. Na co dzień jedzą Applawsa suchego + mokre. Zastanawiałem się nad RC Oral bo ponoć bardzo dobrze działa. Macie jakieś doświadczenia?Kociakom powoli zaczyna się pokazywać kamień nazębny a ja wole wczesną profilaktykę niż późniejsze leczenie. tutajpoczkategori A używasz pasty albo płynu do psikania na zęby? Ja stosuję dr.Seidl deo spray.Jest bardzo dobry,wystarczy psiknąć na gazik i przetrzeć ząbki albo bezpośrednio psik psik na zęby. Dobry jest też preparat dodawany do wody,który dba o higienę jamy ustnej. Z chrupkami to nie wiem,ale jestem sceptyczna.Wiele czytałam o tym,że to właśnie suche się przyczynia do powstawania kamienia nazębnego.Ponadto koty piłują chrupki na pół,więc to raczej zębów nie czyści. Dobre jest też suszone mięso albo surowe np.kacze szyjki.Również surowe paseczki wołowiny. tutajpoczkategori hmm preparat do wody, masz może nazwę albo jakiś link? tutajpoczkategori Berike,jest taki płyn Dental Fresh.Dosyć niedrogi i skuteczny. http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=14214&cat=61 Jest też droższy .To chyba ten sam,o którym pisze Sissi. http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=6626 Polecam również Biowet Deodent http://www.krakvet.pl/biowet-deodent-plyn-przeciwko-nieprzyjemnym-zapachom-jamy-ustnej-psow-kotow-50ml-p-1542.html oraz Dr.Seidl Deo Spray http://www.zwierzakowo.pl/opis-produktu/dr-seidl-deo-spray.2716.html tutajpoczkategori próbował ktoś z was tych preparatów do wody? jestem ciekaw czy po dodaniu ich do wody koty nadal chętnie piją... tutajpoczkategori ja chyba jednak kupie im karmę, zobaczymy co z tego będzie:P tutajpoczkategori W wrześniowym magazynie '' Kocie sprawy '' znajduje się artykuł pt. Chrupki jak szczoteczka. Nie będę przytaczała całego artykułu tylko krótki fragment, '' ... Badania na odkładanie się i tworzenie płytki nazębnej w grupie zwierząt, którym podawano karmę wilgotną oraz w grupie karmionej tylko suchą, wykazują znaczne różnice. Spożywanie karmy suchej wpływa na zmniejszenie odkładania się kamienia nazębnego o połowę, a efekty są widoczne już w ciągu kilku tygodni. Badania australijskie porównujące wpływ diety kotów wolnożyjących i diety kotów domowych wykazały natomiast, że tzw. jedzenie naturalne w żadnym stopniu nie chroni przed odkładaniem się kamienia nazębnego i ryzykiem chorób zębów oraz przyzębia...'' tutajpoczkategori czyli wynika z tego, że czy tak czy tak to kamień będzie się pojawiał. Jednakże w karmach są dodatki, które zapobiegają narastaniu problemu. tutajpoczkategori Ja czytałam na temat chorób jamy ustnej zupełnie coś innego.Wynika z tego artykułu,że to właśnie sucha karma jest mitem,jak zwykle wytworem marketingowym i,że wbrew pozorom nawet u nas ludzi,cała opieka stomatologiczna polega na tym,żeby czyścić,płukać,usuwać kamień żeby bakterii nie było i co z tego mamy?Jeszcze więcej chorób zębów i przyzębia. Czy sucha karma dba o zdrowie zębów? Na tak postawione pytanie 99% weterynarzy oraz przytłaczająca większość właścicieli kotów odpowie: TAK, oczywiście że dba! Przecież "chrupanie" ściera kamień nazębny, wzmacnia zęby, a suche chrupki nie pozostawiają resztek jedzenia w jamie ustnej, co uniemożliwia rozwój bakteriom. Te stwierdzenia, powtarzane jak mantra, wydają się być tak oczywistą prawdą, że nikt już nie pyta o jakiekolwiek naukowe dowody na poparcie tych twierdzeń. Niestety, jak w przypadku większości "teorii" mających uzasadnić konieczność wydawania pieniędzy na niepotrzebne, a nawet szkodliwe produkty i umożliwić zarabianie kroci ich producentom, także i w tym przypadku prawda leży całkowicie po przeciwnej stronie. Sucha karma wcale nie czyści zębów, jak to się powszechnie sądzi, co więcej - powoduje, że zęby się psują! Kocie szczęki, podobnie jak u wszystkich drapieżników, są tak zbudowane, że nie mogą wykonywać ruchów bocznych, tylko ruchy w górę i w dół. Co za tym idzie - koty nie żują. Nie są w stanie tego zrobić w sposób choćby zbliżony do sposobu żucia wykonywanego np. przez krowę, ani nawet zbliżyć się do umiejętności przeżuwania przez człowieka. Ponadto, kocie zęby i kły mają taką konstrukcję i są tak usytuowane na górnej i dolnej szczęce, że podczas gryzienia (zamykania szczęki) mijają się, dając efekt cięcia podobnego jak to robią nożyczki. Dokładnie w ten sposób zęby kotów tną i rozszarpują mięso oraz kości. Przy suchej karmie, zamknięcie szczęk powoduje jedynie pękanie chrupek i to też nie zawsze, gdyż wiele kotów połyka je w całości. Gryzienie i przeżuwanie chrupek być może odrobinę czyściłoby zęby, jednak koty nie potrafią gryźć i przeżuwać jak wszystkożercy czy roślinożercy! No dobrze, powiedzą teraz zwolennicy chrupek, skoro koty nie żują, to może przynajmniej sucha karma dba o higienę jamy ustnej dlatego, że jest sucha i nie osadza się na zębach, nie pozostawia resztek, które mogłyby być pożywką dla chrobotwórczych bakterii? Powyższe stwierdzenie bazuje na błędnym założeniu, że to bakterie są przyczyną całego zła czyli osadzania się płytki nazębnej, stanów zapalnych w jamie ustnej oraz psucia się zębów. Przeciwko tej teorii przemawia mnóstwo dowodów, natomiast jej podstawy są tak kruche, że rozpadają się w drobny mak przy pierwszym bliższym przyjrzeniu się im. Teoria szeroko propagowana dziś w mass-mediach oraz przez stomatologów głosi, że mikroorganizmy kolonizujące jamę ustną produkują kwasy, które niszczą zęby. Na tym założeniu opiera się cała strategia działania systemu opieki stomatologicznej. Częste mycie zębów, płukanie jamy ustnej płynami dezynfekcyjnymi, używanie nici stomatologicznych, regularne zdejmowanie kamienia nazębnego to czynności, które mają ludziom zapewnić zdrowie zębów. Gdyby teoria mikrobów nazębnych była słuszna, to w dzisiejszych czasach stan uzębienia ludzi poprawiałby się, natomiast jest zupełnie odwrotnie. Próchnica zębów jest współczesną epidemią i pomimo rozwoju stomatologii, coraz doskonalszej opieki dentystycznej oraz wzrostu poziomu higieny w społeczeństwie, stan uzębienia u ludzi stale się pogarsza. Próchnica niszczy zęby już u małych dzieci, a wśród dorosłych praktycznie nie ma możliwości spotkania osoby, która nie miałaby ubytków w uzębieniu, oczywiście niewidocznych na pierwszy rzut oka, bo "wyleczonych" czyli co najmniej zaplombowanych, a w gorszych przypadkach zatuszowanych sztucznym uzębieniem. Co zatem jest nie tak z teorią mikrobów w jamie ustnej, że ponoć skuteczne środki zapobiegawcze nie działają? Teoria mająca wytłumaczyć ten fenomen i jednocześnie podtrzymać wiarę w chorobotwórcze bakterie w jamie ustnej idzie dwukierunkowo. Po pierwsze, głoszą jej entuzjaści, większość ludzi nie dość dokładnie i nie dość często czyści zęby. Zalecana częstotliwość mycia zębów i dezynfekowania jamy ustnej płynami wzrasta wraz ze wzrostem zachorowalności na próchnicę. Aktualnie "trzeba" czyścić zęby szczoteczką, pastą i nićmi dentystycznymi wielokrotnie w ciągu dnia, po każdym posiłku, przekąsce i wypitym napoju, a następnie płukać usta płynem dezynfekcyjnym. Okazuje się, że nawet przestrzeganie tak rygorystycznych zaleceń nie pomaga, choć dentyści twierdzą, że na pewno ten, który zachorował na próchnicę jednak pominął któreś czyszczenie i płukanie lub zrobił to niedokładnie. Drugi kierunek teorii tłumaczącej wzrost zachorowalności na próchnicę, zbliżający się już bardziej do prawdy obarcza winą za taki stan wzrastające w społeczeństwie spożycie cukru oraz innych rafinowanych produktów węglowodanowych. Ta część teorii ma już lepsze podstawy naukowe i wiele dowodów świadczy na jej korzyść. Niestety, fakt wpływu spożycia cukrów na rozwój próchnicy i chorób przyzębia tłumaczony jest całkowicie błędnie. Ale po kolei. Pierwszym i jak dotąd największym, dobrze udokumentowanym badaniem wpływu diety na stan uzębienia było badanie dentysty Westona A. Price’a, który na poczatku XX wieku podróżował po całym świecie badając sposób odżywiania się oraz zęby prymitywnych populacji ludzkich. Zwieńczeniem tych wieloletnich obserwacji i badań było wydanie dzieła Nutrition and Physical Degeneration w 1939 roku. W swej pracy naukowej Price udowadnia, że prymitywne populacje ludzkie żywiące się w sposób naturalny, całkowicie bez przetworzonej żywności "cywilizacyjnej", bez cukru i rafinowanych węglowodanów zachowują zdrowe zęby nie dokonując przy tym jakichkolwiek zabiegów higienicznych w obrębie jamy ustnej. Co więcej, degeneracja uzębienia polegająca nie tylko na szerzeniu się próchnicy ale również na deformacji szczęk i nieprawidłowej budowie aparatu zębowego pojawia się natychmiast po tym, gdy członkowie prymitywnych plemion adoptują "zachodni" model żywienia. Degeneracja ta postępuje i zwiększa się z pokolenia na pokolenie, w miarę upływu czasu od rozpoczęcia stosowania diety zawierającej przetworzoną, rafinowaną żywność oraz duże ilości cukru. Te wielkie badanie, a także wiele mniejszych, późniejszych wykazało, że jedzenie cukrów sprzyja powstawaniu próchnicy i chorób zapalnych jamy ustnej. W związku z szeroko rozpowszechnioną i popularyzowaną "teorią mikrobów" sformułowaną, a później odwołaną (co jest przemilczanym faktem) przez Ludwika Pasteura, oczywistym wydawało się, że bakterie, żywiące się cukrami mają wspaniałe środowisko do rozwoju w jamie ustnej po ich spożyciu. Założono, że nawet krótkotrwałe przebywanie cukru w jamie ustnej może powodować lawinowy wzrost kolonii bakterii i choroby. Dalsze badania nad bakteriami w jamie ustnej pokazały, że wytwarzają one substancje, w tym kwasy, mogące niszczyć zęby. I spoczywając na laurach, współczesna stomatologia ogłosiła (przemilczając i ukrywając fakt, że prymitywne populacje ludzkie nigdy zębów nie czyściły i nie dezynfekowały jamy ustnej) swe stanowisko, wg. którego chyba jedyną metodą na zdrowe zęby mogłoby być nie wkładanie absolutnie żadnego pożywienia do ust i ciągłe, wielogodzinne szczotkowanie zębów oraz płukanie płynami dezynfekcyjnymi. Jak to często w dzisiejszej oficjalnej medycynie bywa, tak i w tym przypadku wzięła ona do swych celów jedynie część z dostępnych dowodów i wyników badań, tą część która pasowała do potwierdzenia błędnych, ale już szeroko rozpropagowanych założeń i zaleceń. Część, która nie pasowała (całkowity brak higieny jamy ustnej wśród ludów pierwotnych, zachowujących silne i zdrowe zęby aż do śmierci), została pominięta i przemilczana. Teoria zarazków żerujących w jamie ustnej została oczywiście rozszerzona na weterynarię i dziś "każdy wie", że kotom należy czyścić zęby, używać do tego celu różnych past i płynów, a także regularnie zdejmować pod narkozą kamień nazębny. Ci, którzy przestali już wierzyć w zbawienną rolę suchej karmy w oczyszczaniu zębów, zagłębiają się nieco bardziej w temat, znajdując wiele informacji o tym, że sucha karma zawierająca bardzo duże ilości węglowodanów powoduje choroby jamy ustnej u kotów dlatego, że węglowodany z tej karmy jednak mają styczność z zębami i zawsze pozostają jakieś resztki po jedzeniu, które sprzyjają rozwojowi bakterii. Dalszym krokiem, do którego dochodzą już nieliczni (czyli społeczność barfistów), jest zauważenie konieczności podawania kotom surowego mięsa wraz z surowymi kośćmi, które w naturalny sposób oczyszczają kocie zęby z kamienia nazębnego, pełniąc rolę "szczoteczki do zębów". Do tego dochodzi pożywienie ubogie lub pozbawione węglowodanów, uniemożliwiające namnażanie się bakterii na zębach i efekty są widoczne w dużej części przypadków i w miarę szybko. Niestety, nie u wszystkich kotów problemy z jamą ustną zanikają i nie u wszystkich szybko. Musi zatem istnieć "jeszcze coś", jakaś "tajemnica", która powoduje, że nie wszystkie barfowane koty chcą podporządkować się tej teorii. Tą rzekomą "tajemnicą" jest prawdziwa przyczyna, z powodu której psują się zęby i powstają stany zapalne w jamie ustnej zarówno u kotów, jak i u ludzi. I nie ma ona nic wspólnego z cukrami w jamie ustnej, którymi żywią się bakterie powodujące choroby! Dr Ralph Steinman zainspirowany dorobkiem pioniera stomatologii Willoughby D. Millera przeprowadził liczne badania nad próchnicą zębów. Miller nigdy nie wierzył, że bakterie mogą powodować próchnicę, ponieważ zdrowe zęby są odporne na działanie produkowanego przez nie kwasu. Opinię tę potwierdziły badania na szczurach laboratoryjnych, u których Steinman nie stwierdził żadnej relacji między kwasem produkowanym przez bakterie a próchnicą zębów. Idąc tropem Westona A. Price’a zaczął poszukiwania przyczyn psucia się zębów wewnątrz organizmu. W latach 60-tych XX wieku, opublikował wyniki badań dowodzące, że występowanie próchnicy związane jest ze zdrowiem całego organizmu, a nie samych zębów. Co najciekawsze, Steinmann udowodnił, że próchnicy nie wywołuje cukier, będący pożywką dla bakterii w jamie ustnej. W swoich badaniach Steinman podawał zwierzętom glukozę dożylnie, bezpośrednio do krwi lub przez sondę żoładkową, co wywoływało niekorzystne zmiany na ich zębach. Wyniki te były zadziwiające. Szczury nabawiały się próchnicy pomimo, że ich pożywienie nie miało styczności z zębami! Skład diety ma kluczowe znaczenie dla zdrowia zębów, ponieważ działa na przepływ płynów w zębie – płynów, które odżywiają i regenerują ząb. Nieprawidłowe odżywianie zaburza ich przepływ, co osłabia naturalną ochronę zęba przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych (np. bakterii). Zła dieta może dodatkowo wywoływać niedobory mineralne, skutkujące nieprawidłową mineralizacją uzębienia. Przepływ płynów kontrolowany jest przez hormon uwalniany przez śliniankę przyuszną – gruczoł ślinowy. Natomiast wpływ na gruczoł ślinowy, ma hormon insulina – wydzielana w nadmiarze wtedy, gdy we krwi pojawia się nadmiar glukozy, będący skutkiem spożycia zbyt dużej ilości węglowodanów. How to Prevent & Reverse Cavities Zatem bakterie mają znaczenie wyłącznie drugorzędne, bo aby ich działanie mogło w jakikolwiek sposób odbić się negatywnie na zębie, wpierw musi on zostać osłabiony od wewnątrz, poprzez nieprawidłową biologicznie dla danego gatunku dietę. Skoro u ludzi i szczurów, jako stworzeń wszystkożernych, potrafiących wykorzystywać z diety większą ilość węglowodanów niż mięsożercy, nadmiar węglowodanów wywołuje próchnicę i degenerację aparatu zębowego, to u kotów niszcząca siła nadmiaru węglowodanów musi być jeszcze większa! Na to nakładają się niedobory substancji odżywczych (aminokwasów, witamin, minerałów i kwasów tłuszczowych), występujące zawsze w przypadku karmienia kotów wysoce przetworzonymi pokarmami, z dodatkiem syntetycznych witamin, powodujące, że organizm jako całość funkcjonuje nieprawidłowo. Także na poziomie organów i komórek występują zaburzenia, skutkujące między innymi złą mineralizacją zębów oraz nieprawidłowymi przepływami płynów w zębach. Nieprawidłowości w funkcjonowaniu organizmu oraz w budowie aparatu zębowego utrwalają się i powielają w kolejnych pokoleniach kotów jedzących niewłaściwy biologicznie, przetworzony pokarm, obfitujący w węglowodany. Stąd bardzo trudno jest cofnąć zmiany nagromadzone przez lata i przez pokolenia wprowadzając dietę BARF u kota obciążonego dziedzicznie i/lub jedzącego niewłaściwe pożywienie przez znaczną część swojego życia. W przypadku, gdy nieprawidłowości w funkcjonowaniu zębów nie są jeszcze bardzo duże i nie nagromadziły się przez pokolenia, zmiana diety na BARF przyniesie szybkie i trwałe rezultaty w postaci cofnięcia się stanów zapalnych dziąseł oraz płytki nazębnej. W przeciwnym razie może się zdarzyć, że ta dieta wprawdzie bardzo poprawi ogólną kondycję kota i spowoduje, że zmiany chorobowe nie będą postępowały lub ulegną spowolnieniu, jednak kot nadal będzie cierpiał na okresowe lub stałe zapalenia w jamie ustnej, kamień nazębny czy inne ciężkie choroby zębów jak FORL. Taki przebieg wypadków może niektórych skłaniać do zwątpienia w słuszność wyboru BARFa jako optymalnej diety dla kotów. Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić, że sytuacja ta, jeśli się przydarzy, nie ma nic wspólnego z brakiem pozytywnego działania diety BARF, a jedynie odzwierciedla stopień degeneracji aparatu zębowego danego kota, która nastąpiła zanim zaczął on jeść BARFa, a najczęściej na jej wpływ miała już dieta jego rodziców i dziadków, zanim w ogóle przyszedł na świat. Może się też zdarzyć, że nawet ta niewielka ilość węglowodanów, podawana w BARFie kotom pod postacią warzyw, będzie dla niektórych kotów zbyt duża i będą znacznie lepiej funkcjonowały (ogólnie oraz z punktu widzenia zdrowia zębów) na diecie całkowicie pozbawionej dodatków roślinnych zawierających węglowodany. Koty doskonale przystosowały się do diety ściśle mięsnej i potrafią bez problemu wytwarzać tą niewielką ilość potrzebnej im glukozy z aminokwasów. tutajpoczkategori Dokładnie tak jest.Z tego artykułu nawet wynika,że skoro medycyna jest tak rozwinięta i mamy teraz dostęp do takiej gamy produktów i usług stomatologicznych,że powinniśmy mieć zdrowiutkie zęby,a badania pokazują,że jest na odwrót.Skupiamy się na usuwaniu wszelkich bakterii,żeby w jamie ustnej było sterylnie,a to też niedobrze. Ja np.używam zwykłej,ziołowej pasty,mam też płyn do płukania,używam nici,ale nie chodzę co rusz do stomatologa usuwać kamienia,wybielać itd.Kiedyś słyszałam,że częste wybielanie osłabia szkliwo. Także to też trochę tak jest,że dentyści nam wmawiają,co jest potrzebne,a mogłoby się okazać,że nasze zęby sobie poradzą bez jednego czy drugiego produktu. Z kocimi zębami to też w dużej mierze sprawa genetyczna,ale zapewne najbardziej zgubny wpływ ma niestety jedzenie przetworzone. Trzeba chyba obserwować kota,w miarę możliwości dbać o jamę ustną i tyle.Ja psikam tym dr.Seidl i jak na razie jest ok.Daję też surowe mięso,ale to wcale nie jest powiedziane,że odpukać za jakiś czas nie będzie kot mieć kamienia.Najgorzej tu usuwać pod narkozą. A ten FORL to faktycznie zdradziecka choroba.Muszę zapytać moją wetkę,czy coś na ten temat wie. Tu też taki artykuł na temat tego,że warto szczotkować zwierzakom zęby http://www.vetcontact.com/presentations/gawor1/abstracts/szczotkowanie_zebow_pies_kot.pdf Właśnie na innym forum pojawił się temat kamienia nazębnego u bardzo młodego kota i niestety jest to plaga już.Węglowodany,cukry zawarte w wielu karmach,wszystko to ma wpływ na stan uzębienia naszych kotów. W tym artykule sprzed kilkunastu lat już jest mowa o tym,jaki to my ludzie sprawiamy zwierzętom ból. http://www.rawmeatybones.com/translations/poland/Choroby%20jamy%20ustnej%20u%20kot%C3%B3w%20%20i%20ps%C3%B3w1.pdf dnia Nie 17:01, 27 Paź 2013, w całości zmieniany 1 raz tutajpoczkategori Z zębami ludzkimi to jest jeszcze tak , że stają się powoli zbędne . A w ewolucji wszystkie zbędne organy ulegają zanikowi . Od urodzenia jemy papki i bardzo rozdrobnione miękkie produkty . Dzieci nie chcą gryźć i twardszych pokarmów nie jedzą . Jak się je zmusza to połykają całe kawałki . Do smaku słodkiego przyzwyczaja się je od urodzenia podając do picia gotowe słodzone herbatki dla niemowląt lub przegotowaną wodę z cukrem . Dalej to wszyscy wiedzą. Koty też nie gryzą . Wszystko zmielone , mięciutkie . Nawet te 15 lat temu dla kotków gotowało się pasztety . Jak podajemy większe kawałki to kotki połykają , a później zwracają i wracamy do mielonego . BARF też jest mielony . A w naturze musiały gryźć i to nie tylko mięso , ale kości i skórę . Węglowodany też jadły w treści żołądków upolowanych zwierząt . Poszukam i podam link do publikacji , w której jest to dość dokładnie opisane . O wolno żyjących kotach nie ma co mówić bo już w łonie kotki są niedożywione a prawdziwych dzikich kotków i naturalnych ras wolno żyjących nie ma . Szczury jedzą to co ludzie z identycznym efektem , dziko żyjących poza siedzibami ludzkimi też brak . No to na czym są oparte te badania ? Ja podaję kotkom w wodzie krople na zęby i mają myte ząbki szczotką 2 x dziennie tym : http://www.mksklep.pl/eurowet-stoma-zel-50-p-5850.html 2 x w tygodniu używam to: http://www.mksklep.pl/dentisept-20-p-8205.html Nie trzeba usuwać brązowego zabarwienia u weta , wystarczy ząbki następnego dnia przepłukać lekko zakwaszoną wodą , można zakwasić kwaskiem cytrynowym lub sokiem z cytryny . na strzykawkę 2 ml.2 krople . ostatnio kupiłam i używam to : http://www.mksklep.pl/vetexpert-plaqueoff-animal-40-p-7338.html . Kotki traktują mycie zębów jak zabawę , są przyzwyczajone od małego .Używam szczoteczek marki Dr.Best dla ludzi , kupuję w sklepie z Niemieckimi towarami . Na razie nie miałam większych problemów .Kamienia nie mają . Jak gdzieś zauważę zaczerwienienie to smaruję dziąsła saholem i nakładam punktowo Solcoseryl dentystyczny - rewelacyjny środek pięknie goi dziąsła . Kotki czasami uszkadzają je przy polowaniu na ptaki , pewnie ostrymi piórami .Wystarczy przepłukać naparem z szałwii / strzykawka / i nałożyć lek . Dostają również długie cienko krojone kawałki mięsa i muszą gryźć bo nie połkną a ostatnio również parzone żołądki indycze . Na samej suchej karmie bez względu na jej cenę i reklamy bym nie polegała . Owszem można podawać i chrupki czyszczące ząbki też , ale porządnego mycia nic nie zastąpi a skutki zaniedbania są koszmarem dla kotków i ich właścicieli . O kosztach leczenia nawet nie wspominam . I jest to prawie niedostrzegalne aż jest zbyt późno na wszystko poza koszmarem . Przeczytaj wpisy na forum są tam również publikacje ze zdjęciami . Jeżeli kotki mają genetycznie słabe dziąsła to przynajmniej opóźnisz utratę zębów jak to tylko możliwe . tutajpoczkategori Mysle,ze z tym miesem jest tak jak z ludzka guma do zucia.Dla ludzi nie ma zadnych chrupek czyszczacych zeby.Dlatego kocich zebow tez nie czyszcza chrupki.Tym bardziej,ze wiemy,ze kot w wiekszosci polyka je w calosci.Niestety trzeba szorowac zabki i dawac kawalki miesa. |
||||
![]() |
|||||
Wszelkie Prawa ZastrzeĹźone! Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Design by SZABLONY.maniak.pl. |
![]() |
||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |