ďťż
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal
Centrum Kultury w Rzeczenicy świętowało pięciolecie
Apteka W Świętochłowicach
Dobry adwokat w Wiedniu
The Sims 2
26. Rajd Karkonoski 3. Runda RSMP, 5. RPP, 2. Lausitz Cup
''Tanie, a dobre''
Hermes Birkin and Kelly loved by actress
Świat współczesnego islamu
DAWID KOKOT ŚCIGA PRAWNIE OSZUSTÓW , DAWID KOKOT TO NIE OSZU
Spektakl tańca irlandzkiego "Odsłony"
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mateurik.opx.pl

  • Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal

    Proponuję wątek , który odbuduje wizerunek Aleksandra Domogarowa zniszczony przez rosyjskich dziennikarzy. Proszę, publikujmy tutaj same miłe wspomnienia z nim związane, zarówno nasze własne jak i cudze. Na początek proponuję piosenkę, której od dłuższego czasu słucham przy porannej kawie, okraszoną 1000 vat-owymi uśmiechami Saszy. Oto link: http://www.youtube.com/watch?v=SNxaTV7m2l4
    Chyba nie muszę dodawać, że nawet najbrzydszy poranek staje się wtedy piękniejszy.
    Następnie, jakże sympatyczne i z humorem opisane wspomnienie Fanki z Przypadku o osobistym spotkaniu z Saszką
    http://strefa_slowa.republika.pl/ela.html
    Rozśmieszył mnie zwłaszcza pies wyjący w takt melodii piosenek śpiewanych przez Aleksandra. A propos, może ktoś wie co to były za piosenki, bo ja nie mogę nic na ten temat znaleźć.

    c.d.n.


    Ochhhh )))) Oj tam, oj tam, nie taki Sasza straszny jak go wszyscy malują Poza tym, za ten jego uśmiech można mu wszystko wybaczyć, ale większość... Wspomnie tej fanki jest fantastyczne, czytałam je jakiś czas temu, bardzo pozytywnie i sympatycznie
    MACIE RACJE OD TEJ PORY PRZESTAJĄ MNIE KOMPLETNIE OBCHODZIĆ NEWSY NA JEGO TEMAT
    DZIĘKUJĘ BARDZO
    Dzisiaj znów porcja moich ulubionych filmików.
    Skecz Grupy Rafała Kmity "Ogniem i Mieczem- epilog nieznany" z benefisu Jerzego Hoffmana
    http://www.youtube.com/watch?v=pG_ah6X2OX4
    Sasza się śmieje na widowni. Nie muszę , ale dodam, że robi to wyjątkowo. Niestety jest ktoś, kto go przebił , zobaczcie minę Michała Żebrowskiego gdzieś około 3 minuty filmu. Bezcenna.
    Tutaj z kolei filmik z kręcenia sceny w Rozłogach. Sasza uchyla się przed przyklejeniem wąsów i chyba walczy na próbie z nieodłącznym papierosem w ręku. Fajnie pokazane są też tutaj jego wzajemne relacje z Jerzym Hoffmanem. Jednym słowem - artyści świetnie się bawili.
    http://www.youtube.com/watch?v=yT3UJgTcbLc&feature=related


    Dziękuję,dziękuję.........to było cudowne.............haha...............uśmiałam się jak nigdy
    Skoro lubicie parodie to mam tu coś jeszcze z "Ogniem i mieczem".
    Pod wybrane sceny podłożono inny podkład muzyczny. Oczywiście Bohun wymiata. Ktoś dobrał rewelacyjną piosenkę ...... Sami zobaczcie jaką . I koniecznie zwróćcie uwagę na miny Heleny i Skrzetuskiego. Dopiero po tym filmie zrozumiałam, o co tak naprawdę im chodziło.
    http://www.youtube.com/watch?v=I2oAN6Fdrcg
    Ach skecz! Oglądałam go kiedyś na około, najlepsze są reakcje Saszy, speszył się biedny XDD
    Hmm... co on powiedział w jakiejś 1:26 w tym drugim filmiku? I jak to w końcu jest z tą jego dumką? ?On śpiewa w filmie, czy nie? :<
    Nie ,no nie on,przyznał się w jednym z czatów....link masz w temacie o językach obcych u Saszy,chyba
    Nibenet,

    jeśli mówisz o tym filmiku z Hoffmanem to wydaje mi się, że
    dialog brzmiał tak:

    H: I co dalej
    A.D: Dalej będzie wesele (pol.) / wesoło (ros.)

    No właśnie do tej pory myślałam ,że powiedział po polsku wesele, ale teraz zgłupiałam. Może to było ros.wesoło. Zresztą taka ze mnie rusycystka jak z koziej ...... trąba. Ostatecznie stawiam na wesele, bo ciekawiej brzmi.
    A najśmieszniej, by było, gdyby nie o to Ci chodziło.
    A może ktoś kto zna dobrze ten język się wypowie.

    Co do głosu to podaje info z polskiej encyklopedii filmowej:
    "Głosu Bohunowi użyczył Jacek Rozenek (z wyjątkiem scen po rosyjsku, gdzie znajduje się głos oryginalny).
    Bohun podczas uczty w Rozłogach śpiewa Dumkę Bohuna. Podłożono tam głos oryginalnego wykonawcy. Można więc powiedzieć, że filmowy Bohun mówi trzema różnymi głosami".
    Jakiego oryginalnego wykonawcy głos podłożono o tym nie mówią ,ale gdzieś może nawet na tym forum czytałam, że to był jakiś kozak.
    Proszę bardzo tutaj nie ma wątpliwości, że Sasza mówi po polsku.
    http://www.youtube.com/watch?v=vCuG1vZoPkA
    Uczy się biedaczek do roli w Makbecie.
    A to oto sławetne przyjęcie po premierze tegoż.
    http://www.youtube.com/watch?v=mBtoO5xLPLg&feature=related
    Uwielbiam takie filmiki z nim, kiedy nie gra tylko jest po prostu sobą . I co wygląda na wampira?

    Cytuję również fragment chatu Danuty Stenki , która jako Lady Makbet występowała, razem z Aleksandrem Domogarowem, w Makbecie na scenie krakowskiego Teatru Bagatela.

    Czy Sasza Domogarow naprawdę jest tak wspaniałym partnerem?

    Danuta Stenka: Naprawdę. Jest jednym z niewielu partnerów, z którymi tak dobrze mi się pracowało, z którymi tak dobrze się porozumiewałam. Zważywszy, że mówimy w różnych językach.
    Tak, chodziło mi o to No to faktycznie wesoło xD
    Ja dziękuje, ale paranoja z tymi głosami XD
    Inni o Aleksandrze

    Marta Klubowicz:

    - Saszę poznałam przy okazji zdjęć do rosyjskiego filmu "Szto skazał pokojnik" na podstawie powieści Joanny Chmielewskiej "Całe zdanie nieboszczyka". Zagrałam Joannę, a on - jednego z bandytów ze ścigającej mnie mafii - mówi Marta Klubowicz. - Moja bohaterka zakochuje się w nim, nie mając świadomości, że to jej wróg. Później z wściekłości rwie wspólne fotografie i wyrzuca do ubikacji. Teraz żałuję, że tyle ich porwałam, bo ze wspólnych zdjęć z Saszą mogłabym zrobić niezły użytek w polskiej prasie. Na premierze filmu Sasza stwierdził, że zamieniliśmy się miejscami: on grał w Polsce, ja w Rosji. Miło nam się pracowało. Na planie był spokojny i koleżeński. Nie udało mi się jednak w nim zakochać, choć bardzo mnie ostrzegano. Od pierwszego wejrzenia jakoś mnie nie wzięło, a potem może zbyt krótko graliśmy ze sobą. Spaliśmy wprawdzie razem w autobusie, czekając na ujęcie przy świątyni Apolla nad morzem, ale on na siedzeniu przede mną, ja za nim. Sasza jest świetnym aktorem i nie ma w nim gwiazdorstwa, nie robi wokół siebie szumu. Myślę, że ma właściwy stosunek do swojego sukcesu i nigdy nie "odbije mu palma".

    Jerzy Hoffman:

    - Jestem pod wielkim urokiem Saszy jako aktora i jako człowieka - mówi Jerzy Hoffman. - Współpraca z nim była ogromną przyjemnością. To wspaniały aktor, prawdziwa słowiańska dusza. Kompan do wypitki i do wybitki.
    )
    Chociaż te ostatnie zdanie pana Hoffmana..
    Dziwię się P. Marcie.....mnie tam wzięło od razu...haha
    Igraine...kocham te Twoje posty..........DZIĘKI
    A co do filmików,to znasz może jakieś filmiki z występów Saszy na przeglądzie piosenki aktorskiej we Wrocławiu,gdzie śpiewał m.in z Kukizem
    Faktycznie, jak ona mogła? XD Ale w sumie... za stara dla niego XD
    Nibenet,
    „żeńszcziny „ są do tańca i do różańca , a „muszcziny „ do wypitki i do wybitki. Taki trend się utrzymuje od tysiącleci. I nawet Hoffman nie wyszedł poza stereotypy.
    Saro,
    kocham ,że kochasz moje posty. I dlatego wykopię, choćby spad ziemi, dla Ciebie te piosenki. Ale musisz dać mi trochę czasu. Zimno w końcu i ziemia twarda.
    A dzisiaj może się zadowolisz moim nowym odkryciem, którego długo szukałam. Czyli piosenką opisaną w moim pierwszym poście przez Fankę z Przypadku. Sasza śpiewa na benefisie Hoffmana ze swoją żonką nr.3.
    Конфетки-бараночки
    http://www.youtube.com/watch?v=G5d5jc7xRBg
    No tak, wiem, wiem
    Oooo, tego jeszcze nie widziałam i nie wiedziałam, że Gromuszkina tak śpiewa... Bądź co bądź całkiem fajnie im to wyszło, ale jednak wolę słyszeć tylko jeden głos
    Ja także uważam.że Natasza pięknie śpiewała.............i Sasza oczywiście też........Co by nie mówić o ich związku,to wyglądali pięknie jako para,nie??
    Czy mógłby mi ktoś przesłać ich wspólne zdjęcia??
    Będę wdzięczna
    Kurcze, mam zdjęcia , ale nie umiem ich tu wkleić. O , zgrozo!!!!!! Zawsze jest opcja wstaw obraz, czy coś takiego , a tutaj nie widzę ???? Może tylko w galerii można umieszczać obrazy????? Może mi ktoś podpowiedzieć , jak to zrobić?
    Wejdz w galerie na górze potem naciśnij nowa galeria i tam jest taki przycisk dodaj plik
    albo wyslij mi na maila viesna@onet.pl
    Spasiba
    Dzięki za podpowiedź. Dodałam. Na niektórych zdjęciach Aleksander jakiś taki Delonowaty. Chociaż On sam nie lubi tego porównania. Cytuję fragment wywiadu:
    "Dziennikarze, którzy lubią porównania, kilkakrotnie wskazywali na pewne podobieństwa Aleksandra Domogarowa do młodego Alaina Delona. Aktor nie czuje się jednak usatysfakcjonowany tym porównaniem.
    - Alain Delon to Alain Delon, a Sasza Domogarow to Sasza Domogarow - mówi z dumą odtwórca roli Bohuna."
    A przecież Zorro z Delonem mu się podobał.
    nie mogę przestać myśleć o piosence Конфетки-бараночки ,chciałabym mieć ten występ ciągle przy sobie,ale co zrobić
    Są gdzieś zdjęcia z tego benefisu??
    Nigdzie nie mogę znaleźć
    Raczej nie ma , ale trzeba być czujnym, bo znalazłam info. , że powtarzali benefis 22.07.2010 na kanale TVP Polonia.
    A dzisiaj może Sasza w wersji blondi.

    http://www.youtube.com/watch?v=eMg76Eg0GQg

    I jak Wam się podoba? Marta Klubowicz jest z tego samego rocznika co Sasza, czyli 1963. To tak na marginesie, odnośnie uwagi, że jest dla niego za stara. ( ha, ha,ha )
    Wiem, wiem XDD No ale on raczej właśnie woli młodsze
    Co do wersji blond.. mam mieszane uczucia
    Nie, to nie. W takim razie wracamy do naturalnego wyglądu, chociaż mi się podobał i w takiej wersji. I nawet na widok złotego łańcucha na szyi po raz pierwszy w życiu nie miałam odruchu wymiotnego.
    A oto piosenka, której słuchałam często do czasu odkrycia "Конфетки-бараночки"
    Piosenka nosi tytuł " Ballada o smutnym skrzypku" i na przekór konwencji, a nawet tytułowi jest mocno dynamiczna i wesoła. Przynajmniej ja tak uważam.
    http://www.youtube.com/watch?v=OCkh6qJDSDo
    Ładny kucyk tam u niego widziałam
    No ten facet ma nie tylko wygląd,nie tylko głos,talent aktorski,ale i słuch i wrażliwość do muzyki.....umie interpretować
    Dziewczyny wsio w jednym.....ideał
    A wracając do benefisu to Sasza i Natasza zaśpiewali jeszcze razem "Oczy czarnoye"
    Błagam o jakiś link
    Czarnych nie mam, ale mam любимые глаза

    http://www.youtube.com/watch?v=tD8KoJXN21k

    Fajny kolczyk w uchu.
    Ten to miał szczęście. Przeżył co najmniej 3 wesela własne i kilka filmowych.
    Eeeehhhhhh.
    Ładne
    Co to za aktorka?
    Kto spiewa?
    ja jednak wolę duet z benefisu
    Poniższe informacje zostaly przepuszczone przez translator, więc brzmienie jest nieco śmieszne:
    Pavlovets Olga Andrejewna
    Urodziła się 09 maja 1981 w Sankt Petersburgu w rodzinie aktorskiej.
    Tata - czołowy artysta Leningrad Teatrze Młodego Widza, matka - aktorka, później - adiunkt mowy, Petersburskiej Akademii Sztuki Teatralnej (dawniej LGITMiK). Byłem w szkole dla uzdolnionych muzycznie dzieci "Tutti", gdzie studiowała nie tylko przedmioty ogólne, śpiewu i profesjonalny gitarze i fortepianie. Podczas studiów występował na wielu koncertach i konkursach. Od 9 lat kilka razy w telewizji śpiewali stare rosyjskie piosenki na gitarze. Wiele zastanawiał się, co dziewczynka od charakteru pięknym, głębokim głosem.
    W 1998 roku wstąpił do SPbGATI, z pierwszego kursu rozpoczął pracę w Sankt Petersburgu, "Buff".
    W 2000 r. właścicielem stypendium imienia Arkadego Raikin, w tym samym roku został laureatem międzynarodowego konkursu imienia Arkadego Raikin.
    W 2003 roku ukończył Akademię i udał się do Moskwy, gdzie dostał główną rolę w serialu "Stiletto-2."
    W 2003 roku ona miała 22 lata, a on jakby 40. Czy widzicie miedzy mini tę różnice wieku, bo ja jakoś nie.
    A teraz z innej beczki. Czy możecie przyjrzeć się tańcowi w 50 sekundzie tego filmu. Co to jest? Czy to aby na pewno taniec dworski z XVI , bo ja mam wątpliwości pewne, ale uśmiałam się niesamowicie. Czy ta scena była w filmie, czy są to wygłupy aktorów? I czy tańczy tam Sasza?
    http://www.youtube.com/watch?v=UqdoIHjDzKA
    Wiecej pytań nie mam.
    Fajna stronka fanek Bohuna.Polecam.
    http://bohun-fan.cba.pl/
    bardzo ciekawa strona
    chociaz znalazłam jeden blad ,o tym,ze Aleksander ostatnio został ojcem
    Masz racje. Ale takie bzdury podają media i informacja idzie w świat.
    Dzisiaj mam coś z urodzinami, ale samego Saszy. Może jeszcze duuużo na to za wcześnie, lecz nie mogłam się oprzeć. Zobaczcie zatem, dlaczego jestem dzisiaj taka wesoła.

    http://www.youtube.com/watch?v=MEqqjryhXYI&feature=results_main&playnext=1&list=PLE373EE60A9C11DA5
    Wczoraj widziałam wypowiedź Saszy, że oprócz słynnej powieści " Mistrz i Malgorzata " jego ulubioną książką jest "Одиссея капитана Блада" (Captain Blood: His Odyssey) u nas wydana pod tytułem "Kapitan Blood: Powieść o korsarzach siedemnastego wieku" Rafaela Sabatiniego. Podobno wozi ją ze sobą i często czyta.
    http://www.youtube.com/watch?v=svEYAmt8W98

    Po pierwsze Sasza w prześmieszny sposób pije tutaj wódkę ( na planie chyba jest to woda ) grając na fortepianie. I ponieważ obejrzałam ten fragment parę razy wypatrzyłam również , że pieprzyki po lewej stronie twarzy tworzą Małą Niedźwiedzicę, zwaną również Małym Wozem. Ha. To jest dopiero odkrycie astronomiczne.

    I ponieważ obejrzałam ten fragment parę razy wypatrzyłam również , że pieprzyki po lewej stronie twarzy tworzą Małą Niedźwiedzicę, zwaną również Małym Wozem. Ha. To jest dopiero odkrycie astronomiczne.
    Odkrycie! :d
    ... ale te pieprzyki muszą go denerwować przy goleniu!
    Może i tak, ale za to są urocze.
    niewątpliwie, ale zauważyłam, że w filmach często są one "ukryte" ;>
    Ukryte, ukryte, bo też często nosi zarost.
    A teraz specjalnie dla Sary, uśmiech prima.
    http://www.youtube.com/watch?v=dCS9blnszcI
    Tylko jeden jest taki na świecie.
    Dziękuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Piękne
    Muzyka w tej reklamie też robi swoje ;p Swoją drogą...Domogarov w najlepszej wersji tutaj jest...genialnie wygląda i genialnie patrzy ;p
    O! Zrzuty ekranu z tejże reklamy należały w czasach mojej saszomanii do najulubieńszych spośród wszystkich! Kwintesencja saszowatości/saszowości/saszości(yy?) Ale nie róbcie tak, bo znów się zakocham...
    Tak. Też uwielbiam ten okres w jego życiu. Na prośbę Sary założyłam nową galerię OSOBY BLISKIE SASZY. Celowo nie użyłam słowa przyjaciele, ponieważ sam Sasza nie chce nadużywać tego słowa . W kilku wywiadach stwierdził. że jeżeli już, to na takie miano zasługuje w jego życiu tylko jeden człowiek. Podobno znają się jeszcze z teatru Armii Radzieckiej. Czy wiecie może, o kogo chodzi?
    A propos kolegów.....Widziałam gdzieś jego zdjęcie z Maciejem Kozłowskim....wyglądali na kolegów.....Czy ktoś wie czy Sasza zawarł w Polsce jakies bliższe znajomości............no może to głupie,ale ciekawi mnie czy....no nie wiem jakiego innego słowa użyć....czy"zaprzyjaznił się" z kimś z Polski?
    Miał. Mówił o tym w wywiadach. jak coś znajdę to wrzucę.
    A teraz wywiad z Saszą , który właśnie znalazłam o miłości i kobietach pt. Chciałbym znaleźć kobietę podobną do mojej mamy.
    Może ktoś dałby się skusić na przetłumaczenie? Przynajmniej kilka ostatnich pytań, które dotyczą głównie tej sfery.
    http://www.trud.ru/article/21-01-2010/235254_aleksandr_domogarov_xotel_by_najti_zhenschinu_kak_moja_mama.html
    http://video.newizv.ru/101/

    Coś miłego....mógłby ktoś wrzucić krótkie tłumaczenie?

    http://www.youtube.com/user/Asiek999
    Pomózcie mi rozszyfrować , co to za flimy są w tym filmiku. znam 2 SZtylet2 i Marsz Tureckiego, a reszta???
    Genialne
    Moim zdaniem "Marsz Tureckiego", "Powrót Tureckiego" i "Sztylet 2"
    Dzięki
    Pomożecie mi przetłumaczyć...... w wolnej chwili......
    Szczególnie proszę Aneczkę

    http://marina-aleksandrova.ru/publ/3-1-0-7
    I jeszcze a propos wcześniejszego tematu inni o Saszy ....oto co znalazłam

    http://www.youtube.com/user/stranaya#p/u/20/MaS6yKjB7Vs

    http://www.youtube.com/user/stranaya#p/u/20/MaS6yKjB7Vs
    Fragmenty wywiadu
    Weekend z gwiazdą - Aleksander Domogarow
    przeprowadzonego przez Kalinę Białek i Karolinę Korwin Piotrowską
    1, 2 maja '99

    Jak to się zaczęło z Nataszą, która notabene została zoną dopiero w 2001 roku.

    Świetne uczucie, a kiedy poznałeś swoja obecna żonę?
    Kiedy poznałem swoją żonę??? Trzy lata temu.

    I to było takie uczucie od pierwszego wejrzenia czy rozwijało się stopniowo. Jak to było gdzie ją poznałeś?
    Spotkaliśmy się na ulicy. Po prostu wpadłem na nią na ulicy. Występowałem wtedy w dwóch teatrach no i szedłem do jednego z nich i nagle bach - zderzenie. Wiesz jak to jest ludzie kompletnie się nie widzą. Potem długo nie mieliśmy kontaktu. Pewnego dnia było takie spotkanie w teatrze i wciąż wyczytywali jedno nazwisko i wciąż spóźnia się i nagle wchodzi - ona - a ja się przyglądam tak powolutku, powolutku, powolutku....

    I kiedy wyznałeś jej miłość?
    To ona pierwsza się przyznała....

    Padła na kolana i wręczyła ci kwiaty?
    Nie to trwało dłuższy czas - no wiesz mówiłem jej jakieś komplementy, czułe słowa. No jak to faceci zwykle mówią. No ale wciąż nie deklarowałem się tak jednoznacznie, aż tu któregoś dnia wstaję rano a przed domem na asfalcie ktoś napisał: " Bardzo cię kocham" - takimi wielkimi białymi literami.

    Proste...
    A potem, biedny dozorca musiał to ścierać.

    To bardzo oryginalny sposób wyznawania miłości, trzeba to rozpowszechnić.
    Tak...

    Wywiad w całości do przeczytania tutaj
    http://domogarow.republika.pl/weekend.html
    Boję się, że ten wywiad przepadnie na zawsze. Już praktycznie wszędzie jest niedostępny, dlatego zdecydowałam się umieścić go tutaj w całości.

    Aleksandr Domogarow:
    Polska przestała dla mnie być obcym krajem

    Jedną z najjaśniejszych gwiazd rosyjskiego teatru i filmu jest teraz niewątpliwe Aleksandr Domogarow. Absolwent Wyższej Szkoły Teatralnej im. Szczepkina, Domogarow występował w Teatrze Małym i Teatrze Armii Rosyjskiej. Obecnie zaś pracuje w zespole teatru Mossowietu (Moskiewskiej Rady Miejskiej). Jeśli się zna takich wybitnych artystów, jak Fajna Raniewska, Lubow Orłowa czy Rościław Platt, nie jest łatwo pojawiać się na scenie tego teatru. Domogarowowi trzeba oddać sprawiedliwość: nie skalał honoru Mossowietu. Za najlepszy spektakl w stolicy uznano "Miłego przyjaciela" na podstawie opowiadania Maupassanta z Domogarowem w roli głównej. Aktor nie może narzekać: otrzymuje propozycje najlepszych ról w teatrze i filmie. Grał już w ponad 20 filmach. Ot, chociażby niezwykle trudna rola Wacława Niżyńskiego, wybitnego tancerza, a jednocześnie człowieka o tragicznych losach, którego rolę Domogarow gra w teatrze na Małej Bronnej. A zdaniem najbardziej wymagających krytyków i widzów - gra ją fantastycznie. Aleksandr ma wielu wielbicieli, a zwłaszcza wielbicielek, które nie potrafią się oprzeć spojrzeniu jego wielkich, szarych oczu i zniewalającemu uśmiechowi nie tylko w Rosji, ale i w Polsce. Nieliczne gwiazdy filmowe, nawet polskie, mogą porównać swą popularność z Aleksandrem. Polska w ogóle, jak sam przyznaje, stała się mu krajem bliskim.
    - Dlaczego właśnie Polska? Jak to się stało?
    - Cała winę ponosi wszechobecny przypadek. To jego potęga ofiarowuje takie niespodzianki, które są w stanie radykalnie zmienić życie. Nie sposób przecenić wagę przypadku w losach aktora. Tak włałnie było i ze mną. Całkiem niespodziewanie zadzwonił do mnie do domu znany polski reżyser, Jerzy Hoffman. Zaprosił mnie do Polski na zdjęcia próbne. Rozpoczynał prace nad filmem, o którym myślał od lat i oto wreszcie pojawiła się szansa realizacji. Mam na myśli historyczny obraz "Ogniem i mieczem" w reżyserii Hoffmana. Przewidziano tam dla mnie jedną z głównych ról Bohuna. No i proszę! Czy mogłem sobie to w ogóle wyobrazić? W Polsce próby odbyły się po rosyjsku i cały problem został rozwiązany w ciągu 20 minut. Miałem już doświadczenie pracy na planie filmowym, ale nie z takimi mistrzami, jak Hoffman.
    - Czy jest trudniej pracować z człowiekiem sławnym? Jak pan to odbierał?
    - Hoffman wywarł na mnie ogromne wrażenie, bardzo przypomina mi ojca, zarówno pod względem wyglądu zewnętrznego, jak i sposobu bycia. Niewysoki, krępy mężczyzna, niezwykle aktywny, niekiedy nawet robi wrażenie nieokiełznanego i agresywnego. Jego charakter czuje się wręcz przez skórę. W twórczym zapale może nawet na człowieka nakrzyczeć, ale zaraz potem podchodzi i całuje. Na planie filmowym to prawdziwy Napoleon. Byłem zdumiony, jak udawało mu się kierować trzema tysiącami ludzi, właśnie tyle brało udział w scenach batalistycznych, bo tam była i konnica, i piechota. Pod tym względem Hoffman nie ma sobie równych, za wyjątkiem Siergieja Bondarczuka. Hoffman pracuje wspaniale, a przy tym, sam będąc sławnym reżyserem, nie obrusza się na uwagi aktorów, uważnie wysłuchuje wszelkich sugestii. Ja także przychodziłem do niego z różnymi pomysłami, choć zdawałem sobie sprawę, że ma już wszystko przemyślane, bo przecież od dawna myślał nad koncepcją i doskonale wiedział, jak ma to wyglądać. Reżyser zgromadził bardzo dobry zespół z różnych krajów, w którego skład wchodzili sławni aktorzy i młodzież. Wraz z Michałem Żebrowskim i Danielem Olbrychskim grał także ukraiński aktor Bohdan Stupka, Szwedka polskiego pochodzenia Izabella Scorupco i ja. - Czy zauważał pan różnicę w sposobie pracy reżyserów rosyjskich i polskiego mistrza?
    - Nie. Rzecz chyba w tym, że Jerzy Hoffman jest absolwentem naszej uczelni filmowej, stąd i jego metody pracy są podobne. W ogóle Hoffman ma w Rosji wielu przyjaciół, a do grona najbliższych należał zmarły Sawwa Kulisz. Tak więc mówiliśmy tym samym językiem , dosłownie i w przenośni. Po rosyjsku mówi zupełnie swobodnie, z ledwo uchwytnym akcentem, w żaden sposób nieporównywalnym z moim polskim, którego absolutnie nie mogę pokonać. Uczyłem się tekstów na pamięć. Po to jednak, by swobodnie mówić po polsku, żeby po polsku myśleć, musiałbym długo mieszkać w Polsce.
    Bardzo jest dla mnie cenne, że między nami , mam taką nadzieję , nawiązały się serdeczne, przyjacielskie stosunki, a ze strony Hoffmana powiedziałbym , wręcz ojcowskie. Często zapraszał mnie do siebie, do swego przepięknego domu na Mazurach. Jest cudownym gospodarzem, takim, który podzieli się z gośćmi wszystkim. Jest wielkim smakoszem i fantastycznie zna się na rozmaitych potrawach i napojach. Jeżli pójdzie się z nim do restauracji to znaczy, że nie należy zaglądać do menu, bo on sam powie, co warto spróbować, z czym i jak należy wskazaną potrawę jeść. Taki oto prezent - w postaci fenomenalnego reżysera i zadziwiającego człowieka - przyniósł mi los.
    - Film odniósł w Polsce niesłychany sukces, a w wypożyczalniach "Ogniem i mieczem" pokonało nawet "Titanica"...
    - Tak. Z "Ogniem i mieczem" zjeździliśmy całą Polskę, wzdłuż i wszerz. Dzięki temu poznałem kraj i ludzi, którzy naprawdę entuzjastycznie przyjmowali film. Byłem m.in. w Warszawie i Gdańsku, w Poznaniu i Krakowie. - Czy jest w Polsce jakieś miejsce, szczególnie panu bliskie?
    - Nieodwracalnie oddałem serce Krakowowi. To takie miasto, w którym chciałbym mieszkać. Z Krakowem związana jest także moja najbardziej fantastyczna przygoda teatralna. Tu, w teatrze "Bagatela" grałem Makbeta. Takie przypadło mi w udziale doświadczenie i nie miałem odwagi odmówić, zresztą takich ról się nie odmawia. Zdawałem sobie sprawę, że grać trzeba po polsku, a tu ni mniej, ni więcej tylko 65 stron tekstu, i to jakiego!
    Najpierw jednak o tym, jak zauroczył mnie Kraków. Miłość przyszła do mnie podczas czarodziejskich dni przed świętami. Na zawsze pozostaną mi w pamięci dwa tygodnie, poprzedzające Boże Narodzenie. Mieszkałem w Krakowie i codziennie chodziłem na próby. Droga zajmowała mi zaledwie 10 minut , przechodziłem przez Stare Miasto i już byłem w teatrze. Padał lekki śnieżek, a wokół wszystko błyskało: lampki, choinki, gwiazdki, girlandy. Masa ludzi, a jednocześnie wrażenie ciszy... Szedłem i myślałem, że to właśnie jest szczęście: idę do pracy, jestem potrzebny, a dookoła tak pięknie! Tej chwili nie zaćmiła nawet ogromna trudność pracy nad "Makbetem" , sztuki, której niebezpiecznie jest dotknąć. Mówią o tym wszyscy, ja jednak myślałem, że mnie się tego udało uniknąć. Ale nie. Uderzyło mnie to po pół roku , wtedy zdałem sobie sprawę, że wciąż jestem opętany "Makbetem". I to wcale nie mija...
    - To w Krakowie spotkał się pan ze sławnym reżyserem Andrzejem Wajdą?
    - Tak, Wajda przyszedł na przedstawienie "Makbeta", potem wszedł za kulisy i powiedział, że ma dla mnie propozycję, trzeba się spotkać, przedyskutować. Tak doszło do tego, że zacząłem prace u Wajdy nad filmem "Pewna czerwcowa noc", na motywach opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza. To dramat z rozbudowanym wątkiem miłosnym. Akcja toczy się pod koniec stulecia. W ciągu 10 dni nakręciliśmy te sceny, w których występowałam. Zdjęcia poprzedziły jednak dwa tygodnie prób. Wajda pracuje jak reżyser teatralny. Próby na sali, próby czytane, prace nad układem scenicznym.
    Wajda i Hoffman bardzo się różnią. Pod względem podejścia do pracy, wpływu na aktora, sposobu pracy twórczej, energii, mentalności. Wajda jest bardzo delikatny, zewnętrznie spokojny. Trzyma ludzi na dystans. Pracuje w zupełnie inny sposób. Spotkanie z takim znanym w świecie Mistrzem jest zaszczytem dla każdego aktora i doskonałą szkołą. Zdjęcia odbywały się we wrześniu, a przed nowym rokiem zapewne odbędzie się już premiera filmu w TVP.
    - Ale przecież w Polsce spotykał się pan nie tylko z takimi wybitnymi ludźmi, ale także z tymi zwykłymi?
    - Nie bardzo rozumiem, co to znaczy zwykli ludzie. Ludzie bywają dobrzy i źli. Tylko tyle. Podobnie jest w Polsce, Rosji i wszędzie. Dobry i całkiem nieznajomy człowiek przyszedł mi z pomocą w trudnej chwili. Miałem złamaną nogę i poruszałem się o kulach. Tymczasem pewnego pięknego dnia na planie zdjęciowym pojawił się zupełnie nieznajomy człowiek, który znał mnie tylko ze zdjęć w czasopismach i wiedział, że występuję w filmie. Zawiózł mnie do szpitala, czekał, podczas gdy mnie operowano. Nie był dla mnie ani bratem, ani swatem , po prostu dobry człowiek z Poznania.
    Stale wspominam jeszcze jedną osobę, nawiasem mówiąc także z Poznania, która ofiarowała mi tydzień szczęścia. Bardzo lubię jazdę na nartach i sport ten fascynował mnie od czwartej klasy szkoły podstawowej. Ale życie aktora, zaplanowane co do minuty, już dawno zmusiło mnie do rezygnacji z nart. Od lat nie miałem ich na nogach. Tymczasem po premierze filmu "Ogniem i mieczem" nagle pojawił się wolny tydzień i zaproponowano mi wyjazd do Zakopanego. I tu znów pewien człowiek z Poznania mówi do mnie: Chcesz jeździć na nartach czy chodzić od jednej do drugiej restauracji? Odpowiedziałem: Jeździć. I wtedy zabrał mnie do zupełnie innego miejsca w górach. Tam spędziliśmy sześć najszczęśliwszych dni. Ich rozkład był prosty: pobudka, śniadanie, w góry, potem obiad, drzemka i znów w góry. Słońce, śnieg i człowiek frunie... Minęły już dwa lata, ale gdy przypomnę sobie te dni i te doznania , dosłownie serce zamiera ze szczęścia.
    To tylko pojedyncze, wspaniałe epizody mojej polskiej odysei, ale wszyscy Polacy - moi koledzy, z którymi spotykałem się w teatrze i na planie zdjęciowym, a także ludzie, którzy uśmiechali się i witali mnie na ulicy, są mi bliscy. A Polska dawno już przestała być dla mnie obcym krajem.
    ps do filmikow

    http://www.youtube.com/watch?v=kBskwA-PI8Q&feature=related
    A oto mój debiut w roli tłumacza. Mam nadzieję, że nie odbiegłam zbyt daleko od oryginalnego tekstu. Na pewno jest wiele idiomów mi nie znanych, co może powodować inny wydźwięk tekstu. Ja pisze co słyszę i co widzę, może tylko troszkę lepiej od translatora.
    Poniżej wybrane fragmenty wywiadu pt. Chciałbym znaleźć kobietę podobną do mojej mamy.
    Będę dodawać kolejne w miarę walki z lenistwem.

    Domogarowa bardzo kochają w Polsce, najbardziej spośród wszystkich rosyjskich artystów, i Tobie nie udałoby się zdobyć ich serc, jeśliby nie dostrzegli w Tobie romantyka. Polacy kultywują romantyzm. A Ty sam kim jesteś ? Romantykiem, czy cynikiem?
    Myślę, że teraz nie jestem w stanie tego rozdzielić. Romantyk ? Tak, wierzę ludziom. Jestem ufny i to we mnie często bije. Jeśli bym był zdeklarowanym cynikiem, bym nie wierzył. To mój błąd i mój krzyż. Ja nie chce się martwić tym , co myślisz o powodach mojego postępowania. Ja chcę żyć , tak jak żyję i przyjmujcie mnie takim jakim jestem.

    Wracając do tematu miłości. Każdy jest ciekawy: taki człowiek jak Pan kulturalny, utalentowany, przystojny, z dobrej rodziny, myśli o miłości , wierzy w nią ?
    Wiesz czym jest miłość 99,9% ludzi nie ma pojęcia co to takiego. Zrozumieć miłość. Być może moi rodzice zaznali miłości. Chociaż , z pewnością zaznali. Tata złożył mamie propozycję w takiej chwili kiedy normalni ludzie, myśląc o jutrzejszym dniu nie pobierają się. Moi rodzice byli razem do końca. Urodzili nas z bratem. Zmarli jeden po drugim. Mama nie wytrzymała odejścia ojca i zmarła pięć lat po nim. Razem przeszli wiele prób. Myślę, że teraz u nich wszystko dobrze i, że są znowu razem. Co do miłości, ja nie bardzo rozumiem, co to jest, to jest raczej hipotetyczne pojęcie. Nienawidzę zdrajców. Mogę wybaczyć człowiekowi wszystko tylko nie zdradę. Sam nie jestem do tego zdolny.

    Kobiety są z natury zdradzieckie, dlatego, ze muszą walczyć o przetrwanie, są słabe , bezbronne. Ponadto mamy coś do stracenia.
    W takim razie to Wasz największy grzech – idźcie do kościoła i módlcie się. Tak już jest urządzone, że kobiety i mężczyźni chcą znaleźć swoją bratnią duszę. Chodzimy po świecie i szukamy siebie nawzajem. Myślimy: tam, na tym krześle siedzi ta co jest mi przeznaczona. Potem okazuje się, że Twoje przeznaczenie w tym czasie siedziało na drugim krześle.

    Dlaczego rosjanie - nieszczęśliwi kochankowie w większości nie potrafią uczynić swoich kobiet szczęśliwymi, podczas gdy Francuzi — posiadają ten dar? Jako wykonawca ról w spektaklu „ Miły przyjaciel „ Maupassanta, oraz w ekranizacji powieści Dumasa „ Hrabina de Monsoro„ powinieneś znać przyczynę. I Ty, jesteś teraz samotny.
    Na pewno u kogoś z bohaterów rosyjskiej klasyki wszystko dobrze z miłością. Jak dla mnie za wiele wymagań powstaje w stosunku do człowieka żyjącego z tobą. Dlaczego tak mniej-więcej spokojnie przeszedłem przez rozwód z Irą — matką mojego syna Saszy, który ma teraz 20 lat i którego wariacko kocham. Nasze dobre relacje zostały zachowane dzięki niej, w trosce o nasze dziecko. Ira jest moim prawdziwym przyjaciel. Pierwszy telefon, jeżeli nie daj Bóg coś się zdarzy, będzie telefonem do Iry chociaż nie jesteśmy ze sobą od ponad 12 lat. Zarówno mężczyźni jak i kobiety, posiadający silną osobowość, mogą wywierać nacisk na innych. Ale przyjaciel może cisnąć tylko w pozytywnym sensie. W rezultacie wielu kobiet wokół mnie nie ma , a Ira jest.

    cdn.w tym samym miejscu, tylko nie wiem w którym stuleciu.
    Najnowszy wywiad z Saszą z 30.11.2011.
    http://7days.ru/article/privatelife/592984
    Bardzo dowolne i pomysłowe raczej streszczenie , niż tłumaczenie powyższego wywiadu:

    Jestem takim człowiekiem - nie ruszajcie mnie i ja Was nie będę ruszał. Nie wchodźcie do mojego domu, nie walcie do moich drzwi, na Chrystusa... Zawołam Was, nakarmię, napoję i porozmawiam z Wami, ale tylko wtedy kiedy sam tego zechcę. Może nadejdzie czas kiedy będę dzwonił do wielkiego i potężnego kanału NTW i błagał o wywiad w programie "Nie uwierzysz!". Teraz to jeszcze nieciekawe i niepotrzebne. Nie lubię kiedy włażą do duszy zadając pytania jak bardzo się zmieniłem......zmieniłem się zasadniczo. Byłem wspaniałym chłopcem z dobrej rodziny. Szczęśliwym, wierzącym w szczęście, w ludzi , w miłość. A teraz przeobraziłem się w kolczastego potwora. Im bardziej stanowczo odmawiam dziennikarzom rozmowy , z tym większym zadowoleniem rozmawiają z dziewczynami, z którymi sypiałem. Prasie weszło w nawyk, żeby mnie kopać. Jestem cały posiniaczony. Tylko złości mnie gdy ruszają rodzinę i bliskich. Kiedy wynajmują helikopter żeby zobaczyć jak żyje potwór Domogarow. Siedzą w krzakach, przy hydrancie, fotografują z za węgla. Sam wybrałem samotność. Ludzie twórczy mają silnie rozwinięte przeczucie. Wiele lat temu w pierwszym dużym wywiadzie powiedziałem " Wiem, że będę samotny" W rezultacie tak się stało. Ale to mnie nie męczy. Moja samotność nie jest w sensie " samotny człowiek ", ale w sensie "zostawcie mnie w spokoju" Właśnie o takiej samotności mówiła wielka Greta Garbo. Od ponad czterech lat żyję w domu za miastem.To oaza spokoju. Tu jest mi dobrze. Całkiem inne uczucie niż w Moskwie. Czyste powietrze, dzwoniąca cisza. Brzozy, sosny. Spokój. W domu jest instrument, do którego mogę usiąść kiedy nikt nie słyszy. Tutaj odpoczywam. Kiedy chcę wyjść, a to zdarza się nieczęsto, chodzę na ryby, czytam książki, oglądam filmy. Wolę to niż leniwy fitness ( cokolwiek to znaczy, może masaże itp.). Niedawno z zadowoleniem obejrzałem filmy "Amadeusz", "Goya" "Kopia mistrza" i "Valentino" z Rudolfem Nurejewem w roli głównej.
    Przestudiowałem książkę historyka i analityka Alana Decaux, w której on skrupulatne rozbiera osobowości Rasputina, Sorga ( chyba chodzi o Richarda Sorge, rosyjskiego szpiega ), Kennediego. Jeżeli nie trzeba nigdzie iść, pozwalam sobie w ogóle nie wstawać. Wczoraj miałem taki wolny dzień. Wstałem na około godzinę , nie chciałem jeść, ledwo-ledwo przespacerowałem się z psami Tiessoj i Niką. Potem położyłem się na kanapie, włączyłem telewizor... Usnąłem … obudziłem się — a już ranek.
    Mogę zebrać przyjaciół, znajomych, urządzić huczne przyjęcie na wiele osób, a jutro mogę nienawidzić całego świata i nie pragnąć nikogo widzieć i słyszeć. Jeśli człowiek gdzieś był, nie oznacza to wcale, że ma tam wstęp wolny. Takie jest prawo. Ze mną w domu mieszkają Olimpia, jej mąż Lucjan ( bodajże ) i syn Renat. Mołdawianie, którzy żyją tu prawie 5 lat. Oni stali się moją rodziną. Poznaliśmy się 14 - zadziwiające, nawet zapamiętałem. Zobaczyłem ich i pomyślałem: Ci ludzie powinni być ze mną. Prawda, początkowo uprzedziłem, że nie bardzo kocham cudze dzieci. Pamiętam wtedy Olimpia powiedziała: nigdy nie zobaczysz naszego dziecka. Rzeczywiście, przez pierwszy rok spotykałem Renata dość rzadko. Potem coraz częściej i częściej. Teraz jestem rad zawsze go widzieć. Jeszcze raz chcę powtórzyć, jeśli człowiek znalazł się w moim domu, nie oznacza to, że ma zawsze wstęp wolny. Ale są ludzie, których ja zawsze chętnie tu widzę - syn Sasza i była żona Irina Anatoliewna. Jeszcze Łarisa Czernikowa, ta sama, o której tak wiele ostatnio pisali w tabloidach.
    cdn.
    Mama krzyczała " nie idź do niego, wezwę OMOM" ( specjalny oddział policji, który zajmuje się m.in. likwidacją uzbrojonych przestępców - dobre sobie, a mówią ,że żarty o teściowych są wyssane z palca ).

    Aleksander:wierzę w los , w Boga i w przypadek. W to, że wszystkie wydarzenia i spotkania w naszym życiu są określone z góry. Poznaliśmy się z Łarisą we wrześniu zeszłego roku. Lecieliśmy samolotem z Symferopola do Moskwy, siedzieliśmy w sąsiednich rzędach i ktoś mnie dziko drażnił swoim bezustannym paplaniem. Odwróciłem się i mówię " Proszę się uciszyć" po czym otrzymałem odpowiedź " pieprz się..." Dolatując do Moskwy ze zdziwieniem stwierdziłem, że ta nieznośna i piękna dziewczyna siedzi obok i z entuzjazmem rozmawiamy o życiu.
    Łarisa: żegnając się w porcie lotniczym Sasza dał mi swój telefon i spytał : "no cóż, tak się rozstaniemy. A swój numer telefonu dasz?"
    "Nie. Ja po Tobie łez lać nie będę" nagle odwróciła się i zniknęła w tłumie.
    Aleksander: przy czym z dumnie podniesioną głowa i ani razu się nie obejrzała. ( mała dygresja zauważyłam, że na Aleksia działają babki, które go ignorują, już tak było z Gromuszkiną sam zeznawał w jakimś wywiadzie, że nie zwracała na niego uwagi. Czy on pierdoła nie wie, że jak ktoś nie zwraca na nas uwagi to go po prostu i zwyczajnie nie obchodzimy. No, chyba żeby to była część operacji pt.uwodzenie przeciwnika )
    cdn.
    na pewno ciekawi Was czy się jeszcze spotkali ( ha,ha,ha )
    Otóż tak spotkali się. a oto jak do tego doszło:
    Łarisa: minął jakiś czas i poszłam do Teatru im. Mossowieta, kupiłam bilet w pierwszym rzędzie, na spektakl " Cyrano de Bergerac ", w którym Sasza grał główna rolę. ( jak nie uciekła widząc go z tym nochalem, to jest dzielna dziewczyna i już ją lubię ) Przyniosłam bukiet czerwonych róż i włożyłam do niego karteczkę, ze swoim imieniem i numerem telefonu. Wstydziłam się tego, że napyskowałam mu na lotnisku. I oto spektakl się zakończył. Brawa. I oto wielbicielki niosą Domogarowowi morze kwiatów. Zdenerwowałam się: cóż mój bukiet na pewno zaginie. Minął dzień, drugi - cisza. I nagle dzwonek.
    W słuchawce znajomy głos < Cześć, jak leci? > - < Normalnie. Na spotkanie jadę.> Rozmowa o niczym. I nagle Sasza mówi < Coś mnie ciągnie do słoni>
    ( a może to było słońce, ale słonie są ciekawsze ) - < No tak, w Indiach niehigieniczne warunki. Lepiej Malediwy, albo Tajlandia.> Słowo do słowa i my już omawiamy wspólny noworoczny wypoczynek. Mówie: < Zimą trzeba jechać tam gdzie jest śnieg. Przywykłam każdego roku latać do Szwajcarii.
    Tam są narty i termy. Tak będzie zdrowiej, a po nowym roku, bałwankach i choinkach można i na południe machnąć.> Sasza zgodził się < Zapraszam więc. W Tajlandii Konczałowski polecał jeden hotel> To były nasze pierwsze kontakty telefoniczne.
    Aleksander:pewnego razu zadzwoniłem do Łarisy i zabrałem ja do restauracji, żeby podyskutować o wypoczynku. Spotkaliśmy się , ona machnęła ręką <Jak się masz> - < Świetnie> - < Jak tak, to patrz> Otworzyła komputer i pokazała pełno promocji oraz fotografii miejsc gdzie można pojechać. I to było pierwsze spotkanie , poza tym w samolocie ( a, o teatrze zapomnieli ).
    Łarisa: po dwóch tygodniach Sasza zadzwonił do mnie do pracy i powiedział: < Przejeżdżam obok Twojego biura. Jeśli masz trochę czasu, spotkajmy się > Pomyślałam, zjemy obiad. Usiedliśmy przy stoliku. On kładzie przede mną na stole.......

    cdn.
    Pytanie za 100 pkt. co Sasza położył na stole?
    chyba jakieś bilety lotnicze...chyba, że to było z jakąś inną ;p
    No, właśnie nie bilety niestety, on położył увесистую «котлету» с деньгами.
    I tu zacięłam się z tłumaczeniem. Powiedzmy, że ciężki portfel z pieniędzmi, ale to jakiś żargon i nie o słowo portfel tu chodzi.
    Kontynuując naszą opowieść:
    Sasza wykłada na stół ciężki portfel, nie portfel z pieniędzmi i mówi < Jedź. Bierz skierowania.Tutaj jest milion dwieście tysięcy> Zgłupiałam <Słuchaj, Ty nawet nazwiska mojego nie znasz. Zawsze tak się zachowujesz?> Skinął <Zawsze> Wróciłam do domu i z miejsca poinformowałam mamę < Jedziemy z Sasza odpoczywać> Ona kreci głową <Zapomnij. To nic nie znaczy. On każdej dziewczynie tak mówi.> A ja milcząc kładę przed nią jego pieniądze.Kiedy się opanowała spytała:< Domogarow od Ciebie chociaż pokwitowanie wziął?> Mama jest bankowcem i do pieniędzy odnosi się bardzo skrupulatnie...Sasza i ja jesteśmy z dwóch różnych światów, które się nie przecinają Gdyby nie samolot nigdy byśmy się nie poznali. Ja nie jestem osobą związaną z show-biznesem , nie jestem zapaloną teatromankom i nie jestem wielbicielką Saszy - nawet filmów z jego udziałem wcześniej nie oglądałam. ( o zgrozo!!!)

    cdn.
    jak wrócę do równowagi po tym wyznaniu, czyli za jakieś 2 lata.
    увесистая «котлета» с деньгами to taka obfitych kształtów paczka z pieniędzmi po prostu - banknoty są złożone na pół, dlatego paczuszka robi się wypchana i wypukła - stąd to porównanie do katljeta:) Smacznego!
    Dziękuje Ci sidorjenka za podpowiedź. Każdemu przydałoby się parę takich kotlecików.

    Następnym razem spotkaliśmy się kiedy Sasza zaprosił mnie na plan zdjęciowy. Po zdjęciach podrzuciłam go do domu swoim samochodem. Zatrzymałam się, on wysiadł. Zbieram się do powrotu do Moskwy. I nagle On mówi < Wstąp do mnie napijemy się kawy albo herbaty > Dzwonię do mamy, żeby ją uprzedzić o moich zamiarach. Mama ( znała Saszę wyłącznie z prasy bulwarowej ) krzyknęła < Nie chodź do niego do domu! Będę dzwonić co sekundę…..Jeśli chociaż raz nie odpowiesz na dzwonek natychmiast wzywam milicję , OMON….> Skończyło się na tym, że Sasza wziął mój telefon i powiedział < Tatiano Anatoliewno jak chcesz , to napiszę pokwitowanie, że Twojej córce nic się nie stanie> Zaczęli rozmawiać. Dosłownie w kilka minut tak przekonał do siebie mamę, że poprosiła żeby podał mi słuchawkę i powiedziała < Możesz tam nocować > Byłam pod wrażeniem - to było całkiem niepodobne do mojej poważnej mamy. Całą noc z Sasza oglądaliśmy filmy, rozmawialiśmy o wszystkim. On mnie rozśmieszał. Opowiadał historie o tym jak odbywał służbę wojskową w Teatrze Armii Radzieckiej razem z innymi znanymi artystami — z Mieńszykowem, Piewcowem, Łazariewem, Taszkowem, Kozakowem. Opowiadał zabawne historyjki o pracy aktorów. Za brzuch się łapałam. A na drugi dzień przyjechała mama, przygotowała nam jakąś rybę. Sasza bawił się, drażnił się z nią. Natychmiast znaleźli wspólny język. Sasza to pierwszy mój znajomy, którego mama zaaprobowała dosłownie z miejsca.

    cdn.
    jeszcze całkiem długa opowieść przed nami. Przy takim tempie mojego pisania starczy mi materiału na podtrzymanie wątku do marca przyszłego roku.
    Świetnie Ci idzie I.
    Nie poddawaj się
    Dobrze ,że Sasza nie stracił poczucia humoru
    Musi być naprawdę miło mieć go za przyjaciela
    cd

    Aleksander: Pod koniec października zaprosiłem Łarkę na premierę kinową.
    Do kina pojechaliśmy różnymi samochodami - ona swoim , ja z kierowca z planu zdjęciowego.
    Łarisa: do pomieszczenia weszliśmy razem, otworzyliśmy drzwi, i nagle mnie dosłownie oślepiły flashe. Przeraziłam się i nawet mi oko zaczęło drgać. Pogubiłam się, nie wiedziałam co robić , złapałam Saszę za rękę i szepczę :< Chodźmy stąd > a on mówi: < Przyzwyczajaj się , przyzwyczajaj. Nie chciałem Ci mówić, inaczej byś nie przyszła.> Usiedliśmy na swoich miejscach, a ja cała się trzęsłam. Sasza zaś zachowywał się pewnie i spokojnie. < Zrelaksuj się .Oglądaj film> To było nasze pierwsze oficjalne wyjście, które ukazało się w gazetach. Ciężko to przeżyłam.
    Aleksander:Równo dobę po premierze w tabloidach pojawiło się nazwisko Łarisy - Czernikova. A także informacje, gdzie się urodziła, uczyła, imiona rodziców, siostry, jej męża. Szybko wszystkiego dowiedzieli się po numerach samochodu. Potem dziennikarze posunęli się jeszcze dalej
    - za tydzień zaczęli pisać o tym, że Larisa jest w ciąży , i nawet termin wskazywali - trzy miesiące. Podczas gdy od dnia naszego poznania minęło półtora miesiąca.
    Łarisa:Pisali o mnie każde paskudztwa - o burzliwej przeszłości, dysfunkcyjnej rodzinie, o tym, że nie mam wyższego wykształcenia - absolutne brednie. Byliśmy z rodzicami w szoku. Nikt nie przywykł do takich informacji. Mam cudowną rodzinę, konserwatywną i bardzo religijną.Tata - doktor nauk, mama - doktor nauk, wszyscy maja stopnie naukowe, surowe poglądy na życie. Tata wykłada na moskiewskim Uniwersytecie im. Łomonosowa, i pracuje w Gazpromie. On ma kilka specjalności - jest fizykiem, geologiem, zajmuje się badaniami geologicznymi, pisze własne programy. Mama, również jest geologiem, całe życie pracowała jako pracownik naukowy, dopiero w latach 90-tych zmieniła profil i teraz kieruje bankiem. Ja też zajmuję się biznesem. Posiadam firmę finansowo-prawną, usługi, audyt, zarządzanie finansami. I, nawiasem mówiąc, posiadam wyższe wykształcenie.



    cdn.
    cd.


    Kolejna fala publikacji o naszych wzajemnych relacjach miała miejsce kiedy pojechaliśmy z Saszą na noworoczny odpoczynek do Szwajcarii. Wycieczkę wykupiłam za pieniądze, które zamaszystym gestem wręczył mi Sasza, zaraz po tym jak się poznaliśmy.
    Aleksander: Byliśmy w Montreux ( miasto i znany kurort w kantonie Vaud w Szwajcarii, przy wschodnim krańcu Jeziora Genewskiego).
    Łarisa: Mieszkaliśmy w hotelu , w którym Nabokow pisał swoje powieści. Nam nawet zaproponowano, ten sam pokój gdzie on pracował. Odmówiliśmy, był dla niepalących. Zatrzymaliśmy się w luksusowym pokoju z ogromnym tarasem, wychodzącym na Jezioro Genewskie,-niepisane piękno. Rozkoszowałam się pejzażem, spacerowałam po mieście, a Sasza spał.
    Aleksander: Po prostu intensywnie pracowałem i byłem nieludzko zmęczony. Doszedłem do siebie po trzech dniach i powiedziałem Łarce: <Chodźmy coś zjeść!> Wybraliśmy się na miasto, weszliśmy do pierwszej restauracji i usiedliśmy. Okazało się ,że tam podają wyłącznie morskie gady, których nienawidzę. Byłem zbyt leniwy, aby iść gdzie indziej i w wieku 47 lat pierwszy raz spróbowałem ostryg. Później w restauracjach prosiłem: < Podajcie mi ostrygi, nic innego nie chcę >.
    Łarisa: Po kolacji poszliśmy pospacerować, dotarliśmy do parku miejskiego. Jeździliśmy tam na karuzelach i bawiliśmy się jak dzieci.
    Aleksander: Czwartego dnia Łarka powiedziała < Jedźmy do Francji. W pobliżu Montreux jest francuski Evian Les-Bains. Wystarczy okrążyć górę i znajdziemy się w innym kraju > I pojechaliśmy. Odwiedziliśmy Lozannę. Potem Genewę. Spacerowaliśmy, siedzieliśmy w kafejkach, a kiedy się zmęczyliśmy wracaliśmy do Montreux. Po kilku dniach do Łarki przyjechała mama, siostra z mężem i siostrzeniec. Wszyscy zamierzali jeździć na nartach na Mont Blanc. Poprosiłem Łarisę :< Kup mi, proszę, strój narciarski. Tylko nie pstry. Będziesz uczyła mnie jazdy na nartach.>
    Łarisa: W sklepie wybrałam czarny, lakierowany, z łuskami jak u pytona. ( No, to, żeś piękny wybrała dziewczyno. Teraz wiem ,że Sasza musi Cię uwielbiać , skoro go założył. Chyba, ze ja coś pokręciłam. ) Sprzedawcy pytali: < Jest Pani pewna, że Pani mężczyźnie potrzebny jest taki strój. W rzeczywistości on jest przeznaczony do jazdy ekstremalnej po dziewiczych terenach. ( Czy jakoś tak). Spięłam się, ale nie dałam po sobie poznać < Zapewniam, że potrzebuję czegoś takiego >
    Strój okazał się strasznie ciężki. Tam wewnątrz – na rękach, nogach, klatce piersiowej i plecach – osłona niczym zbroja. Myślę < I dobrze. Przynajmniej Sasza będzie cały. On na nartach nawet stać nie umie, sam mi mówił. >

    Hmm, czy Sasza mówił prawdę , czy też okłamał swoja przyjaciółkę? O tym dowiecie się następnym razem. Ale prawdziwe fanki już wiedzą.
    Dzisiaj Wigilia Bożego Narodzenia, z tej okazji życzę Wam dnia samych cudów. Święta to magiczny czas, w którym marzenia się spełniają. W ten dzień wszystko się może wydarzyć. Więc jeszcze raz życzę , niech się spełniają Wasze marzenia.
    Magdalena Łazarkiewicz o Aleksandrze Domogarowie:To prawdziwe zwierzę filmowe, kamera go kocha. Szukałam do tej roli kogoś wyjątkowego i Sasza jest wymarzonym Wiktorem - malarzem, trochę cyganem, outsiderem, człowiekiem jakby z innego świata. Poza tym to stuprocentowy zawodowiec, bardzo zdyscyplinowany, sumienny i perfekcyjny we wszystkim co robi.v

    Cinema, listopad 1998

    Mój prezent na Nowy Rok
    Oby był dobry i owocny dla każdej z Was ......dużo szczęścia i uśmiechu.....obyśmy w tym Nowym Roku miały tylko dobre wieści o Saszy .........

    http://www.youtube.com/watch?v=j2wq8ONNaTA&list=UUBdRxBSSkz36u0ELSzk0e5w&index=10&feature=plcp
    cd.


    Aleksander: < Wjechaliśmy na górę i Łarisa z poważną miną , rozpoczęła lekcję. Wszystko szczegółowo mi objaśniła, a potem postanowiła zademonstrować , jak trzeba zjeżdżać.>
    Łarisa: < Jadę i nagle obok ze świstem ktoś przelatuje. Patrzę- Saszka. Przy czym ze wściekłą prędkością i superfachowo. Podpuścił mnie. Wspaniale wypoczywaliśmy w Szawajcarii, a nieco później pojechaliśmy do słoni, do Tajlandii.>
    Aleksander: <…do tego samego hotelu, który rekomendował Anriej Siergiejewicz Konczałowski. Potem nigdzie już nie jeździliśmy odpoczywać. Nie miałem już ani jednego dnia wolnego. Harmonogram na najbliższe dwa lata mam wypełniony do pełna. Czasem widujemy się z Łarisą podczas kręcenia zdjęć – latem była w Mińsku , jesienią – w Piotrze ( chyba chodzi o nieformalną nazwę Sankt Petersburga , używaną w mowie potocznej ). Jeżeli jestem akurat w Moskwie, ona może wpaść z wizytą. Dyskutujemy, spacerujemy.>
    Łarisa : < Sasza doskonale zna okolicę, urządza mi wycieczki. Jakoś latem zabrał mnie quadem oglądać zachód słońca.>
    Aleksander: < Chciałem, żeby oprócz zachodu słońca Łarka zobaczyła starą cerkiew Trójcy Świetej, zbudowaną w XVI alba XVII wieku. Pod kopułą okręgu maleją brzózki. ( I kompletnie nie wiem o co w tym zdaniu chodzi. Tekst oryginalny: Под куполом по кругу растут маленькие березки. Może to chodzi o krzyże brzozowe, bo chyba z dachu brzozy nie wyrastają.) Łarka jest bardzo wierząca i uznałem, że z ciekawością obejrzy świątynię.>
    Łarisa: < Było cudownie: cerkiew, pole, mgła ścieląca się – żadnych znaków cywilizacji – ani przewodów, ani linii przesyłowych. >
    Aleksander: < Wyłączyłem quada. Gdzieś poniżej rzeka wartko płynie i tylko ten dźwięk: szy, szy, szy.>
    Łarisa: < Mówię do Saszy << Dziękuję Ci, jest cudownie…. >> Ze względu na różne okoliczności rzadko się widujemy. Ale on daje mi wiele radości i ciepła.>
    Aleksander: < Dziennikarze nie raz pisali fantastyczne historie o naszym ślubie, o jej ciąży, która sadząc po publikacjach stała się już chroniczna, o tym ,że na zawsze rozstaliśmy się. Ale to kompletne kłamstwo. Fantaści z tabloidów nie są w stanie pojąć, że związek między mężczyzną a kobietą może rozwinąć się według nieznanego im niebanalnego scenariusza. Widzisz, mamy z Łariskoj szczególne stosunki. Nie jesteśmy małżeństwem, ani kochankami, ale rodziną i bliskimi przyjaciółmi. Czuję , że Larka –mój człowieka. Głęboko ja szanuję, wstrząśnięty jej silą woli. Łarisa jest bardzo silna, boryka się z poważnym problemem. I wiem, że wszystko przezwycięży.

    Łarisa w czarnej odsłonie , a za jej plecami słynna kolekcja masek Saszy.
    cd.
    Podciąłem sobie żyły z miłości. Idiota.
    Aleksander: < Co to jest miłość? Szczęśliwy ten komu Bóg zesłał to uczucie. Myślę , że kochałem w życiu dwa razy. To straszne kiedy miłość przechodzi w amok. Zapominasz o wszystkim i wszystkich, o znajomych i bliskich. Istnieje tylko ukochana kobieta i miłość do niej. Przeżyłem również coś takiego. A kiedy się rozstaliśmy nie chciałem żyć, podciąłem sobie żyły. Idiota. Uratował mnie brat, wezwał MCZS ( rosyjskie ministerstwo sytuacjach kryzysowych ), oni rozcięli kraty w oknie, wezwali pogotowie. Byłem w fatalnym stanie, praktycznie martwy …... ( tak mi wyszło z tłumaczenia, ale niech będzie trochę martwy, no bo jednak żyje, coś w stylu jak trochę w ciąży ) ….. ten rozpaczliwy krok był ogromnym błędem. Igrać z własnym życiem, odrzucić je - grzech. Swoją drogę życiową każdy musi przejść do końca. Każdy niesie swój krzyż. I trzeba nieść go z godnością. Wyleczywszy się z miłości, wiele w życiu zrozumiałem, ale nie stałem się lepszy. Doszło otrzeźwienie, poczucie beznadziei. Teraz w relacjach z kobietami jestem bardzo ostrożny. Jak u wielu popularnych mężczyzn posiadam kompleks, czasem wydaje mi się , że kochają nie Ciebie samego, a Twoje zasługi, popularność , pieniądze. To oczywiście komplikuje poszukiwania drugiej połówki. Ale, wciąż wierzę i mam nadzieję , że spotkam, tę jedyną ukochaną osobę i ona koniecznie urodzi dziecko. Myślę, że dzisiaj ojcostwo postrzegam zupełnie inaczej niż w młodości. Na tym małym stworzeniu skupię wszystkie swoje wysiłki. Ona zajmie całą przestrzeń. I mnie nie trzeba będzie namawiać do zmiany pieluch i spacerów.......Jeśliby urodziłaby się dziewczynka, z radości bym oszalał. Bardzo chcę właśnie córeczkę. Mam nadzieje , że to marzenie się spełni. Mam 48 lat, mój ojciec miał 49, kiedy ja pojawiłem się na świecie. Mogę więc powiedzieć ,że wszystko przede mną. Oczywiście , mam się w życiu czym pochwalić – synem Saszą. Dobry, otwarty, uczciwy, skupiony na osiągnięciu celu. Otrzymał aktorskie wykształcenie w szkole teatralnej. Ale poszedł dalej – zajmuje się reżyserią i produkcją filmów. Teraz pracuje w swoim studio nad pewnym projektem i całkowicie się w nim pogrążył. Do jego kuchni nie wchodzę. ( to pewnie jakiś idiom w stylu „ nie wtrącam się w jego sprawy' ) Obserwuję z boku i jestem bardzo zadowolony, z jaką gorliwością i przejęciem syn zajmuje się swoimi sprawami. Pracoholik, i w tym jest podobny do mnie.
    Praca mnie uratowała.
    Praca – to szczęście. W najcięższych momentach życia pomagała. Powiem więcej – ratowała. To co odbywa się na scenie jest nieuchwytne, efemeryczne, ale nie ma nic silniejszego od tego. Za każdym razem wychodząc do widza myślisz: „czy zdołam porwać całą salę?” To trudne. Ludzie przychodzą na spektakl z różną energetyką, ze swoim poczuciem dobra i zła, z osobistymi historiami: kogoś obrazili, przestali kochać, pokochali, zwolnili, zawiadomili o chorobie. Ich jest 1200, a ty jeden i goły jak sokół ( kolejny idiom wyrażający skrajne ubóstwo, i bynajmniej nie o ptaka chodzi, lecz o taran , taki do zdobywania murów miasta, niby , że gładki i goły, a zresztą nawet sami Rosjanie nie wiedzą skąd im się to wzięło. Ja bym raczej powiedziała obnażony.)
    I muszę wszystkich „ nakryć „ swoją energią, wywrócić dusze, zmusić do skoncentrowania się na postaci i zapomnieć o tym co oni czytali w tabloidach. Na to idą siły nerwy i zdrowie. Po spektaklach „Cyrano de Bergerac” i „ Dziwna historia doktora Jekylla i Mr Hyde'a” nie mogę zasnąć, z powodu wysokiego poziomu adrenaliny.>

    P.S. W wywiadzie Sasza przyznał, że kochał w życiu dwie kobiety. Jedna to na pewno Natasza G., przyczyna jego cierpień, ale druga? Kto zacz? Może ktoś ma jakieś sugestie?


    Aleksander w spektaklu „ Dziwna historia doktora Jekylla i Mr Hyde'a”

    cdn.
    hmmm... z tej wypowiedzi Saszy wynika, że jest mocno wierzący, a w innym wywiadzie czytałam, że czuje on jakby ktoś nad nim czuwał ale wiara cheześcijańska to u niego bardziej tradycja rodzinna czy coś takiego...
    ........no nie wiem, raczej odniosłam wrażenie , że Larysa jest mocno wierząca, a on chciał jej zrobić przyjemność. Chyba , że nie ten fragment miałaś na myśli. Co do wiary to wszędzie spotykałam się z takimi wypowiedziami Saszy jak właśnie zacytowałaś, czyli bardziej tradycja rodzinna.
    "Igrać z własnym życiem, odrzucić je - grzech. Swoją drogę życiową każdy musi przejść do końca. Każdy niesie swój krzyż. I trzeba nieść go z godnością." - o ten fragment mi chodzi.
    Masz racje, jakoś nie zwróciłam uwagi na ten fragment, tzn. nie w takich kategoriach, raczej potraktowałam go jako normy etyczne i ogólnie prawdy o życiu. Ale masz rację użył słowa grzech, czyli, że ocenia to wydarzenie przez pryzmat wiary.
    Niespodzianka.

    Wyżebrana i wyjęczana ( jeżeli takie słowo w ogóle istnieje ) od sympatycznej wielbicielki Saszy, nie na darmo noszącej miły nick ( już ja wiem o co chodzi ).

    Tytułu nie zdradzę , ale jest to jeden z najbardziej znanych romansów rosyjskich.
    Resztę cytuję za wikipedią , bo aż taka mądra to ja nie jestem.
    Utwór ten napisał ukraiński poeta, bajkopisarz, beletrysta, wydawca i społecznik Jewhen Hrebinka. Wiersz pod tym tytułem został opublikowany w Literaturnoj Gazietie (ros. Литературная газета) z dn. 17 kwietnia 1843.
    Poeta napisał ten wiersz, kiedy gościł on we wsi Rudka, u sąsiada właściciela ziemskiego, kapitana sztabowego w stanie spoczynku Wasyla Rastenberga. Był poświęcony oczom jego córki Marii Wasiliewny, z którą latem następnego roku Hrebienka szczęśliwie się ożenił. Ich wspólne pożycie małżeńskie było także bardzo szczęśliwe. Pierwszy wersja tego wiersza miała tylko trzy zwrotki, bez żadnego dalszego rozwinięcia, ale była bardzo romantyczna w wymowie.
    Wielki rosyjski śpiewak operowy Fiodor Szalapin włączył go swojego repertuaru i rozsławił na całym świecie w trakcie swoich licznych koncertów zagranicznych. Szalapin poczynił drobne zmiany w pierwszej zwrotce i usunął dwie następne autorstwa Hrebienki. Oprócz tego, prawdopodobnie własnoręcznie, dopisał dwie dodatkowe zwrotki, które zmieniły trochę ogólną wymowę pieśni. Nowy tekst romansu zadedykował, swojej przyszłej żonie, Włoszce Joli Tornagi.
    Pieśń ta zdobyła sobie dużą popularność, jest jedną z najbardziej znanych pieśni rosyjskich i ma kilka (różniących się od siebie mniej lub bardziej) wersji.

    http://www.youtube.com/watch?v=RfUhH0BvgW8&feature=player_embedded#!
    cd.


    Aleksander Domogarow w spektaklu "Niżyński, obłąkany, Boży klaun". Za rolę Wacława Niżyńskiego otrzymał nagrodę Fundacji Diagiliewa przy UNESCO.

    Na scenie próbuję żyć. Czasami łamię paznokcie, rozcinam palce, wbijają mi się w nogi drzazgi ogromnych rozmiarów, z powodu, których nie mogę chodzić - i nawet nie pamiętam jak to się stało. Zdarzyło się , że ćwicząc złożoną rolę, majaczyłem po nocach. W czasie przygotowań do roli Niżyńskiego jąkałem się we śnie, jak moja postać. Drugi akt – dzień w szpitalu, stan po insulinowym szoku, przyjście Diagilewa ( rosyjski impresario baletowy, twórca zespołu Rosyjskie Balety ) , żony Ramoli . Kiedy opuszczała się kurtyna, niezwykły człowiek, mógł istnieć we mnie. Myślę, że Ci którzy oddają pracy całą duszą to zrozumieją. Wszystko oddaję widzom – serce, duszę, trzustkę, wątrobę................
    Otrzymuję wiele najróżniejszych listów, Ktoś przesyła je za pośrednictwem poczty , ktoś przez internet. W zasadzie wszystkie czytam. Oto jeden z nich < Wyrzutek, starzejący się aktorzyna, scena załamie się pod Tobą. Z każdym dniem na Twoje spektakle przychodzi coraz mniej osób.> Czepia się , i chociaż na sali nie było wolnych miejsc, ktoś po prostu chciał mnie dotknąć. A oto inny, dziewczyna pisze, że chciała popełnić samobójstwo, ale po obejrzeniu „ Cyrano „ postanowiła tego nie zrobić. Jeżeli tak naprawdę było, to chociażby dla tego jednego wydarzenia, warto było zajmować się zawodem aktora.


    z Olgą Kabo w spektaklu "Cyrano de Bergerac"

    cdn.
    c.d.

    krakowski teatr " Bagatela " przy ulicy Karmelickiej 6

    Pytania o sens życia prowadzą w ślepy zaułek. Z pewnością, sensem życia jest tworzenie, a nie tylko spanie, jedzenie i wypróżnianie się. Nie będę siebie oceniał, ale mogę powiedzieć, czego z tego co zrobiłem się nie wstydzę. Podczas « Marszu Tureckiego » i « Bandyckiego Petersburga » — rzeczywiście uczciwie pracowaliśmy. Filmu « Ogniem i mieczem » wyreżyserowanego przez Jerzego Hoffmana . Spektaklu « Makbet », który w ciągu dwóch lat grałem w języku polskim w krakowskim teatrze « Bagatela ». To były okropne i doskonałe lata. Mieszkałem w centrum Starego Miasta. Próby zaczynały się o jedenastej. Wychodziłem z domu z pierwszym uderzeniem zegara na ratuszu, wchodziłem do teatru z ostatnim — taka krótka była droga do pracy. Próby trwały od rana do nocy, z godziną przerwy na obiad . Najbardziej złożony dramatyczny materiał musiałem grać w obcym języku. Nie mogłem pokonać bariery językowej i szeptałem. Ale został zaproszony cudowny pedagog od wymowy. Znalazła sposób, jak mam sobie z tym poradzić , i zaleciła mi wykrzykiwać tekst. Dosłownie kazała: « krzycz! » . Kiedy doszła do skutku premiera, lżej się nie zrobiło. W rzeczywistości grałem, dwa spektakle dziennie: rankiem mówiłem cały tekst przy pustej sali, wieczorem pracowałem dla publiczności. Miałem jeden dzień wolny w tygodniu — poniedziałek. Zrelaksować się w ciągu takiego krótkiego terminu - prawie nie reale. Już wieczorem męczyła mnie myśl: jutro znowu się zaczyna. ( Też tak mam, tyle, że w niedzielę ). Wtorek był najcięższy. Środa — trochę mniej. Czwartek — lżejszy. Piątek — szykowny. Sobota — rozdzielona ( ros. oтрыв, nie jestem pewna czy dobrego znaczenia użyłam, również może znaczyć separacja? ). Niedziela — przelatywała ( i znowu jestem w kropce, raczej полет oznacza lot, ale co autor miał na myśli? ). Poniedziałek — straszny. Tak minął rok 2001-y i 2002-i. Kiedy skończył się kontrakt, pojawiło się uczucie nie wolności lecz pustki, jakby coś mi odebrali.


    Faktycznie wrzeszczał!

    p.s. Podobno Sasza mieszkał w Krakowie przy Placu Szczepańskim, zważywszy na fakt, że Teatr Bagatela mieści się przy Karmelickiej 6, to trzyma się kupy.
    p.s.2 Warto wiedzieć! Skąd nazwa teatru - Bagatela. Otóż anegdota głosi, że Marian Dąbrowski - wydawca i redaktor krakowskiego Ilustrowanego Kuryera Codziennego, wielki miłośnik teatru, planując założenie w Krakowie nowej sceny - a było to gdzieś około roku 1918 - wezwał grono przyjaciół i znajomych, ludzi najbłyskotliwszych w Krakowie, by wymyślić atrakcyjny szyld dla mającego niedługo ożyć przybytku Melpomeny.

    Panowie długo debatowali, w końcu Tadeusz Boy-Żeleński, obecny tam również,westchnął :
    - Znaleźć dobrą nazwę dla teatru...- bagatela...
    - Jest! - zawołać miał na to Dąbrowski - "BAGATELA"!!!

    I tak się zaczęła historia teatru u zbiegu ulic Karmelickiej i Krupniczej...
    p.s. 3 To jeszcze nie koniec, co to to nie!
    Taki oto film wypatrzyłam na YT.
    Czy to Sasza sobie hasa?
    We własnej osobie z tym czymś na głowie?

    http://www.youtube.com/watch?v=Cacz3T1EqoI&feature=player_embedded

    Tekst do piosenki też dosyć zabawny, więc pozwoliłam sobie przetłumaczyć.

    Nie spłoszcie narzeczonego

    Zapamiętajcie, dziewczyny, kilka prawd
    One wam pomogą w wyznaczoną godzinę.
    Kiedy z panieństwem delikatnie pożegnacie się,
    mniejsza z tym czy to pierwszy, czy dziesiąty raz.

    Jeszcze raz przypominam: nie proście naraz
    o dwupiętrowy zamek, pierścionki, kolczyki i futra.
    A przede wszystkim zaklinam: nie zapoznawajcie od razu ze swoją mamą - nie spłoszcie narzeczonego.

    Zapamiętajcie, dziewczyny, kilka prawd - nie trzaskajcie drzwiami bez ważkich przyczyn.
    Przecież wszyscy polujemy w pewnym sensie,
    Mężczyźni na zwierza, a my na mężczyzn.

    Jeszcze raz przypominam: nie proście naraz
    o dwupiętrowy zamek, pierścionki, kolczyki i futra.
    A przede wszystkim zaklinam: nie zapoznawajcie od razu ze swoją mamą - nie spłoszcie narzeczonego.

    Jeszcze raz przypominam: nie proście naraz
    o dwupiętrowy zamek, pierścionki,i kolczyki i futra.
    A przede wszystkim zaklinam: nie zapoznawajcie od razu ze swoją mamą - nie spłoszcie narzeczonego.
    A przede wszystkim zaklinam: nie zapoznawajcie od razu ze swoją mamą - nie spłoszcie narzeczonego.
    Fajna radosna piosenka, a co do Saszy - nie mam pojęcia! Niby on, ale obraz za bardzo zamazany, żeby poznać...
    W ogóle super pomysł na wątek i świetne materiały, można czytać, oglądać, czytać, oglądać...
    T montaż kawałków filmu"Glaniec" i show telewizyjnego z tymi czterema kretynkami na początku, którego był gościem.
    Stroje tych Pań są niesamowite
    Piosenka może być.Dzięki za przetłumaczenie igraine.
    Wiecie ja tam wolę Saszy w kretyńskich programach nie oglądać....wolałabym,zeby się w nich nie pojawiał ,ale cóż jakoś trzeba zarabiać....takie czasy Piosenka bardzo fajna (zwłaszcza tłumaczenie) Ta aktorka Julia Wysocka,gra z A.D w teatrze,ale pewnie to wiecie Przeżyłam w tym filmiku zaskoczenie....zawsze widziałam ja jako blondynkę,a tu te ciemne włosy....świetnie w nich wygląda
    Na oficjalnym forum fanki zrównały z ziemią ten program. Nazywał się chyba "doskonałe gospodynie domowe" czy coś w ten deseń i Sasza przyszedł do inauguracyjnego odcinka. Czytałam tekst tego cyrku jaka żenada.

    To dla chętnych http://www.domogarov.com/forum/index.php/topic/1569-%D0%BE%D1%82%D1%87%D0%B0%D1%8F%D0%BD%D0%BD%D1%8B%D0%B5-%D0%B4%D0%BE%D0%BC%D0%BE%D1%85%D0%BE%D0%B7%D1%8F%D0%B9%D0%BA%D0%B8-%D1%82%D0%BE%D0%BA-%D1%88%D0%BE%D1%83/
    Słuchajcie, uratuję dla nas 2 czaty, tak stare, że boję się, że znikną - a wiele mówią o Saszy i są z mojego ulubionego okresu w jego życiu:

    20 lis 00, 14:00
    Aleksander Domogarow: Witam serdecznie wszystkich!

    piter: Co skłoniło Pana do zagrania w Makbecie?

    Aleksander Domogarow: Chciałem siebie sprawdzić, czy będę potrafił bardzo ciężko pracować. To była ciężka praca, która dała mi bardzo dużo zadowolenia.

    Agniesia___: Jak długo przygotowywał się Pan do roli Mabeta?

    Aleksander Domogarow: Zacząłem w grudniu. W styczniu wyjechałem do Moskwy, ale myślami byłem przy Makbecie. W marcu przyjechałem do Polski i spektakl zrealizowaliśmy w maju.

    Marta___Kraków: Dzień dobry. Czy oprócz "Makbeta" zobaczymy Pana w innej sztuce, którą w przyszłości wystawi jeden z krakowskich teatrów?

    Aleksander Domogarow: Mam propozycję, a w Krakowie będzie do zobaczenia spektakl pt. "Niżyński" moskiewskiego Teatru Na Małej Bronnej. Spektakle odbędą się w Teatrze Bagatela 29 i 30 listopada. Wszystkich serdecznie zapraszam.

    Agniesia___: Czym się różni praca w teatrze polskim od pracy w teatrze rosyjskim?

    Aleksander Domogarow: Artyści są wszędzie tacy sami - w Rosji, w Polsce czy w Ameryce.

    Anuta: Privet iz Moskvi )))))

    Aleksander Domogarow: Priwiet z Krakowa. Zatęskniliście?

    sówek: Z reguły teatr realizuje ambicje aktorskie, a film przynosi popularność i pieniądze, wybór trudny ale chciałbym poznać pańską opinię na ten temat?

    Aleksander Domogarow: Najważniejszy jest teatr, ponieważ teatr to zawód. Drugi jest film. Film wpływa na teatr, ponieważ popularność pozwala wybierać role w teatrze.

    tom: Jak pan się czuje w roli amanta?

    ahha: O nie ! Rosyjscy mają to "coś".

    Aleksander Domogarow: Na razie nieźle.

    krecik2000: Większość ludzi sławy miało swojego "patrona", który pomógł im w życiu i diametralnie zmienił ich status, zrobił z nich gwiazdy. Czy miał Pan kogoś takiego?

    Aleksander Domogarow: Tak. Jego Wysokość Przypadek.

    agata: Co Pan w sobie ceni najbardziej?

    Aleksander Domogarow: Zdolność do ciężkiej pracy.

    natasza: Czy bariera językowa nie jest dużym utrudnieniem dla aktora pracującego w obcym kraju, z reżyserem innej narodowości? Czym różnią się metody pracy z aktorem w Rosji i w Polsce, gdzie są punkty styczne? Co Pana w pracy z polskim reżyserem i polskim zespołem zdziwiło?

    REKLAMA
    Aleksander Domogarow: Praktycznie nic mnie nie zdziwiło. Polski teatr nie różni się od rosyjskiego. Szkoła teatralna jest taka sama, ale są różne podejścia. Co do pracy w Bagateli i na planach "Ogniem i mieczem" oraz "Na koniec świata", różnicy w podejściu praktycznie nie było. Albo ktoś jest profesjonalistą albo nie. Ja lubię teatr energetyczny, emocjonalny.

    Adams: Kto jest dla pana autorytetem w pana zawodzie?

    Aleksander Domogarow: Oleg Borisow. Rosyjski aktor, niestety, już nieżyjący. Ale i od współczesnych artystów mogę się czegoś nauczyć.

    Marta___Kraków: Czy przyjąłby Pan propozycję zagrania w kolejnym polskim filmie?

    krzywonos: Czy w najbliższymczasie zagra Pan w jakimś polskim filmie?

    Aleksander Domogarow: Tak. Mamy propozycję. Ale za wcześnie, żeby o tym mówić.

    locia: Pańska główna wada?

    Aleksander Domogarow: Bardzo lubię palić.

    babybird: U jakiego europejskiego reżysera chciałby pan kiedykolwiek zagrać?

    Aleksander Domogarow: Wszystko zależy od scenariusza i materiału.

    marban: Czy podobał się panu film ,,Ogniem i mieczem", w którym pan zagrał rolę główną?

    Aleksander Domogarow: A jak myślisz?

    marban: Że tak. Mi w każdym razie podobał się.

    m123: Czy nie sadzi Pan, ze serial Bandycki Petersburgraczej nie zainteresuje polskich widzów? Wydaje mi się, ze nie znając rosyjskiej rzeczywistości, trudno będzie im go zrozumieć...

    Aleksander Domogarow: Może i nie zainteresuje, ale film oparty jest na faktach i postać, którą gram ma swój pierwowzór w rzeczywistości.

    123: Czy mając wybór roli w “Ogniem i mieczem” jeszcze raz wybrałby Pan Bohuna, czy może drugiego głównego bohatera?

    Aleksander Domogarow: Jestem szczęśliwy, że Hoffman dał mi rolę Bohuna.

    bia: Co jest dla Pana najpiękniejsze w zawodzie aktora?

    Aleksander Domogarow: Sama praca i jej rezultaty, które ocenia widz

    takeska: Co sądzi Pan o prowokacji w Galerii Zachęta? Czy postąpiłby Pan tak jak Olbrychski? Czy pociąłby Pan szablą swój wizerunek przedstawiający Pana w mundurze oficera Wermahtu?

    REKLAMA
    Aleksander Domogarow: Nie znam tej historii.

    locia: Jaki jest aktualny stan pana umysłu?

    Aleksander Domogarow: Amnezji postępującej jak na razie nie mam, ale o co Ci chodziło?

    pusia: Co myśli Pan o Hoffmanie?

    Aleksander Domogarow: Nie zadawajcie trudnych pytań. Lubię go jako człowieka, reżysera i osobowość.

    PPP: CZY POCIĄGA PANA REŻYSERIA?

    Aleksander Domogarow: Chcę jeszcze pobyć aktorem, ale jest taki pomysł. Nieco później.

    krecik2000: Jakich bohaterów lubi Pan grać? Pięknych, walecznych obrońców czy może czarne charaktery... Czy jest w ogóle jakaś różnica w graniu miedzy nimi?

    Aleksander Domogarow: Tak, jest różnica. Postaci negatywne jest znacznie bardziej interesująco grać niż pozytywnych bohaterów.

    Marion: Czy widzi Pan szansę na to, żeby Polacy poznali rosyjskich aktorówa Rosjanie polskich?

    Aleksander Domogarow: Chciałbym bardzo, żeby tak się stało. Właśnie dlatego nastąpi wymiana spektakli między krakowskim Teatrem Bagatela i moskiewskim Teatrem Na Małej Bronnej. I mam nadzieję, że będzie to bardzo dobre doświadczenie

    agata: Jakie Pan zna języki?

    Aleksander Domogarow: Rosyjski w piśmie, rosyjski w mowie i rosyjski... ale jeżeli trzeba, gram po polsku i po angielsku.

    ewaczek: Co sądzi Pan o tzw. filmach kultowych?

    Aleksander Domogarow: Myślę, że to bardzo ważne filmy. Nie dla wszystkich, ale dla każdego.

    m123: Bardziej mi się Pan podoba (bynajmniej na scenie) w roli "podonkov"

    Aleksander Domogarow: Dziękuję.

    aga24: Co trzeba mieć w sobie, żeby być dobrym aktorem?

    Aleksander Domogarow: Talent to nie wszystko. Trzeba dużo pracować

    moka: Czy kibicuje Pan Spartakowi Moskwa?

    REKLAMA
    Aleksander Domogarow: Nie jestem aż tak zagorzałym kibicem.

    Tantris: Czy miał pan problemy z opanowaniem roli Makbeta po polsku? Czy znał pan ją wcześniej po rosyjsku?

    Aleksander Domogarow: Grałem w Makbecie w Teatrze Rosyjskiej Armii rolę Macdufa. Dlatego znałem tekst sztuki. Co do polskiego spektaklu,to była to bardzo ciężka praca - z polskim językiem.

    Aleksandra: Jakie jest pana życiowe motto?

    Aleksander Domogarow: Mam je, ale nie chcę go ujawniać.

    Lenka: W życiu prywatnym jest pan bardziej Bohunem czy Skrzetuskim? Czarującym draniem czy szlachetnym facetem?

    Aleksander Domogarow: W życiu zdarzają się różne sytuacje i ja bywam jednym albo drugim.

    agatella: Jaki jest Pana ideał kobiety?

    Aleksander Domogarow: Znasz Monę Lisę?

    kora: Czy sama praca wystarczy do tego, by być dobrym aktorem?

    Aleksander Domogarow: Nie wiem.

    bia: Jaka jest Pańska ulubiona kreacja / dlaczego?

    Aleksander Domogarow: Wszystkie moje role lubię - są jak moje dzieci. I jak zawsze, każda ostatnia rola jest ulubiona. Pocieszam się myślę, że będą następne ulubione dzieci.

    madam: Jak się Panu mieszka w Krakowie? Czy dobrze sięPan tu czuje?

    Aleksander Domogarow: Fantastycznie.

    mrowa: Czy to prawda, ze ma Pan grać u Wajdy?

    Aleksander Domogarow: Tak.

    ahha: Czemu wbrew wcześniejszym zapowiedziom reżysera, zrezygnowano z wielojęzycznego Makbeta?

    Aleksander Domogarow: Ponieważ spektakl powinien być grany w języku kraju, w którym jest wystawiany

    ma pan poczucie humoru?

    REKLAMA
    Aleksander Domogarow: Czasami mam.

    agatella: Czy trzeba być dobrym psychologiem, żeby być dobrym aktorem?

    Aleksander Domogarow: Nie wiem.

    agat: Czy marzy Pan o wielkiej karierze za oceanem?

    Aleksander Domogarow: Nie zaszkodzi pomarzyć.

    Easy_R: Czy ma Pan swój komputer i surfuje czasem po Internecie?

    Aleksander Domogarow: Tak, próbuję. Mam nawet swoją stronę www.domogarov.ru. Zapraszam na nią. Niedługo już będą wersje polska i angielska.

    aga: Redaguję gazetkę szkolną. Do kogo mam się zgłosić, żeby umówić się z panem na krótki wywiad? (4-5 pytań)?

    Aleksander Domogarow: E-mail do mojego agenta: jola_skawronska@hotmail.com

    julka: Co pan ceni w kobietach?

    Aleksander Domogarow: Piękno, kobiecość, rozum i cierpliwość.

    iz: Gdyby nie był pan aktorem, co alternatywnie chciałby pan w życiu robić?

    Aleksander Domogarow: Byłbym ogrodnikiem.

    darko: Czy uważa się Pan za człowieka szczęśliwego?

    Aleksander Domogarow: Tak.

    kora: Co pan sadzi o aktorach, którzy grają w reklamach?

    Aleksander Domogarow: Są różne reklamy. To wybór indywidualny aktora. Nie wystąpiłbym w czymś, pod czym bym się nie podpisał.

    ahha: Słowa, których nadużywasz?

    moderator: Niestety za chwilę kończymy.. Zaraz padnie ostatnie pytanie.

    Aleksander Domogarow: Eeee. To słowo, którego nadużywam.

    bia: Co myśli Pan o swych fankach (często zakochanych w Panu)?

    babybird: Kochamy Cię i pozdrawiamy. Powodzenia i pa!!!!

    Aleksander Domogarow: Ja również Was kocham i pozdrawiam. Do zobaczenia w teatrze.

    Moderator: Dziękujemy Panu Aleksandrowi, że znalazł dla nas chwilę i spotkał się z nami. Do zobaczenia!

    Aleksander Domogarow: Bardzo dziękuję.

    Aleksander DomogarowAleksander Domogarow na CZATerii - relacja

    W poniedziałek 20 listopada 2000 r. gościem CZATerii był aktor rosyjski, Aleksander Domogarow.

    Moderator: Prosimy o zadawanie pytań do naszego gościa, Aleksandra Domogarowa.
    Agnieszka: Czy to naprawdę Bohun?
    Moderator: Jako żyw!! Pojawił się nasz i Wasz gość, prosimy o pytania.

    A_Domogarow: Witam się ze wszystkimi.
    Aqua: Co się Panu najbardziej podoba w Polsce?
    A_Domogarow: Kraków, ludzie.

    AGENT: A Warszawa?
    A_Domogarow: Też mi się podoba, ale Kraków bardziej

    Zagłoba: Co robisz w Polsce?
    A_Domogarow: Pracuję nad spektaklem "Makbet" w teatrze Bagatela w Krakowie i pracuję nad językiem. 29 i 30 listopada w Krakowie w Teatrze Bagatela będą występy gościnne Teatru na Małej Bronnej, który przybywa do Polski ze spektaklem pt. Niżyński. Serdecznie wszystkich zapraszam.

    YK: Kak polski zriteli vstrechayt Makbeta?
    A_Domogarow: Pozdrawiam Rosjan. Cieszę się, że tu jesteście. Dziękuję, z Makbetem na razie wszystko w porządku.

    Krzysztof: Jak ocenia Pan współpracę z aktorami Teatru Bagatela?
    A_Domogarow: To bardzo dobrzy aktorzy. Praca była trudna. Dziękuję im za pomoc i podtrzymanie na duchu.

    Agnieszka: Czy dobrze radzisz sobie z językiem polskim?
    A_Domogarow: Bardzo trudno.

    YK: A s kakim ozedaniem zdete premieri Nizinskogo v Krakove?
    A_Domogarow: Bardzo się boję. Jeśli chodzi o trudności z rosyjskim językiem ze strony Polaków, ale myślę, że wygramy.

    nicol: Co bardziej Ci się podoba: praca w filmie czy w teatrze?
    A_Domogarow: Uważam, że na pierwszym miejscu jest praca w teatrze, bo to jest żywa sztuka. Kino to trochę coś innego. To jest raczej siła reżysera, tzw. nożyce montażu.

    AGENT: Czy niedługo będziemy mieli okazję zobaczyć Pana znowu w filmie?
    A_Domogarow: Mam nadzieję, że tak. Jest taka propozycja.
    AMANDA: Czy będziesz jeszcze występował w polskiej sztuce teatralnej?
    A_Domogarow: Jest również taka propozycja.

    Aqua: Czy masz jakiś wzór, mistrza, którego starasz się naśladować?
    A_Domogarow: Tak, rosyjski aktor, który już nie żyje: Oleg Borysow.

    IWona: Jak spędzasz wolne chwile?
    A_Domogarow: Nie mam wolnego czasu.

    Zagłoba: Podobno lubisz jeździć na nartach, czy w tym roku wypróbujesz stoki w Zakopcu?
    A_Domogarow: Nie będę w Zakopanem, chociaż bardzo chciałbym.

    Aqua: Jaka jest Pana ulubiona książka?
    A_Domogarow: "Mistrz i Małgorzata".

    IWona: Jakie role lubisz najbardziej?
    A_Domogarow: Wszystkie moje role są jak dzieci. Najbardziej zawsze lubię to ostatnie.

    Paweł-2000: Czy nie przeszkadza Panu popularność w naszym kraju?
    A_Domogarow: Nie!!!!

    Aqua: Dlaczego wybrałeś aktorstwo?
    A_Domogarow: Nic innego nie umiem robić.

    Natka: Czy myślałeś o podboju Hollywood?
    A_Domogarow: Myślałem - po zakończeniu szkoły teatralnej.

    xena: Wyglądał Pan zabójczo jako Bohun!!!
    A_Domogarow: Dziękuję. W życiu wyglądam tak samo.
    Monique: Ach te oczy!

    Zagłoba: Jakie są warunki pracy aktora w Rosji?
    A_Domogarow: Takie same, jak w Polsce.

    Paweł-2000: Jak wspominasz debiut aktorski Justyny Steczkowskiej w filmie "Na koniec świata"?
    A_Domogarow: Po pierwsze - to nie był jej debiut. Po drugie - ona jest aktorką. Przekazuję jej podziękowania. I gratuluję narodzin syna.
    sabina: Czy zaprzyjaźniłeś się z którymś z polskich aktorów, aktorek?
    A_Domogarow: Pozdrawiam serdecznie Malajkata i Zamachowskiego!

    Monique: Czy utożsamia się Pan z charakterem Bohuna?
    A_Domogarow: Tak.

    Aqua: Popularność nie ma dla Ciebie złych stron (paparazzi itp.)?
    A_Domogarow: Ma, to bardzo trudne. Mam zawód publiczny, a chcę zostawić swoje prywatne życie dla siebie.

    Ewa: Tiebie ponrawilis moi risunki (portriety Bohuna) kotoryie dolzen bul pieredat tiebie W. Smigasiewicz?
    A_Domogarow: Bardzo dziękuję, są bardzo ładne

    AMANDA: Jak podobają się Panu polskie dziewczyny?
    A_Domogarow: Oczywiście... oczywiście. Polki są uważane za najpiękniejsze kobiety na świecie

    zorro: Z którego regionu Rosji Pan pochodzi? Jaki jest tam poziom życia?
    A_Domogarow: Urodziłem się i żyłem w Moskwie. Mam nadzieję, że tam będę mieszkał. Tam poziom życia jest niezły. Chciałbym tutaj często przyjeżdżać.

    Agnieszka: Byłeś kiedyś zakochany?
    A_Domogarow: Tak. To jest mój stały stan.
    Agnieszka: Jesteś bardzo przystojny.

    IWona: Co uważasz za największy sukces w swoim życiu?
    A_Domogarow: "Ogniem i mieczem", "Niżyński" i "Makbet".

    zorro: Kobiety! Przestańcie go komplementować!
    Aqua: Czy zmieniłbyś coś w swoim życiu?
    A_Domogarow: Nie, nigdy, nic.

    Natalka: Serdeczne pozdrowienia od dziewczyn z Stalowej Woli.
    dorka: Jakie jest twoje ulubione danie?
    A_Domogarow: Smażone ziemniaki z mlekiem.

    Agnieszka: Jesteś niesamowitym facetem szkoda, że nie wolnym.
    przemek_: Jak poznałeś swoją żonę?
    A_Domogarow: To było skomplikowane. A co?

    Adam: Czy dostaje Pan niemoralne propozycje od swoich wielbicielek?
    A_Domogarow: Chwała Bogu nie. Są dostatecznie inteligentne.
    maniek: A gdybyś dostał - to skorzystałbyś?
    A_Domogarow: Przyślijcie propozycje - rozpatrzę ją.

    zorro: Jakie lubisz alkohole?
    A_Domogarow: Wódkę.

    Aqua: Czego najbardziej się boisz?
    A_Domogarow: Stracić pracę.

    Zagłoba: Czy dużo palisz?
    A_Domogarow: Bardzo dużo.

    Aqua: Lubisz udzielać wywiadów czy myślisz: "ludzie skończcie, ciągle pytacie o to samo"?
    A_Domogarow: Jeśli są interesujące pytania - lubię.
    Moderator: Prosimy o interesujące pytania.

    AMANDA: Czym się interesujesz poza graniem?
    A_Domogarow: Nie mam czasu. Moje hobby to łowienie ryb i samochody.

    pp: A czym jeździsz?
    A_Domogarow: BMW.

    Xionc: Jak jesteś postrzegany przez polskich aktorów - kolegów po fachu? Czy nie sądzisz, że może odbierasz im pracę?
    A_Domogarow: Nie chcę im zabierać pracy, niech przyjeżdżają do Rosji.

    Helena: Czy to Twój pierwszy wywiad internetowy?
    A_Domogarow: Drugi, ale pierwszy w Polsce.

    zorro: Czy jesteś religijny? A Twoja rodzina?
    A_Domogarow: Wierzę w Boga, ale nie chodzę codziennie do cerkwi.

    crazy: Kogo chciałbyś najbardziej zagrać?
    A_Domogarow: Cyrano de Bergerac i Doriana Grey'a.

    Aqua: A może Wolanda? Pasowałbyś.
    A_Domogarow: Zaproponujcie.

    Agnieszka: W jakim filmie lub spektaklu byś nie zagrał?
    A_Domogarow: Jeżeli byłby słaby reżyser, scenariusz, sztuka.

    Xionc: Z kim ze znanych aktorów amerykańskich chciałbyś zagrać?
    A_Domogarow: Jest taki aktor - Al Pacino.
    szkodnik: Czy Twoja rola w "Ogniem i mieczem" stanowiła jakiś przełom w twojej karierze?
    A_Domogarow: Tak.

    Aqua: Jak sądzisz: dlaczego jesteś popularny?
    A_Domogarow: Nie wiem.

    Krzysztof: Czy chciałby Pan wyreżyserować sztukę w teatrze? Jeśli tak to jaką?
    A_Domogarow: Tak, ale myślę, że jeszcze na to za wcześnie. Na razie pracuję jako aktor.

    ines: Co sądzisz o Izabeli Scorupco?
    A_Domogarow: Poszczęściło mi się w życiu, że ją poznałem i z nią pracowałem. To bardzo dobra aktorka i bardzo dobry człowiek. Bardzo piękna kobieta i przyjaciel.

    Xionc: Czy gdyby kręcono remake dalszych części Trylogii znalazłbyś dla siebie jakąś rolę? Innymi słowy czy chciałbyś zagrać Kmicica, albo Azję?
    A_Domogarow: Nie chcę odbierać pracy polskim aktorom.

    Aqua: Jaki jest Twój ideał kobiety (oprócz żony)?
    A_Domogarow: Moja mama.

    Aqua: Jaka była twoja największa gafa?
    A_Domogarow: Hohoho. W teatrze. Nie chcę o tym myśleć.

    Natalka: Ulubiony reżyser?
    A_Domogarow: Boję się kogoś obrazić.

    maniek: Odpowiedziałeś wcześniej, że chciałbyś zagrać Cyrano de Bergerac - sądzisz, że bardziej Cię ciągnie w stronę filmów płaszcza i szpady?
    A_Domogarow: Nie, myślę, że jest to najlepsza sztuka o miłości.

    YK: i scoro budet chat v Moscwe, posle premieri Makbeta!
    A_Domogarow: Mam nadzieję, że będzie czat po 20 grudnia, po "Makbecie" w Moskwie. Czas i godzinę uściślę na mojej stronie: www.domogarov.ru
    Zagłoba: Często korzystasz z Internetu?
    A_Domogarow: Próbuję.

    Natalka: Najmilsze wspomnienia z Polski?
    A_Domogarow: Premiera "Ogniem i mieczem".

    ines: Gdzie spędzisz najbliższe święta?
    A_Domogarow: Mam nadzieję, że w domu.

    A_Domagarow: Wierzy Pan w złe fatum nad przedstawieniami "Makbeta"?
    A_Domogarow: Wierzę.

    Jurasz: Twoje największe marzenie?
    A_Domogarow: Wiem, ale nie powiem.

    Krzysztof: W Teatrze Bagatela nie ma już biletów na Makbeta. Czy będzie jeszcze możliwość zobaczenia Pana w tym spektaklu w Krakowie?
    A_Domogarow: Tak, na przełomie lutego i marca - 20 lutego do 4 marca.

    Xionc: Czy wyznajesz jakiś specjalny przesąd związany z aktorstwem?
    A_Domogarow: Tak, przesądy są w samym zawodzie.

    IWona: Czego najbardziej obawiasz się w swoim życiu?
    A_Domogarow: Patrz wyżej.

    IWona: Czy uważasz, że masz coś ze "snoba"?
    A_Domogarow: A jak myślicie - jestem snobem?

    maniek: Miejsce gdzie chciałbyś spędzić emeryturę to...
    A_Domogarow: Australia.

    Zagłoba: Jakie jest Twoje ulubione danie? Próbowałeś kebab naprzeciwko Bagateli?
    A_Domogarow: Nie, ale postaram się wstąpić.

    ines: Czy zagrałbyś w tasiemcowym serialu, gdyby w grę wchodziły duże pieniądze?
    A_Domogarow: Boję się, że nie starczy mi czasu, ani życia.

    Natalka: Czy polski język jest trudny?
    A_Domogarow: Bardzo.
    KEPAS88: Ile dostałeś za rolę w "Panu Tadeuszu"?
    A_Domogarow: Dużo, ale nie grałem w "Panu Tadeuszu".

    yenna: A jak się czujesz w szufladce "amanta", nie przeszkadza Ci to w życiu?
    A_Domogarow: Przeszkadza.

    Moderator: W czym?
    A_Domogarow: Życie jest tylko przelotnym cieniem, żałosnym aktorem...

    Zagłoba: Czy zdarzyło Ci się przypalić trawę? Bo teraz w tym kraju trzeba uważać.
    A_Domogarow: Jestem trochę za stary, żeby zaczynać...

    rita: Sorry, ale ile masz lat?
    A_Domogarow: 37 i pół.

    PRZEMEK_17: Planujesz wystąpić w jakimś filmie historycznym?
    A_Domogarow: Jest taka propozycja.

    zorro: Jakiego radia słuchasz w Polsce?
    A_Domogarow: Słucham telewizora. Jest bardzo mały i nie widać tego, co jest na ekranie.

    IWona: Telewizor jest do oglądania, a nie do słuchania.
    YENEFER: W jaki sposób podchodzisz do ślepo zakochanych w Tobie fanek?
    A_Domogarow: Bardzo dobrze.

    zorro: Czy miałeś jakąś operację plastyczną?
    A_Domogarow: Co, co, co, co? Myślę, że wkrótce będzie.

    iga&irma: Jakiej muzyki słuchasz?
    A_Domogarow: Bardzo lubię klasykę.

    iga&irma: Jak zwraca się do Ciebie Twoja żona?
    A_Domogarow: Zajączek. Wszystko zależy od sytuacji - albo Zajączku, albo Aleksandrze Juriewiczu.

    zorro: Czy lubisz słuchać Chóru Armii Czerwonej?
    A_Domogarow: Lubię w czesnym rankiem, pieśni "Kalinka"

    iga&irma: Ile miałeś lat kiedy po raz pierwszy umówiłeś się z dziewczyną?
    A_Domogarow: W przedszkolu. Pięć lat miałem.
    rita: Jak Ty to robisz, że jesteś taki przystojny?
    Moderator: To było chyba najtrudniejsze pytanie!
    A_Domogarow: Rano myję zęby pastą Cologate, potem Head and Shoulders i Old Spice.

    zorro: Kobiety, dajcie spokój! Czy oglądałeś "Czterech pancernych"?
    A_Domogarow: Tak.

    ines: Czy masz swoich ulubionych pisarzy rosyjskojęzycznych?
    A_Domogarow: Bułhakow, Dostojewski.

    YENEFER: Nie wkurza Cię taka ilość pytań, które bywają przecież osobiste?
    A_Domogarow: Nie mówię o życiu osobistym.

    maniek: Moderator zbytnio cenzorzy. Jeszcze raz: czy ciągnie Cię w inne dziedziny sztuki poza filmem i teatrem, jeśli tak jakie?
    A_Domogarow: Lubię muzykę, próbuję śpiewać, ale Bóg talentu mi nie dał.

    YENEFER: Czy planujesz kiedyś w przyszłości zrobić swoją stronkę bardziej dostępną dla rzesz, np. robiąc ją w języku angielskim?
    A_Domogarow: Tak, pracujemy nad tym. Strona będzie po polsku i po angielsku.

    ines: Czy masz coś w sobie z postaci Raskolnikowa?
    A_Domogarow: To jest w każdym Rosjaninie.

    IWona: Gdybyś urodził się po raz drugi, to kim byś chciał zostać?
    A_Domogarow: Aktorem.

    Natalka: Śpiewanie w filmie "Ogniem i Mieczem" wyszło Ci świetnie.
    A_Domogarow: Dziękuję, ale to nie ja.

    Katarzyna: A może sam staniesz za kamerą?
    A_Domogarow: To jest naturalne, chcę spróbować.
    Bogda: Gdybyś drugi raz mógł się narodzić chciałbyś byś Rosjaninem?
    A_Domogarow: Tak. Ale to bardzo ciężka praca.

    Jurand: A co do wódki - kto więcej pije - Polacy czy Rosjanie? Bo opinie są różne...
    A_Domogarow: Nie współzawodniczyliśmy do tej pory.

    YENEFER: Jak w tym roku spędzisz Sylwestra?
    A_Domogarow: Jeszcze nie wiem.

    ines: Czy Polacy są podobni do Rosjan? Jeżeli tak to dlaczego?
    A_Domogarow: Słowianie!

    lindy: Czy doznałeś w swoim życiu czegoś takiego, jak uprzedzenia polsko-rosyjskie?
    A_Domogarow: Między zwykłymi ludźmi ich nie ma, a polityka mnie nie interesuje.

    Bogda: Wiesz co, Aleksander, lubię Twoje aktorstwo- pozdrawiam Cię.
    A_Domogarow: Dziękuję.
    Moderator: Ostatnie pytanie proszę

    Natalka: Na jakie poświęcenia zdobyłbyś się dla filmu, a na jakie nie?
    A_Domogarow: W Rosji w filmie zrobiłem scenę kaskaderską, której dotąd nikt z aktorów nie zrobił. Wszystko w filmie staram się robić sam.

    lindy: Czy można do Ciebie jakoś mailować?
    A_Domogarow: Bardzo proszę: www.domogarov.ru

    iga&irma: Jeszcze chwila, ostatnie pytanko -jak Ci się tu podobało?
    A_Domogarow: Było super! Dziękuję wszystkim.
    Moderator: Dziękujemy za udział w dyskusji. Naszym i Waszym gościem był aktor rosyjski, Aleksander Domogarow.
    Fajnie , że o tym pomyślałaś. Faktycznie mogą czaty zniknąć z sieci. A takiej tragedii nawet Szekspir by nie wymyślił.
    Uwielbiam ten fragment:
    Jak Ty to robisz, że jesteś taki przystojny?
    A_Domogarow: Rano myję zęby pastą Cologate, potem Head and Shoulders i Old Spice.
    Myślę, że to jednak nie to. Ale Sasza jest zbyt skromny żeby to przyznać.

    Bo jakby to było to to pół świata myłoby zęby pastą Cologate...
    A Klub nocnych marków jak zwykle nie śpi tylko grasuje po forum.
    Też to uwielbiam, w ogóle w całym wywiadzie pokazuje to poczucie humoru, które uwielbiam... A lubie tez fragment:
    Adam: Czy dostaje Pan niemoralne propozycje od swoich wielbicielek?
    A_Domogarow: Chwała Bogu nie. Są dostatecznie inteligentne.
    maniek: A gdybyś dostał - to skorzystałbyś?
    A_Domogarow: Przyślijcie propozycje - rozpatrzę ją.

    Na co my czekamy, no na co?
    Dlaczego "rozpatrzę ją" Chyba nie myśli , że otrzymałby tylko jedną. To by było dopiero niemoralne.
    To wszystko ze skromności... Urocza ta jego skromność
    Zauważyłam, że niezależnie od wątku zawsze jakoś "umiejętnie" przechodzimy do tematów delikatnie to ujmując bliższych kontaktów z obiektem. Może trzeba założyć taki wątek po prostu i wyżyć się w nim do woli. Oczywiście musiałby być niejawny. Tylko dla użytkowników. Bo, "co ludzie powiedzą "
    O, nawet bardzo delikatnie ujęłas nasze skłonności
    Ja po każdym moim poście ciesze sie, ze jestem anonimowa, bo właśnie - co ludzie powiedzą... Bynajmniej nie jestem przeciwna takiemu wątkowi... moze byc nawet ekscytujaco...
    Ale nawet z moimi skłonnosciami boje sie, co bedzie, jak naprawde zaczniemy sobie folgowac - przeciez sie jeszcze nawet nie rozkręciłyśmy
    To byłaby forma terapii. Trzeba wejść głęboko w problem i się z nim zmierzyć, żeby się uwolnić, oczyścić, czy co tam się robi. Takie swoiste katharsis.
    Katharisis to ja mam z Saszą co wieczór, jak napisałam w innym watku Ale nic nie stoi na przeszkodzie, jesli tylko mozliwosci techniczne są... musimy w końcu jakies konkretne propozycje opracowac, bo na razie to z czym do ludzi, znaczy sie do Saszy, skoro juz nas zaprasza do składania propozycji?
    No, właśnie czy jest możliwość zamknięcia wątku tak jak naszej galerii tylko dla zarejestrowanych użytkowników forum.
    A w ogóle to czy leci z nami moderator?
    Nie słyszałam o nim od dawna.
    Igraine, czyli Ty poważnie?
    Chyba nie ma takiej opcji, nigdzie przy zakładaniu wątku jej nie widzę. Czyli musimy kontynuowac męczenie całego forum naszymi skojarzeniami...
    Poważnie w kwestii wyłączenia jednego wątku dla szerokiej publiczności. Żeby był tylko do naszej komunikacji. Czasami by się przydał przy różnych nietypowych informacjach. Wisz? Rozumisz? A tamte sprawy też by się zmieściły.
    A, no jak tak to pewnie tylko jak to zrobic...
    Ostro było wczoraj, jak widzę

    Takie tajne wątki są prawie na wszystkich forach. Jak to zrobić technicznie nie mam pojęcia. Alatariel widziałam przelotem chyba w piątek. Może by priva do niej skrobnąć, bo technicznie tylko ona może to zrobić. Na takie "podforum" chętny zgłasza się na priva do moderatora a ten robi "czary-mary" i wątek jest widoczny dla nowego.

    Z innej mańki.
    Patrzcie, na co trafiłam przypadkiem. Z dzisiejszego, ruskiego szmatławca. No, można się wk..., zirytować się można rzeczywiście

    http://sobesednik.ru/scandals/20120815-aleksandr-domogarov-zavel-novuyu-lyubovnitsu
    Najlepiej nie czytać tych szmatławców.
    Zgadza się. Trafiłam na to przypadkiem i podsyłam tylko dlatego, że to kliniczny przykład tego sk...syństwa, które tak Saszę boli. Nigdzie się nie lansuje, przemieszcza się od projektu, do projektu, sam z tych miejsc zdjęcia wstawia, a te gnoje na podstawie tego, że się z modelką na tym święcie radiostacji pokazał, całą historię na stronę wysolili i to obraźliwą w dodatku.

    Też to uwielbiam, w ogóle w całym wywiadzie pokazuje to poczucie humoru, które uwielbiam... A lubie tez fragment:
    Adam: Czy dostaje Pan niemoralne propozycje od swoich wielbicielek?
    A_Domogarow: Chwała Bogu nie. Są dostatecznie inteligentne.
    maniek: A gdybyś dostał - to skorzystałbyś?
    A_Domogarow: Przyślijcie propozycje - rozpatrzę ją.

    Na co my czekamy, no na co?


    Ja bym była nawet chętna, ale mam pewne zobowiązania... ( Muszę skończyć pisać magisterkę. )
    A wracajac do tematu i tego uczucia, gdy pierwszy raz zobaczyłyscie Saszę - nie miałyscie ochoty złożyc takich podziekowań, jak ja?

    Trzeba byłoby podziękować rodzicom, że im takie zdolne i ładne dziecko wyszło.
    A Hoffmanowi za odkrycie go dla Nas, Polek . Ku naszej zgubie.
    Och tak, zgubie, ale słodka ta zguba Ciekawe to w sumie, bo ojciec jakos przystojny mi sie nie wydawał, mama ładna, ale jest sporo ładnych Rosjanek, tak jak i Polek, to po kim te oczy?
    Może po dziadkach. Ja np. mam oczy po babci na 100%, bo rodzice mają zupełnie inne kolory.
    A możliwe, z oczami róznie bywa. U mnie mama ciemnobrazowe, tata niebieskoszare. Oboje dziadkowie takie, jak mama i tata. Siostra brązowe, troche jasniejsze od mamy ale zawsze. A ja? Zielone
    Po Mamie ma te oczy. Tylko mało zdjęć Mamy.
    Taka jak młody Sasza ma po Mamie też.
    W każdym razie oczy Saszy są magiczne. Spojrzysz i... Nie pamiętasz co dalej.
    Zabawna piosenka, która nie wiedzieć czemu przyczepiła się mnie od pewnego czasu.

    Tuk, tuk, tuk

    https://www.youtube.com/watch?v=fSNCjmGE9rA&list=FLeF2b6vMOuLy-SEwF8QuWXQ&index=4&feature=plpp_video

    I nie wiem dlaczego, a podobasz mi się, sama nie wiem dlaczego - ale podobasz mi się.
    I rozumiem, że ja - nie piękność, ale serce stuka, ale serce woła.
    U nas ani przyszłości nie ma, na razie, ani przeszłości, ale zobaczysz i pojmiesz, że jestem dobra.
    Sama sobie wczoraj wróżyłam z dłoni, i serce rwało się, rwało się z piersi.

    Stuk, stuk, stuk - stuka serduszko, stuk, stuk, stuk - stuka i płacze, stuk, stuk, stuk wołając cię, kochając.
    I dniem i nocą - stuk, stuk, stuk, no gdzie Ty wędrujesz, miły przyjacielu?
    Tak zmęczyłam się rozłąką, że straciłam głowę.

    Wierzę w jasną miłość i w to, że spotkamy się, nie wiem gdzie, kiedy i jak, ale dokładnie spotkamy się.
    Ze szczęścia naszego z Tobą - świat zaświeci się, przecież serce moje nie na darmo tak stuka.

    Stuk, stuk, stuk - stuka serduszko, stuk, stuk, stuk - stuka i płacze, stuk, stuk, stuk wołając cię, kochając.
    I dniem i nocą - stuk, stuk, stuk, no gdzie Ty wędrujesz, miły przyjacielu?
    Tak zmęczyłam się rozłąką, że straciłam głowę.

    Zastanawiało mnie dlaczego "damski" tekst śpiewa jakby męski głos i oto odpowiedź:
    http://www.youtube.com/watch?v=2cdg-7akt60
    Dopiero dzisiaj sobie przypomniałam, że miałam to w domciu odsłuchać.
    Wykonawca hecny
    Poczytałam o nim w wikipedii, znalazł sobie gościu niszę na rynku muzycznym i dzierga. Dla nas jego teksty są pewnie jak dla nich monologi "Mariolci" - niezrozumiałe

    Ale podłożenie tego pod Saszę i to jeszcze Saszę z Białej nocy jest dla mnie nieporozumieniem


    Ale podłożenie tego pod Saszę i to jeszcze Saszę z Białej nocy jest dla mnie nieporozumieniem


    Dostrzeżenia takich niuansów to ode mnie nie wymagaj.
    Ja wiem tylko kiedy grają, a kiedy nie.
    To tuk, tuk, tak się do mnie pewnego razu przyczepiło jakoś wrednie, że nie masz pojęcia:evil:
    Jest tuk, tuk jest Sasz jest gitara!!!!!

    Też sobie poczytałam o artyście i ze zdziwieniem stwierdziłam, że on jak nasza Edit, drugie miejsce na Eurowizji zajął
    Świat nie przestaje mnie zadziwiać. To dobrze chyba.

    Też to uwielbiam, w ogóle w całym wywiadzie pokazuje to poczucie humoru, które uwielbiam... A lubie tez fragment:
    Adam: Czy dostaje Pan niemoralne propozycje od swoich wielbicielek?
    A_Domogarow: Chwała Bogu nie. Są dostatecznie inteligentne.
    maniek: A gdybyś dostał - to skorzystałbyś?
    A_Domogarow: Przyślijcie propozycje - rozpatrzę ją.

    Na co my czekamy, no na co?


    Scarlett nie wiem na co... Mamy pewnie jakieś opory, że może p. A. by nas odrzucił? Albo (lepsza-bardziej realniejsza wersja) wziął, wykorzystał i porzucił pozostawiając i złamane serce i tęsknotę, ale za to jakie wspomnienia
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • bolanda.keep.pl
  • ďťż
    Wszelkie Prawa ZastrzeĹźone! Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Design by SZABLONY.maniak.pl.