ďťż
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal
remont klatka E, niedziela cale popoludnie, teraz 21:30
Remontowoz, czyli auto z hakiem lub maly dostawczak
Gnoje i chamy na ul. Galileusza 4B/20 w Poznaniu.
Skurwysyny na ul. Galileusza 4B/20 w Poznaniu.
Szkoła Podstawowa Warszawa Bielany ul.conrada 7
Pokoje Albatros Karwia Ostrowo ul. Sosnowa
Konkursy remontowe w SM PAX
uciążliwy remont kl J bądź H
Wynajmę pokój 2 osobowy na ul. Dekerta
Chamy na ul. Galileusza 4B w Poznaniu.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • galeriait.pev.pl

  • Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal

    Widziałam rano przed ósmą jak robotnicy zwalali gruz taczkami do kontenera, a unoszący się pył w postaci potężnej chmury po prostu wpadał ludziom do okien, hałas przy tym potworny. "Dziękuję" tak z rana przy śniadaniu. Karygodne. U nas po prostu remont za remontem.
    Ledwo ukończyli układanie kostki, a już następne remonty. I jak tu żyć normalnie.


    Weekend oczekiwany z nadzieją od remontów, rozpoczął się kolejnym remontem od Jaworowej - od 8 rano( sobota) wiertarka udarowa i skuwanie płytek na balkonie na II p.tuż nad wjazdem do garaży. Ciekawe czy jutro też będzie kontynuowany? W regulaminie osiedla na str. SM PAX ani słowa o zakazie wykonywania robót w weekendy.
    Szkoda, bo na kulturę mieszkańców nie ma co liczyć, ale prawo też nie chroni przed chamstwem i brakiem zasad współżycia społecznego.

    Weekend oczekiwany z nadzieją od remontów, rozpoczął się kolejnym remontem od Jaworowej - od 8 rano( sobota) wiertarka udarowa i skuwanie płytek na balkonie na II p.tuż nad wjazdem do garaży. Ciekawe czy jutro też będzie kontynuowany? W regulaminie osiedla na str. SM PAX ani słowa o zakazie wykonywania robót w weekendy.
    Szkoda, bo na kulturę mieszkańców nie ma co liczyć, ale prawo też nie chroni przed chamstwem i brakiem zasad współżycia społecznego.


    Ludzie! Nikt nie robi remontów na złość sąsiadom. Remont robi się, gdy jest konieczny. I robi się go wtedy, kiedy ma się na to czas. Zresztą żaden czas nie jest dobry. W dni powszednie w ciągu dnia narzekają na remonty ci, co pracują w domu albo mają małe dzieci. W dni powszednie popołudniami marudzą ci, co właśnie wrócili z pracy i chcą odpocząć. W weekend marudzą ci, co chcą odpocząć akurat w sobotę rano. NIGDY nie ma dobrej pory na remont. A Ty gościu, kiedy robiłeś remont i ilu osobom przeszkadzałeś? Tak wygląda życie w stadzie. Trzeba się tego nauczyć.

    Weekend oczekiwany z nadzieją od remontów, rozpoczął się kolejnym remontem od Jaworowej - od 8 rano( sobota) wiertarka udarowa i skuwanie płytek na balkonie na II p.tuż nad wjazdem do garaży. Ciekawe czy jutro też będzie kontynuowany? W regulaminie osiedla na str. SM PAX ani słowa o zakazie wykonywania robót w weekendy.
    Szkoda, bo na kulturę mieszkańców nie ma co liczyć, ale prawo też nie chroni przed chamstwem i brakiem zasad współżycia społecznego.


    Ludzie! Nikt nie robi remontów na złość sąsiadom. Remont robi się, gdy jest konieczny. I robi się go wtedy, kiedy ma się na to czas. Zresztą żaden czas nie jest dobry. W dni powszednie w ciągu dnia narzekają na remonty ci, co pracują w domu albo mają małe dzieci. W dni powszednie popołudniami marudzą ci, co właśnie wrócili z pracy i chcą odpocząć. W weekend marudzą ci, co chcą odpocząć akurat w sobotę rano. NIGDY nie ma dobrej pory na remont. A Ty gościu, kiedy robiłeś remont i ilu osobom przeszkadzałeś? Tak wygląda życie w stadzie. Trzeba się tego nauczyć.

    W stadzie to żyją zwierzęta. A poza tym nie koniecznie trzeba urządzać remont w sobotę o 8 rano przy pomocy wiertarki udarowej. Dodam, że dobrym i cywilizowanym zwyczajem jest zapukać do sąsiadów i uprzedzić o przyszłym remoncie, żeby każdy miał czas na opuszczenie mieszkania akurat w trakcie największego hałasu, a nie żeby był zaskakiwany z rana, czy żeby uciekał w popłochu od posiłku, czy przepraszał swoich gości za hałasy sąsiada, bo nie sposób spokojnie porozmawiać,ale skoro Ty Gościu żyjesz w stadzie to może faktycznie nie zrozumiesz co to jest kultura bycia i życia wśród ludzi.



    Weekend oczekiwany z nadzieją od remontów, rozpoczął się kolejnym remontem od Jaworowej - od 8 rano( sobota) wiertarka udarowa i skuwanie płytek na balkonie na II p.tuż nad wjazdem do garaży. Ciekawe czy jutro też będzie kontynuowany? W regulaminie osiedla na str. SM PAX ani słowa o zakazie wykonywania robót w weekendy.
    Szkoda, bo na kulturę mieszkańców nie ma co liczyć, ale prawo też nie chroni przed chamstwem i brakiem zasad współżycia społecznego.


    Ludzie! Nikt nie robi remontów na złość sąsiadom. Remont robi się, gdy jest konieczny. I robi się go wtedy, kiedy ma się na to czas. Zresztą żaden czas nie jest dobry. W dni powszednie w ciągu dnia narzekają na remonty ci, co pracują w domu albo mają małe dzieci. W dni powszednie popołudniami marudzą ci, co właśnie wrócili z pracy i chcą odpocząć. W weekend marudzą ci, co chcą odpocząć akurat w sobotę rano. NIGDY nie ma dobrej pory na remont. A Ty gościu, kiedy robiłeś remont i ilu osobom przeszkadzałeś? Tak wygląda życie w stadzie. Trzeba się tego nauczyć.

    W stadzie to żyją zwierzęta. A poza tym nie koniecznie trzeba urządzać remont w sobotę o 8 rano przy pomocy wiertarki udarowej. Dodam, że dobrym i cywilizowanym zwyczajem jest zapukać do sąsiadów i uprzedzić o przyszłym remoncie, żeby każdy miał czas na opuszczenie mieszkania akurat w trakcie największego hałasu, a nie żeby był zaskakiwany z rana, czy żeby uciekał w popłochu od posiłku, czy przepraszał swoich gości za hałasy sąsiada, bo nie sposób spokojnie porozmawiać,ale skoro Ty Gościu żyjesz w stadzie to może faktycznie nie zrozumiesz co to jest kultura bycia i życia wśród ludzi.

    I co, za każdym razem, kiedy któryś z 550 sąsiadów robi średni, powiedzmy dwutygodniowy remont, opuszczasz w popłochu mieszkanie? Może od razu wyprowadź się do domku w Bieszczadach? Taniej będzie niż ciągłe życie na walizkach...
    I co, za każdym razem, kiedy któryś z 550 sąsiadów robi średni, powiedzmy dwutygodniowy remont, opuszczasz w popłochu mieszkanie? Może od razu wyprowadź się do domku w Bieszczadach? Taniej będzie niż ciągłe życie na walizkach...[/quote]

    A ty Gościu co taki sarkastyczny jesteś i co ci tak przeszkadza, że innym przeszkadza? To takie dziwne, że przeszkadza wiertarka udarowa i ktoś nie może tego wytrzymać? Widocznie nikt ci nie wiercił od rana nad głową, a do tych 550 remontujących to może jeszcze dodaj Kazury i dalej, co za nonsens, jesteś żałosny. Sam się wyprowadź do lasu, jak takim troglodytą, bez empatii jesteś i w stadzie chcesz żyć.

    I co, za każdym razem, kiedy któryś z 550 sąsiadów robi średni, powiedzmy dwutygodniowy remont, opuszczasz w popłochu mieszkanie? Może od razu wyprowadź się do domku w Bieszczadach? Taniej będzie niż ciągłe życie na walizkach...

    A ty Gościu co taki sarkastyczny jesteś i co ci tak przeszkadza, że innym przeszkadza? To takie dziwne, że przeszkadza wiertarka udarowa i ktoś nie może tego wytrzymać? Widocznie nikt ci nie wiercił od rana nad głową, a do tych 550 remontujących to może jeszcze dodaj Kazury i dalej, co za nonsens, jesteś żałosny. Sam się wyprowadź do lasu, jak takim troglodytą, bez empatii jesteś i w stadzie chcesz żyć.[/quote]

    Wszystkim przeszkadza. Ale nie wszyscy biegają z tym na forum. jeszcze ochronie sie poskarż.

    I co, za każdym razem, kiedy któryś z 550 sąsiadów robi średni, powiedzmy dwutygodniowy remont, opuszczasz w popłochu mieszkanie? Może od razu wyprowadź się do domku w Bieszczadach? Taniej będzie niż ciągłe życie na walizkach...

    A ty Gościu co taki sarkastyczny jesteś i co ci tak przeszkadza, że innym przeszkadza? To takie dziwne, że przeszkadza wiertarka udarowa i ktoś nie może tego wytrzymać? Widocznie nikt ci nie wiercił od rana nad głową, a do tych 550 remontujących to może jeszcze dodaj Kazury i dalej, co za nonsens, jesteś żałosny. Sam się wyprowadź do lasu, jak takim troglodytą, bez empatii jesteś i w stadzie chcesz żyć.

    Wszystkim przeszkadza. Ale nie wszyscy biegają z tym na forum. jeszcze ochronie sie poskarż.[/quote]

    A co ponarzekać sobie nie wolno, tego też zabronisz? Jak ci się nie podoba, to nie czytaj, a jeżeli już przeczytasz, to nie musisz być zgryźliwy, chyba że sam jesteś tym remontującym, którego wkurza to, że sąsiada wkurza jego remont i wiercenie o 8 rano w sobotę, po tym jak akurat ten co remontuje swój przyszły lokal usługowy dał właśnie dwa dni wytchnienia.
    Tak trudno to zrozumieć. Przecież nie chodzi w ogóle o robienie remontów, tylko o ich nawarstwienie w tym samym czasie i tym samym miejscu. Ledwie skończyli kłaść kostkę brukową od Jaworowej( szlifierki), to zaraz następnego dnia pojawił się remont lokalu usługowego, który ma trwać trwać 4 miesiące, a jak przyszła sobota i niedziela żeby odsapnąć od wiertarek udarowych i wyburzania ścian, to zaraz obok ktoś wpadł na pomysł, żeby wymienić sobie płytki na balkonie, bo mu się kolor nie podobał chyba.
    [quote="Anonymous]A co ponarzekać sobie nie wolno, tego też zabronisz? Jak ci się nie podoba, to nie czytaj, a jeżeli już przeczytasz, to nie musisz być zgryźliwy, chyba że sam jesteś tym remontującym, którego wkurza to, że sąsiada wkurza jego remont i wiercenie o 8 rano w sobotę, po tym jak akurat ten co remontuje swój przyszły lokal usługowy dał właśnie dwa dni wytchnienia.
    Tak trudno to zrozumieć. Przecież nie chodzi w ogóle o robienie remontów, tylko o ich nawarstwienie w tym samym czasie i tym samym miejscu. Ledwie skończyli kłaść kostkę brukową od Jaworowej( szlifierki), to zaraz następnego dnia pojawił się remont lokalu usługowego, który ma trwać trwać 4 miesiące, a jak przyszła sobota i niedziela żeby odsapnąć od wiertarek udarowych i wyburzania ścian, to zaraz obok ktoś wpadł na pomysł, żeby wymienić sobie płytki na balkonie, bo mu się kolor nie podobał chyba.[/quote]

    Nie jestem tym remontującym, bo o 8 rano w sobotę to ja pracuję.
    A remonty nawarstwiły się, bo wakacje są najlepszym do tego momentem. Więc teraz wytęż całą swoją empatię i zrozum, że każdy kiedyś musi zrobić jakiś remont. I nawet jak ten remont to jest potrzeba wywiercenia 3 dziurek na półkę o godzinie 17 w środę to i tak się znajdzie jakiś empatyczny stwór, który zadzwoni do ochrony. Dobrze, że przynajmniej ochrona jest normalna i rozumie sytuację.

    [quote="Anonymous]A co ponarzekać sobie nie wolno, tego też zabronisz? Jak ci się nie podoba, to nie czytaj, a jeżeli już przeczytasz, to nie musisz być zgryźliwy, chyba że sam jesteś tym remontującym, którego wkurza to, że sąsiada wkurza jego remont i wiercenie o 8 rano w sobotę, po tym jak akurat ten co remontuje swój przyszły lokal usługowy dał właśnie dwa dni wytchnienia.
    Tak trudno to zrozumieć. Przecież nie chodzi w ogóle o robienie remontów, tylko o ich nawarstwienie w tym samym czasie i tym samym miejscu. Ledwie skończyli kłaść kostkę brukową od Jaworowej( szlifierki), to zaraz następnego dnia pojawił się remont lokalu usługowego, który ma trwać trwać 4 miesiące, a jak przyszła sobota i niedziela żeby odsapnąć od wiertarek udarowych i wyburzania ścian, to zaraz obok ktoś wpadł na pomysł, żeby wymienić sobie płytki na balkonie, bo mu się kolor nie podobał chyba.


    Nie jestem tym remontującym, bo o 8 rano w sobotę to ja pracuję.
    A remonty nawarstwiły się, bo wakacje są najlepszym do tego momentem. Więc teraz wytęż całą swoją empatię i zrozum, że każdy kiedyś musi zrobić jakiś remont. I nawet jak ten remont to jest potrzeba wywiercenia 3 dziurek na półkę o godzinie 17 w środę to i tak się znajdzie jakiś empatyczny stwór, który zadzwoni do ochrony. Dobrze, że przynajmniej ochrona jest normalna i rozumie sytuację.[/quote]

    O trzech dziurkach na półkę nikt tu nie rozmawia, czy naprawdę nie czytasz tego co zostało powyżej napisane, chodzi o wiertarki udarowe z samego rana, dające po kilka godzin, wywalanie ścian i o pył wdzierający się do mieszkania, generalnie o nieustanne remonty od strony Jaworowej, które się nawarstwiły ostatnio.
    Co do wakacji to one już dawno się skończyły a remonty trwają nadal, a w zasadzie rozwijają się w najlepsze - dla jednych lepsze dla innych koszmar.

    O 17 we środę jak dla mnie możesz sobie wiercić 3 a nawet 4 dziurki, to nie jest problem i na pewno nigdy nie dzwonię do ochrony w takiej sprawie, więc się na mnie nie wyżywaj za swojego sąsiada, który na ciebie nasłał ochronę, z tym, że skąd wiesz, że on nie był akurat chory, Czy dla Ciebie empatia występuje tylko w jedną stronę.

    I jeszcze apel i prośba do wszystkich: uprzedzajcie o remontach swoich najbliższych sąsiadów, próbujcie wynegocjować godziny, a ręczę, że oszczędzicie i sobie i im niepotrzebnych nerwów.
    O trzech dziurkach na półkę nikt tu nie rozmawia, czy naprawdę nie czytasz tego co zostało powyżej napisane, chodzi o wiertarki udarowe z samego rana, dające po kilka godzin, wywalanie ścian i o pył wdzierający się do mieszkania, generalnie o nieustanne remonty od strony Jaworowej, które się nawarstwiły ostatnio.
    Co do wakacji to one już dawno się skończyły a remonty trwają nadal, a w zasadzie rozwijają się w najlepsze - dla jednych lepsze dla innych koszmar.

    O 17 we środę jak dla mnie możesz sobie wiercić 3 a nawet 4 dziurki, to nie jest problem i na pewno nigdy nie dzwonię do ochrony w takiej sprawie, więc się na mnie nie wyżywaj za swojego sąsiada, który na ciebie nasłał ochronę, z tym, że skąd wiesz, że on nie był akurat chory, Czy dla Ciebie empatia występuje tylko w jedną stronę.

    I jeszcze apel i prośba do wszystkich: uprzedzajcie o remontach swoich najbliższych sąsiadów, próbujcie wynegocjować godziny, a ręczę, że oszczędzicie i sobie i im niepotrzebnych nerwów.
    Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi.

    Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi.

    Zazdrość jest straszna.

    Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi.

    Zazdrość jest straszna.

    A gdyby nie zazdrościł to by znosił hałasy i smrody bez problemu, tak?
    Co za logika.
    Ty nie zazdrościsz więc hałasy ci nie przeszkadzają?

    Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi.

    Zazdrość jest straszna.

    A gdyby nie zazdrościł to by znosił hałasy i smrody bez problemu, tak?
    Co za logika.
    Ty nie zazdrościsz więc hałasy ci nie przeszkadzają?

    Przeszkadzają. Ale nie każę nikomu płacić za to, że mu się wystrój przestał podobać i postanowił zrobić remont. I jak mi się zachce remontu to też nie będę nikogo pytać o to czy mogę i kiedy mogę go wykonać. Bo remont na ogół robi się wtedy kiedy jest potrzeba, jest czas i jest ekipa. A nie wtedy, kiedy sąsiadowi pasuje. Sorry.

    Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi.

    Zazdrość jest straszna.

    A gdyby nie zazdrościł to by znosił hałasy i smrody bez problemu, tak?
    Co za logika.
    Ty nie zazdrościsz więc hałasy ci nie przeszkadzają?

    Przeszkadzają. Ale nie każę nikomu płacić za to, że mu się wystrój przestał podobać i postanowił zrobić remont. I jak mi się zachce remontu to też nie będę nikogo pytać o to czy mogę i kiedy mogę go wykonać. Bo remont na ogół robi się wtedy kiedy jest potrzeba, jest czas i jest ekipa. A nie wtedy, kiedy sąsiadowi pasuje. Sorry.

    ...ale pójść i uprzedzić, albo wywiesić info o remoncie, o czasie jego trwania i w jakich godzinach przecież można, żeby dać szansę sąsiadowi na ewakuację, a nie zaskakiwanie od 7 rano wiertarką udarową. Przecież robiąc remont narusza się czyjś spokój, często uniemożliwia normalne funkcjonowanie, czy pracę, którą ktoś wykonuje w domu. Poza tym sąsiad może być akurat chory itd...
    Czyżby Twoim zdaniem prawa remontującego były najważniejsze? Czy nikt i nic się wtedy już nie liczy? Jest chyba coś takiego jak kultura współżycia społecznego, a może się mylę, może po prostu jest tylko wolna amerykanka, kto silniejszy, ten stawia na swoim i już.

    Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi.

    Zazdrość jest straszna.

    A gdyby nie zazdrościł to by znosił hałasy i smrody bez problemu, tak?
    Co za logika.
    Ty nie zazdrościsz więc hałasy ci nie przeszkadzają?

    Przeszkadzają. Ale nie każę nikomu płacić za to, że mu się wystrój przestał podobać i postanowił zrobić remont. I jak mi się zachce remontu to też nie będę nikogo pytać o to czy mogę i kiedy mogę go wykonać. Bo remont na ogół robi się wtedy kiedy jest potrzeba, jest czas i jest ekipa. A nie wtedy, kiedy sąsiadowi pasuje. Sorry.

    ...ale pójść i uprzedzić, albo wywiesić info o remoncie, o czasie jego trwania i w jakich godzinach przecież można, żeby dać szansę sąsiadowi na ewakuację, a nie zaskakiwanie od 7 rano wiertarką udarową. Przecież robiąc remont narusza się czyjś spokój, często uniemożliwia normalne funkcjonowanie, czy pracę, którą ktoś wykonuje w domu. Poza tym sąsiad może być akurat chory itd...
    Czyżby Twoim zdaniem prawa remontującego były najważniejsze? Czy nikt i nic się wtedy już nie liczy? Jest chyba coś takiego jak kultura współżycia społecznego, a może się mylę, może po prostu jest tylko wolna amerykanka, kto silniejszy, ten stawia na swoim i już.

    Uprzedzić tak, ale tu padają coraz większe żądania... ustalanie z sąsiadami terminów, płacenie odszkodowań... Umiar trzeba mieć we wszystkim. Po obu stronach.

    Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi.

    Zazdrość jest straszna.

    A gdyby nie zazdrościł to by znosił hałasy i smrody bez problemu, tak?
    Co za logika.
    Ty nie zazdrościsz więc hałasy ci nie przeszkadzają?

    Przeszkadzają. Ale nie każę nikomu płacić za to, że mu się wystrój przestał podobać i postanowił zrobić remont. I jak mi się zachce remontu to też nie będę nikogo pytać o to czy mogę i kiedy mogę go wykonać. Bo remont na ogół robi się wtedy kiedy jest potrzeba, jest czas i jest ekipa. A nie wtedy, kiedy sąsiadowi pasuje. Sorry.

    ...ale pójść i uprzedzić, albo wywiesić info o remoncie, o czasie jego trwania i w jakich godzinach przecież można, żeby dać szansę sąsiadowi na ewakuację, a nie zaskakiwanie od 7 rano wiertarką udarową. Przecież robiąc remont narusza się czyjś spokój, często uniemożliwia normalne funkcjonowanie, czy pracę, którą ktoś wykonuje w domu. Poza tym sąsiad może być akurat chory itd...
    Czyżby Twoim zdaniem prawa remontującego były najważniejsze? Czy nikt i nic się wtedy już nie liczy? Jest chyba coś takiego jak kultura współżycia społecznego, a może się mylę, może po prostu jest tylko wolna amerykanka, kto silniejszy, ten stawia na swoim i już.

    Uprzedzić tak, ale tu padają coraz większe żądania... ustalanie z sąsiadami terminów, płacenie odszkodowań... Umiar trzeba mieć we wszystkim. Po obu stronach.

    Czy wpis następującej treści: "Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. "
    Jest jakimkolwiek żądaniem?

    jest tylko zwróceniem uwagi, że ludzie po prostu często przesadzają z tymi remontami trwającymi nieraz całymi miesiącami. Nikt z Was tego nie zaznał, bo ja niestety tak. Jak trafisz na majsterkowicza to koniec.

    Czy wpis następującej treści: "Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. "
    Jest jakimkolwiek żądaniem?


    Raczej niewyartykułowanym życzeniem, aby żaden sąsiad nigdy nie miał prawa stuknąć młotkiem w ścianę bez zebrania zgód od wszystkich mieszkańców.

    Czy wpis następującej treści: "Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. "
    Jest jakimkolwiek żądaniem?


    Raczej niewyartykułowanym życzeniem, aby żaden sąsiad nigdy nie miał prawa stuknąć młotkiem w ścianę bez zebrania zgód od wszystkich mieszkańców.

    Raczej interpretujesz i imputujesz, a przeczytaj uważnie: " ...długotrwałe remonty..."

    Czy wpis następującej treści: "Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. "
    Jest jakimkolwiek żądaniem?


    Raczej niewyartykułowanym życzeniem, aby żaden sąsiad nigdy nie miał prawa stuknąć młotkiem w ścianę bez zebrania zgód od wszystkich mieszkańców.

    Raczej interpretujesz i imputujesz, a przeczytaj uważnie: " ...długotrwałe remonty..."

    Mam alergię na takie zakusy, by dyktować ludziom co im wolno we własnych mieszkaniach.
    BTW, co to są długotrwałe remonty? Czy miesiąc na remont generalny całego mieszkania to dużo? A 6 tygodni? A 40 dni, ale rozłozonych w czasie z powodu czasu, pieniędzy czy dostepności ekip? Kilka dziur udarem raz na tydzień przez 2 miesiące? Każdy ma własne tempo, własne możliwości i własną wizję. I naprawdę próba narzucania jak ma robić własny remont własnego mieszkania trąci zamordyzmem.

    Czy wpis następującej treści: "Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. "
    Jest jakimkolwiek żądaniem?


    Raczej niewyartykułowanym życzeniem, aby żaden sąsiad nigdy nie miał prawa stuknąć młotkiem w ścianę bez zebrania zgód od wszystkich mieszkańców.

    Raczej interpretujesz i imputujesz, a przeczytaj uważnie: " ...długotrwałe remonty..."

    Mam alergię na takie zakusy, by dyktować ludziom co im wolno we własnych mieszkaniach.
    BTW, co to są długotrwałe remonty? Czy miesiąc na remont generalny całego mieszkania to dużo? A 6 tygodni? A 40 dni, ale rozłozonych w czasie z powodu czasu, pieniędzy czy dostepności ekip? Kilka dziur udarem raz na tydzień przez 2 miesiące? Każdy ma własne tempo, własne możliwości i własną wizję. I naprawdę próba narzucania jak ma robić własny remont własnego mieszkania trąci zamordyzmem.

    Kilka dziur udarem raz na tydzień to nie problem, ale na ogół są to wielogodzinne kucia i wiercenia. Piszecie jakbyście nie wiedzieli jak jest.

    Nikt tu poza tym nie próbował nawet dyktować, co wolno we własnych mieszkaniach a czego nie, ale jednak należy pamiętać, że to co robisz w swoim mieszkaniu to owszem Twoja sprawa, ale przestrzeń akustyczną dzielimy wspólną, więc tu już nie jest to jedynie Twoja sprawa. Ty masz remont, ale ktoś np. nie chce wysłuchiwać skutków Twojego remontu, a też by chciał robić w domu co chce, np. posłuchać muzyki.

    Czy wpis następującej treści: "Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. "
    Jest jakimkolwiek żądaniem?


    Raczej niewyartykułowanym życzeniem, aby żaden sąsiad nigdy nie miał prawa stuknąć młotkiem w ścianę bez zebrania zgód od wszystkich mieszkańców.

    Raczej interpretujesz i imputujesz, a przeczytaj uważnie: " ...długotrwałe remonty..."

    Mam alergię na takie zakusy, by dyktować ludziom co im wolno we własnych mieszkaniach.
    BTW, co to są długotrwałe remonty? Czy miesiąc na remont generalny całego mieszkania to dużo? A 6 tygodni? A 40 dni, ale rozłozonych w czasie z powodu czasu, pieniędzy czy dostepności ekip? Kilka dziur udarem raz na tydzień przez 2 miesiące? Każdy ma własne tempo, własne możliwości i własną wizję. I naprawdę próba narzucania jak ma robić własny remont własnego mieszkania trąci zamordyzmem.

    Kilka dziur udarem raz na tydzień to nie problem, ale na ogół są to wielogodzinne kucia i wiercenia. Piszecie jakbyście nie wiedzieli jak jest.

    Nikt tu poza tym nie próbował nawet dyktować, co wolno we własnych mieszkaniach a czego nie, ale jednak należy pamiętać, że to co robisz w swoim mieszkaniu to owszem Twoja sprawa, ale przestrzeń akustyczną dzielimy wspólną, więc tu już nie jest to jedynie Twoja sprawa. Ty masz remont, ale ktoś np. nie chce wysłuchiwać skutków Twojego remontu, a też by chciał robić w domu co chce, np. posłuchać muzyki.

    Osiedlowi "melomani" słuchają muzyki znacznie częściej niż ja wiercę udarem. I jakoś muszę z tym żyć. Więc owi melomani z moim robionym raz na 15 lat remontem też będą musieli przeżyć (ale to w przyszłe wakacje najwcześniej).

    A wielogodzinne kucia i wiercenia owszem zdarzają się, gdy ktoś robi remont. Ale rzadko trwają dłużej niż kilka dni... Zwyczajnie nikt nie ma tylu ścian w mieszkaniu, żeby wiercić w nich udarem kilka godzin dziennie, codziennie np. przez miesiąc.


    sprawa. Ty masz remont, ale ktoś np. nie chce wysłuchiwać skutków


    Osiedlowi "melomani" słuchają muzyki znacznie częściej niż ja wiercę udarem. I jakoś muszę z tym żyć. Więc owi melomani z moim robionym raz na 15 lat remontem też będą musieli przeżyć (ale to w przyszłe wakacje najwcześniej).

    A wielogodzinne kucia i wiercenia owszem zdarzają się, gdy ktoś robi remont. Ale rzadko trwają dłużej niż kilka dni... Zwyczajnie nikt nie ma tylu ścian w mieszkaniu, żeby wiercić w nich udarem kilka godzin dziennie, codziennie np. przez miesiąc.

    Kilka dni jeden, a potem kilka dni czy tygodni drugi, nie mówiąc już o spółdzielni, która systematycznie poprawia skutki swojego partactwa z okresu budowy i tak w kółko. W zasadzie na okrągło słychać remonty na naszym osiedlu, ale nie tylko na naszym, na tę bolączkę skarżą się też ludzie w całej Polsce i nie tylko, bo niestety to wynika z naszego konsumpcyjnego podejścia do życia, a wiec ciągłych ulepszeń, "upiększeń ", mód wszelakich, trendów i ciągle nowych zakupów i pogoni za byciem na topie, albo po prostu każdy kto kupuje mieszkanie zmienia w nim wszystko od wyburzenia ścian do zmiany koloru kafelków, potem przychodzi następny i tak to wygląda, a w zasadzie tak to daje znać o sobie w postaci nieustannych hałasów.

    Tak naprawę prawdziwe remonty, a więc konieczna wymiana rur, czy kaloryfera, itd, to na naszym osiedlu rzadkość, gdyż to raczej domena starych kamienic, czy bloków.

    Kilka dni jeden, a potem kilka dni czy tygodni drugi, nie mówiąc już o spółdzielni, która systematycznie poprawia skutki swojego partactwa z okresu budowy i tak w kółko. W zasadzie na okrągło słychać remonty na naszym osiedlu, ale nie tylko na naszym, na tę bolączkę skarżą się też ludzie w całej Polsce i nie tylko, bo niestety to wynika z naszego konsumpcyjnego podejścia do życia, a wiec ciągłych ulepszeń, "upiększeń ", mód wszelakich, trendów i ciągle nowych zakupów i pogoni za byciem na topie, albo po prostu każdy kto kupuje mieszkanie zmienia w nim wszystko od wyburzenia ścian do zmiany koloru kafelków, potem przychodzi następny i tak to wygląda, a w zasadzie tak to daje znać o sobie w postaci nieustannych hałasów.

    Tak naprawę prawdziwe remonty, a więc konieczna wymiana rur, czy kaloryfera, itd, to na naszym osiedlu rzadkość, gdyż to raczej domena starych kamienic, czy bloków.


    Strasznie narzekasz. Może to zwykłe przewrażliwienie?
    Bo ja naprawdę bardzo rzadko słyszę hałasy, które w jakiś widoczny sposób zakłócają mi życie. W zasadzie tylko rzeczywiście większe remonty u bezpośrednich sąsiadów. Jak ktoś coś dłubie w sąsiedniej klatce, czy jak spółdzielnia układa kostkę to są to hałasy z poziomu tła, częstokroć mniej uciążliwe niż podchodzące do lądowania samoloty czy motocykliści na Stryjeńskich. A jeżeli potrzebujesz absolutnej ciszy do normalnego funkcjonowania, to po prostu mieszkanie w bloku nie jest dla ciebie.

    Kilka dni jeden, a potem kilka dni czy tygodni drugi, nie mówiąc już o spółdzielni, która systematycznie poprawia skutki swojego partactwa z okresu budowy i tak w kółko. W zasadzie na okrągło słychać remonty na naszym osiedlu, ale nie tylko na naszym, na tę bolączkę skarżą się też ludzie w całej Polsce i nie tylko, bo niestety to wynika z naszego konsumpcyjnego podejścia do życia, a wiec ciągłych ulepszeń, "upiększeń ", mód wszelakich, trendów i ciągle nowych zakupów i pogoni za byciem na topie, albo po prostu każdy kto kupuje mieszkanie zmienia w nim wszystko od wyburzenia ścian do zmiany koloru kafelków, potem przychodzi następny i tak to wygląda, a w zasadzie tak to daje znać o sobie w postaci nieustannych hałasów.

    Tak naprawę prawdziwe remonty, a więc konieczna wymiana rur, czy kaloryfera, itd, to na naszym osiedlu rzadkość, gdyż to raczej domena starych kamienic, czy bloków.


    Strasznie narzekasz. Może to zwykłe przewrażliwienie?
    Bo ja naprawdę bardzo rzadko słyszę hałasy, które w jakiś widoczny sposób zakłócają mi życie. W zasadzie tylko rzeczywiście większe remonty u bezpośrednich sąsiadów. Jak ktoś coś dłubie w sąsiedniej klatce, czy jak spółdzielnia układa kostkę to są to hałasy z poziomu tła, częstokroć mniej uciążliwe niż podchodzące do lądowania samoloty czy motocykliści na Stryjeńskich. A jeżeli potrzebujesz absolutnej ciszy do normalnego funkcjonowania, to po prostu mieszkanie w bloku nie jest dla ciebie.

    Ja nie narzekam, tylko przeraziła mnie perspektywa 4 miesięcznego remontu w lokalu przy Jaworowej, ale jak na razie, z wyjątkiem tego jak skuli ścianę z pustaków i wywozili gruz, jest o.k.można się też z nimi dogadać.
    Poza tym ledwie skończyła spółdzielnia kładzenie kostki, co wiązało się z jej nieustannym przycinaniem szlifierką, to zaraz weszli z remontem tego lokalu, co dało kolejną nieciekawą perspektywę na kolejne szlifierki i udarówki.

    albo wywiesić info o remoncie, o czasie jego trwania i w jakich godzinach przecież można

    No niestety, nie można:



    Szkoda, bo nie tak dawno na mojej klatce wisiała karteczka z informacją, że będzie remont, że przepraszamy, aż miło się zrobiło. I nawet inaczej się wtedy słuchało tych wiertarek

    albo wywiesić info o remoncie, o czasie jego trwania i w jakich godzinach przecież można

    No niestety, nie można:

    Szkoda, bo nie tak dawno na mojej klatce wisiała karteczka z informacją, że będzie remont, że przepraszamy, aż miło się zrobiło. I nawet inaczej się wtedy słuchało tych wiertarek

    Na tablicach też nie wolno niczego wywieszać, bo kluczyk wydaje ochrona, albo dozorca, a jak sam powiesisz, to zrywają.

    Gdzie my żyjemy!
    Czy taka jest wola nas mieszkańców?
    Nie można wytrzymać tak wiercą w tym lokalu od Jaworowej i zaczynają już od samego rana tak, że na dzień dobry 100 decybeli i można brać Valium, a z właścicielem nie sposób się dogadać.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • bolanda.keep.pl
  • ďťż
    Wszelkie Prawa ZastrzeĹźone! Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Design by SZABLONY.maniak.pl.