ďťż
![]() |
|||||
![]() |
|||||
![]() |
|||||
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal KJS Jelenia GĂłra DMO 27.11.2011 zakoĹczenie sezonu! clikrev Apartament w Krynicy ZdrĂłj przyjaşŠTeam Speak 3 OnlyFun.pl ZAPRASZAMY oddam fotele golf3 Najnowsze seriale i filmy online, polskie i zagraniczne Konkurs Ciasteczka owsiane pachnÄ ce czekoladÄ Comedy Club! Цыга&am |
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portalKuźnia talentów to przestrzeń artystyczna, w której utalentowane i twórcze forumowiczki mogą podzielić się swoją pasją do rzeczy nie związanych ze spiritus movens powstania niniejszego forum, zwanym czule Saszką.Jako pierwszą mam zaszczyt przedstawić, krótką formę literacką autorstwa Hanki. Jednak ta króciutka forma nie przeszkodziła Hance w pokazaniu ogromnego wachlarza emocji, zwątpień i uczuć. Raczej sugeruje, niż opisuje to, co dzieje się pod powierzchnią codzienności. Na pozór senny obraz życia Idy, aż pulsuje od napięć i emocji. Zatem zapraszam do lektury. Mam nadzieję, że opowiadanie Hanki zafascynuje Was w równym stopniu co mnie. SOBOTA autor: Hanka Bardziej wyczuła instynktownie, niż usłyszała przez sen kroki za cienkim przepierzeniem wnęki i szelest zdejmowanych ubrań. No nareszcie - przemknęło przez głowę. Tym samym co zawsze ruchem przesunęła sie bardziej pod ścianę, robiąc miejsce przed sobą. Mężczyzna ułożył się z wyraźną przyjemnością i cichym westchnieniem ulgi. - Co tak długo? - mruknęła bez złości. - Przepraszam, ale zwiał mi nocny i szedłem na piechotę. - Przytul się już i nic nie gadaj, tak tu pusto bez ciebie. Ze słodkim uczuciem powrotu z dalekiej podróży wtuliła się w jego plecy i objęła ciasno rękami ? Czarny kot z wrzaskiem oburzenia wyswobodził się z objęć i uciekł w głąb mieszkania. Półprzytomna, trzęsąca się opadła na plecy. Znowu? Już było dobrze... Która godzina? Jakby to miało jakieś znaczenie... Ma, kretynko! Chodzi o to czy wstać, czy próbować zasnąć! ?Dyn-dyń Dyń - dyń!!!! Co ty ?!!! Nie słyszysz ?!!!? Podskakujący obok telefon rozwiał wszelkie wątpliwości. Słyszę, ty szurnięty kaczorze! Jak można się tak katować, muszę zmienić ten dzwonek ... Na kołdrę wskoczył bezszelestnie smukły zwierzak o białych wąsach, rozpiętych dumnie jak ogon pawia. - Grii? - Bardzo cię przygniotłam, nieboraku? Przepraszam, chodź, włączę ci solarkę. Zapalona przy łóżku lampa zwabiła natychmiast kota w swój krąg. Ułożył się na grzbiecie i zastygł w zachwycie. No tak. Rocznica . . . ?Dyń-Dyń !!!!? - I sobota, durna pało! - krzyknęła nie wiadomo czy do siebie, czy do natrętnego dzwonka, który nie miał prawa zadzwonić. Chwyciła aparat, wyłączyła i rzuciła na kołdrę ze złością. W październiku przed piątą rano jest jeszcze ciemno, a po takim budzeniu można było tylko zrobić sobie białą kawulę i zakopać się ponownie w ciepłe legowisko. Ułożyła wysoko poduszki i mościła się długo, sprawdzając czy wszystko ma w zasięgu ręki. Przez cały ten czas kocisko w ?solarium? raczyło zmienić kąt ułożenia, doskonale obojętne na zamieszanie za swoimi plecami. Gdzie jestem po tych wszystkich latach? W jakim momencie? Świadomie przywołała sceny, słowa, skojarzenia, których na co dzień wystrzegała się jak ognia, mozolnie brnąc do normalności? Spokoju? Do życia po prostu. Spalony zegarek Jędruli, zatrzymany na zawsze o 19.30 ... Urna z tą nędzną Jego resztką, którą niosła w oślepiającym słońcu stycznia ... No i Adaś, pozornie śpiący w wannie, z połową twarzy zanurzoną w wodzie ... Który z nich dziś mi się przypomniał ? Nieważne ... To był fantom faceta, nie konkretny facet. Ale to Adaśko tak przychodził właśnie jak duch z drugiego końca miasta i wtulał się niepostrzeżenie, bo nie chciał być sam, bo obijał się u siebie o puste pokoje. O dziwo, mimo że sen-wspomnienie porządnie nią trzepnął, nie wywołał mrocznej spirali kolejnych skojarzeń. Trochę żałowała siły uczuć i tych wszystkich emocji, które długo rwały ją na kawałki. Tej swoistej ?izby pamięci? jak mówiła, z której sama sobie nie pozwalała wyjść, uważając najpierw, że nie ma prawa, a potem - że nie ma po co, bo to już koniec. Już wiedziała co czuła jedna z bohaterek ?La Nausee?, kiedy mówiła ?skończyłam się?. Identyczna obezwładniająca czczość towarzyszyła jej teraz prawie bez przerwy. - I co my tu mamy ? mruknęła z przekąsem włączając laptopa i logując się na portalu randkowym. Opłaciła go tylko na trzy miesiące - wciąż nieufna , niezdecydowana i gotowa w każdej chwili do rejterady.Trochę potrwało, zanim zrozumiała, że jej sieroctwo obchodzi tylko kilka najbliższych jej osób, że stała się jedną z dziesiątek czy setek tysięcy niewidzialnych kobiet. Najpierw pozornie bez wieku, a potem po prostu starych, boleśnie samotnych i nikomu niepotrzebnych. Nie będzie imprezy, na którą ktoś znajomy przyprowadzi kolegę rówieśnika ? bo nie ma już takich imprez. Nikt nie poprosi właścicielki znajomego pubu, żeby go przedstawił ? bo w obawie śmieszności przestała tam chodzić. Nie pojedzie do sanatorium na wakacyjny seks bo już nigdy potem nie spojrzy spokojnie w lustro ? aż tak zdesperowana nie jest. Nie pojedzie na wycieczkę do Włoch czy Grecji ? dawniej uważała, że samotne podróżowanie jest takie wytworne, takie cool. Teraz nie ma smaku. Przeglądała profile zaproponowanych przez portal pożal się Boże kandydatów. Roiło się w nich od banałów typu: błyskotliwe poczucie humoru, uczciwość i wierność przede wszystkim (ale oczywiście rozwiedziony), wypady do kina we dwoje, ogródek, wędkowanie, spacery po lesie, radosny seks w jesieni życia i wycieczki, na które nie było dotąd czasu. No i te gęby !!! Te gęby o rozum wołające !!! Trzasnęła klapka notebooka. Kot zjeżył się gniewnie, wyrwany z błogostanu. Poczuła się już wystarczająco obudzona, żeby zaryzykować wynurzenie się z wnęki. Za oknem złota polska jesień uśmiechała się nieco melancholijnie, acz kusząco. -Włącz telefon ciemna maso, matula może zadzwonić. Chodź kocie, zafundujemy sobie odrobinę luksusu. Jak się zapatrujesz na siekaną wątróbkę? Ja przychylę się chyba do jajek na miękko. Tak. Dwa jajeczka, chlebuś z kminkiem, kawula numer dwa, pomarańczowa pianka do wanny, a potem mały shopping. Wiesz ? pojadę dziś do chłopaków i zapalę im po lampce, taka ładna pogoda. ?Mamma Mia!!!? - zaśpiewał radośnie telefon. Idę już, idę. Piotr? No koniec świata ! -. Tak, słucham? - Ida? Nie za wcześnie? - Spokojnie, nie przeszkadzasz - Ja krótko. Mówiłaś kiedyś, że chętnie zagrałabyś w brydża - Z wami? Nigdy w życiu! Przecież gracie na turniejach - Ale tu chodzi o spotkanie stricte towarzyskie. Mamy gościa, który też jest, że tak powiem cywilem i brakuje nam czwartego. Ratuj! - Coś ściemniasz chyba. Nie macie o czym z nim rozmawiać, czy cóś? - To mój kolega ze studiów, przyjechał na kilka tygodni służbowo. Jest w kiepskiej formie psychicznej, bo go kobitka wymieniła na nowszy model i tak go trochę... no wiesz... kurujemy. - Człowieku! Ty mnie usiłujesz swatać! - Dobra. Poddaję się. To nie był mój pomysł. Mówiłem Jolce, że ten numer nie przejdzie. - Nie lubię takich zagrywek. - Wiem. Przepraszam. Ale to naprawdę fajny gość. Po prostu przyjdź i pobawimy się trochę kartami. Co ci szkodzi, jest sobota . No? Proszę ...Łyso mi, że usiłowałem cię wkręcić. - Daj pomyśleć. W tej chwili jestem zła. Oddzwonię. - Dobrze. Głupio wyszło ... - No widziałeś coś podobnego? Starego misia na miód sztuczny! Czwartego do brydża im brakuje! A tak w ogóle to dlaczego zakładają, że nie mam innych planów?! ?Biedna Idula, jest tak samotna, ten smutas nie jest taki najgorszy, trzeba pomóc dziewczynie?. A wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!! Kot łypnął podejrzliwie znad miseczki z przysmakiem. - Nie patrz tak, nie na ciebie się wściekam. Idę pomyśleć a do tego najlepiej nadaje się czekolada. Taaak, peeling czekoladowy łagodzi obyczaje ... No i czego się pieklisz? Nie chcesz być swatana? Zapomniałaś zasad treflówki? Nie masz się w co ubrać? Nie chcę! Nie chcę tak! ?Poznaj Idę, bądź dla niej wyrozumiały, tak wiele przeszła ostatnio bidulka, wciąż nie może się otrząsnąć? Ale ja JESTEM otrząśnięta do stu diabłów ! To zrób sobie pazury i idź na te karteczki, od ciebie zależy jak zostaniesz potraktowana. Nie chcesz randki w ciemno - nie idź na randkę . Co cię ten gościu obchodzi? Przyszłaś pobawić się obrazkami. Skompromituję się przy pierwszym rozdaniu ! To tylko Piotr i Jolka, znacie się od 30 lat ? nie pękaj ! Wiedziała doskonale, co ją tak ruszyło. To byłby pierwszy raz od sześciu lat, kiedy wyszłaby poza krąg swojej paczki, sięgającej korzeniami szkoły średniej. Spotykały sie co kilka tygodni, ot tak, żeby pogadać, chodziły razem do kina, znały się jak łyse konie i w razie potrzeby stawały murem ? tak różne, z mężami i bez, rozwodzące się czy spełnione. Wśród nich czuła się bezpiecznie, jednak one miały swoje światy równoległe, do których wracały. Ida nie. Oczywiście pracowała, miała dobre relacje z matką, miała przyjaciółkę ?od serca?, no i kota neurotyka, który uznawał tylko ją i miał dość paskudny charakter. Boleśnie świadoma miejsca, momentu życia, w którym jest, czuła się przetrącona, pozbawiona dawnej brawury, dezynwoltury wręcz irytującej, która nie wszystkim sie podobała ale była jej znakiem firmowym jak logo coca-coli. Teraz dumała nad tym wszystkim, zawinięta w kąpielowy ręcznik, wklepując krem pod oczy i studiując krytycznie swoje odbicie w dużym, łazienkowym lustrze. Jeśli była wyspana i trochę podmalowana, wciąż jeszcze można było się pomylić i odmłodzić ją o kilka lat nie dając tych nieszczęsnych 50, które nieubłaganie przyszły z wiosną. Niespodziewanie dla samej siebie, uśmiechnęła się porozumiewawczo do tej pani, której ciemnośliwkowa grzywka spadała zadziornie na jedno oko. I wtedy, prócz kurzych łapek i bruzd na czole, zobaczyła zbójecką minę tamtej pyskatej i bojowej dziewuszki sprzed lat. Zdumiona spróbowała jeszcze raz ? zadziałało ! - Hej ! Gdzie byłaś jak cię nie było?! Pójdziemy dziś na karteczki? - Jeśli nie teraz, to kiedy a jeśli nie my, to kto ?! ? zaśmiała się kpiąco ta nowa i dmuchnęła bokiem w grzywkę. Dziękuję pięknie ![]() Niestety wysyłanie zaszkodziło tekstowi i zamiast cudzysłowu są znaki zapytania i parę innych grepsów ale mam nadzieję, że sobie poradzicie ![]() Naprawimy. Powiesz mi co konkretnie mam zmienić i skorygujemy ![]() łołłołłoł, całkiem przyjemnie sie to czytało Dziewczęta! również pomysł z wątkiem jest bardzo dobry. Hanka, swietne! Piekne w swoim smutku, smutne w swej urodzie. I chyba tak wlasnie powinien byc potraktowany ten temat - Szanowna Komisja sie nie zna ![]() A pomysl na watek jak najbardziej godny pochwaly. "gęby o rozum wołające" - !!! umarłam ![]() Bardzo fajny styl i lekkie pióro. Piszesz z dużą swobodą i wygląda to na spontaniczny strumień myśli, bez tego pseudonowoczesnoawangardowego udziwniania wszystkiego na siłę. Czekam na więcej! ![]() Dzięx ![]() Ida ma jeszcze kilka sytuacji do opowiedzenia, jej zdaniem, dość ciekawych ![]() Cóś się wykmini .... ![]() Alfabet i Domogarow, czyli abecadło na Saszę wpadło… A jak Aleksander nawet razy dwa jeśli mamy na myśli panów o tym nazwisku. Pochodzenie imienia Aleksander Imię Aleksander pochodzi od greckiego słowa aleksandros, składającego się z dwóch członów: alekso (bronię się, odpieram atak) i andros (mężczyzna, mąż). Imię to oznacza: obrońca ludzi, troszczący się o mężów lub odpierający wrogów. Aleksander to mężczyzna otwarty na wszelkie nowości życiowe uchodzący za człowieka nowoczesnego. Jest pracowity ale ma skłonności do prowadzenia wygodnego życia, zażywania rozkoszy i przyjemności, co może spowodować oddanie się lenistwu. Aleksander jest dobrym mężem, świetnym ojcem i troskliwym gospodarzem. Posiada on duże poczucie humoru, lubi muzykę i książki. Osiąga sukcesy w zawodzie adwokata lub lekarza. Ą, bo Bąbelek. Powinno być pod B ale bąbelek jest z lekka nienormalny to i pod Ą się wciśnie. B jak Bohun, obiekt westchnień przedstawiciele płci ładniejszej w wieku 0 do 105 lat. Tak też sobie zdaję pytanie gdzie ta Helka miała oczy. W każdym razie nie tam gdzie ja. C jak czołg, a raczej armia i Teatr. Po części dzięki niej Sasza jest tym kim jest. Ć, jak ćwierkacz, czyli Twitter. Arena wszelkich walk, (słownych) uwielbienia i jazgotu. Można rzygnąć tęczą. D jak Domogarow. Aleksander myśli, że panie lecą na jego nazwisko. Osobiście uważam, że ma inne znacznie ciekawsze przymioty. E jak ekran. Źródło radości wszelakiej, głośniki też… Ę ani Ą nie byłabym w stanie wykrztusić w obecności pana D. A może się mylę. Należy sprawdzić empirycznie. F jak forum. Miejsce do wymiany poglądów ( czytaj plotek) oraz gromadnego wzdychania. Bez cenzury. G jak Gromuszkina, czyli w niektórych kręgach zło wcielone z tipsami. Taaa, bo to zła kobieta była… H jak halabarda. Broń najbardziej zagorzałych fanek, bardziej zacięte niż ultrasi Legii i moherowe babcie razem wzięte. Strzeż się, bo nie znasz dnia ani godziny. Ciąg dalszy nastąpi. Bravissima, Signorina! Alez sie usmialam ![]() ![]() Alfabet wg. Saszy ep. II. I jak Irina. Żona nr II. Twierdzi, że Sasza umie operować śrubokrętem. Wierzę na słowo. J jak jaja. Nie te od kurek grzebiących w ziemi... O nie. Jaja robi sobie z Nas Sasza grozi, że zniknie i nie znika albo znika bez uprzedzenia. Nie wiem co gorsze K jak Katia. A jak i Katia to i Valasow. Obiekt mojej nie do końca uzasadnionej namiętności. Szkoda że nie istnieje, dałabym się mu porwać na spacer nad Newę. Gdzie indziej zresztą też. L lodowe słońce. Jedna z niepoznanych tajemnic kosmosu. Może kiedyś dowiemy się jak to z nimi naprawdę było. Ł jak łach. I to łachy na Saszy niestety. Cóż bąbelek ma gust gorszy niż stylista pracujący przy telenowelach rodem z Ameryki Południowej. Ach te spodnie z dziurami... Tylko polać benzyną i ku uciesze gawiedzi spalić. M jak miłość. Zaleciało kiczem na 100 metrów. Co tam. Kochajmy Saszę jak Irlandię albo bardziej. N, bo narty. Bąbelek umie i lubi i to się chwali. Może razem skoczymy na parę zjazdów? Ń jak koń. Koń zasadniczo występuje pod K aczkolwiek koń i Katia do siebie nie pasują. Należy nadmienić, że S koniki lubi. podobno z wzajemnością. Aczkolwiek konia nikt o zdanie nie pytał. Panno Anno Twój Saszkowy alfabet wymiata.Ciekawe co Sasza powiedział by gdyby go przeczytał. Posłał na drzewo i tyle. Sasza kontra alfabet odcinek III O jak ostrygi. Wszyscy wiedzą o co chodzi. Jak ktoś nie wie… Jego strata. Ó jak córka. Podobno wielkie marzenie Domogarowa. Strach się bać. P jak psy. A raczej psice. Jedna z wielkich miłości pana Saszy. Całkowicie rozumiem. R jak romans. Według prasy Sasza ma je nieustannie. Aż zastanawiam się kiedy ma czas grać w czymkolwiek, nie mówiąc nic o jedzeniu i normalnym funkcjonowaniu. S jak Siergiej. Mafiozo z zabójczymi minami i umiejętnością gry na pianie. Wszyscy chcą go zastrzelić, mnie osobiście rozczula Ś jak świr zwany saszohlizmem. Coraz bardziej gna mnie w stronę Moskwy, żeby zobaczyć Bąbelka na żywo. T jak teatr. Wielka namiętność Saszy i chyba najwierniejsza kochanka. U jak urok. Osobisty też. Wyżej wymieniony osobnik ma go aż w nadmiarze. I siecze nim jak Bohun szablą. Cudowny ![]() Już lecę. On się zachwyci popatrzy i zakocha się do grobowej deski... Trumny są tu dzisiaj na czasie. ![]() Tylko, ze właściwie musiałabyś to robic od początku, bo po rosyjsku mogą być częściowo inne literki... ale jak się zakocha, to gra warta świeczki ![]() Muszę nad tym pomyśleć. ![]() W jak wiek. A raczej jego połowa. Urodziny, były… Życzenia były… Jubileusz był. Przed nami mam nadzieję kolejne 50 lat. Y jak sama nie wiem co. Może czarny… Podobno ulubiony kolor naszego Saszy. Ładny, uniwersalny i twarzowy. Wiedział o tym już sam Henry Ford. Ź jak na złość na ź żadne słowo nie przychodzi mi do głowy. Niech będzie zima choć akurat nie o to „ź „ chodzi. Zimę podobno pan Sasza lubi. Ja po ostatniej chyba coraz mniej. Z jak zmiany. Choćby koloru oczu, Niebieskie, zielone czy szare… Osobiście optuję za tą ostatnią wersją. Ale sprawa jest otwarta… Ż jak żona. Ich dokładna liczba nie jest znana.( Wliczając te prawdziwe i urojone. Biorąc pod uwagę doniesienia prasowe to radośnie galopuje ku nieskończoności. ![]() w kategorii... ech, sama nie wiem jakiej, ale nieważne ![]() |
||||
![]() |
|||||
Wszelkie Prawa ZastrzeĹźone! Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Design by SZABLONY.maniak.pl. |
![]() |
||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |