ďťż
![]() |
|||||
![]() |
|||||
![]() |
|||||
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Kanapa Bistro zestgawy obiadowe 13zł, dla dzieci 10.90 ulubione bajki z naszych dziecięcych lat :) przedział 25-35 w imię dziękczynienia dla Mateczki Bożej, dzieciny Jezus Impreza 'Just Be Good'! Baw się i pomóż dzieciakom! czy wbijanie dzieciom do głowy ze hallowen jest cool..... zajęcia plastyczne dla dzieci młodzieży Kurs socjoterapii dzieci i młodzieży Jakość czy cena - odzież dziecięca Centrum Obuwia Dziecięcego Krasnal Czym najlepiej leczyć otarcia u dzieci |
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portalSzanowni Państwo,mam nadzieję, że ten apel nie wywoła tylko i wyłącznie oburzenia rodziców, że ktoś się wtrąca w nieswoje sprawy, bo dotyczące ich dzieci, ale też skłoni do reakcji, choćby z tego względu, że temat dotyczy, wbrew pozorom, wszystkich mieszkańców, a przynajmniej tych, którym zależy, żeby nasze patio nie obróciło się w krótkim czasie w kupę gruzu. Chodzi mi o niby drobiazg - odbijanie/kopanie piłki (także do nogi) o murek, ten najwyższy, najdalszy, patrząc od głównego wejścia. W zeszłym roku został odnowiony, czyli pokryty płytkami. Wygląda to nieźle, a na pewno lepiej niż poprzednia odrapana wersja. Problem w tym, że traktowanie go przez niektóre dzieci jako ścianki do odbijania piłki w krótkim czasie skończy się odpadnięciem mozolnie kładzionych na nim płytek, Czy można prosić, by zwrócili Państwo uwagę swoim dzieciom, żeby tego nie robiły? Bo takie zabawy w krótkim czasie skończą się dewastacją. Codziennie widzę, jak robotnicy mozolnie układają nowe płytki na kolejnych odcinkach murku. Szkoda ich roboty. I szkoda murka, który jeszcze wygląda nieźle. Może niech tak zostanie? Z góry dziękuję, mam nadzieję, że nie tylko w swoim imieniu. Szanowni Państwo, mam nadzieję, że ten apel nie wywoła tylko i wyłącznie oburzenia rodziców, że ktoś się wtrąca w nieswoje sprawy, bo dotyczące ich dzieci, ale też skłoni do reakcji, choćby z tego względu, że temat dotyczy, wbrew pozorom, wszystkich mieszkańców, a przynajmniej tych, którym zależy, żeby nasze patio nie obróciło się w krótkim czasie w kupę gruzu. Chodzi mi o niby drobiazg - odbijanie/kopanie piłki (także do nogi) o murek, ten najwyższy, najdalszy, patrząc od głównego wejścia. W zeszłym roku został odnowiony, czyli pokryty płytkami. Wygląda to nieźle, a na pewno lepiej niż poprzednia odrapana wersja. Problem w tym, że traktowanie go przez niektóre dzieci jako ścianki do odbijania piłki w krótkim czasie skończy się odpadnięciem mozolnie kładzionych na nim płytek, Czy można prosić, by zwrócili Państwo uwagę swoim dzieciom, żeby tego nie robiły? Bo takie zabawy w krótkim czasie skończą się dewastacją. Codziennie widzę, jak robotnicy mozolnie układają nowe płytki na kolejnych odcinkach murku. Szkoda ich roboty. I szkoda murka, który jeszcze wygląda nieźle. Może niech tak zostanie? Z góry dziękuję, mam nadzieję, że nie tylko w swoim imieniu. Podpisuję się pod apelem nie tylko w sprawie odbijania piłki o murki i ściany domu, ale w ogóle większego zainteresowania rodziców zachowaniem ich dzieci na patio. Stan i estetyka naszego osiedla jest sprawą nas wszystkich i wszyscy też (oprócz najemców) płacimy za naprawę murków i elewacji czy sadzenie kwiatów na trawnikach. Wiem o przypadku, że w odpowiedzi na zwrócenie uwagi tacie, którego dziecko obrywało na patio płatki kwiatom, ten tata wydarł się wulgarnie na osobę proszącą go o reakcję wobec dziecka. Dlaczego (niektórzy) rodzice tak "na ślepo" bronią swoichh pociech, wyłączając kompletnie rozum, rozsądek, dobre wychowanie, a nawet zwykła ludzką przyzwoitość? Czy na tym polega dobre wychowywanie dziecka? Na NIEMYŚLENIU o niczym innym/nikim innym wokół? Bo tak to często niestety wygląda - a co tam kwiaty, a co tam murek, a co tam wyrzucona torebka po cukierkach na chodnik! Jestem rodzicem i maoje dziecko zawsze ma racje, bo jest 1) dzieckiem, 2) moim dzieckiem! Przyłączam się do apelu. A generalnie nie sposób też znieść tych wrzasków na patio. Poza tym pilnujcie swoich dzieci, bo widziałam naprawdę niebezpieczne sytuacje od strony ulicy i brawurę, żeby przypadkiem nie było nieszczęścia. Po każdym weekendzie zostaje na patio masa walających się opakowań po cukierkach i innych smakołykach. Dzieciaki jedzą i rzucają gdzie popadnie. Czy wychowanie dzieci już w ogóle przestało obowiązywać, a wyłącznie pozostało bronienie ich postępowania, cokolwiek zrobią i jakkolwiek się zachowują? Szanowna administracjo, może zainstaluj na wspomnianym murku (tym najwyższym chociaż, w głębi patio) tabliczkę z prośbą o nieodbijanie o niego piłki? Przecież to także sprawa administracji, nie tylko użerających się jednych sąsiadów z drugimi, tymi co mają nas wszystkich gdzieś. Bo tak to trzeba nazwać. Rodzice, którzy nie interesują się demolką i hałasem generowanym przez swoje dzieci mają nas wszystkich gdzieś! Szanowna administracjo, może zainstaluj na wspomnianym murku (tym najwyższym chociaż, w głębi patio) tabliczkę z prośbą o nieodbijanie o niego piłki? Przecież to także sprawa administracji, nie tylko użerających się jednych sąsiadów z drugimi, tymi co mają nas wszystkich gdzieś. Bo tak to trzeba nazwać. Rodzice, którzy nie interesują się demolką i hałasem generowanym przez swoje dzieci mają nas wszystkich gdzieś! Dokładnie. Rodzice uważają, że prawa mają tylko ich dzieci, a reszta ma się dostosować i być terroryzowana przez krzyki, piski i bałagan. Siedzenie latem przy zamkniętych oknach jest niewykonalne. Tak (nie)wychowywane dzieci mogą sprawić tym "wyrozumiałym" rodzicom niezłą, niemiłą niespodziankę. Co prawda nie na naszym osiedlu, ale nieopodal mijałam dziś dwóch chłopaczków około 10-letnich, którzy kleli jak najgorsze menelstwo. Mam dziwne wrażenie, że to "złe zachowanie" sięga do coraz młodszych, także na naszym osiedlu. A rodzice mają w tym swój ogromny udział. Szanowna administracjo, może zainstaluj na wspomnianym murku (tym najwyższym chociaż, w głębi patio) tabliczkę z prośbą o nieodbijanie o niego piłki? Przecież to także sprawa administracji, nie tylko użerających się jednych sąsiadów z drugimi, tymi co mają nas wszystkich gdzieś. Bo tak to trzeba nazwać. Rodzice, którzy nie interesują się demolką i hałasem generowanym przez swoje dzieci mają nas wszystkich gdzieś! Dokładnie. Rodzice uważają, że prawa mają tylko ich dzieci, a reszta ma się dostosować i być terroryzowana przez krzyki, piski i bałagan. Siedzenie latem przy zamkniętych oknach jest niewykonalne. POZOSTAJE WYPROWADZIC SIE Tak (nie)wychowywane dzieci mogą sprawić tym "wyrozumiałym" rodzicom niezłą, niemiłą niespodziankę. Co prawda nie na naszym osiedlu, ale nieopodal mijałam dziś dwóch chłopaczków około 10-letnich, którzy kleli jak najgorsze menelstwo. Mam dziwne wrażenie, że to "złe zachowanie" sięga do coraz młodszych, także na naszym osiedlu. A rodzice mają w tym swój ogromny udział. Życie również sprawi tym "wyrozumiale chowanym" dzieciom wiele niespodzianek jak tylko podrosną - w szkole, na uczelni, a zwłaszcza w pracy... Szanowna administracjo, może zainstaluj na wspomnianym murku (tym najwyższym chociaż, w głębi patio) tabliczkę z prośbą o nieodbijanie o niego piłki? Przecież to także sprawa administracji, nie tylko użerających się jednych sąsiadów z drugimi, tymi co mają nas wszystkich gdzieś. Bo tak to trzeba nazwać. Rodzice, którzy nie interesują się demolką i hałasem generowanym przez swoje dzieci mają nas wszystkich gdzieś! Dokładnie. Rodzice uważają, że prawa mają tylko ich dzieci, a reszta ma się dostosować i być terroryzowana przez krzyki, piski i bałagan. Siedzenie latem przy zamkniętych oknach jest niewykonalne. POZOSTAJE WYPROWADZIC SIE O, gdyby wszyscy rodzice, którzy maja innych ludzi gdzieś, zechcieli się wyprowadzić, a zostali tylko ci mądrzy i empatyczni, byłoby cudownie. Ci rodzice, którzy puszczają swoje dzieci samopas na podwórko to pewnie jacyś nie zamożni ludzie , których nie stać na zapewnienie własnym dzieciom rozwijających zajęć poza szkolnych, więc dzieciaki się wałęsają i głupie rzeczy przychodzą im do głowy, co niestety daje się zauważyć. Kiedyś taki jeden z drugim pojawią się w domu z policjantem. Nasze osiedle zaczyna przypominać zwykłe blokowisko jak z PRL -u. Ci rodzice, którzy puszczają swoje dzieci samopas na podwórko to pewnie jacyś nie zamożni ludzie , których nie stać na zapewnienie własnym dzieciom rozwijających zajęć poza szkolnych, więc dzieciaki się wałęsają i głupie rzeczy przychodzą im do głowy, co niestety daje się zauważyć. Kiedyś taki jeden z drugim pojawią się w domu z policjantem. Nasze osiedle zaczyna przypominać zwykłe blokowisko jak z PRL -u. Prawdopodobnie niezamożny może pójść z dzieckiem do lasu czyli tam gdzie jego miejsce albo wyprowadzić na ławkę na zewnątrz tego przybytku i kupić loda za 1.90 zł, aby nie przeszkadzało. A najprawdopodobniej zamożni tutaj w ogóle nie mieszkają, w najbardziej zaludnionym bloku na Ursynowie, 650 mieszkań = jakieś 1500-2000 ludzi. Nie mieszkam od patio, ale przeszkadzają mi wieczne remonty, nocne libacje, wrzaski pijanej młodzieży od strony moczydłowskiej z reguły (do 3 w nocy), poranne dostawy, ujadające na balkonie psy lokatorów, brudne klatki oraz brak sympatii niektórych mieszkańców do dzieci. Jak widać każdemu coś tutaj przeszkadza. Jeżeli kogoś stać to może sobie zawsze podwyższyć standard. A jeżeli nie to pozostaje znosić różne niedogodności i narzekać na forum. "...oraz brak sympatii niektórych mieszkańców do dzieci..." To prawda, nie lubię ani takich dzieci, ani takich dorosłych, którzy bezmyslnie dewastują współne mienie, śmiecą o rozwalają, co im pod ręke podejdzie, bo to nie moje. Lubie za to liudzi myślących i empatycznych, od lat 5 do 105. "...oraz brak sympatii niektórych mieszkańców do dzieci..." To prawda, nie lubię ani takich dzieci, ani takich dorosłych, którzy bezmyslnie dewastują współne mienie, śmiecą o rozwalają, co im pod ręke podejdzie, bo to nie moje. Lubie za to liudzi myślących i empatycznych, od lat 5 do 105. Ludzie empatyczni, to - wbrew temu, co się niektórym na tym forum wydaje - nie tacy, którzy uważają, że dzieci powinny od urodzenia do dorosłości siedzieć cicho w kąciku i czytać książkę, zeby przypadkiem komuś nie przeszkodzić w jego wygodnym życiu. "...oraz brak sympatii niektórych mieszkańców do dzieci..." To prawda, nie lubię ani takich dzieci, ani takich dorosłych, którzy bezmyslnie dewastują współne mienie, śmiecą o rozwalają, co im pod ręke podejdzie, bo to nie moje. Lubie za to liudzi myślących i empatycznych, od lat 5 do 105. Ludzie empatyczni, to - wbrew temu, co się niektórym na tym forum wydaje - nie tacy, którzy uważają, że dzieci powinny od urodzenia do dorosłości siedzieć cicho w kąciku i czytać książkę, zeby przypadkiem komuś nie przeszkodzić w jego wygodnym życiu. A skąd wiesz, ze wygodnym. Może ktoś wraca z pracy i chce odpocząć bo pada na pysk, albo ma inne problemy, albo po prostu pracuje w domu i jego praca wymaga skupienia i jako takiej ciszy, a nie wrzasków za oknem, które nawet zamknięte nie czyni je znośnymi. Dzieci nie muszą siedzieć w kącie i czytać książkę, ale mogą pójść na basen, na boisko szkolne, czy inne zajęcia. Dzieci nie muszą siedzieć w kącie i czytać książkę, ale mogą pójść na basen, na boisko szkolne, czy inne zajęcia. Czasem nie mogą. Limit empatii na ten miesiąc się skończył? Dzieci nie muszą siedzieć w kącie i czytać książkę, ale mogą pójść na basen, na boisko szkolne, czy inne zajęcia. Czasem nie mogą. Limit empatii na ten miesiąc się skończył? Limit, hmmm to dotyczy chyba kasy; limitu kasy na godziwe zajęcia dla dzieci, żeby sie nie wałęsały po podwórku i okolicach, grzebiąc w śmietnikach i zbierając stare tektury dla zabawy. Dzieci nie muszą siedzieć w kącie i czytać książkę, ale mogą pójść na basen, na boisko szkolne, czy inne zajęcia. Czasem nie mogą. Limit empatii na ten miesiąc się skończył? Limit, hmmm to dotyczy chyba kasy; limitu kasy na godziwe zajęcia dla dzieci, żeby sie nie wałęsały po podwórku i okolicach, grzebiąc w śmietnikach i zbierając stare tektury dla zabawy. O, empatia w pełnej krasie. Ciekawe czy taki silny resentyment do mlodych własnego gatunku ma jakieś psychologiczne umocowanie. Bożesz! Przepraszam bardzo ale jak dla mnie ten wątek robi się durny. I chyba wymuszony. Ale dobrze jest forum przynajmniej sąsiedzi mogą się do siebie poodzywać, bo na żywo jakoś im to nie wychodzi. Pchły na noc PS: Do tej dyskusji pasuje mi motto: "Konie łby pospuszczać. Czy konie mnie słyszą?!" Dzieci nie muszą siedzieć w kącie i czytać książkę, ale mogą pójść na basen, na boisko szkolne, czy inne zajęcia. Czasem nie mogą. Limit empatii na ten miesiąc się skończył? Limit, hmmm to dotyczy chyba kasy; limitu kasy na godziwe zajęcia dla dzieci, żeby sie nie wałęsały po podwórku i okolicach, grzebiąc w śmietnikach i zbierając stare tektury dla zabawy. O, empatia w pełnej krasie. Ciekawe czy taki silny resentyment do mlodych własnego gatunku ma jakieś psychologiczne umocowanie. Jaki resentyment??? raczej pełne współczucia, empatyczne stwierdzenie faktu, że biedne dzieci zamiast na ciekawych zajęciach poza szkolnych, hulają po śmietnikach. Współczuję tym dzieciom, że muszą się wychowywać w blokowisku. Radzę też zwrócić uwagę dzieciom na samochody, kiedy nie patrząc na nic dzieciaki zjeżdżają z góry prosto na ulicę, albo przejeżdżając pędem miejsca wyjazdowe z garaży. Dzieci nie muszą siedzieć w kącie i czytać książkę, ale mogą pójść na basen, na boisko szkolne, czy inne zajęcia. Czasem nie mogą. Limit empatii na ten miesiąc się skończył? Limit, hmmm to dotyczy chyba kasy; limitu kasy na godziwe zajęcia dla dzieci, żeby sie nie wałęsały po podwórku i okolicach, grzebiąc w śmietnikach i zbierając stare tektury dla zabawy. O, empatia w pełnej krasie. Ciekawe czy taki silny resentyment do mlodych własnego gatunku ma jakieś psychologiczne umocowanie. Jaki resentyment??? raczej pełne współczucia, empatyczne stwierdzenie faktu, że biedne dzieci zamiast na ciekawych zajęciach poza szkolnych, hulają po śmietnikach. Współczuję tym dzieciom, że muszą się wychowywać w blokowisku. Radzę też zwrócić uwagę dzieciom na samochody, kiedy nie patrząc na nic dzieciaki zjeżdżają z góry prosto na ulicę, albo przejeżdżając pędem miejsca wyjazdowe z garaży. Gdyby hulały po śmietnikach, to by nikomu nie przeszkadzały. Przeszkadzają, bo śmią na placyku zabaw(!) się bawić! Pod oknami steranych zyciem sąsiadów! A wychowywania na blokowisku nie ma co współczuć. Człowiek się uczy przynajmniej życia i potem na starość mu się czkawką nie odbija mieszkanie wśród innych ludzi. Współczuć można co najwyżej wychuchanym książątkom, to co się na pałacach wychowały, a na starość przyszło im zamieszkać w blokowisku i się nie mogą biedactwa dostosować. Gdyby hulały po śmietnikach, to by nikomu nie przeszkadzały. Przeszkadzają, bo śmią na placyku zabaw(!) się bawić! Pod oknami steranych zyciem sąsiadów! A wychowywania na blokowisku nie ma co współczuć. Człowiek się uczy przynajmniej życia i potem na starość mu się czkawką nie odbija mieszkanie wśród innych ludzi. Współczuć można co najwyżej wychuchanym książątkom, to co się na pałacach wychowały, a na starość przyszło im zamieszkać w blokowisku i się nie mogą biedactwa dostosować. Ten wpis to klasyczny przykład resentymentu według Fryderyka Nietzschego - zemsta na burżuazji, czy arystokracji tylko że w tym wypadku urojonej, bo na tym osiedlu takich nie ma. Tu raczej szara, spracowana masa chcąca odpocząć po południu po pracy zamiast wysłuchiwać wrzasków. A wychowywania na blokowisku nie ma co współczuć. Człowiek się uczy przynajmniej życia i potem na starość mu się czkawką nie odbija mieszkanie wśród innych ludzi. . . Bzdura dzieci się niczego nie uczą, bo im nic nie przeszkadza, poza tym same są sprawcami hałasów, za to trening wytrzymałości przechodzą dorośli. Przypominam, ze empatia dotyczy obu stron, a nie tylko jednej. I przypominam również, ze członkowie tej spółdzielni wpłacają co miesiąc na fundusz społeczno - wychowawczy, więc troche się przez te lata uzbierało i można te pieniadze przeznaczyc na godziwe rozrywki dla dzieci. Jestem za tym i to jest wyraz mojej empatii, a co ze swojej strony - że zapytam - mogą zrobić rodzice dzieci wobec tych lekceważąco nazwanych przez nich steranych życiem dorosłych? Gdyby hulały po śmietnikach, to by nikomu nie przeszkadzały. Przeszkadzają, bo śmią na placyku zabaw(!) się bawić! Pod oknami steranych zyciem sąsiadów! A wychowywania na blokowisku nie ma co współczuć. Człowiek się uczy przynajmniej życia i potem na starość mu się czkawką nie odbija mieszkanie wśród innych ludzi. Współczuć można co najwyżej wychuchanym książątkom, to co się na pałacach wychowały, a na starość przyszło im zamieszkać w blokowisku i się nie mogą biedactwa dostosować. Ten wpis to klasyczny przykład resentymentu według Fryderyka Nietzschego - zemsta na burżuazji, czy arystokracji tylko że w tym wypadku urojonej, bo na tym osiedlu takich nie ma. Tu raczej szara, spracowana masa chcąca odpocząć po południu po pracy zamiast wysłuchiwać wrzasków. I ta szara spracowana masa współczuje dzieciakom, że się wychowują w blokowisku? To gdzie się sama wychowywała? Ludzie, którzy wychowali się w peerelowskich blokowiskach, sami wrzeszczeli pod oknami i nie raz oberwali za zbitą szybę, nie mają problemu z tym, że kolejne pokolenia też muszą czasem pokrzyczeć i pograć w piłkę. Nie, nie mam małych dzieci. Tak, mam okna na patio. Nie, nie przeszkadza mi, że dzieci się bawią. I nie, nie uważam, że wszystkie te dzieci powinno się zapisać na jazdę konną, lekcje gry na fortepianie i 4 języki obce. Dzieci czasem po prostu powinny wyjść na dwór i spotkać się z rówieśnikami. Nawet jeżeli czasami z tego powodu jest głośno. Gdyby hulały po śmietnikach, to by nikomu nie przeszkadzały. Przeszkadzają, bo śmią na placyku zabaw(!) się bawić! Pod oknami steranych zyciem sąsiadów! A wychowywania na blokowisku nie ma co współczuć. Człowiek się uczy przynajmniej życia i potem na starość mu się czkawką nie odbija mieszkanie wśród innych ludzi. Współczuć można co najwyżej wychuchanym książątkom, to co się na pałacach wychowały, a na starość przyszło im zamieszkać w blokowisku i się nie mogą biedactwa dostosować. Ten wpis to klasyczny przykład resentymentu według Fryderyka Nietzschego - zemsta na burżuazji, czy arystokracji tylko że w tym wypadku urojonej, bo na tym osiedlu takich nie ma. Tu raczej szara, spracowana masa chcąca odpocząć po południu po pracy zamiast wysłuchiwać wrzasków. To niech sobie idą pokrzyczeć do lasu, ale co ja mówię, przecież w lesie nie można krzyczeć, żeby nie płoszyć zwierząt, za to ludziom nad uchem można krzyczeć do woli. Teraz dzieci strzelają z kapiszonów i ciekawe co jeszcze wymyślą z nudów. I ta szara spracowana masa współczuje dzieciakom, że się wychowują w blokowisku? To gdzie się sama wychowywała? Ludzie, którzy wychowali się w peerelowskich blokowiskach, sami wrzeszczeli pod oknami i nie raz oberwali za zbitą szybę, nie mają problemu z tym, że kolejne pokolenia też muszą czasem pokrzyczeć i pograć w piłkę. Nie, nie mam małych dzieci. Tak, mam okna na patio. Nie, nie przeszkadza mi, że dzieci się bawią. I nie, nie uważam, że wszystkie te dzieci powinno się zapisać na jazdę konną, lekcje gry na fortepianie i 4 języki obce. Dzieci czasem po prostu powinny wyjść na dwór i spotkać się z rówieśnikami. Nawet jeżeli czasami z tego powodu jest głośno. RODZICE I OPIEKUNOWIE!!! Zróbcie coś na Boga z tymi rozwrzeszczanymi bachorami pod oknami, bo ich osobiscie wodą z farbą poleję. I to bynajmniej nie na patio, ale od strony Jaworowej, można oszalec, albo zatkać uszy stoperami. Normalnie nie da się żyć przy otwartym oknie. RODZICE I OPIEKUNOWIE!!! Zróbcie coś na Boga z tymi rozwrzeszczanymi bachorami pod oknami, bo ich osobiscie wodą z farbą poleję. I to bynajmniej nie na patio, ale od strony Jaworowej, można oszalec, albo zatkać uszy stoperami. Normalnie nie da się żyć przy otwartym oknie. To fakt, nie sposób spokojnie poczytać. I ta szara spracowana masa współczuje dzieciakom, że się wychowują w blokowisku? To gdzie się sama wychowywała? W kamienicy w śródmieściu i tam takie krzyki by nie przeszły, w każdym razie dozorcy by nie pozwolili, ani na krzyki, a ani na deptanie trawnika, ani na jeżdżenie na rowerach. Chodziliśmy się bawić na boisko szkolne. W kamienicy w śródmieściu i tam takie krzyki by nie przeszły, w każdym razie dozorcy by nie pozwolili, ani na krzyki, a ani na deptanie trawnika, ani na jeżdżenie na rowerach. Chodziliśmy się bawić na boisko szkolne. O to to Dziecku należy się wyszaleć, wywrzeszczeć jakby je obdzierano żywcem ze skóry, a dorosły w swoim mieszkaniu, ma siedziec potulnie i godzić na niewielki w sumie dyskomfort. Niby dlaczego? Nie mam empatii, jeśli chodzi o utrudnianie innym życia. Król Herod, to był jednak mądry król O to to Dziecku należy się wyszaleć, wywrzeszczeć jakby je obdzierano żywcem ze skóry, a dorosły w swoim mieszkaniu, ma siedziec potulnie i godzić na niewielki w sumie dyskomfort. Niby dlaczego? Nie mam empatii, jeśli chodzi o utrudnianie innym życia. Król Herod, to był jednak mądry król Dokładnie. Dlaczego my mamy siedzieć potulnie i znosić wszystko z empatią, która jak widać po wpisach rodziców dzieci działać ma tylko w jedną stronę i czy tylko dzieci mają mieć swoje prawa na tym osiedlu? Niech coś spółdzielnia też z tym zrobi, a nie siedzi bezczynnie i pozwala na bezhołowie. Będzie za kilka dni zebranie to sprawę poruszę. Przydałby się nowy regulamin uchwalony przez członków spółdzielni, I ta szara spracowana masa współczuje dzieciakom, że się wychowują w blokowisku? To gdzie się sama wychowywała? W kamienicy w śródmieściu i tam takie krzyki by nie przeszły, w każdym razie dozorcy by nie pozwolili, ani na krzyki, a ani na deptanie trawnika, ani na jeżdżenie na rowerach. Chodziliśmy się bawić na boisko szkolne. No tak, to dużo tłumaczy. "Ja miałem zmarnowane dzieciństwo, to inni też mogą". A co, wyżyją swoje frustracje na kolejnym pokoleniu. Jakie szczęście, że u nas w blokowisku nie było upierdliwych dozorców. Mogliśmy na rowerach jeździć bez oglądania się za siebie, czy ktoś z miotłą nie biegnie. No i teraz też nie musimy mieć nikomu za złe, że ze śródmiejskiej kamienicy wylądowaliśmy w blokowisku. Jednak książątkowanie wyłazi ![]() No tak, to dużo tłumaczy. "Ja miałem zmarnowane dzieciństwo, to inni też mogą". A co, wyżyją swoje frustracje na kolejnym pokoleniu. Jakie szczęście, że u nas w blokowisku nie było upierdliwych dozorców. Mogliśmy na rowerach jeździć bez oglądania się za siebie, czy ktoś z miotłą nie biegnie. No i teraz też nie musimy mieć nikomu za złe, że ze śródmiejskiej kamienicy wylądowaliśmy w blokowisku. Jednak książątkowanie wyłazi ![]() Tak miałam zmarnowane dzieciństwo i teraz mam zmarnowane życie przez twoje bezstresowe dzieci. Nie pozostaje mi nic innego jak się stąd wyprowadzić. Pokonałaś mnie swoich chamstwem i bezwzględnością. No tak, to dużo tłumaczy. "Ja miałem zmarnowane dzieciństwo, to inni też mogą". A co, wyżyją swoje frustracje na kolejnym pokoleniu. Jakie szczęście, że u nas w blokowisku nie było upierdliwych dozorców. Mogliśmy na rowerach jeździć bez oglądania się za siebie, czy ktoś z miotłą nie biegnie. No i teraz też nie musimy mieć nikomu za złe, że ze śródmiejskiej kamienicy wylądowaliśmy w blokowisku. Jednak książątkowanie wyłazi ![]() Tak miałam zmarnowane dzieciństwo i teraz mam zmarnowane życie przez twoje bezstresowe dzieci. Nie pozostaje mi nic innego jak się stąd wyprowadzić. Pokonałaś mnie swoich chamstwem i bezwzględnością. Zupełnie nie rozumiem dlaczego, czyjś niewychowany bachor, ma sie odstresowywać moim kosztem. Hę? Weź jeszcze kup swoim dzieciom więcej kapiszonów, bo wczoraj jakoś tak marnie strzelało, nie krępujcie się, niech się dzieci odstresują, a psy i koty zamknie się w tym czasie w łazience, żeby się nie płoszyły. Weź jeszcze kup swoim dzieciom więcej kapiszonów, bo wczoraj jakoś tak marnie strzelało, nie krępujcie się, niech się dzieci odstresują, a psy i koty zamknie się w tym czasie w łazience, żeby się nie płoszyły. jakich tam kapiszonów, od razu coś porządnego i podpuść (co chyba potrafisz sądząc z komentarzy), żeby wygarniały gdzie sie co porusza. a jak już powystrzela żywe, to do okien. Weź jeszcze kup swoim dzieciom więcej kapiszonów, bo wczoraj jakoś tak marnie strzelało, nie krępujcie się, niech się dzieci odstresują, a psy i koty zamknie się w tym czasie w łazience, żeby się nie płoszyły. jakich tam kapiszonów, od razu coś porządnego i podpuść (co chyba potrafisz sądząc z komentarzy), żeby wygarniały gdzie sie co porusza. a jak już powystrzela żywe, to do okien. Jak pójdą okna, to się zawoła policję i w końcu zrobi z tym porządek. Ale prędzej skręcą kark na murkach przy garażach na których sobie skaczą. W sam raz świetne place zabaw dla dzieci, istne ściany wspinaczkowe i jeszcze deskorolka na ulicy. Tak miałam zmarnowane dzieciństwo i teraz mam zmarnowane życie przez twoje bezstresowe dzieci. Nie pozostaje mi nic innego jak się stąd wyprowadzić. Pokonałaś mnie swoich chamstwem i bezwzględnością. Nie znasz mnie, nie znasz moich dzieci, w ogóle nie masz pojęcia czy mam dzieci. A jednak pozwalasz sobie na wycieczki personalne pod adresem moim i moich całkiem hipotetycznych dzieci. Popatrz w lustro. Inna sprawa, że gdybym jednak miała małe dzieci (bezstresowe czy nie), to w życiu bym im nie pozwoliła bawić się na naszym obsikanym i obsranym przez pieski empatycznych sąsiadów placyku. Nie znasz mnie, nie znasz moich dzieci, w ogóle nie masz pojęcia czy mam dzieci. A jednak pozwalasz sobie na wycieczki personalne pod adresem moim i moich całkiem hipotetycznych dzieci. Popatrz w lustro. Inna sprawa, że gdybym jednak miała małe dzieci (bezstresowe czy nie), to w życiu bym im nie pozwoliła bawić się na naszym obsikanym i obsranym przez pieski empatycznych sąsiadów placyku. I Ty mi zarzucasz osobiste wycieczki, Ty która napisała ad personam, pozwalając sobie na komentarze domorosłego psychologa: "No tak, to dużo tłumaczy. "Ja miałem zmarnowane dzieciństwo, to inni też mogą". A co, wyżyją swoje frustracje na kolejnym pokoleniu. Jakie szczęście, że u nas w blokowisku nie było upierdliwych dozorców. Mogliśmy na rowerach jeździć bez oglądania się za siebie, czy ktoś z miotłą nie biegnie. No i teraz też nie musimy mieć nikomu za złe, że ze śródmiejskiej kamienicy wylądowaliśmy w blokowisku. Jednak książątkowanie wyłazi Very Happy" Nie znasz mnie, nie znasz moich dzieci, w ogóle nie masz pojęcia czy mam dzieci. A jednak pozwalasz sobie na wycieczki personalne pod adresem moim i moich całkiem hipotetycznych dzieci. Popatrz w lustro. Inna sprawa, że gdybym jednak miała małe dzieci (bezstresowe czy nie), to w życiu bym im nie pozwoliła bawić się na naszym obsikanym i obsranym przez pieski empatycznych sąsiadów placyku. I Ty mi zarzucasz osobiste wycieczki, Ty która napisała ad personam, pozwalając sobie na komentarze domorosłego psychologa: "No tak, to dużo tłumaczy. "Ja miałem zmarnowane dzieciństwo, to inni też mogą". A co, wyżyją swoje frustracje na kolejnym pokoleniu. Jakie szczęście, że u nas w blokowisku nie było upierdliwych dozorców. Mogliśmy na rowerach jeździć bez oglądania się za siebie, czy ktoś z miotłą nie biegnie. No i teraz też nie musimy mieć nikomu za złe, że ze śródmiejskiej kamienicy wylądowaliśmy w blokowisku. Jednak książątkowanie wyłazi Very Happy" Wiec popatrz w lustro zanim zarzucisz komuś wycieczki personalne. Swoim jadem zatrujesz wszystkich, a chodziło o empatię i zrozumienie dla obu stron sporu, a nie dosrywanie innym niby to w obronie dzieci. Skoro nie twoje dzieci biegają i ci nie przeszkadzają to co się wcinasz w ogóle w dyskusję i drwisz sobie z innych, nazywasz ich książątkami, robisz analizy społeczno - psychologiczno - socjologiczne rodem z marksistowskich czasów - książątko, bo w kamienicy mieszkało - to oczywiście źle bo burżuazja, bo na konie chodziła i na fortepianie grała, a ci co żyli w blokowiskach to klasa robotnicza czyli swoi. Żenada. Nie znasz mnie, nie znasz moich dzieci, w ogóle nie masz pojęcia czy mam dzieci. A jednak pozwalasz sobie na wycieczki personalne pod adresem moim i moich całkiem hipotetycznych dzieci. Popatrz w lustro. Inna sprawa, że gdybym jednak miała małe dzieci (bezstresowe czy nie), to w życiu bym im nie pozwoliła bawić się na naszym obsikanym i obsranym przez pieski empatycznych sąsiadów placyku. I Ty mi zarzucasz osobiste wycieczki, Ty która napisała ad personam, pozwalając sobie na komentarze domorosłego psychologa: "No tak, to dużo tłumaczy. "Ja miałem zmarnowane dzieciństwo, to inni też mogą". A co, wyżyją swoje frustracje na kolejnym pokoleniu. Jakie szczęście, że u nas w blokowisku nie było upierdliwych dozorców. Mogliśmy na rowerach jeździć bez oglądania się za siebie, czy ktoś z miotłą nie biegnie. No i teraz też nie musimy mieć nikomu za złe, że ze śródmiejskiej kamienicy wylądowaliśmy w blokowisku. Jednak książątkowanie wyłazi Very Happy" Wiec popatrz w lustro zanim zarzucisz komuś wycieczki personalne. Swoim jadem zatrujesz wszystkich, a chodziło o empatię i zrozumienie dla obu stron sporu, a nie dosrywanie innym niby to w obronie dzieci. Skoro nie twoje dzieci biegają i ci nie przeszkadzają to co się wcinasz w ogóle w dyskusję i drwisz sobie z innych, nazywasz ich książątkami, robisz analizy społeczno - psychologiczno - socjologiczne rodem z marksistowskich czasów - książątko, bo w kamienicy mieszkało - to oczywiście źle bo burżuazja, bo na konie chodziła i na fortepianie grała, a ci co żyli w blokowiskach to klasa robotnicza czyli swoi. Żenada. Kto zaczął od współczucia dzieciom, że się w blokowisku po śmietnikach wychowują? Bo chyba nie ja. Jak się sieje jadem, to się potem zbiera adekwatne żniwo. Nie znasz mnie, nie znasz moich dzieci, w ogóle nie masz pojęcia czy mam dzieci. A jednak pozwalasz sobie na wycieczki personalne pod adresem moim i moich całkiem hipotetycznych dzieci. Popatrz w lustro. Inna sprawa, że gdybym jednak miała małe dzieci (bezstresowe czy nie), to w życiu bym im nie pozwoliła bawić się na naszym obsikanym i obsranym przez pieski empatycznych sąsiadów placyku. I Ty mi zarzucasz osobiste wycieczki, Ty która napisała ad personam, pozwalając sobie na komentarze domorosłego psychologa: "No tak, to dużo tłumaczy. "Ja miałem zmarnowane dzieciństwo, to inni też mogą". A co, wyżyją swoje frustracje na kolejnym pokoleniu. Jakie szczęście, że u nas w blokowisku nie było upierdliwych dozorców. Mogliśmy na rowerach jeździć bez oglądania się za siebie, czy ktoś z miotłą nie biegnie. No i teraz też nie musimy mieć nikomu za złe, że ze śródmiejskiej kamienicy wylądowaliśmy w blokowisku. Jednak książątkowanie wyłazi Very Happy" Wiec popatrz w lustro zanim zarzucisz komuś wycieczki personalne. Swoim jadem zatrujesz wszystkich, a chodziło o empatię i zrozumienie dla obu stron sporu, a nie dosrywanie innym niby to w obronie dzieci. Skoro nie twoje dzieci biegają i ci nie przeszkadzają to co się wcinasz w ogóle w dyskusję i drwisz sobie z innych, nazywasz ich książątkami, robisz analizy społeczno - psychologiczno - socjologiczne rodem z marksistowskich czasów - książątko, bo w kamienicy mieszkało - to oczywiście źle bo burżuazja, bo na konie chodziła i na fortepianie grała, a ci co żyli w blokowiskach to klasa robotnicza czyli swoi. Żenada. Kto zaczął od współczucia dzieciom, że się w blokowisku po śmietnikach wychowują? Bo chyba nie ja. Jak się sieje jadem, to się potem zbiera adekwatne żniwo. A czy współczucie jest czymś złym? Nawet propozycja padła, żeby dzieciakom z funduszu społeczno - kulturalnego przeznaczyć pieniadze na jakieś godniejsze zajęcia, skoro rodziców nie stać. Nie znasz mnie, nie znasz moich dzieci, w ogóle nie masz pojęcia czy mam dzieci. A jednak pozwalasz sobie na wycieczki personalne pod adresem moim i moich całkiem hipotetycznych dzieci. Popatrz w lustro. Inna sprawa, że gdybym jednak miała małe dzieci (bezstresowe czy nie), to w życiu bym im nie pozwoliła bawić się na naszym obsikanym i obsranym przez pieski empatycznych sąsiadów placyku. I Ty mi zarzucasz osobiste wycieczki, Ty która napisała ad personam, pozwalając sobie na komentarze domorosłego psychologa: "No tak, to dużo tłumaczy. "Ja miałem zmarnowane dzieciństwo, to inni też mogą". A co, wyżyją swoje frustracje na kolejnym pokoleniu. Jakie szczęście, że u nas w blokowisku nie było upierdliwych dozorców. Mogliśmy na rowerach jeździć bez oglądania się za siebie, czy ktoś z miotłą nie biegnie. No i teraz też nie musimy mieć nikomu za złe, że ze śródmiejskiej kamienicy wylądowaliśmy w blokowisku. Jednak książątkowanie wyłazi Very Happy" Wiec popatrz w lustro zanim zarzucisz komuś wycieczki personalne. Swoim jadem zatrujesz wszystkich, a chodziło o empatię i zrozumienie dla obu stron sporu, a nie dosrywanie innym niby to w obronie dzieci. Skoro nie twoje dzieci biegają i ci nie przeszkadzają to co się wcinasz w ogóle w dyskusję i drwisz sobie z innych, nazywasz ich książątkami, robisz analizy społeczno - psychologiczno - socjologiczne rodem z marksistowskich czasów - książątko, bo w kamienicy mieszkało - to oczywiście źle bo burżuazja, bo na konie chodziła i na fortepianie grała, a ci co żyli w blokowiskach to klasa robotnicza czyli swoi. Żenada. Kto zaczął od współczucia dzieciom, że się w blokowisku po śmietnikach wychowują? Bo chyba nie ja. Jak się sieje jadem, to się potem zbiera adekwatne żniwo. A czy współczucie jest czymś złym? Nawet propozycja padła, żeby dzieciakom z funduszu społeczno - kulturalnego przeznaczyć pieniadze na jakieś godniejsze zajęcia, skoro rodziców nie stać. Współczucie nie jest czymś złym. Szyderstwo - którym ewidentnie był tamten wpis - owszem. Kto zaczął od współczucia dzieciom, że się w blokowisku po śmietnikach wychowują? Bo chyba nie ja. Jak się sieje jadem, to się potem zbiera adekwatne żniwo. A czy współczucie jest czymś złym? Nawet propozycja padła, żeby dzieciakom z funduszu społeczno - kulturalnego przeznaczyć pieniadze na jakieś godniejsze zajęcia, skoro rodziców nie stać. Współczucie nie jest czymś złym. Szyderstwo - którym ewidentnie był tamten wpis - owszem. Tak to zinterpretowałaś. Szkoda. Czy naprawdę nie rozumiesz, że z jednej strony można czuć wściekłość jak dzieciaki za głośno krzyczą a z drugiej strony można im współczuć kiedy widać, że się nudzą i kombinują po śmietnikach,czy, że kręci je podrzucanie kapiszonów z nienacka, albo bawienie się różnymi urządzeniami na patio, można współczuć że nikt im nie zapewnia godziwych zajęć w odpowiednich do tego miejscach. Niestety obawiam się, że tych rodziców stać na wiele rzeczy, ale akurat nie na to co trzeba, bo łatwiej wysłać dziecko na podwórko, niż coś zapewnić przyzwoitego i niekoniecznie jazdę konną, są przecież kluby sportowe, domy kultury i różne sekcje plastyczne, muzyczne,ruchowe itd...poza tym jest tyle miejsca pod kazurką, na kazurce czy muszą stać pod oknami, deptać murki i krzyczeć. Czy naprawdę nie rozumiesz, że z jednej strony można czuć wściekłość jak dzieciaki za głośno krzyczą a z drugiej strony można im współczuć kiedy widać, że się nudzą i kombinują po śmietnikach,czy, że kręci je podrzucanie kapiszonów z nienacka, albo bawienie się różnymi urządzeniami na patio, można współczuć że nikt im nie zapewnia godziwych zajęć w odpowiednich do tego miejscach. Niestety obawiam się, że tych rodziców stać na wiele rzeczy, ale akurat nie na to co trzeba, bo łatwiej wysłać dziecko na podwórko, niż coś zapewnić przyzwoitego i niekoniecznie jazdę konną, są przecież kluby sportowe, domy kultury i różne sekcje plastyczne, muzyczne,ruchowe itd...poza tym jest tyle miejsca pod kazurką, na kazurce czy muszą stać pod oknami, deptać murki i krzyczeć. A skąd to przekonanie, że dzieciaki nie mają zapewnionych innych zajęć? Mogą mieć zajęcia w klubach/domach kultury/whatever a po nich/przed nimi/oprócz nich bawić się na podwórku. Chyba nie uważasz, że dziecko powinno mieć zagospodarowaną przez rodziców każdą minutę życia. To dopiero zabija dzieciństwo, a przede wszystkim dziecięcą kreatywność. I tak, do dziecięcej kreatywności i ciekawości świata zalicza się także zabawa różnymi sprzętami znajdującymi się na podwórku. Nie oznacza to, że należy pochwalać głośne zabawy, czy psucie czegokolwiek. Należy to temperować, ale jednocześnie mieć świadomość, że tego typu zabawy będą się zdarzać i co więcej - są niezbędne na pewnym etapie życia dziecka. To jest własnie poznawanie świata a także poznawanie granic (kiedy się dowiaduje, że czegoś robić nie powinno i że są konsekwencje - i tu jest rola mądrych rodziców). Kazurka? Do niedawna Kazurka była obozowiskiem bezdomnych (nie wiem jak po ostatnich porządkach) i to było ostatnie miejsce, w którym małe dzieci powinny spędzać czas, zwłaszcza samopas. A plac zabaw jest WEWNĄTRZ naszego osiedla. Ludzie, zrozumcie. Bezstresowe wychowanie jest złe, bezmyślni rodzice pozwalający dzieciom na wszystko są źli i temu trzeba dawać odpór. Ale dzieci czasem muszą pokrzyczeć, pobiegać, poskakać, coś popsuć i zbić szybę. Bez tego nie ma dzieciństwa i bez tego nie ma życiowej nauki. Próby całkowitego zakazania dzieciom wstępu na patio albo pozwolenia im wchodzenia pod warunkiem, że będą w ciszy tylko spacerować w parach są równie złe albo i gorsze niż bezstresowe wychowanie i rodzice-debile. A dzieci na naszym podwórku naprawdę wcale nie zachowują się głośno. Chcecie się dowiedzieć, jak to jest jak dzieci zachowują się głośno, to przejdźcie się do dowolnej podstawówki w czasie przerwy. Tam JEST GŁOŚNO. Nie próbujcie wyeliminować dzieci z naszego życia, nie róbcie porównań, czy lepiej mieć dzieci czy pieska/kotka. Po prostu zyjcie swoim życiem i dajcie żyć innym. Kazurka? Do niedawna Kazurka była obozowiskiem bezdomnych (nie wiem jak po ostatnich porządkach) i to było ostatnie miejsce, w którym małe dzieci powinny spędzać czas, zwłaszcza samopas. A plac zabaw jest WEWNĄTRZ naszego osiedla. A dlaczego nie Kazurka, a bezdomnych ukryć z realiów świata i sprzed oczu dzieci, bezdomni to też nauka jaki jest świat. I chyba lepiej że pójdą na Kazurkę, niż mają się szwendać po Jaworowej i skakać po murkach, czy zjeżdżać rowerem prosto pod samochód wyjeżdżajacy z garażu. Tu widzę, ze rodzice wcale nie mają na oku swoich pociech. Plac zabaw na patio jest dla najmłodszych, a mowa jest o dzieciach mniej więcej od 7 do 13 lat, które najbardziej dają się we znaki. Smutne jest jednak to, że ani razu nie pojawiła się empatia w stosunku do ludzi, którym te krzyki i wrzaski utrudniają życie. Musi być wzajemne zrozumienie i wzajemne ustępstwa, wzajemna empatia inaczej będzie naprawdę źle. A dlaczego nie Kazurka, a bezdomnych ukryć z realiów świata i sprzed oczu dzieci, bezdomni to też nauka jaki jest świat. I chyba lepiej że pójdą na Kazurkę, niż mają się szwendać po Jaworowej i skakać po murkach, czy zjeżdżać rowerem prosto pod samochód wyjeżdżajacy z garażu. Tu widzę, ze rodzice wcale nie mają na oku swoich pociech. Plac zabaw na patio jest dla najmłodszych, a mowa jest o dzieciach mniej więcej od 7 do 13 lat, które najbardziej dają się we znaki. Smutne jest jednak to, że ani razu nie pojawiła się empatia w stosunku do ludzi, którym te krzyki i wrzaski utrudniają życie. Musi być wzajemne zrozumienie i wzajemne ustępstwa, wzajemna empatia inaczej będzie naprawdę źle. Popieram każde słowo i pod każdym sie podpisuję obiema rękami. Tamta Pani, która ma dzieci tylko hipotetyczne, niech zostanie przy swoim zdaniu i zaręczam z dziwnym spokojem, że jej okna nie wychodzą bezposrednio na rozdarte do późna dzieciaki. Nawiasem, nie sa to małe dzieci, które nie rozumieja, ale w takim wieku, ze granice współzycia społecznego powinny już mieć wpojone. Jaka bezsensowna to dyskusja. Najlepiej wezwijcie policję do tych dzieci: "Panie Władzo dzieci u siebie na podwórku w piłkę głośno grają! Proszę je ukarać i ich rodziców." Bożesz jakie to śmieszne. Jakie cacusie delikatusie tu mieszkają. Powiedziała pewna kobieta, że Bóg kocha dzieci. Ale to rodzice je wychowują. W poniedziałek pewien chłopiec, lat ok. 8 kazał się innemu odpier...lić. Słownictwo godne ośmiolatka. Przed Wielkanocą siedział na murku chłopiec z wielkim karabinem na wodę i lał ja na przechdzących. Na propozycję aby tę zabawę zadtosował w domu odpowiedział ze w domu mama nie pozwala. Inny młody facet z piłką na prośbę żeby nie strzelał goli w kwiaty wzrusza ramionami. I jak tu lubić takie dzieci i rodziców pozwalający na takie zachowania, nieakceptowane w domach. Czy, jeśli zgodnie z prasdą powiem takiemu mlodziencowi że jest chamem chamskiego wychowania to nikt się na mnie nie obrazi? A moze nazwie ie mnie czepialskim chamem? Powiedziała pewna kobieta, że Bóg kocha dzieci. Ale to rodzice je wychowują. W poniedziałek pewien chłopiec, lat ok. 8 kazał się innemu odpier...lić. Słownictwo godne ośmiolatka. Przed Wielkanocą siedział na murku chłopiec z wielkim karabinem na wodę i lał ja na przechdzących. Na propozycję aby tę zabawę zadtosował w domu odpowiedział ze w domu mama nie pozwala. Inny młody facet z piłką na prośbę żeby nie strzelał goli w kwiaty wzrusza ramionami. I jak tu lubić takie dzieci i rodziców pozwalający na takie zachowania, nieakceptowane w domach. Czy, jeśli zgodnie z prasdą powiem takiemu mlodziencowi że jest chamem chamskiego wychowania to nikt się na mnie nie obrazi? A moze nazwie ie mnie czepialskim chamem? Aaa, to była jednak broń (karabin!). No to grubsza sprawa. Czy, jeśli zgodnie z prasdą powiem takiemu mlodziencowi że jest chamem chamskiego wychowania to nikt się na mnie nie obrazi? A moze nazwie ie mnie czepialskim chamem? Nie obrazi się. Po prostu uzna, że oboje jesteście na tym samym poziomie. I będzie to prawda. Reagowanie jak rozwydrzony ośmiolatek nie jest oznaką ani dorosłości, ani dobrego wychowania, ani własnej wyższości. Co najwyżej kompleksów. Czy, jeśli zgodnie z prasdą powiem takiemu mlodziencowi że jest chamem chamskiego wychowania to nikt się na mnie nie obrazi? A moze nazwie ie mnie czepialskim chamem? Nie obrazi się. Po prostu uzna, że oboje jesteście na tym samym poziomie. I będzie to prawda. Reagowanie jak rozwydrzony ośmiolatek nie jest oznaką ani dorosłości, ani dobrego wychowania, ani własnej wyższości. Co najwyżej kompleksów. Wiec co Pani by zrobiła w takiej sytuacji, kiedy jakieś dziecko oblewa panią nieoczekiwanie wodą sikawki po twarzy i zalewając ubranie. Przeszła by Pani obojętnie? Czy, jeśli zgodnie z prasdą powiem takiemu mlodziencowi że jest chamem chamskiego wychowania to nikt się na mnie nie obrazi? A moze nazwie ie mnie czepialskim chamem? Nie obrazi się. Po prostu uzna, że oboje jesteście na tym samym poziomie. I będzie to prawda. Reagowanie jak rozwydrzony ośmiolatek nie jest oznaką ani dorosłości, ani dobrego wychowania, ani własnej wyższości. Co najwyżej kompleksów. Wiec co Pani by zrobiła w takiej sytuacji, kiedy jakieś dziecko oblewa panią nieoczekiwanie wodą sikawki po twarzy i zalewając ubranie. Przeszła by Pani obojętnie? Mi się jakoś nie zdarzają takie sytuacje. Ani przed Wielkanocą ani w sam lany poniedziałek, choć mijałam dzieci z sikawkami, żadne mnie nie oblało. Może po prostu wobec jednych czują respekt, bo wiedzą, że z dorosłymi trzeba jak z dorosłymi, a wobec innych nie, bo czują bratnie niewychowane dusze? Czy, jeśli zgodnie z prasdą powiem takiemu mlodziencowi że jest chamem chamskiego wychowania to nikt się na mnie nie obrazi? A moze nazwie ie mnie czepialskim chamem? Nie obrazi się. Po prostu uzna, że oboje jesteście na tym samym poziomie. I będzie to prawda. Reagowanie jak rozwydrzony ośmiolatek nie jest oznaką ani dorosłości, ani dobrego wychowania, ani własnej wyższości. Co najwyżej kompleksów. Wiec co Pani by zrobiła w takiej sytuacji, kiedy jakieś dziecko oblewa panią nieoczekiwanie wodą sikawki po twarzy i zalewając ubranie. Przeszła by Pani obojętnie? Mi się jakoś nie zdarzają takie sytuacje. Ani przed Wielkanocą ani w sam lany poniedziałek, choć mijałam dzieci z sikawkami, żadne mnie nie oblało. Może po prostu wobec jednych czują respekt, bo wiedzą, że z dorosłymi trzeba jak z dorosłymi, a wobec innych nie, bo czują bratnie niewychowane dusze? Ale ja pytam Panią, co by Pani zrobiła gdyby tak się stało, proszę nie unikać odpowiedzi, tym bardziej, że jednak ktoś napisał, że taka sytuacja miała miejsce. Mam wrażenie, że unika Pani odpowiedzi, bo po prostu Pani sama nie wie co w takiej sytuacji należałoby robić, ale pokazywanie bezsilności i udawanie że nic się nie stało, to nie jest dobre rozwiązanie. Czy, jeśli zgodnie z prasdą powiem takiemu mlodziencowi że jest chamem chamskiego wychowania to nikt się na mnie nie obrazi? A moze nazwie ie mnie czepialskim chamem? Nie obrazi się. Po prostu uzna, że oboje jesteście na tym samym poziomie. I będzie to prawda. Reagowanie jak rozwydrzony ośmiolatek nie jest oznaką ani dorosłości, ani dobrego wychowania, ani własnej wyższości. Co najwyżej kompleksów. Wiec co Pani by zrobiła w takiej sytuacji, kiedy jakieś dziecko oblewa panią nieoczekiwanie wodą sikawki po twarzy i zalewając ubranie. Przeszła by Pani obojętnie? Mi się jakoś nie zdarzają takie sytuacje. Ani przed Wielkanocą ani w sam lany poniedziałek, choć mijałam dzieci z sikawkami, żadne mnie nie oblało. Może po prostu wobec jednych czują respekt, bo wiedzą, że z dorosłymi trzeba jak z dorosłymi, a wobec innych nie, bo czują bratnie niewychowane dusze? Ale ja pytam Panią, co by Pani zrobiła gdyby tak się stało, proszę nie unikać odpowiedzi, tym bardziej, że jednak ktoś napisał, że taka sytuacja miała miejsce. Mam wrażenie, że unika Pani odpowiedzi, bo po prostu Pani sama nie wie co w takiej sytuacji należałoby robić, ale pokazywanie bezsilności i udawanie że nic się nie stało, to nie jest dobre rozwiązanie. Odebrałabym zabawkę i wskazała miejsce i czas, w którym rodzice mogą się po nią zgłosić. Jaka bezsensowna to dyskusja. Najlepiej wezwijcie policję do tych dzieci: "Panie Władzo dzieci u siebie na podwórku w piłkę głośno grają! Proszę je ukarać i ich rodziców." Bożesz jakie to śmieszne. Jakie cacusie delikatusie tu mieszkają. Dlatego trzeba zmienić regulamin i zakazać zabaw, szczególnie gry w piłkę, jeżdżenia na rowerach na patio. To jest za duże osiedle, żeby wszystkie dzieci mogły się bawić na tak małym obszarze tuż pod oknami mieszkań. Zostawić tylko place zabaw dla najmłodszych, ale pod opieką rodziców czy opiekunów. W końcu to właściciele i członkowie spółdzielni mają tu najwięcej do powiedzenia, a nie wynajmujący. Jaka bezsensowna to dyskusja. Najlepiej wezwijcie policję do tych dzieci: "Panie Władzo dzieci u siebie na podwórku w piłkę głośno grają! Proszę je ukarać i ich rodziców." Bożesz jakie to śmieszne. Jakie cacusie delikatusie tu mieszkają. Dlatego trzeba zmienić regulamin i zakazać zabaw, szczególnie gry w piłkę, jeżdżenia na rowerach na patio. To jest za duże osiedle, żeby wszystkie dzieci mogły się bawić na tak małym obszarze tuż pod oknami mieszkań. Zostawić tylko place zabaw dla najmłodszych, ale pod opieką rodziców czy opiekunów. W końcu to właściciele i członkowie spółdzielni mają tu najwięcej do powiedzenia, a nie wynajmujący. Jasne, wyrzućcie dzieci ze swojej przestrzeni życiowej, bo wam do obrazka nie pasują. Tylko się potem nie zdziwcie, jak za kilkadziesiąt lat te dorsłe już dzieci wyrzucą was ze swojej przestrzeni i poumieszczają w domach starców, bo dla odmiany wy im nie będziecie pasować do ich obrazka. Jaka bezsensowna to dyskusja. Najlepiej wezwijcie policję do tych dzieci: "Panie Władzo dzieci u siebie na podwórku w piłkę głośno grają! Proszę je ukarać i ich rodziców." Bożesz jakie to śmieszne. Jakie cacusie delikatusie tu mieszkają. Dlatego trzeba zmienić regulamin i zakazać zabaw, szczególnie gry w piłkę, jeżdżenia na rowerach na patio. To jest za duże osiedle, żeby wszystkie dzieci mogły się bawić na tak małym obszarze tuż pod oknami mieszkań. Zostawić tylko place zabaw dla najmłodszych, ale pod opieką rodziców czy opiekunów. W końcu to właściciele i członkowie spółdzielni mają tu najwięcej do powiedzenia, a nie wynajmujący. Jasne, wyrzućcie dzieci ze swojej przestrzeni życiowej, bo wam do obrazka nie pasują. Tylko się potem nie zdziwcie, jak za kilkadziesiąt lat te dorsłe już dzieci wyrzucą was ze swojej przestrzeni i poumieszczają w domach starców, bo dla odmiany wy im nie będziecie pasować do ich obrazka. A ja rozumiem narzekania mieszkańców, bo patio jest za małe, to jest studnia w której wszystko niesie o wiele gorzej niż w otwartej przestrzeni. Poza tym w takim wielkim blokowisku jest ogromna ilość dzieci wiec to generuje proporcjonalnie olbrzymi hałas na takim małym akustycznym patio, dzieci na ogół krzyczą i piszczą a nie mówią spokojnie i w tym problem. Mi się jakoś nie zdarzają takie sytuacje. Ani przed Wielkanocą ani w sam lany poniedziałek, choć mijałam dzieci z sikawkami, żadne mnie nie oblało. Może po prostu wobec jednych czują respekt, bo wiedzą, że z dorosłymi trzeba jak z dorosłymi, a wobec innych nie, bo czują bratnie niewychowane dusze? brak wyobraźni i głupota, na taką arogancką odpowiedź. nie zaczyna się zdania od uproszczonego zaimka osobowego "Mi"[/b] Jasne, wyrzućcie dzieci ze swojej przestrzeni życiowej, bo wam do obrazka nie pasują. Tylko się potem nie zdziwcie, jak za kilkadziesiąt lat te dorsłe już dzieci wyrzucą was ze swojej przestrzeni i poumieszczają w domach starców, bo dla odmiany wy im nie będziecie pasować do ich obrazka. Raczej wyrzucą tych "tolerancyjnych" i nie zważających na potrzeby innych ![]() Proszę Państwa, prawo mówi, że: "Odległość placów i urządzeń, o których mowa w ust. 1, od linii rozgraniczających ulicę, od okien pomieszczeń przeznaczonych na pobyt ludzi oraz od miejsc gromadzenia odpadów powinna wynosić co najmniej 10 m." Jak się właściciele uprą, to na podstawie tego przepisu będą mogli wnosić o zlikwidowanie placów zabaw spod swoich okien. Do pomiarów więc ![]() "...oraz brak sympatii niektórych mieszkańców do dzieci..." To prawda, nie lubię ani takich dzieci, ani takich dorosłych, którzy bezmyslnie dewastują współne mienie, śmiecą o rozwalają, co im pod ręke podejdzie, bo to nie moje. Lubie za to liudzi myślących i empatycznych, od lat 5 do 105. Ludzie empatyczni, to - wbrew temu, co się niektórym na tym forum wydaje - nie tacy, którzy uważają, że dzieci powinny od urodzenia do dorosłości siedzieć cicho w kąciku i czytać książkę, zeby przypadkiem komuś nie przeszkodzić w jego wygodnym życiu. Czy ludzie empatyczni to także tacy, którzy godzą się na kopanie piłka "do nogi" w świeży murek obłożony płytkami i czekają, aż nastąpi dewastacja? Aha... "To jest własnie poznawanie świata a także poznawanie granic (kiedy się dowiaduje, że czegoś robić nie powinno i że są konsekwencje - i tu jest rola mądrych rodziców).." No i w tym tkwi całe sedno sprawy! Mnóstwo dzieci nie ma szansy się dowiedzieć, bo rodzice im tego nie mówią. No,ewentualnie wdomu, gdy dzieciak jest zbyt głośny i przeszkadza mamie/tacie... ALe obcy? Sąsiedzi? Sytuacja na zewnątrz ich mieszkania? O co ich to, k..., obchodzi? Jaka bezsensowna to dyskusja. Najlepiej wezwijcie policję do tych dzieci: "Panie Władzo dzieci u siebie na podwórku w piłkę głośno grają! Proszę je ukarać i ich rodziców." Bożesz jakie to śmieszne. Jakie cacusie delikatusie tu mieszkają. Dlatego trzeba zmienić regulamin i zakazać zabaw, szczególnie gry w piłkę, jeżdżenia na rowerach na patio. To jest za duże osiedle, żeby wszystkie dzieci mogły się bawić na tak małym obszarze tuż pod oknami mieszkań. Zostawić tylko place zabaw dla najmłodszych, ale pod opieką rodziców czy opiekunów. W końcu to właściciele i członkowie spółdzielni mają tu najwięcej do powiedzenia, a nie wynajmujący. Jasne, wyrzućcie dzieci ze swojej przestrzeni życiowej, bo wam do obrazka nie pasują. Tylko się potem nie zdziwcie, jak za kilkadziesiąt lat te dorsłe już dzieci wyrzucą was ze swojej przestrzeni i poumieszczają w domach starców, bo dla odmiany wy im nie będziecie pasować do ich obrazka. A ja rozumiem narzekania mieszkańców, bo patio jest za małe, to jest studnia w której wszystko niesie o wiele gorzej niż w otwartej przestrzeni. Poza tym w takim wielkim blokowisku jest ogromna ilość dzieci wiec to generuje proporcjonalnie olbrzymi hałas na takim małym akustycznym patio, dzieci na ogół krzyczą i piszczą a nie mówią spokojnie i w tym problem. Dzieci to tylko dzieci, niech się bawią na patio, dlaczego nie. A rodzicom chyba korona z głowy nie spadnie jak zwrócą uwagę swoim pociechą by przy okazji zabawy nie niszczyły ogródków, murków, klatek, ect. . Ale dzieci czasem muszą pokrzyczeć, pobiegać, poskakać, coś popsuć i zbić szybę. Bez tego nie ma dzieciństwa i bez tego nie ma życiowej nauki. . Rozumiem, że życiową naukę po naprawie zniszczeń po swoich dziciach wyciągną w tym wypadku rodzice za pomocą portfela. . Ale dzieci czasem muszą pokrzyczeć, pobiegać, poskakać, coś popsuć i zbić szybę. Bez tego nie ma dzieciństwa i bez tego nie ma życiowej nauki. . Rozumiem, że życiową naukę po naprawie zniszczeń po swoich dziciach wyciągną w tym wypadku rodzice za pomocą portfela. No to jest chyba oczywiste. Każdy odpowiada za siebie, w tym za swoje dzieci. . Ale dzieci czasem muszą pokrzyczeć, pobiegać, poskakać, coś popsuć i zbić szybę. Bez tego nie ma dzieciństwa i bez tego nie ma życiowej nauki. . Rozumiem, że życiową naukę po naprawie zniszczeń po swoich dziciach wyciągną w tym wypadku rodzice za pomocą portfela. No to jest chyba oczywiste. Każdy odpowiada za siebie, w tym za swoje dzieci. Była taka sytuacja kiedyś w kl D, gdzie dzieciarnia dokonała dewastacji i administracja egzekwowała remont od matki tych dzieci, po czym rodzinka bardzo szybko się wyprowadziła. . Ale dzieci czasem muszą pokrzyczeć, pobiegać, poskakać, coś popsuć i zbić szybę. Bez tego nie ma dzieciństwa i bez tego nie ma życiowej nauki. . Rozumiem, że życiową naukę po naprawie zniszczeń po swoich dziciach wyciągną w tym wypadku rodzice za pomocą portfela. No to jest chyba oczywiste. Każdy odpowiada za siebie, w tym za swoje dzieci. Była taka sytuacja kiedyś w kl D, gdzie dzieciarnia dokonała dewastacji i administracja egzekwowała remont od matki tych dzieci, po czym rodzinka bardzo szybko się wyprowadziła. Czyli mozna? . Ale dzieci czasem muszą pokrzyczeć, pobiegać, poskakać, coś popsuć i zbić szybę. Bez tego nie ma dzieciństwa i bez tego nie ma życiowej nauki. . Rozumiem, że życiową naukę po naprawie zniszczeń po swoich dziciach wyciągną w tym wypadku rodzice za pomocą portfela. No to jest chyba oczywiste. Każdy odpowiada za siebie, w tym za swoje dzieci. Była taka sytuacja kiedyś w kl D, gdzie dzieciarnia dokonała dewastacji i administracja egzekwowała remont od matki tych dzieci, po czym rodzinka bardzo szybko się wyprowadziła. Czyli mozna? Można,można!!! Kartki na klatkach też można było w tej sprawie wywiesić!!! Widziałam też w zeszłym tyg. jak ochrona interweniowała na placyku zabaw "ratując" niektóre dzieci przed skręceniem karku na huśtawkach!!! Jest też taki sposób; nagrywanie akcji na podwórku, ustalenie kto jest opiekunem i wytoczenie powództwa o zaniechanie tzw. immisji - na podstawie art. 222 par 2 k.c. w związku z art 144 k.c. Dzisiaj piątka dzieci wrzeszczała na patio do godz. 22. Przegonił je dopiero ochroniarz, bo widać rodzicom nie przeszkadzało, że dzieci o tej porze po ciemku hałasują ludziom pod oknami, grunt że w domu mieli spokój... Jest też taki sposób; nagrywanie akcji na podwórku, ustalenie kto jest opiekunem i wytoczenie powództwa o zaniechanie tzw. immisji - na podstawie art. 222 par 2 k.c. w związku z art 144 k.c. Włączam kamerkę samochodową. Mam dość. Rodziców znajdę szybko, moze jak się dowiedzą ze zawiadamiam kogo trzeba zaczną panować nad swoimi potworami Dzisiaj piątka dzieci wrzeszczała na patio do godz. 22. Przegonił je dopiero ochroniarz, bo widać rodzicom nie przeszkadzało, że dzieci o tej porze po ciemku hałasują ludziom pod oknami, grunt że w domu mieli spokój... Wieczorne harce na patio stają się niestety normą... Pragnę więc przypomnieć rodzicom rozwrzeszczanych dzieciaków, że wieczorem każdy chciałby już odpocząć i nie słuchać krzyków oraz skakania na hulajnogach przez krawężniki dziś dzieci teź hałasują ale pan z ochrony sprawdza śmietniki co kwadrans a reszta panów nie reaguje ciekawa jestem jak ta znieczulica będzie trwała długo dziś dzieci teź hałasują ale pan z ochrony sprawdza śmietniki co kwadrans a reszta panów nie reaguje ciekawa jestem jak ta znieczulica będzie trwała długo Ochrona nie zareaguje, bo nie jest od uspakajania przed godz. 22.00. Za to może Pani zadzwonić na policję jeżeli uważa Pani, że ktoś narusza art.51 par.1 kodeksu wykroczeń, który mówi:" Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny, albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny." dziś dzieci teź hałasują ale pan z ochrony sprawdza śmietniki co kwadrans a reszta panów nie reaguje ciekawa jestem jak ta znieczulica będzie trwała długo Pan z ochrony "sam z siebie" nie zareaguje przed 22-gą, dlatego trzeba dzwonić i prosić o interwencję, nie siedzieć i czekać aż ktoś inny to zrobi. Ja już kilka razy skutecznie zadziałałam i będę działać dalej, ale im więcej telefonów tym lepiej, bo chyba nie tylko ja mam już dosyć wrzasków na patio do nocy. Szanowni rodzice małolatów wrzeszczacych na patio. Nauczcie swoje pociechy zachowań nie kolidujacych z dobrymi obyczajami. I prosze nie mowić że na całym świecie dzieci krzyczą. Właśnie stamtąd wracam. I w ani dzielnicy białych europejskiej stolicy, ani w murzyńsko-arabskiej, ani chińsko-wietnamskiej takich dzikich wrzasków jak na patio nie słyszałam. Niestety nie mogę powiedzieć czy tam dzieci przeklinają, ale tu niewątpliwie "panienki z dobrych domów" słów powszechnie uważanych za obrażliwe a oznaczajacych panie najstarszego zawodu swiata używają bez skrępowania. A rzecz miała miejsce dziś Około 18-18.30. Szanowni Państwo, mam nadzieję, że ten apel nie wywoła tylko i wyłącznie oburzenia rodziców, że ktoś się wtrąca w nieswoje sprawy, bo dotyczące ich dzieci, ale też skłoni do reakcji, choćby z tego względu, że temat dotyczy, wbrew pozorom, wszystkich mieszkańców, a przynajmniej tych, którym zależy, żeby nasze patio nie obróciło się w krótkim czasie w kupę gruzu. Chodzi mi o niby drobiazg - odbijanie/kopanie piłki (także do nogi) o murek, ten najwyższy, najdalszy, patrząc od głównego wejścia. W zeszłym roku został odnowiony, czyli pokryty płytkami. Wygląda to nieźle, a na pewno lepiej niż poprzednia odrapana wersja. Problem w tym, że traktowanie go przez niektóre dzieci jako ścianki do odbijania piłki w krótkim czasie skończy się odpadnięciem mozolnie kładzionych na nim płytek, Czy można prosić, by zwrócili Państwo uwagę swoim dzieciom, żeby tego nie robiły? Bo takie zabawy w krótkim czasie skończą się dewastacją. Codziennie widzę, jak robotnicy mozolnie układają nowe płytki na kolejnych odcinkach murku. Szkoda ich roboty. I szkoda murka, który jeszcze wygląda nieźle. Może niech tak zostanie? Z góry dziękuję, mam nadzieję, że nie tylko w swoim imieniu. Podpisuję się pod apelem nie tylko w sprawie odbijania piłki o murki i ściany domu, ale w ogóle większego zainteresowania rodziców zachowaniem ich dzieci na patio. Stan i estetyka naszego osiedla jest sprawą nas wszystkich i wszyscy też (oprócz najemców) płacimy za naprawę murków i elewacji czy sadzenie kwiatów na trawnikach. Ja bkagam o zakaz jazdy rowerem na patio! Prawie mnie rozjechal jakis smarkacz.. Szanowni rodzice małolatów wrzeszczacych na patio. Nauczcie swoje pociechy zachowań nie kolidujacych z dobrymi obyczajami. I prosze nie mowić że na całym świecie dzieci krzyczą. Właśnie stamtąd wracam. I w ani dzielnicy białych europejskiej stolicy, ani w murzyńsko-arabskiej, ani chińsko-wietnamskiej takich dzikich wrzasków jak na patio nie słyszałam. Niestety nie mogę powiedzieć czy tam dzieci przeklinają, ale tu niewątpliwie "panienki z dobrych domów" słów powszechnie uważanych za obrażliwe a oznaczajacych panie najstarszego zawodu swiata używają bez skrępowania. A rzecz miała miejsce dziś Około 18-18.30. Dzieci z naszego osiedla mają bogate słownictwo, oj bogate!!! Urocze dziewczyneczki-blondyneczki, wiek max.10 lat, jeżdżące po patio na rolkach, przy wywrotce :"O qrwa!!!". Chłopcy w podobnym wieku pieszczotliwie do siebie: "Ty downie!", "Ty ped..le!" Urocze, prawda! I co kochani rodzice pewnie nawet nie wiecie,że to wasze pociechy takim językiem władają!!!??? Urocze dziewczyneczki-blondyneczki, wiek max.10 lat, jeżdżące po patio na rolkach, przy wywrotce :"O qrwa!!!". a co ma wolać?? przynajmniej wiadomo,że wqrwione dziecko nie na żarty ![]() Ja bkagam o zakaz jazdy rowerem na patio! Prawie mnie rozjechal jakis smarkacz.. Kogo błagasz? Kto ma wydać taki zakaz? We wspólnocie to by się zorganizowało zebranie, przegłosowało, a tu po prostu możesz wołać i tak nikt nie usłyszy. Sądze, że dopiero jak jakiś dzieciak wpadnie rowerem na kogoś, wtedy może ktoś tam odpowiedzialny w spółdzielni skończy z tym bezhołowiem. Dzis ok. godz. 18.20 pytałam szanownych milusińskich czy ich rodzice pokryją szkody powstałe wskutek szarpanina drzwi w klatce D i otwierania ich na siłę. Na moje pytanie grupa małolatów uciekła, ale zanim wsiadłam do windy byli znowu i znów robili to samo. Prym wiedli niewyrośnięty blondynki wypłoszyły i nadmiernie wyrośnięty blondyneczka, oboje w wieku pomiędzy 8 a 12 lat. Zresztą nadal wrzeszczą na patio, więc chyba rodzice szybko zorientują się o które ich potwory chodzi. Ja w każdym razie robię zdjecia i przesyłam do spółdzielni. dziś dzieci teź hałasują ale pan z ochrony sprawdza śmietniki co kwadrans a reszta panów nie reaguje ciekawa jestem jak ta znieczulica będzie trwała długo Dzieci po prostu czują się bezkarne... Na uwagę pana z ochrony jeden z chłopców pokazał mu środkowy palec. Co można zrobić, skoro rodzice nie wychowują dzieci tylko hodują "bezstresowo" jakąś dzicz, do której ludzkie słowo nie trafia... Tak, to bardzo wygodne dla rodziców wyrzucić dzieciaki na patio bez opieki i niech się drą do 22 a oni mają spokój w mieszkaniu. to jakaś masakra... czy one MUSZĄ się tak drzeć?? Tak, to bardzo wygodne dla rodziców wyrzucić dzieciaki na patio bez opieki i niech się drą do 22 a oni mają spokój w mieszkaniu. to jakaś masakra... czy one MUSZĄ się tak drzeć?? To nie tylko wygoda, ale bezmyślność i brak wyobrazni. Po ciemku po godz. 21-ej plącze się po patio mały chłopczyk blondynek ok. 5-letni pod "opieką" niewiele starszej siostry. Jezdzi sam windą, wychodzi poza teren osiedla z nieco starszymi dziećmi. Widuję go samego na parkingu przed domem. Czego można wymagać od dzieci, skoro rodzice rozumu nie mają? Nowa zabawa dzieciarni z bierzącego tygodnia -rzucanie kamieniami w rowery ustawione na niedawno powstałym "parkingu" dla rowerów przy furtce od str.Moczydłowskiej. Towarzyszył temu wrzask i nucenie, przez dzieci w wieku na oko 7-10 lat, słów piosenki: "..hera,koka,hasz,LSD, ta zabawa po nocach się śni..."! Rodzice zainteresujcie się swoimi pociechami zanim stanie się jakieś nieszczęście!! Panowie z ochrony nie wychowają za was dzieci!!! Nowa zabawa dzieciarni z bierzącego tygodnia -rzucanie kamieniami w rowery ustawione na niedawno powstałym "parkingu" dla rowerów przy furtce od str.Moczydłowskiej. Towarzyszył temu wrzask i nucenie, przez dzieci w wieku na oko 7-10 lat, słów piosenki: "..hera,koka,hasz,LSD, ta zabawa po nocach się śni..."! Rodzice zainteresujcie się swoimi pociechami zanim stanie się jakieś nieszczęście!! Panowie z ochrony nie wychowają za was dzieci!!! fajny elemencik tu zamieszkuje. nie łudźmy się niepotrzebnie, rodzice mają to gdzieś. Dzień dobry, zrobiło się ciepło i zaczęły się wrzaski dzieci na patio. Chodzi mi o grupkę chłopców biegających bez opieki do późnych godzin wieczornych. Czy ktoś z Państwa może próbował rozmawiać z rodzicami tych dzieci? Dzień dobry, zrobiło się ciepło i zaczęły się wrzaski dzieci na patio. Chodzi mi o grupkę chłopców biegających bez opieki do późnych godzin wieczornych. Czy ktoś z Państwa może próbował rozmawiać z rodzicami tych dzieci? A Pani(i) próbował(a)? Bo mi na przykład - mam okna na patio - nie przeszkadzały ostanio żadne dzieci, to nie bardzo mam interes, żeby rozmawiać z ich rodzicami. Tak się może skończyć puszczanie samopas dzieci. wawalove.pl/Napadl-na-11-letnia-dziewczynke-Rozpoznajesz-go-a18163 "Policjanci z Mokotowa poszukują sprawcy napaści na 11-letnią dziewczynkę, do której doszło na terenie osiedla w rejonie Kabat. Funkcjonariusze proszą o kontakt wszystkie osoby, które rozpoznają mężczyznę na zdjęciach, a który może mieć związek z tym zdarzeniem. - Sprawą zajęła się już prokuratura - powiedziała WawaLove.pl podinsp. Magdalena Bieniak z mokotowskiej policji. Do ataku na dziewczynkę doszło doszło 13 marca około 19.00. Mężczyzna napadł na 11-latkę na osiedlu w rejonie Kabat." Tak się może skończyć puszczanie samopas dzieci. wawalove.pl/Napadl-na-11-letnia-dziewczynke-Rozpoznajesz-go-a18163 "Policjanci z Mokotowa poszukują sprawcy napaści na 11-letnią dziewczynkę, do której doszło na terenie osiedla w rejonie Kabat. Funkcjonariusze proszą o kontakt wszystkie osoby, które rozpoznają mężczyznę na zdjęciach, a który może mieć związek z tym zdarzeniem. - Sprawą zajęła się już prokuratura - powiedziała WawaLove.pl podinsp. Magdalena Bieniak z mokotowskiej policji. Do ataku na dziewczynkę doszło doszło 13 marca około 19.00. Mężczyzna napadł na 11-latkę na osiedlu w rejonie Kabat." Nie, tak się kończy pobłażanie różnej maści zboczeńcom. Samodzielne chodzenie 11-latków po osiedlu nie ma tu nic do rzeczy. Tak się może skończyć puszczanie samopas dzieci. wawalove.pl/Napadl-na-11-letnia-dziewczynke-Rozpoznajesz-go-a18163 Nie, tak się kończy pobłażanie różnej maści zboczeńcom. Samodzielne chodzenie 11-latków po osiedlu nie ma tu nic do rzeczy. A na czym miałoby ze strony przeciętnego kowalskiego polegać niepobłażanie zboczeńcom, lincz? A jak odróżnisz zboczeńca od nie zboczeńca? Może jednak lepiej pilnować dzieci. Ostrożność jest zawsze wskazana, a ja widzę, że dzieci bez opieki biegają sobie gdzie chcą zarówno na osiedlu jak i na jego obrzeżach. Tak się może skończyć puszczanie samopas dzieci. wawalove.pl/Napadl-na-11-letnia-dziewczynke-Rozpoznajesz-go-a18163 Nie, tak się kończy pobłażanie różnej maści zboczeńcom. Samodzielne chodzenie 11-latków po osiedlu nie ma tu nic do rzeczy. A na czym miałoby ze strony przeciętnego kowalskiego polegać niepobłażanie zboczeńcom, lincz? A jak odróżnisz zboczeńca od nie zboczeńca? Może jednak lepiej pilnować dzieci. Ostrożność jest zawsze wskazana, a ja widzę, że dzieci bez opieki biegają sobie gdzie chcą zarówno na osiedlu jak i na jego obrzeżach. Przeciętny Kowalski nie może i nie powinien się zajmować wszystkimi sprawami w tym państwie, od tego właśnie jest państwo, żeby się systemowo zajęło sprawą m.in. karania i izolowania przestępców. A teraz jest tak, że nawet jak się złapie takiego, to dostanie coś w zawiasach i dalej robi co chce. Na tym polega pobłażanie, systemowe pobłażanie. A dzieci nie da się trzymać pod kloszem aż do śmierci nadopiekuńczych rodziców. Po to mamy zamknięte osiedle i na nim plac zabaw, żeby można było spuścić dzieci na jakiś czas z oczu i nie mysleć cały czas czy właśnie im się nie dzieje krzywda. A poza tym dzieci też chodzą do szkoły, na zajęcia dodatkowe, do sklepu, na spacer z psem, do kina albo do kolegów. Wszędzie mają chodzić z eskortą? Nastolatki? Bez jaj. Tak się może skończyć puszczanie samopas dzieci. wawalove.pl/Napadl-na-11-letnia-dziewczynke-Rozpoznajesz-go-a18163 Przeciętny Kowalski nie może i nie powinien się zajmować wszystkimi sprawami w tym państwie, od tego właśnie jest państwo, żeby się systemowo zajęło sprawą m.in. karania i izolowania przestępców. A teraz jest tak, że nawet jak się złapie takiego, to dostanie coś w zawiasach i dalej robi co chce. Na tym polega pobłażanie, systemowe pobłażanie. A dzieci nie da się trzymać pod kloszem aż do śmierci nadopiekuńczych rodziców. Po to mamy zamknięte osiedle i na nim plac zabaw, żeby można było spuścić dzieci na jakiś czas z oczu i nie mysleć cały czas czy właśnie im się nie dzieje krzywda. A poza tym dzieci też chodzą do szkoły, na zajęcia dodatkowe, do sklepu, na spacer z psem, do kina albo do kolegów. Wszędzie mają chodzić z eskortą? Nastolatki? Bez jaj. Tylko, że na to "zamknięte osiedle" może wejść każdy, dlatego zamkniętym, czy bezpiecznym nazwać go raczej nie można. Niedawno przecież był napad na klatce, na starszego człowieka, który wracał z banku. Nikt chyba nie miał na myśli eskorty, ale większą ostrożność, a ja widzę, że dzieciaki bawią się bardzo często po zmroku i poruszają się także poza osiedlem, a wiadomo, ze krzaków i miejsc ustronnych to tu nie brakuje, nie wspominając o lesie. po I na dorosłych też napadają więc przede wszystkim sama nie chodź samopas i zamiast pouczać repetuj broń, okratuj i nie wychodź, po II Komorowski podpisał ustawę o pomocy bratnich sił jak będzie mało naszych, to jeszcze ci mało do strzeżenia i osiedla i lasu i niebezpiecznych snów/myśli/sytuacji... ? A Pani(i) próbował(a)? Bo mi na przykład - mam okna na patio - nie przeszkadzały ostanio żadne dzieci, to nie bardzo mam interes, żeby rozmawiać z ich rodzicami. A jest z kim i o czym. Rodzice są na swoje dzieci tak wyczuleni, że nie dociera do nich, że niektóre zachowania są , najdelikatniej mówiąc, niepożądane. Mało tego, swoją aprobatę dla tych zachowań dzieci wyrażają przy nich. A pan, któremu powiedziałam, że pisk dużej już panny nie jest dźwiękiem miłym najpierw mi opowiadał o całym patio jako placu zabaw dla dzieci (tu muszę dodać, że świetnie spisał się jako bawiące się dziecko) a później zaproponował, że jak mi się coś nie podoba to żebym do niego zeszła. A wszystko na oczach piszczącej córki (tak na oko ze 6-letniej). I jak prosić o odrobinę zrozumienia dla chcących odpoczynku dorosłych? ...a później zaproponował, że jak mi się coś nie podoba to żebym do niego zeszła. A wszystko na oczach piszczącej córki (tak na oko ze 6-letniej). I jak prosić o odrobinę zrozumienia dla chcących odpoczynku dorosłych? No to się Pani nie popisała. Przekrzykiwanie się z okna z panem na patio raczej nie służy odpoczynowi sąsiadów. No to się Pani nie popisała. Przekrzykiwanie się z okna z panem na patio raczej nie służy odpoczynowi sąsiadów. A były jakieś krzyki dorosłych na patio???? Bo ja słyszę tylko okrutny wrzask lub pisk dzieci i, czasami, wołających je, lub, co jeszcze gorsze, rozemocjonowanych meczem piłkarskim z własnymi pociechami płci obojga, tatusiów. A piłka wali o ściany budynku (albo o drzwi) a tatuś głośno krzyczy "strzelaj" "gol" lub "broń" "łap", bo przecież jak mecz to są i emocje No to się Pani nie popisała. Przekrzykiwanie się z okna z panem na patio raczej nie służy odpoczynowi sąsiadów. A były jakieś krzyki dorosłych na patio???? Bo ja słyszę tylko okrutny wrzask lub pisk dzieci i, czasami, wołających je, lub, co jeszcze gorsze, rozemocjonowanych meczem piłkarskim z własnymi pociechami płci obojga, tatusiów. A piłka wali o ściany budynku (albo o drzwi) a tatuś głośno krzyczy "strzelaj" "gol" lub "broń" "łap", bo przecież jak mecz to są i emocje Skoro komunikowała się Pani z tatusiem dziecka z okna, to raczej nie szeptem. No chyba, że ma Pani mieszkanie na parterze a tatuś stał u Pani w ogródku. Ale wtedy nie chciałby, żeby Pani do niego "zeszła". W każdym innym przypadku rozmowa musiała się odbywać przy takim natężeniu dźwięków, że sąsiedzi raczej to słyszeli. Czyli nie ma co mieć pretensji do dzieci - biorą przykład ze starszych, jak widać. Mam dość hasła dzieci. Dzieci to zaczątek dorosłego spokeczeństwa. Jak nie będą dobrze wychowane, to skutki bedą odczuwalne prze pokolenie ich rodziców i dziadków. Więc "róbta co chcesz" ale mnie mój spokój miły i, nawet kosztem waszych dzieci, ten spokój będę mieć. Na brak wychowania (wychowywania) też są metody. Mam dość hasła dzieci. Dzieci to zaczątek dorosłego spokeczeństwa. Jak nie będą dobrze wychowane, to skutki bedą odczuwalne prze pokolenie ich rodziców i dziadków. Więc "róbta co chcesz" ale mnie mój spokój miły i, nawet kosztem waszych dzieci, ten spokój będę mieć. Na brak wychowania (wychowywania) też są metody. Biedne dzieci. Napisz im jeszcze regulamin wchodzenia na patio. Z karnym staniem na baczność za każdą próbę niesubordynacji. Mam dość hasła dzieci. Dzieci to zaczątek dorosłego spokeczeństwa. Jak nie będą dobrze wychowane, to skutki bedą odczuwalne prze pokolenie ich rodziców i dziadków. Więc "róbta co chcesz" ale mnie mój spokój miły i, nawet kosztem waszych dzieci, ten spokój będę mieć. Na brak wychowania (wychowywania) też są metody. Biedne dzieci. Napisz im jeszcze regulamin wchodzenia na patio. Z karnym staniem na baczność za każdą próbę niesubordynacji. po I na dorosłych też napadają więc przede wszystkim sama nie chodź samopas i zamiast pouczać repetuj broń, okratuj i nie wychodź, po II Komorowski podpisał ustawę o pomocy bratnich sił jak będzie mało naszych, to jeszcze ci mało do strzeżenia i osiedla i lasu i niebezpiecznych snów/myśli/sytuacji... ? Sprowadzanie wypowiedzi adwersarza ad absurdum, to jedna z metod nieuczciwej dyskusji, ale z kim tu w ogóle dyskutować. Czy administrator toleruje troli? a gdzie się mają bawić? Po to jest plac zabaw, po to jest patio, żeby dzieciaki po nim biegały, bo rodzice mają wtedy na nie oko z okna i to na pewno bezpieczniejsze niż gdyby bawiły się po za osiedlem. Jak czytam, niektóre Państwa komentarze to zastanawiam się czy mają/mieli Państwo dzieci? A może zapomnieli już Państwo jak sami nim byli? Przecież te dzieciaki nie krzyczą o 24 tylko w godzinach popołudniowych. Lepiej żeby się bawiły na świeżym powietrzy niż siedziały przy komputerze. Jak ktoś jest malkontentem to wszystko mu przeszkadza, a to dzieci, a to dorośli, a to że zła ochrona itd. Te dyskusje na tym forum ocierają się o granicę absurdu. Dzieci to dzieci, jak nie one to kto ma się bawić na tym patio? Chyba, że niektórzy myślą, że mieszkają w muzeum. Mam dość hasła dzieci. Dzieci to zaczątek dorosłego spokeczeństwa. Jak nie będą dobrze wychowane, to skutki bedą odczuwalne prze pokolenie ich rodziców i dziadków. Więc "róbta co chcesz" ale mnie mój spokój miły i, nawet kosztem waszych dzieci, ten spokój będę mieć. Na brak wychowania (wychowywania) też są metody. Biedne dzieci. Napisz im jeszcze regulamin wchodzenia na patio. Z karnym staniem na baczność za każdą próbę niesubordynacji. po I na dorosłych też napadają więc przede wszystkim sama nie chodź samopas i zamiast pouczać repetuj broń, okratuj i nie wychodź, po II Komorowski podpisał ustawę o pomocy bratnich sił jak będzie mało naszych, to jeszcze ci mało do strzeżenia i osiedla i lasu i niebezpiecznych snów/myśli/sytuacji... ? Sprowadzanie wypowiedzi adwersarza ad absurdum, to jedna z metod nieuczciwej dyskusji, ale z kim tu w ogóle dyskutować. Czy administrator toleruje troli? Niektóre tu wypowiedzi o dzieciach są tak absurdalne, że nie ma ich już do czego sprowadzać. I faktycznie czasem człowiek ma wrażenie, że to trole piszą, bo tyle nienawiści w sobie to naprawdę mało kto potrafi mieć. a gdzie się mają bawić? Po to jest plac zabaw, po to jest patio, żeby dzieciaki po nim biegały, bo rodzice mają wtedy na nie oko z okna i to na pewno bezpieczniejsze niż gdyby bawiły się po za osiedlem. Jak czytam, niektóre Państwa komentarze to zastanawiam się czy mają/mieli Państwo dzieci? A może zapomnieli już Państwo jak sami nim byli? Przecież te dzieciaki nie krzyczą o 24 tylko w godzinach popołudniowych. Lepiej żeby się bawiły na świeżym powietrzy niż siedziały przy komputerze. Jak ktoś jest malkontentem to wszystko mu przeszkadza, a to dzieci, a to dorośli, a to że zła ochrona itd. Te dyskusje na tym forum ocierają się o granicę absurdu. Dzieci to dzieci, jak nie one to kto ma się bawić na tym patio? Chyba, że niektórzy myślą, że mieszkają w muzeum. Jak coś Pani nie pasuje, to jest zaraz absurdalne? Na osiedlu mieszkają nie tylko rodziny z dziećmi, ale też osoby starsze, chore jak również takie, które chciałby po południu zwyczajnie odpocząć. Świat nie składa się jedynie z małych dzieci, nastolatków i ich potrzeby wykrzyczenia się, bo przecież o krzyki tu jedynie chodzi, a nie o fakt zabawy. Niech się bawią, ale ciszej. Ja nie widzę niczego absurdalnego w wypowiedzi ludzi, którzy występują w obronie swoich potrzeb do spokoju. Mają do tego prawo. NO i dziewczynka mało co nie straciła oka leży w szpitalu zabawy dzieci na patio chłopiec ją postrzelił z pistoletu na kulki dziewczynce odkleiła sie podobno siatkówka brawo dla rodziców NO i dziewczynka mało co nie straciła oka leży w szpitalu zabawy dzieci na patio chłopiec ją postrzelił z pistoletu na kulki dziewczynce odkleiła sie podobno siatkówka brawo dla rodziców No ale tego, że dzieciom zdarzają się wypadki, to chyba nie da się zwalić na współczesne czasy, bezstresowe wychowanie i nasze patio? Ja mam ślad po pistolecie korkowym od ładnych 35 lat. Gdzie była ochrona ja się pytam? ![]() ![]() Gdzie była ochrona ja się pytam? ![]() ![]() A co ma do tego ochrona? Zabierze chłopcu zabawkę? Już wyobrażam sobie reakcję rodziców!!! To rodzice pozwalają brać zabawki poza mieszkanie. Na miejscu rodziców dziewczynki zadbałabym o to aby niefrasobliwi rodzice chłopca boleśnie i kosztownie odczuli skutek takiego wychowywania. Gdzie była ochrona ja się pytam? ![]() ![]() A co ma do tego ochrona? Zabierze chłopcu zabawkę? Już wyobrażam sobie reakcję rodziców!!! To rodzice pozwalają brać zabawki poza mieszkanie. Na miejscu rodziców dziewczynki zadbałabym o to aby niefrasobliwi rodzice chłopca boleśnie i kosztownie odczuli skutek takiego wychowywania. No rzeczywiście, co to za wychowanie, żeby zabawkami na placu zabaw się bawić! To jest nielogiczne. Chcecie Państwo, żeby dzieci bawiły się zabawkami mogącymi narazić inne dzieci na niebezpieczeństwo, a jednocześnie żeby ochrona interweniowała przy takiej zabawie. A moźe po prostu dawać dzieciom poza mieszkanie tylko zabawki bezpieczne dla pozostałych dzieci? Naprawdę karabinek na kulki może być niebezpieczny, więc moźe nim dziecko powinno bawić się tylko w domu z rodzicami, o ile w ogóle powinno go mieć. NO i dziewczynka mało co nie straciła oka leży w szpitalu zabawy dzieci na patio chłopiec ją postrzelił z pistoletu na kulki dziewczynce odkleiła sie podobno siatkówka brawo dla rodziców No ale tego, że dzieciom zdarzają się wypadki, to chyba nie da się zwalić na współczesne czasy, bezstresowe wychowanie i nasze patio? Ja mam ślad po pistolecie korkowym od ładnych 35 lat. Tak, tak, to normalne, przecież ryzyko dzieciństwa, to: guzy, ślady po pistolecie korkowym, wstrząsy mózgu, złamania i ewentualnie utrata oka, można nawet stracić życie, bagatela, prawda? Grunt to się nie przejmować i byleby to nie spotkało naszych dzieci. Życie to nie je bajka, to je front zabaw dla dzieci. NO i dziewczynka mało co nie straciła oka leży w szpitalu zabawy dzieci na patio chłopiec ją postrzelił z pistoletu na kulki dziewczynce odkleiła sie podobno siatkówka brawo dla rodziców No ale tego, że dzieciom zdarzają się wypadki, to chyba nie da się zwalić na współczesne czasy, bezstresowe wychowanie i nasze patio? Ja mam ślad po pistolecie korkowym od ładnych 35 lat. Tak, tak, to normalne, przecież ryzyko dzieciństwa, to: guzy, ślady po pistolecie korkowym, wstrząsy mózgu, złamania i ewentualnie utrata oka, można nawet stracić życie, bagatela, prawda? Grunt to się nie przejmować i byleby to nie spotkało naszych dzieci. Życie to nie je bajka, to je front zabaw dla dzieci. Tak, takie są właśnie ryzyka, kiedy się jest dzieckiem. I nie, nie należy tego lekceważyć, ale - na litość - nie róbcie z tego takiego halo, wartego niemalże poprawczaka dla dziecka i więzienia dla rodziców. Dzieci potrafią się potknąć o kępkę trawy i wylądować w szpitalu. Owszem, pistolet na kulki nie jest może najszczęśliwszą zabawką, ale nie jest też morderczą bronią. A wypadki po prostu się zdarzają. To jest nielogiczne. Chcecie Państwo, żeby dzieci bawiły się zabawkami mogącymi narazić inne dzieci na niebezpieczeństwo, a jednocześnie żeby ochrona interweniowała przy takiej zabawie. A moźe po prostu dawać dzieciom poza mieszkanie tylko zabawki bezpieczne dla pozostałych dzieci? Naprawdę karabinek na kulki może być niebezpieczny, więc moźe nim dziecko powinno bawić się tylko w domu z rodzicami, o ile w ogóle powinno go mieć. Nie ma czegoś takiego jak w 100% bezpieczna zabawka. Nawet super miękki pluszak w złym miejscu i złym czasie może być przyczyną skomplikowanego złamania. A jak nieszczęście spotka wasze dziecko to też powiecie, że to przypadek, ryzyko dzieciństwa? Nawet jeśli wypadek będzie skutkiem zabawy niebezpiecznym przedmiotem przez inne dziecko? A jak nieszczęście spotka wasze dziecko to też powiecie, że to przypadek, ryzyko dzieciństwa? Nawet jeśli wypadek będzie skutkiem zabawy niebezpiecznym przedmiotem przez inne dziecko? A skąd, wtedy powiemy, że to zamach ![]() Z tą ochroną to była ironia, ale oczywiście część nie zrozumiała ![]() ![]() A jak nieszczęście spotka wasze dziecko to też powiecie, że to przypadek, ryzyko dzieciństwa? Nawet jeśli wypadek będzie skutkiem zabawy niebezpiecznym przedmiotem przez inne dziecko? A skąd, wtedy powiemy, że to zamach ![]() Po co ta ironia, przyznaj tylko, że machniesz wtedy reką kiedy wydarzy się to twojemu dziecku, wszak w zabawki wpisane jest ryzyko i Twoje dziecko miało pecha. Nie pędzisz wiec do rodziców rambo i nie robisz dzikiej awantury, nie wystepujesz o odszkodowanie, przyjmujesz fakt ze stoickim spokojem. Już to widzę. A jak nieszczęście spotka wasze dziecko to też powiecie, że to przypadek, ryzyko dzieciństwa? Nawet jeśli wypadek będzie skutkiem zabawy niebezpiecznym przedmiotem przez inne dziecko? A skąd, wtedy powiemy, że to zamach ![]() Po co ta ironia, przyznaj tylko, że machniesz wtedy reką kiedy wydarzy się to twojemu dziecku, wszak w zabawki wpisane jest ryzyko i Twoje dziecko miało pecha. Nie pędzisz wiec do rodziców rambo i nie robisz dzikiej awantury, nie wystepujesz o odszkodowanie, przyjmujesz fakt ze stoickim spokojem. Już to widzę. Moje dzieci są już dorosłe. Miały w dziecięcym życiu kilka ciężkich chwil, także związanych z niebezpiecznymi zachowaniami ich kolegów, choć również na przykład pod czujnym okiem nauczycielki. Trudno, stało się, nie bez powodu ukuto powiedzenie "do wesela się zagoi". W życiu by mi nie przyszło do głowy robić dzikie awantury i występować o odszkodowanie do rodziców. Nie wiem, jakim trzeba być pieniaczem, żeby w ten sposób myśleć. To jest nielogiczne. Chcecie Państwo, żeby dzieci bawiły się zabawkami mogącymi narazić inne dzieci na niebezpieczeństwo, a jednocześnie żeby ochrona interweniowała przy takiej zabawie. A moźe po prostu dawać dzieciom poza mieszkanie tylko zabawki bezpieczne dla pozostałych dzieci? Naprawdę karabinek na kulki może być niebezpieczny, więc moźe nim dziecko powinno bawić się tylko w domu z rodzicami, o ile w ogóle powinno go mieć. Nie ma czegoś takiego jak w 100% bezpieczna zabawka. Nawet super miękki pluszak w złym miejscu i złym czasie może być przyczyną skomplikowanego złamania. Może jednak nie porównujmy pluszaka z karabinkiem na kulki... Wystarczy trochę wyobrazni ze strony rodziców, bo to oni odpowiadają (także prawnie) za skutki zabaw swoich dzieci. Mam nadzieję, że opiekunowie poszkodowanej dziewczynki nie odpuszczą i będą dochodzić odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu ich córki. Ja rozumiem, że mali chłopcy i nastolatki lubią się wspinać, ale czy muszą to robić na obiekcie trafo od strony Jaworowej. Zadeptali przy okazji jedyny trawnik, który mamy pod oknem na tej betonowej pustyni, gdzie reszta to w większości wykostkowane wjazdy do garażu, chodniki i asfaltowa ulica. Wspinanie się po murkach okrytych papą, też powoduje ich odrapywanie. Są przecież boiska, ścianki wspinaczkowe, pobliska góra i rozliczne tereny do zabawy, czy trzeba koniecznie niszczyć nasz budynek. A jak nieszczęście spotka wasze dziecko to też powiecie, że to przypadek, ryzyko dzieciństwa? Nawet jeśli wypadek będzie skutkiem zabawy niebezpiecznym przedmiotem przez inne dziecko? A skąd, wtedy powiemy, że to zamach ![]() Po co ta ironia, przyznaj tylko, że machniesz wtedy reką kiedy wydarzy się to twojemu dziecku, wszak w zabawki wpisane jest ryzyko i Twoje dziecko miało pecha. Nie pędzisz wiec do rodziców rambo i nie robisz dzikiej awantury, nie wystepujesz o odszkodowanie, przyjmujesz fakt ze stoickim spokojem. Już to widzę.[/quote Moje dzieci są już dorosłe. Miały w dziecięcym życiu kilka ciężkich chwil, także związanych z niebezpiecznymi zachowaniami ich kolegów, choć również na przykład pod czujnym okiem nauczycielki. Trudno, stało się, nie bez powodu ukuto powiedzenie "do wesela się zagoi". W życiu by mi nie przyszło do głowy robić dzikie awantury i występować o odszkodowanie do rodziców. Nie wiem, jakim trzeba być pieniaczem, żeby w ten sposób myśleć. Nawet wtedy gdy w takiej zabawie dziecko straciłoby oko. To niestety przypadek prawdziwy, chociaż z innego podwórka. Nie porównujmy zwykłych zabaw z niebezpiecznymi, zwłaszcza jeśli to brak umiejętności przewidywania przez rodziców kończy sie utrata zdrowia innego dziecka. Achłopiec procą lub karabinkiem na kulki niech się bawi w swoim domu, ze swoimi rodzicami i swoim rodzeństwem. Dość bez yślności rodziców Już nie tylko dzieci ale i dorośli walą w piłkę na patio jakby nie zdawali sobie sprawy jak bardzo ta zabudowana przestrzeń bez roślinności wzmagała dźwięki. Zupełny brak zwykłej przyzwoitości wobec pozostałych mieszkańców, nawet tych którzy chcieliby z dziećmi przy otwartych oknach obejrzeć wieczorynkę. Już nie tylko dzieci ale i dorośli walą w piłkę na patio jakby nie zdawali sobie sprawy jak bardzo ta zabudowana przestrzeń bez roślinności wzmagała dźwięki. Zupełny brak zwykłej przyzwoitości wobec pozostałych mieszkańców, nawet tych którzy chcieliby z dziećmi przy otwartych oknach obejrzeć wieczorynkę. i to odbijanie piłki od elewacji...a za chwilę będą gorzkie żale, że elewacja brudna... no niektórzy rodzice uważają ze ich dzieci mogą wszystko i są nietykalne zdecydowanie wole czasy mojego wychowania Dajcie sobie spokj społeczniaki idzcie do pracy zamiast stac w oknach..... Zapytajcie czy sprawa zostala wyjasniona.... Nie macie co robic to gazeta do reki i dzwonic po prace.... wychowawcy za dwa grosze.... zbierajcie psie kupy bedzie duzo pozytkuuuu ewentualnie sprawdzajcie i wymieniajcie sie komentarzami kto wyskoczyl z okna i co krzyczal.... a jak sie marzy spokoj to kupic dom w lesie i siedziec buraki bez pracy... Czy w tych wypowiedziach z 6 września to musi być tyle nienawiści i jadu do tych którym chodzi o dobro tego budynku. Dajcie sobie spokj społeczniaki idzcie do pracy zamiast stac w oknach..... Zapytajcie czy sprawa zostala wyjasniona.... Nie macie co robic to gazeta do reki i dzwonic po prace.... wychowawcy za dwa grosze.... zbierajcie psie kupy bedzie duzo pozytkuuuu ewentualnie sprawdzajcie i wymieniajcie sie komentarzami kto wyskoczyl z okna i co krzyczal.... Widać, że nadmiar pracy rodzi w tobie agresję. Weź na luz i jedź na urlop ,popływaj trochę w wodzie i zaraz przestaniesz zazdrościć tym, którzy mają więcej czasu niż ty w tej swojej swojej pogoni za kasą i innymi dyrdymałami. Ludzie poczytajcie definicję terminu agresja.... poza tym zajmijcie się swoimi sprawami zamiast próbować wychowywać innych i ich dzieci. a jak faktyczne macie tyle wolnego czasu i nie potrzebujecie dyrdymałów to pomóżcie społecznie ochronie, wyżyjecie się i potrzeba życia życiem innych będzie zaspokojona. Ludzie poczytajcie definicję terminu agresja.... poza tym zajmijcie się swoimi sprawami zamiast próbować wychowywać innych i ich dzieci. a jak faktyczne macie tyle wolnego czasu i nie potrzebujecie dyrdymałów to pomóżcie społecznie ochronie, wyżyjecie się i potrzeba życia życiem innych będzie zaspokojona. Rozumiem, że jesteś za tym, żeby ganiać niesforne dzieciaki i egzekwować - w ramach aktywności społecznej, wraz z powołaną do tego i opłacaną co miesiąc ochroną - porządek i swoje prawo do spokoju. Też jestem za , ale bez aktywności własnej( po to zatrudniamy ochronę), żeby nie wychowywać już innych, ale twardo egzekwować - od rodziców, ale i od zatrudnionej w tym celu administracji i ochrony. A oto wyjątki z Regulaminu Osiedla: Dzieci w wieku do lat 13 powinny korzystać z placów zabaw i urządzeń tam znajdujących się - pod opieką dorosłych osób. Podstawowe zasady współżycia społecznego mieszkańców §15 Mieszkańcy i osoby przebywające w lokalu spółdzielczym obowiązani są do zachowania się na terenie osiedla, budynków i lokali w sposób nie zakłócający spokoju innym mieszkańcom. Rodzice są obowiązani zwracać uwagę na kulturalne zachowanie się dzieci; za szkody wyrządzone przez dzieci wszelką odpowiedzialność, stosownie do odrębnych przepisów prawa, ponoszą rodzice lub prawni opiekunowie. W godzinach 22:00-6:00 mieszkańców osiedla obowiązuje zachowanie ciszy nocnej, a zwłaszcza: · ściszenie odbiorników radiowych i telewizyjnych oraz innego sprzętu audiowizualnego, · zaniechanie głośnej gry na instrumentach, głośnego śpiewania, głośnych rozmów, korzystania z głośnego sprzętu AGD. Zakaz wykonywania prac remontowych zakłócających spokój innym mieszkańcom (kucie, wiercenie) w godz.: 20:00-7:00. Ludzie poczytajcie definicję terminu agresja.... poza tym zajmijcie się swoimi sprawami zamiast próbować wychowywać innych i ich dzieci. a jak faktyczne macie tyle wolnego czasu i nie potrzebujecie dyrdymałów to pomóżcie społecznie ochronie, wyżyjecie się i potrzeba życia życiem innych będzie zaspokojona. Nikt nie wysiaduje w oknach, nikt nie obserwuje waszych dzieci, wystarczy przejść dwa razy dziennie przez patio, żeby natknąc się na wszystkie opisane tu zdarzenia dewastacji i bezmyślności. Dlaczego mam nie zwracać uwagi małym wandalom? Wolne żarty! Żaden rodzic nie namówi mnie na ignorowanie głupoty i dewastacji. Najnowszy przykład? Plastikowy domek ze zjeżdżalnią dla malutkich dzieci - głownie bawią się w nim i na nim dziecaki przewyższające tę konstrukcję o półtorej głowy, łażąc przy tym butami po tyciej zjeżdżalni, którą mylą z pochylnia do wchodzenia chyba. Za chwile domek się rozpadnie, a zjeżdżalnia nie będzie się nadawała do zjeżdżania. I co? Jedyna propozycja rodziców tych większych dzieci to MILCZEĆ? do przedmówcy dodam te wszystkie bluzgi, którymi posługują się młode osoby, w tym dziewczynki, w wieku ok. 9-11 lat. A na zwróconą uwagę panna mówi wal się. Perspektywa, że zawiadomię rodziców jakim językiem posługuje się pociecha też do panny nie trafiła. Komentarz - to se idź. GDZIE RODZICE???? A może przy okazji pomyśleć też o starszych dzieciach.... a nie kupić plastikowy domek i po krzyku. Zastanówcie się nad sobą i zacznijcie od własnych dzieci wtedy sytuacja na pewno się poprawi, anie tylko wytykać błędy innych bo moje dziecko to aniołek... kto głośniej partykułuje ten ma włądzę w domu ... dzieci wiernie naśladują rodziców. Zastanówcie się nad sobą i zacznijcie od własnych dzieci wtedy sytuacja na pewno się poprawi, anie tylko wytykać błędy innych bo moje dziecko to aniołek... Trudno zacząć od własnych dzieci, kiedy mają po 30 lat. ![]() Zastanówcie się nad sobą i zacznijcie od własnych dzieci wtedy sytuacja na pewno się poprawi, anie tylko wytykać błędy innych bo moje dziecko to aniołek... Trudno zacząć od własnych dzieci, kiedy mają po 30 lat. ![]() ...albo jak ich się nie ma wcale. ![]() Zastanówcie się nad sobą i zacznijcie od własnych dzieci wtedy sytuacja na pewno się poprawi, anie tylko wytykać błędy innych bo moje dziecko to aniołek... Trudno zacząć od własnych dzieci, kiedy mają po 30 lat. ![]() ...albo jak ich się nie ma wcale. ![]() Ale przynajmniej wyżywanie się na cudzych nabiera głębszego sensu ![]() Zastanówcie się nad sobą i zacznijcie od własnych dzieci wtedy sytuacja na pewno się poprawi, anie tylko wytykać błędy innych bo moje dziecko to aniołek... Trudno zacząć od własnych dzieci, kiedy mają po 30 lat. ![]() ...albo jak ich się nie ma wcale. ![]() Ale przynajmniej wyżywanie się na cudzych nabiera głębszego sensu ![]() Nie chodzi o wyżywanie się na dzieciach, ale o prawo do spokoju we własnym domu i egzekwowanie w związku z tym chociażby tego co jest w regulaminie osiedla, a także co przynależy do zasad współżycia społecznego: A oto jeszcze raz wyjątki z Regulaminu Osiedla: Dzieci w wieku do lat 13 powinny korzystać z placów zabaw i urządzeń tam znajdujących się - pod opieką dorosłych osób. Podstawowe zasady współżycia społecznego mieszkańców §15 Mieszkańcy i osoby przebywające w lokalu spółdzielczym obowiązani są do zachowania się na terenie osiedla, budynków i lokali w sposób nie zakłócający spokoju innym mieszkańcom. Rodzice są obowiązani zwracać uwagę na kulturalne zachowanie się dzieci; za szkody wyrządzone przez dzieci wszelką odpowiedzialność, stosownie do odrębnych przepisów prawa, ponoszą rodzice lub prawni opiekunowie. W godzinach 22:00-6:00 mieszkańców osiedla obowiązuje zachowanie ciszy nocnej, a zwłaszcza: · ściszenie odbiorników radiowych i telewizyjnych oraz innego sprzętu audiowizualnego, · zaniechanie głośnej gry na instrumentach, głośnego śpiewania, głośnych rozmów, korzystania z głośnego sprzętu AGD. Zakaz wykonywania prac remontowych zakłócających spokój innym mieszkańcom (kucie, wiercenie) w godz.: 20:00-7:00. do przedmówcy dodam te wszystkie bluzgi, którymi posługują się młode osoby, w tym dziewczynki, w wieku ok. 9-11 lat. A na zwróconą uwagę panna mówi wal się. Perspektywa, że zawiadomię rodziców jakim językiem posługuje się pociecha też do panny nie trafiła. Komentarz - to se idź. GDZIE RODZICE???? w takim przypadku wypadalo by zglosic policji demoralizacjie mlodocianego. wizyta dzielnicowego nauczyla by kultury cala rodzinke. do przedmówcy dodam te wszystkie bluzgi, którymi posługują się młode osoby, w tym dziewczynki, w wieku ok. 9-11 lat. A na zwróconą uwagę panna mówi wal się. Perspektywa, że zawiadomię rodziców jakim językiem posługuje się pociecha też do panny nie trafiła. Komentarz - to se idź. GDZIE RODZICE???? w takim przypadku wypadalo by zglosic policji demoralizacjie mlodocianego. wizyta dzielnicowego nauczyla by kultury cala rodzinke. jestem za i obiecuję, że to zrobię. mam już swoje 3 typy - jedna panna i dwóch chłopaczków Czy można prosić, aby rada osiedla, to co napisała w treści swojej - słusznie, jednak na zbyt maleńkich karteczkach i nieśmiało wywiesiła gdzieś z boku na drzwiach wejściowych naszych klatek, rozwiesiła przede wszystkim i w formacie nie do pominięcia nawet bez okularów, na terenie osiedla a przede wszystkim na obu placach zabaw, aby informacja nie uszła uwadze nikomu. Czy można prosić, aby rada osiedla, to co napisała w treści swojej - słusznie, jednak na zbyt maleńkich karteczkach i nieśmiało wywiesiła gdzieś z boku na drzwiach wejściowych naszych klatek, rozwiesiła przede wszystkim i w formacie nie do pominięcia nawet bez okularów, na terenie osiedla a przede wszystkim na obu placach zabaw, aby informacja nie uszła uwadze nikomu. no i żeby dopisała zagubione słowa, bo trochę się tekst kupy nie trzyma ![]() Widziałam wczoraj dwie starsze Panie z opieki społecznej, zainteresowały się przeklinającym chłopcem, spisały notatkę. Pilnujmy lepiej nasze dzieci, żeby nie było częstszych kontroli. W budynku mieszka ponad 1200 osób to i kontrole pewnie muszą z czasem miec wynik pozytywny w statystykach. Wiadomo, że sprawdzają od podwórka. Widziałam wczoraj dwie starsze Panie z opieki społecznej, zainteresowały się przeklinającym chłopcem, spisały notatkę. Pilnujmy lepiej nasze dzieci, żeby nie było częstszych kontroli. W budynku mieszka ponad 1200 osób to i kontrole pewnie muszą z czasem miec wynik pozytywny w statystykach. Wiadomo, że sprawdzają od podwórka. Proszę nie siać paniki. Panie z opieki społecznej nie mogą tak sobie chodzić i zaczepiać dzieci. Widziałam wczoraj dwie starsze Panie z opieki społecznej, zainteresowały się przeklinającym chłopcem, spisały notatkę. Pilnujmy lepiej nasze dzieci, żeby nie było częstszych kontroli. W budynku mieszka ponad 1200 osób to i kontrole pewnie muszą z czasem miec wynik pozytywny w statystykach. Wiadomo, że sprawdzają od podwórka. Proszę nie siać paniki. Panie z opieki społecznej nie mogą tak sobie chodzić i zaczepiać dzieci. Panikować przed opieką społeczną? to nie policja, przychodzą tu aby pomóc niewydolnym rodzinom, lub zapobiec patologii. Uczucie paniki mogą odczuwwać tylko ci, którzy są nie w porządku. Widziałam wczoraj dwie starsze Panie z opieki społecznej, zainteresowały się przeklinającym chłopcem, spisały notatkę. Pilnujmy lepiej nasze dzieci, żeby nie było częstszych kontroli. W budynku mieszka ponad 1200 osób to i kontrole pewnie muszą z czasem miec wynik pozytywny w statystykach. Wiadomo, że sprawdzają od podwórka. Proszę nie siać paniki. Panie z opieki społecznej nie mogą tak sobie chodzić i zaczepiać dzieci. Panikować przed opieką społeczną? to nie policja, przychodzą tu aby pomóc niewydolnym rodzinom, lub zapobiec patologii. Uczucie paniki mogą odczuwwać tylko ci, którzy są nie w porządku. "kontrole pewnie muszą z czasem miec wynik pozytywny w statystykach" To jest bezsensowne sianie paniki. Albo bezsensowne straszenie. A panie z opieki nie przychodzą ot tak sobie na dowolnie wybrane podwórka ani w celach pomocowych ani zapobiegawczych. Jeżeli faktycznie tu były, to znaczy, że ktoś uprzejmie doniósł... i. . "kontrole pewnie muszą z czasem miec wynik pozytywny w statystykach" To jest bezsensowne sianie paniki. Albo bezsensowne straszenie. A panie z opieki nie przychodzą ot tak sobie na dowolnie wybrane podwórka ani w celach pomocowych ani zapobiegawczych. Jeżeli faktycznie tu były, to znaczy, że ktoś uprzejmie doniósł... Jeżeli nawet, ktoś uprzejmie doniósł, to zacytuję poprzedni post: "Uczucie paniki mogą odczuwać tylko ci, którzy są nie w porządku." i. . "kontrole pewnie muszą z czasem miec wynik pozytywny w statystykach" To jest bezsensowne sianie paniki. Albo bezsensowne straszenie. A panie z opieki nie przychodzą ot tak sobie na dowolnie wybrane podwórka ani w celach pomocowych ani zapobiegawczych. Jeżeli faktycznie tu były, to znaczy, że ktoś uprzejmie doniósł... Jeżeli nawet, ktoś uprzejmie doniósł, to zacytuję poprzedni post: "Uczucie paniki mogą odczuwać tylko ci, którzy są nie w porządku." I słusznie. Bo to zasługiwało na poinformowanie tych słuźb. i. . "kontrole pewnie muszą z czasem miec wynik pozytywny w statystykach" To jest bezsensowne sianie paniki. Albo bezsensowne straszenie. A panie z opieki nie przychodzą ot tak sobie na dowolnie wybrane podwórka ani w celach pomocowych ani zapobiegawczych. Jeżeli faktycznie tu były, to znaczy, że ktoś uprzejmie doniósł... Jeżeli nawet, ktoś uprzejmie doniósł, to zacytuję poprzedni post: "Uczucie paniki mogą odczuwać tylko ci, którzy są nie w porządku." I słusznie. Bo to zasługiwało na poinformowanie tych słuźb. Ach, nasze małe osiedlowe piekiełko, Pawlik Morozow byłby dumny. Jak się cieszę, że nie mam małych dzieci... Ach, nasze małe osiedlowe piekiełko, Pawlik Morozow byłby dumny. Jak się cieszę, że nie mam małych dzieci... Zupełnie nieadekwatne porównanie gdyż w wypadku Morozowa denuncjacje dotyczyły własnej rodziny i w ten sposób skazywały ją na represje. Absurdalne jest porównywanie zgłoszenia sprawy do opieki społecznej z denuncjacją wobec aparatu represji totalitarnej władzy stalinowskiej. A w mediach aż huczy od ciągłych zarzutów o znieczulicę wobec sąsiadów i zamykaniu oczu na patologie czy trudną sytuację rodzin, więc może dobrze, że ktoś zainteresował opiekę społeczną dziećmi, które wałęsają się całymi dniami po okolicy, przeklinają itd. bo być może rodzice nie radzą sobie z ich wychowywaniem, a po interwencji znajdą się w końcu jakieś świetlice, boiska czy inne zorganizowane formy spędzania czasu po szkole a nie buszowanie po śmietnikach, przesiadywanie na trawnikach, wspinanie się po balkonach, a wszystko z nudów i braku alternatywy. Ach, nasze małe osiedlowe piekiełko, Pawlik Morozow byłby dumny. Jak się cieszę, że nie mam małych dzieci... Zupełnie nieadekwatne porównanie gdyż w wypadku Morozowa denuncjacje dotyczyły własnej rodziny i w ten sposób skazywały ją na represje. Absurdalne jest porównywanie zgłoszenia sprawy do opieki społecznej z denuncjacją wobec aparatu represji totalitarnej władzy stalinowskiej. A w mediach aż huczy od ciągłych zarzutów o znieczulicę wobec sąsiadów i zamykaniu oczu na patologie czy trudną sytuację rodzin, więc może dobrze, że ktoś zainteresował opiekę społeczną dziećmi, które wałęsają się całymi dniami po okolicy, przeklinają itd. bo być może rodzice nie radzą sobie z ich wychowywaniem, a po interwencji znajdą się w końcu jakieś świetlice, boiska czy inne zorganizowane formy spędzania czasu po szkole a nie buszowanie po śmietnikach, przesiadywanie na trawnikach, wspinanie się po balkonach, a wszystko z nudów i braku alternatywy. Tak też można sobie racjonalizować swoje donosicielstwo. racjonalizować będziemy do pierwszego powaznego wypadku na naszym osiedlu, potem wprowadzimy dyżury rodziców i się sprawa uporzadkuje na jakis czas. Rady mieszkańcw na tym osiedlu nie ma juz od kilku lat - rada powinna składać się z kilku członków a mamy rade jednoosobową. Może seniorzy chcieliby się zaangażować w to nasze piekiełko, skoro rodzice nie mają czasu? Warto by było zeby był gospodarz ... racjonalizować będziemy do pierwszego powaznego wypadku na naszym osiedlu, potem wprowadzimy dyżury rodziców i się sprawa uporzadkuje na jakis czas. Rady mieszkańcw na tym osiedlu nie ma juz od kilku lat - rada powinna składać się z kilku członków a mamy rade jednoosobową. Może seniorzy chcieliby się zaangażować w to nasze piekiełko, skoro rodzice nie mają czasu? Warto by było zeby był gospodarz ... A może po prostu niech każdy zajmie się swoimi sprawami. Masz dziecko? Zajmij się nim, pilnuj na podwórku, organizuj zajęcia, spędzaj z nim czas. Nie masz dziecka? Zajmij się pracą/kotem/smartfonem/łotewer i nie organizuj życia innym. Nawet jak się jakiemuś obcemu dziecku coś przydarzy, to będzie wina i problem jego rodziców, a nie twój. Podobno nadgorliwość gorsza od faszyzmu... racjonalizować będziemy do pierwszego powaznego wypadku na naszym osiedlu, potem wprowadzimy dyżury rodziców i się sprawa uporzadkuje na jakis czas. Rady mieszkańcw na tym osiedlu nie ma juz od kilku lat - rada powinna składać się z kilku członków a mamy rade jednoosobową. Może seniorzy chcieliby się zaangażować w to nasze piekiełko, skoro rodzice nie mają czasu? Warto by było zeby był gospodarz ... A może po prostu niech każdy zajmie się swoimi sprawami. Masz dziecko? Zajmij się nim, pilnuj na podwórku, organizuj zajęcia, spędzaj z nim czas. Nie masz dziecka? Zajmij się pracą/kotem/smartfonem/łotewer i nie organizuj życia innym. Nawet jak się jakiemuś obcemu dziecku coś przydarzy, to będzie wina i problem jego rodziców, a nie twój. Podobno nadgorliwość gorsza od faszyzmu... Tu nie chodzi o organizowanie..., ale o wyegzekwowanie należnego każdemu mieszkańcowi SPOKOJU I PORZĄDKU w tym przeładowanym kołchozie i właśnie dlatego, że jest taka masa ludzi musi być większa dyscyplina i porządek. racjonalizować będziemy do pierwszego powaznego wypadku na naszym osiedlu, potem wprowadzimy dyżury rodziców i się sprawa uporzadkuje na jakis czas. Rady mieszkańcw na tym osiedlu nie ma juz od kilku lat - rada powinna składać się z kilku członków a mamy rade jednoosobową. Może seniorzy chcieliby się zaangażować w to nasze piekiełko, skoro rodzice nie mają czasu? Warto by było zeby był gospodarz ... A może po prostu niech każdy zajmie się swoimi sprawami. Masz dziecko? Zajmij się nim, pilnuj na podwórku, organizuj zajęcia, spędzaj z nim czas. Nie masz dziecka? Zajmij się pracą/kotem/smartfonem/łotewer i nie organizuj życia innym. Nawet jak się jakiemuś obcemu dziecku coś przydarzy, to będzie wina i problem jego rodziców, a nie twój. Podobno nadgorliwość gorsza od faszyzmu... Tu nie chodzi o organizowanie..., ale o wyegzekwowanie należnego każdemu mieszkańcowi SPOKOJU I PORZĄDKU w tym przeładowanym kołchozie i właśnie dlatego, że jest taka masa ludzi musi być większa dyscyplina i porządek. Tyle, że nasyłanie opieki społecznej - i może jeszcze policji - to jest zabieranie się do problemu od d*py strony... racjonalizować będziemy do pierwszego powaznego wypadku na naszym osiedlu, potem wprowadzimy dyżury rodziców i się sprawa uporzadkuje na jakis czas. Rady mieszkańcw na tym osiedlu nie ma juz od kilku lat - rada powinna składać się z kilku członków a mamy rade jednoosobową. Może seniorzy chcieliby się zaangażować w to nasze piekiełko, skoro rodzice nie mają czasu? Warto by było zeby był gospodarz ... A może po prostu niech każdy zajmie się swoimi sprawami. Masz dziecko? Zajmij się nim, pilnuj na podwórku, organizuj zajęcia, spędzaj z nim czas. Nie masz dziecka? Zajmij się pracą/kotem/smartfonem/łotewer i nie organizuj życia innym. Nawet jak się jakiemuś obcemu dziecku coś przydarzy, to będzie wina i problem jego rodziców, a nie twój. Podobno nadgorliwość gorsza od faszyzmu... Tu nie chodzi o organizowanie..., ale o wyegzekwowanie należnego każdemu mieszkańcowi SPOKOJU I PORZĄDKU w tym przeładowanym kołchozie i właśnie dlatego, że jest taka masa ludzi musi być większa dyscyplina i porządek. Tyle, że nasyłanie opieki społecznej - i może jeszcze policji - to jest zabieranie się do problemu od d*py strony... Mam wrażenie, że ktoś zawiadomił opiekę społeczną z desperacji, bo nie mógł się doczekać od spółdzielni działań, które uporządkują to bezhołowie. Przechodząc przez inne osiedla widać na asfalcie wymalowane na biało napisy: ZAKAZ GRY W PIŁKĘ, czy to tak trudno jest wywiesić na patio podobny zakaz. Czy tak trudno wywiesić na tablicach i placach zabaw fragmenty regulaminu osiedla dotyczącego opieki nad dziećmi oraz zachowania na terenie osiedla. |
||||
![]() |
|||||
Wszelkie Prawa ZastrzeĹźone! Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Design by SZABLONY.maniak.pl. |
![]() |
||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |