ďťż
![]() |
|||||
![]() |
|||||
![]() |
|||||
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Problem z ciepłą wodą i ogrzewaniem? Automatyka Ogrzewanie Krzysztof Strzelczyk kiedy włączą ogrzewanie! SKED ogrzewanie KOTŁY Koniec ogrzewania? System ogrzewania co z tym ogrzewaniem??? interaktywny filmik. czegoĹ takiego jeszcze nie byĹo studia stacjonarne- administracja marzenia do speĹnienia |
Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portalNa innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna.![]() Na innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna. ![]() Przecież jeszcze lato jest. I temperatury całkiem znośne. I już włączać? A w przyszłym roku znowu będzie narzekanie na rozliczenie... Na innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna. ![]() Przecież jeszcze lato jest. I temperatury całkiem znośne. I już włączać? A w przyszłym roku znowu będzie narzekanie na rozliczenie... Jak Ci gorąco nie nie korzystaj z ogrzewania. Inni mają inne zdanie, a poza tym to ich sprawa czy chcą płacić, czy nie. Nikt poza tym nie narzekał na to ile zużył GJ, tylko jak spółdzielnia wylicza stawki i co do nich dolicza. Na innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna. ![]() Przecież jeszcze lato jest. I temperatury całkiem znośne. I już włączać? A w przyszłym roku znowu będzie narzekanie na rozliczenie... Jak Ci gorąco nie nie korzystaj z ogrzewania. Inni mają inne zdanie, a poza tym to ich sprawa czy chcą płacić, czy nie. Nikt poza tym nie narzekał na to ile zużył GJ, tylko jak spółdzielnia wylicza stawki i co do nich dolicza. Niestety to także moja sprawa. Bo włączanie i wyłączanie ogrzewania poza sezonem grzewczym (do którego jest jeszcze miesiąc!) kosztuje dodatkowo. I wszyscy za to zapłacą. Dlatego włączanie ogrzewania, bo trafił się jeden deszczowy dzień, jest bez sensu. Na innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna. ![]() Przecież jeszcze lato jest. I temperatury całkiem znośne. I już włączać? A w przyszłym roku znowu będzie narzekanie na rozliczenie... Jak Ci gorąco nie nie korzystaj z ogrzewania. Inni mają inne zdanie, a poza tym to ich sprawa czy chcą płacić, czy nie. Nikt poza tym nie narzekał na to ile zużył GJ, tylko jak spółdzielnia wylicza stawki i co do nich dolicza. Niestety to także moja sprawa. Bo włączanie i wyłączanie ogrzewania poza sezonem grzewczym (do którego jest jeszcze miesiąc!) kosztuje dodatkowo. I wszyscy za to zapłacą. Dlatego włączanie ogrzewania, bo trafił się jeden deszczowy dzień, jest bez sensu. Jeden deszczowy dzień? Może wczoraj wróciłeś z wakacji w Egipcie? Od dwóch tygodni jest taka deszczowa pogoda i zimne noce. Nie ma żadnych sezonów grzewczych, tylko włącza się CO kiedy temperatura przez 3 dni spada poniżej 15 stopni, więc nie oszczędzaj na zdrowiu innych, a szczególnie dzieci. Na innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna. ![]() Przecież jeszcze lato jest. I temperatury całkiem znośne. I już włączać? A w przyszłym roku znowu będzie narzekanie na rozliczenie... Jak Ci gorąco nie nie korzystaj z ogrzewania. Inni mają inne zdanie, a poza tym to ich sprawa czy chcą płacić, czy nie. Nikt poza tym nie narzekał na to ile zużył GJ, tylko jak spółdzielnia wylicza stawki i co do nich dolicza. Niestety to także moja sprawa. Bo włączanie i wyłączanie ogrzewania poza sezonem grzewczym (do którego jest jeszcze miesiąc!) kosztuje dodatkowo. I wszyscy za to zapłacą. Dlatego włączanie ogrzewania, bo trafił się jeden deszczowy dzień, jest bez sensu. Jeden deszczowy dzień? Może wczoraj wróciłeś z wakacji w Egipcie? Od dwóch tygodni jest taka deszczowa pogoda i zimne noce. Nie ma żadnych sezonów grzewczych, tylko włącza się CO kiedy temperatura przez 3 dni spada poniżej 15 stopni, więc nie oszczędzaj na zdrowiu innych, a szczególnie dzieci. Mam dzieci i nie jeżdżę do Egiptu. Chodzę po Warszawie i może pomijajac wczorajszy dzień ciągle widywało się ludzi chodzących na krótki rękaw. Noce owszem są chłodniejsze, bo to już wrzesień, ale tragizowanie o chorych dzieciach to już lekkie przegięcie. Temperatury w ciągu dnia dochodziły ostatnio jeszcze ciągle pod 20 stopni, a ogrzewanie włącza się jak spadają poniżej 10. A jak chcesz mieć zdrowe dzieci, to nie trzymaj ich ciągle w cieplarnianych warunkach, bo nie tędy droga. Na innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna. ![]() Przecież jeszcze lato jest. I temperatury całkiem znośne. I już włączać? A w przyszłym roku znowu będzie narzekanie na rozliczenie... Jak Ci gorąco nie nie korzystaj z ogrzewania. Inni mają inne zdanie, a poza tym to ich sprawa czy chcą płacić, czy nie. Nikt poza tym nie narzekał na to ile zużył GJ, tylko jak spółdzielnia wylicza stawki i co do nich dolicza. Niestety to także moja sprawa. Bo włączanie i wyłączanie ogrzewania poza sezonem grzewczym (do którego jest jeszcze miesiąc!) kosztuje dodatkowo. I wszyscy za to zapłacą. Dlatego włączanie ogrzewania, bo trafił się jeden deszczowy dzień, jest bez sensu. Jeden deszczowy dzień? Może wczoraj wróciłeś z wakacji w Egipcie? Od dwóch tygodni jest taka deszczowa pogoda i zimne noce. Nie ma żadnych sezonów grzewczych, tylko włącza się CO kiedy temperatura przez 3 dni spada poniżej 15 stopni, więc nie oszczędzaj na zdrowiu innych, a szczególnie dzieci. Mam dzieci i nie jeżdżę do Egiptu. Chodzę po Warszawie i może pomijajac wczorajszy dzień ciągle widywało się ludzi chodzących na krótki rękaw. Noce owszem są chłodniejsze, bo to już wrzesień, ale tragizowanie o chorych dzieciach to już lekkie przegięcie. Temperatury w ciągu dnia dochodziły ostatnio jeszcze ciągle pod 20 stopni, a ogrzewanie włącza się jak spadają poniżej 10. A jak chcesz mieć zdrowe dzieci, to nie trzymaj ich ciągle w cieplarnianych warunkach, bo nie tędy droga. Mentorstwo schowaj sobie do kieszeni, a przegięciem i to nie lekkim jest jak ktoś ocenia czy komuś jest potrzebne ogrzewanie, czy nie. Tobie nie potrzebne, to nie ogrzewaj i już. Mnie jest potrzebne. Mentorstwo schowaj sobie do kieszeni, a przegięciem i to nie lekkim jest jak ktoś ocenia czy komuś jest potrzebne ogrzewanie, czy nie. Tobie nie potrzebne, to nie ogrzewaj i już. Mnie jest potrzebne. Wyjdź z lodówki i otwórz okno, od razu zrobi ci się cieplej ![]() Proponuję prywatne przytyki," porady" i złośliwości zostawić na boku. Skoro w innych spółdzielniach i wspólnotach włączono ogrzewanie, to może coś jest na rzeczy. A co mówią fachowcy od zarządzania: Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie z dnia 12 kwietnia 2002 r. (Dz.U. Nr 75, poz. 690) określając warunki projektowania instalacji i urządzeń do ogrzewania budynku odwołuje się do Polskich Norm dotyczących obliczania zapotrzebowania na ciepło pomieszczeń, zgodnie z nimi temperaturę +20 stopni należy zapewnić w pomieszczeniach przeznaczonych na stały pobyt ludzi bez okryć zewnętrznych, niewykonujących w sposób ciągły pracy fizycznej oraz w pokojach mieszkalnych, przedpokojach, kuchniach wyposażonych w paleniska gazowe lub elektryczne, pokoje biurowe, sale posiedzeń. Aż +24 stopnie powinien wskazywać termometr w pomieszczeniach przeznaczonych do rozbierania i na pobyt ludzi bez odzieży, w łazienkach, rozbieralniach-szatniach, umywalniach, natryskowniach, halach pływalniach, gabinetach lekarskich z rozbieraniem pacjentów, salach niemowląt i salach dziecięcych w żłobkach, jak również w salach operacyjnych. Z powyższego wynika, że temperatura, którą winna zapewnić instalacja grzewcza, to 20 stopni w mieszkaniach i lokalach użytkowych, z wyjątkiem łazienek i ubikacji, gdzie minimum wynosi 24 stopnie. Proponuję prywatne przytyki," porady" i złośliwości zostawić na boku. Skoro w innych spółdzielniach i wspólnotach włączono ogrzewanie, to może coś jest na rzeczy. A co mówią fachowcy od zarządzania: Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie z dnia 12 kwietnia 2002 r. (Dz.U. Nr 75, poz. 690) określając warunki projektowania instalacji i urządzeń do ogrzewania budynku odwołuje się do Polskich Norm dotyczących obliczania zapotrzebowania na ciepło pomieszczeń, zgodnie z nimi temperaturę +20 stopni należy zapewnić w pomieszczeniach przeznaczonych na stały pobyt ludzi bez okryć zewnętrznych, niewykonujących w sposób ciągły pracy fizycznej oraz w pokojach mieszkalnych, przedpokojach, kuchniach wyposażonych w paleniska gazowe lub elektryczne, pokoje biurowe, sale posiedzeń. Aż +24 stopnie powinien wskazywać termometr w pomieszczeniach przeznaczonych do rozbierania i na pobyt ludzi bez odzieży, w łazienkach, rozbieralniach-szatniach, umywalniach, natryskowniach, halach pływalniach, gabinetach lekarskich z rozbieraniem pacjentów, salach niemowląt i salach dziecięcych w żłobkach, jak również w salach operacyjnych. Z powyższego wynika, że temperatura, którą winna zapewnić instalacja grzewcza, to 20 stopni w mieszkaniach i lokalach użytkowych, z wyjątkiem łazienek i ubikacji, gdzie minimum wynosi 24 stopnie. Jak to się ma do tego, że optymalną temperaturą na przykład w sypialni jest 16-18 stopni? Bo w to, że na pływalniach jest 24 st. to chyba nikt nie wierzy ![]() Na innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna. ![]() su. Mam dzieci i nie jeżdżę do Egiptu. Chodzę po Warszawie i może pomijajac wczorajszy dzień ciągle widywało się ludzi chodzących na krótki rękaw. Noce owszem są chłodniejsze, bo to już wrzesień, ale tragizowanie o chorych dzieciach to już lekkie przegięcie. Temperatury w ciągu dnia dochodziły ostatnio jeszcze ciągle pod 20 stopni, a ogrzewanie włącza się jak spadają poniżej 10. A jak chcesz mieć zdrowe dzieci, to nie trzymaj ich ciągle w cieplarnianych warunkach, bo nie tędy droga. O tym jaką kto ma ochotę mieć temperaturę w swoim domu decyduje każdy indywidualnie i powinien mieć wybór i naprawdę nie wiem czym się kieruje nasza spółdzielnia, podczas gdy w innych spółdzielniach i wspólnotach włączono ogrzewanie. Jak ktoś nie chce może sobie nie włączać, wiec po co ta dyskusja. Na innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna. ![]() Niestety to także moja sprawa. Bo włączanie i wyłączanie ogrzewania poza sezonem grzewczym (do którego jest jeszcze miesiąc!) kosztuje dodatkowo. I wszyscy za to zapłacą. Dlatego włączanie ogrzewania, bo trafił się jeden deszczowy dzień, jest bez sensu. A od kiedy Gościu zaczyna się sezon grzewczy i na jakiej konkretnie podstawie opierasz swoją wypowiedź, że jak byśmy teraz włączyli ogrzewanie to dodatkowo za to zapłacimy? Poza tym uruchamiając wcześniej ogrzewanie zabezpieczamy się przed wychłodzeniem lokali i pojawieniem się w nich wilgoci, a obecnie jest potworna wilgoć, ręczniki nie schną w łazience i trzeba codziennie je zmieniać, o czym my w ogóle dyskutujemy, ogrzewanie powinno być już włączone i to wcale nie generuje żadnych kosztów dodatkowych, a za to dogrzewanie się elektrycznymi farelkami naprawdę sporo kosztuje. Na innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna. ![]() Niestety to także moja sprawa. Bo włączanie i wyłączanie ogrzewania poza sezonem grzewczym (do którego jest jeszcze miesiąc!) kosztuje dodatkowo. I wszyscy za to zapłacą. Dlatego włączanie ogrzewania, bo trafił się jeden deszczowy dzień, jest bez sensu. A od kiedy Gościu zaczyna się sezon grzewczy i na jakiej konkretnie podstawie opierasz swoją wypowiedź, że jak byśmy teraz włączyli ogrzewanie to dodatkowo za to zapłacimy? Poza tym uruchamiając wcześniej ogrzewanie zabezpieczamy się przed wychłodzeniem lokali i pojawieniem się w nich wilgoci, a obecnie jest potworna wilgoć, ręczniki nie schną w łazience i trzeba codziennie je zmieniać, o czym my w ogóle dyskutujemy, ogrzewanie powinno być już włączone i to wcale nie generuje żadnych kosztów dodatkowych, a za to dogrzewanie się elektrycznymi farelkami naprawdę sporo kosztuje. Sezon grzewczy zaczyna się wtedy, kiedy temperatury na zewnątrz spadają do poziomu takiego, że ogrzewanie musi działać cały czas, czyli gdzieś w połowie października. Bo jak się włączy teraz, kiedy za 3 dni ma być 20 stopni, to ogrzewanie będzie się raz włączać, raz wyłączać. O ile energia do tego nie jest brana z kosmosu, to zapłacimy za to wszyscy. Bo chyba nie myślisz, że ogrzewanie działa na zasadzie perpetuum mobile. A jak w mieszkaniu jest wilgoć taka, że ręczniki nie schną, to może coś jest nie tak z ekosystemem lokalnym? U mnie nie ma wilgoci i problemów z ręcznikami. Na innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna. ![]() Niestety to także moja sprawa. Bo włączanie i wyłączanie ogrzewania poza sezonem grzewczym (do którego jest jeszcze miesiąc!) kosztuje dodatkowo. I wszyscy za to zapłacą. Dlatego włączanie ogrzewania, bo trafił się jeden deszczowy dzień, jest bez sensu. A od kiedy Gościu zaczyna się sezon grzewczy i na jakiej konkretnie podstawie opierasz swoją wypowiedź, że jak byśmy teraz włączyli ogrzewanie to dodatkowo za to zapłacimy? Poza tym uruchamiając wcześniej ogrzewanie zabezpieczamy się przed wychłodzeniem lokali i pojawieniem się w nich wilgoci, a obecnie jest potworna wilgoć, ręczniki nie schną w łazience i trzeba codziennie je zmieniać, o czym my w ogóle dyskutujemy, ogrzewanie powinno być już włączone i to wcale nie generuje żadnych kosztów dodatkowych, a za to dogrzewanie się elektrycznymi farelkami naprawdę sporo kosztuje. Sezon grzewczy zaczyna się wtedy, kiedy temperatury na zewnątrz spadają do poziomu takiego, że ogrzewanie musi działać cały czas, czyli gdzieś w połowie października. Bo jak się włączy teraz, kiedy za 3 dni ma być 20 stopni, to ogrzewanie będzie się raz włączać, raz wyłączać. O ile energia do tego nie jest brana z kosmosu, to zapłacimy za to wszyscy. Bo chyba nie myślisz, że ogrzewanie działa na zasadzie perpetuum mobile. A jak w mieszkaniu jest wilgoć taka, że ręczniki nie schną, to może coś jest nie tak z ekosystemem lokalnym? U mnie nie ma wilgoci i problemów z ręcznikami. Co za bzdury i to jest właśnie domorosłe mędrkowanie, bo jak widać nie słyszałeś Gościu o automatyce pogodowej, którą mają niemal wszystkie budynki podłączone do sieci. Urządzenia te ograniczają lub całkowicie wyłączają ogrzewanie, gdy temperatura za oknem wzrośnie, a później włączają, kiedy robi się zimniej. Dzięki temu mieszkańcy będą płacić jedynie za ogrzewanie, z którego korzystali w chłodne dni. Nie musimy się obawiać, że, gdy temperatura na zewnątrz wzrośnie, a zapomnimy zakręcić ogrzewanie, to niepotrzebnie zużyjemy ciepło i narazimy się na dodatkowe koszty. Nie trzeba więc jak zrobi się cieplej wyłączać całego systemu, co faktycznie przy jego ponownym włączeniu generowałoby koszty. Na innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna. ![]() Niestety to także moja sprawa. Bo włączanie i wyłączanie ogrzewania poza sezonem grzewczym (do którego jest jeszcze miesiąc!) kosztuje dodatkowo. I wszyscy za to zapłacą. Dlatego włączanie ogrzewania, bo trafił się jeden deszczowy dzień, jest bez sensu. A od kiedy Gościu zaczyna się sezon grzewczy i na jakiej konkretnie podstawie opierasz swoją wypowiedź, że jak byśmy teraz włączyli ogrzewanie to dodatkowo za to zapłacimy? Poza tym uruchamiając wcześniej ogrzewanie zabezpieczamy się przed wychłodzeniem lokali i pojawieniem się w nich wilgoci, a obecnie jest potworna wilgoć, ręczniki nie schną w łazience i trzeba codziennie je zmieniać, o czym my w ogóle dyskutujemy, ogrzewanie powinno być już włączone i to wcale nie generuje żadnych kosztów dodatkowych, a za to dogrzewanie się elektrycznymi farelkami naprawdę sporo kosztuje. Sezon grzewczy zaczyna się wtedy, kiedy temperatury na zewnątrz spadają do poziomu takiego, że ogrzewanie musi działać cały czas, czyli gdzieś w połowie października. Bo jak się włączy teraz, kiedy za 3 dni ma być 20 stopni, to ogrzewanie będzie się raz włączać, raz wyłączać. O ile energia do tego nie jest brana z kosmosu, to zapłacimy za to wszyscy. Bo chyba nie myślisz, że ogrzewanie działa na zasadzie perpetuum mobile. A jak w mieszkaniu jest wilgoć taka, że ręczniki nie schną, to może coś jest nie tak z ekosystemem lokalnym? U mnie nie ma wilgoci i problemów z ręcznikami. Co za bzdury i to jest właśnie domorosłe mędrkowanie, bo jak widać nie słyszałeś Gościu o automatyce pogodowej, którą mają niemal wszystkie budynki podłączone do sieci. Urządzenia te ograniczają lub całkowicie wyłączają ogrzewanie, gdy temperatura za oknem wzrośnie, a później włączają, kiedy robi się zimniej. Dzięki temu mieszkańcy będą płacić jedynie za ogrzewanie, z którego korzystali w chłodne dni. Nie musimy się obawiać, że, gdy temperatura na zewnątrz wzrośnie, a zapomnimy zakręcić ogrzewanie, to niepotrzebnie zużyjemy ciepło i narazimy się na dodatkowe koszty. Nie trzeba więc jak zrobi się cieplej wyłączać całego systemu, co faktycznie przy jego ponownym włączeniu generowałoby koszty. Naprawdę wydaje ci się, że włączanie i wyłączanie systemu odbywa się bezkosztowo? Każdorazowy restart systemu, ogrzanie wody... no normalnie perpetuum mobile, bez żadnych kosztów energetycznych... Zawsze największe koszty są przy zmianach stanu. Czy to pogodynka czy żarówka w lampce. Dlatego nie wyłącza się lampki za kazdym razem, gdy wychodzi się do kuchni po szklankę wody i nie włącza się pogodynki przy każdym kilkugodzinnym incydentalnym spadku temperatury. Na innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna. ![]() Niestety to także moja sprawa. Bo włączanie i wyłączanie ogrzewania poza sezonem grzewczym (do którego jest jeszcze miesiąc!) kosztuje dodatkowo. I wszyscy za to zapłacą. Dlatego włączanie ogrzewania, bo trafił się jeden deszczowy dzień, jest bez sensu. A od kiedy Gościu zaczyna się sezon grzewczy i na jakiej konkretnie podstawie opierasz swoją wypowiedź, że jak byśmy teraz włączyli ogrzewanie to dodatkowo za to zapłacimy? Poza tym uruchamiając wcześniej ogrzewanie zabezpieczamy się przed wychłodzeniem lokali i pojawieniem się w nich wilgoci, a obecnie jest potworna wilgoć, ręczniki nie schną w łazience i trzeba codziennie je zmieniać, o czym my w ogóle dyskutujemy, ogrzewanie powinno być już włączone i to wcale nie generuje żadnych kosztów dodatkowych, a za to dogrzewanie się elektrycznymi farelkami naprawdę sporo kosztuje. Sezon grzewczy zaczyna się wtedy, kiedy temperatury na zewnątrz spadają do poziomu takiego, że ogrzewanie musi działać cały czas, czyli gdzieś w połowie października. Bo jak się włączy teraz, kiedy za 3 dni ma być 20 stopni, to ogrzewanie będzie się raz włączać, raz wyłączać. O ile energia do tego nie jest brana z kosmosu, to zapłacimy za to wszyscy. Bo chyba nie myślisz, że ogrzewanie działa na zasadzie perpetuum mobile. A jak w mieszkaniu jest wilgoć taka, że ręczniki nie schną, to może coś jest nie tak z ekosystemem lokalnym? U mnie nie ma wilgoci i problemów z ręcznikami. Co za bzdury i to jest właśnie domorosłe mędrkowanie, bo jak widać nie słyszałeś Gościu o automatyce pogodowej, którą mają niemal wszystkie budynki podłączone do sieci. Urządzenia te ograniczają lub całkowicie wyłączają ogrzewanie, gdy temperatura za oknem wzrośnie, a później włączają, kiedy robi się zimniej. Dzięki temu mieszkańcy będą płacić jedynie za ogrzewanie, z którego korzystali w chłodne dni. Nie musimy się obawiać, że, gdy temperatura na zewnątrz wzrośnie, a zapomnimy zakręcić ogrzewanie, to niepotrzebnie zużyjemy ciepło i narazimy się na dodatkowe koszty. Nie trzeba więc jak zrobi się cieplej wyłączać całego systemu, co faktycznie przy jego ponownym włączeniu generowałoby koszty. Naprawdę wydaje ci się, że włączanie i wyłączanie systemu odbywa się bezkosztowo? Każdorazowy restart systemu, ogrzanie wody... no normalnie perpetuum mobile, bez żadnych kosztów energetycznych... Zawsze największe koszty są przy zmianach stanu. Czy to pogodynka czy żarówka w lampce. Dlatego nie wyłącza się lampki za kazdym razem, gdy wychodzi się do kuchni po szklankę wody i nie włącza się pogodynki przy każdym kilkugodzinnym incydentalnym spadku temperatury. Ależ właśnie dzięki automatyce pogodowej nie trzeba wyłączać całego systemu kiedy się robi cieplej i włączać go gdy znów robi się zimno. Proszę czytać ze zrozumieniem. Koszt utrzymania urządzeń cieplnych w gotowości i zdanie się na automatykę pogodową jest niewielki. Dużo mniejszy niż dogrzewanie się elektrycznymi dmuchawami. Odpowiedź administracji jest następująca: "Centralne ogrzewanie w budynkach pozostających w zasobach SM "PAX" zostanie uruchomione do czwartku 26.09 (zlecenia do DALKi). Powyższe jest spowodowane analizą prognozy pogody uzyskanej z IMiGW (w środę 25.09. ma być 20 stopni, a temperatura minimalna (w nocy) ok. 7-miu stopni (jednorazowo w sobotę rano), oraz analizą zadłużenia poszczególnych budynków w opłacie eksploatacyjnej. Gdyby prognozowane załamanie pogody na 27.09. (3, 4 w nocy stopnie, przy odczuwalnej minusowej) przyszło wcześniej to jasne, że ogrzewanie będzie wcześniej włączone, bo nikt nie chce dopuścić do wyziębienia Państwa mieszkań. " Odpowiedź administracji jest następująca: "Centralne ogrzewanie w budynkach pozostających w zasobach SM "PAX" zostanie uruchomione do czwartku 26.09 (zlecenia do DALKi). Powyższe jest spowodowane analizą prognozy pogody uzyskanej z IMiGW (w środę 25.09. ma być 20 stopni, a temperatura minimalna (w nocy) ok. 7-miu stopni (jednorazowo w sobotę rano), oraz analizą zadłużenia poszczególnych budynków w opłacie eksploatacyjnej. Gdyby prognozowane załamanie pogody na 27.09. (3, 4 w nocy stopnie, przy odczuwalnej minusowej) przyszło wcześniej to jasne, że ogrzewanie będzie wcześniej włączone, bo nikt nie chce dopuścić do wyziębienia Państwa mieszkań. " I bardzo dobrze, bo na razie o wyziębieniu nie ma mowy, skoro za dnia w naszym mieszkaniu jest 21, a w nocy 19 stopni. Na innych osiedlach już włączyli ogrzewanie, a u nas na co czekają? znowu oszczędności? Wilgoć w domu okropna. ![]() Niestety to także moja sprawa. Bo włączanie i wyłączanie ogrzewania poza sezonem grzewczym (do którego jest jeszcze miesiąc!) kosztuje dodatkowo. I wszyscy za to zapłacą. Dlatego włączanie ogrzewania, bo trafił się jeden deszczowy dzień, jest bez sensu. A od kiedy Gościu zaczyna się sezon grzewczy i na jakiej konkretnie podstawie opierasz swoją wypowiedź, że jak byśmy teraz włączyli ogrzewanie to dodatkowo za to zapłacimy? Poza tym uruchamiając wcześniej ogrzewanie zabezpieczamy się przed wychłodzeniem lokali i pojawieniem się w nich wilgoci, a obecnie jest potworna wilgoć, ręczniki nie schną w łazience i trzeba codziennie je zmieniać, o czym my w ogóle dyskutujemy, ogrzewanie powinno być już włączone i to wcale nie generuje żadnych kosztów dodatkowych, a za to dogrzewanie się elektrycznymi farelkami naprawdę sporo kosztuje. Sezon grzewczy zaczyna się wtedy, kiedy temperatury na zewnątrz spadają do poziomu takiego, że ogrzewanie musi działać cały czas, czyli gdzieś w połowie października. Bo jak się włączy teraz, kiedy za 3 dni ma być 20 stopni, to ogrzewanie będzie się raz włączać, raz wyłączać. O ile energia do tego nie jest brana z kosmosu, to zapłacimy za to wszyscy. Bo chyba nie myślisz, że ogrzewanie działa na zasadzie perpetuum mobile. A jak w mieszkaniu jest wilgoć taka, że ręczniki nie schną, to może coś jest nie tak z ekosystemem lokalnym? U mnie nie ma wilgoci i problemów z ręcznikami. Co za bzdury i to jest właśnie domorosłe mędrkowanie, bo jak widać nie słyszałeś Gościu o automatyce pogodowej, którą mają niemal wszystkie budynki podłączone do sieci. Urządzenia te ograniczają lub całkowicie wyłączają ogrzewanie, gdy temperatura za oknem wzrośnie, a później włączają, kiedy robi się zimniej. Dzięki temu mieszkańcy będą płacić jedynie za ogrzewanie, z którego korzystali w chłodne dni. Nie musimy się obawiać, że, gdy temperatura na zewnątrz wzrośnie, a zapomnimy zakręcić ogrzewanie, to niepotrzebnie zużyjemy ciepło i narazimy się na dodatkowe koszty. Nie trzeba więc jak zrobi się cieplej wyłączać całego systemu, co faktycznie przy jego ponownym włączeniu generowałoby koszty. Naprawdę wydaje ci się, że włączanie i wyłączanie systemu odbywa się bezkosztowo? Każdorazowy restart systemu, ogrzanie wody... no normalnie perpetuum mobile, bez żadnych kosztów energetycznych... Zawsze największe koszty są przy zmianach stanu. Czy to pogodynka czy żarówka w lampce. Dlatego nie wyłącza się lampki za kazdym razem, gdy wychodzi się do kuchni po szklankę wody i nie włącza się pogodynki przy każdym kilkugodzinnym incydentalnym spadku temperatury. On mysli ze z tym ogrzewaniem to jak u ojców. Jak zimno to napale w piecu a na noc wygasze, to bedzie i ciepło i tanio. Kup sobie farelke i bedziesz mieć ciepło kiedy zechcesz. Śpię przy otwartym oknie i nie zyczę sobie żeby ktos w moim imieniu domagał się rozpoczęcia sezonu grzewczego. Za prace pompy obiegu wtórnego CO płacimy wszyscy niezależnie czy mamy zakręcony kaloryfer czy nie. W innych budynkach włączyli ogrzewanie, a u nas nie. Czemu>Przecież temperatura na Kabatach w tym tygodniu w nocy spadała poniżej 15 st. a nawet 10 st. Czy w naszej spółdzielni naprawdę nie ma ustalonej zasady kiedy należy włączyć ogrzewanie, bo jak będziemy się opierać na indywidualnych preferencjach wtedy nie ma to żadnego sensu. Z tego co wiem kiedyś obowiązywała zasada, że ogrzewanie zostanie włączone kiedy temperatura na zewnątrz przez 3 dni po godz. 19.00 spadać będzie poniżej 10 st. ale niektóre wspólnoty, czy spółdzielnie podnosiły tę granicę do 15 - 16 st. To jest wszystko kwestia umowy, z tym, że istnieje też: Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie z dnia 12 kwietnia 2002 r. (Dz.U. Nr 75, poz. 690) określając warunki projektowania instalacji i urządzeń do ogrzewania budynku odwołuje się do Polskich Norm dotyczących obliczania zapotrzebowania na ciepło pomieszczeń, zgodnie z nimi temperaturę +20 stopni należy zapewnić w pomieszczeniach przeznaczonych na stały pobyt ludzi bez okryć zewnętrznych, niewykonujących w sposób ciągły pracy fizycznej oraz w pokojach mieszkalnych, przedpokojach, kuchniach wyposażonych w paleniska gazowe lub elektryczne, pokoje biurowe, sale posiedzeń. Aż +24 stopnie powinien wskazywać termometr w pomieszczeniach przeznaczonych do rozbierania i na pobyt ludzi bez odzieży, w łazienkach, rozbieralniach-szatniach, umywalniach, natryskowniach, halach pływalniach, gabinetach lekarskich z rozbieraniem pacjentów, salach niemowląt i salach dziecięcych w żłobkach, jak również w salach operacyjnych. Z powyższego wynika, że temperatura, którą winna zapewnić instalacja grzewcza, to 20 stopni w mieszkaniach i lokalach użytkowych, z wyjątkiem łazienek i ubikacji, gdzie minimum wynosi 24 stopnie. Z powyższego wynika, że temperatura, którą winna zapewnić instalacja grzewcza, to 20 stopni w mieszkaniach i lokalach użytkowych, z wyjątkiem łazienek i ubikacji, gdzie minimum wynosi 24 stopnie. Jaką temperaturę ma pan w mieszkaniu? Z powyższego wynika, że temperatura, którą winna zapewnić instalacja grzewcza, to 20 stopni w mieszkaniach i lokalach użytkowych, z wyjątkiem łazienek i ubikacji, gdzie minimum wynosi 24 stopnie. Jaką temperaturę ma pan w mieszkaniu? Dzisiaj? Trzeba było pytać wczoraj, albo we czwartek jak tak ostro padało. Teraz to już po ptakach, katar i tyle. Piecyka elektrycznego nie posiadam, bo mi do głowy nie przyszło, że inni będą na mnie oszczędzać. Z powyższego wynika, że temperatura, którą winna zapewnić instalacja grzewcza, to 20 stopni w mieszkaniach i lokalach użytkowych, z wyjątkiem łazienek i ubikacji, gdzie minimum wynosi 24 stopnie. Jaką temperaturę ma pan w mieszkaniu? Dzisiaj? Trzeba było pytać wczoraj, albo we czwartek jak tak ostro padało. Teraz to już po ptakach, katar i tyle. Piecyka elektrycznego nie posiadam, bo mi do głowy nie przyszło, że inni będą na mnie oszczędzać. To jaką temperaturę miał pan wczoraj? Bo sugestia, że sąsiedzi są winni pana braku odporności jest tak głupia, że szkoda ją komentować. Z powyższego wynika, że temperatura, którą winna zapewnić instalacja grzewcza, to 20 stopni w mieszkaniach i lokalach użytkowych, z wyjątkiem łazienek i ubikacji, gdzie minimum wynosi 24 stopnie. Jaką temperaturę ma pan w mieszkaniu? Dzisiaj? Trzeba było pytać wczoraj, albo we czwartek jak tak ostro padało. Teraz to już po ptakach, katar i tyle. Piecyka elektrycznego nie posiadam, bo mi do głowy nie przyszło, że inni będą na mnie oszczędzać. To jaką temperaturę miał pan wczoraj? Bo sugestia, że sąsiedzi są winni pana braku odporności jest tak głupia, że szkoda ją komentować. Nie sąsiedzi, ale spółdzielnia, z tym, że niestety odporni na zimno współmieszkańcy twierdzą, że utrzymywanie ogrzewania generuje dodatkowe koszty i wymyślają jakieś pompy obiegu wtórnego, czy inne koszty utrzymania systemu grzewczego, a przecież, poczytajcie trochę: We wszystkich instalacjach zamontowane są tzw. pogodynki, czyli automaty, które włączają i wyłączają ogrzewanie, gdy temperatura przekroczy pewien poziom. Technicy ustawią graniczną temperaturę tak, jak chce administrator. Problem polega na tym, że większość zarządców woli osobiście zlecić wyłączenie ogrzewania wiosną, a następnie włączenie go jesienią, ponieważ chcą zaoszczędzić na ogrzewaniu, ale zdaża się muszą ponownie włączać ogrzewanie w maju, bo pogoda płata figle. Pierwsze włączenie i wyłączenie ogrzewania w ciągu roku jest bezpłatne. Za każde ponowne włączenie zapłacimy 100 zł, a za wyłączenie – 560 zł. Pogodynka jest bezpłatna. Przedsiębiorstwa ciepłownicze w całym kraju zachęcają swoich klientów do korzystania z automatyki pogodowej. Jest to zespół urządzeń instalowanych w węźle cieplnym i na budynku. Monitorują one pogodę i w razie potrzeby uruchamiają dostawy ciepła. Urządzenia po ustawieniu odpowiednich parametrów uzgodnionych z mieszkańcami i administratorem, sterują dopływem ogrzewania do mieszkań w zależności od temperatury zewnętrznej. Aby uniknąć takich sytuacji, mieszkańcy powinni zgłaszać wnioski do swoich administratorów o wcześniejsze włączanie ogrzewania i korzystanie z automatyki pogodowej . Nowoczesna automatyka pogodow dzięki czujnikowi umieszczonemu na zewnątrz budynku monitoruje warunki atmosferyczne i umożliwia błyskawiczne reagowanie na zmiany pogody. Samoczynne uruchamia dostawy ciepła, zawsze gdy temperatura na zewnątrz spadnie poniżej określonego progu, a gdy wzrośnie - dostawa ciepła zostanie zatrzymana. Nawet w środku lata zdarzają się dni z temperaturą poniże 15 st. C. Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie od dawna promuje korzystanie z ogrzewania systemowego przez cały rok. Klienci PEC-ów często starają się skrócić okres ogrzewania budynku czy mieszkania ze względu na koszta. Według IGCP uzyskiwane w ten sposób oszczędności są jednak iluzoryczne. Zapewnienie budynkowi optymalnego ciepła przez cały rok pomaga w zachowaniu jego lepszego stanu technicznego. Dodatkowo, potem nie trzeba ponosić kosztów rozgrzania" instalacji cieplnej i budynku. Niska temperatura doprowadza do zawilgocenia ścian co z kolei niekorzystnie odbija się na zdrowiu mieszkańców. - Z badań przeprowadzonych przez dostawców Ciepła Systemowego w różnych miastach wynika, że koszt całorocznej dostawy Ciepła Systemowego waha się w granicach 0,3-4,4% opłat za ogrzewanie w skali roku. Według szacunków dla mieszkania o powierzchni 50 m2, opłata ta w okresie letnim wynosić może od 2 do 23 gr za m2, czyli od 1 do 11,5 zł miesięcznie. Z powyższego wynika, że temperatura, którą winna zapewnić instalacja grzewcza, to 20 stopni w mieszkaniach i lokalach użytkowych, z wyjątkiem łazienek i ubikacji, gdzie minimum wynosi 24 stopnie. Jaką temperaturę ma pan w mieszkaniu? Dzisiaj? Trzeba było pytać wczoraj, albo we czwartek jak tak ostro padało. Teraz to już po ptakach, katar i tyle. Piecyka elektrycznego nie posiadam, bo mi do głowy nie przyszło, że inni będą na mnie oszczędzać. To jaką temperaturę miał pan wczoraj? Bo sugestia, że sąsiedzi są winni pana braku odporności jest tak głupia, że szkoda ją komentować. Nie sąsiedzi, ale spółdzielnia Zadziwiające doprawdy. A jaką temperaturę miał pan w mieszkaniu wczoraj? [quote[/quote] [/quote] Bo sugestia, że sąsiedzi są winni pana braku odporności jest tak głupia, że szkoda ją komentować.[/quote] [/quote] Jednak i samych mieszkańców też zważywszy na odpowiedź administracji: "Centralne ogrzewanie w budynkach pozostających w zasobach SM "PAX" zostanie uruchomione do czwartku 26.09 (zlecenia do DALKi). Powyższe jest spowodowane analizą prognozy pogody uzyskanej z IMiGW (w środę 25.09. ma być 20 stopni, a temperatura minimalna (w nocy) ok. 7-miu stopni (jednorazowo w sobotę rano), oraz analizą zadłużenia poszczególnych budynków w opłacie eksploatacyjnej. Gdyby prognozowane załamanie pogody na 27.09. (3, 4 w nocy stopnie, przy odczuwalnej minusowej) przyszło wcześniej to jasne, że ogrzewanie będzie wcześniej włączone, bo nikt nie chce dopuścić do wyziębienia Państwa mieszkań. " [quote [/quote] Bo sugestia, że sąsiedzi są winni pana braku odporności jest tak głupia, że szkoda ją komentować.[/quote] [/quote] Jednak i samych mieszkańców też zważywszy na odpowiedź administracji: "Centralne ogrzewanie w budynkach pozostających w zasobach SM "PAX" zostanie uruchomione do czwartku 26.09 (zlecenia do DALKi). Powyższe jest spowodowane analizą prognozy pogody uzyskanej z IMiGW (w środę 25.09. ma być 20 stopni, a temperatura minimalna (w nocy) ok. 7-miu stopni (jednorazowo w sobotę rano), oraz analizą zadłużenia poszczególnych budynków w opłacie eksploatacyjnej. Gdyby prognozowane załamanie pogody na 27.09. (3, 4 w nocy stopnie, przy odczuwalnej minusowej) przyszło wcześniej to jasne, że ogrzewanie będzie wcześniej włączone, bo nikt nie chce dopuścić do wyziębienia Państwa mieszkań. "[/quote] Jeżeli kłótnia o włączenie ogrzewania dotyczy jedynie tygodnia zwłoki, kosztem zdrowia ludzi, to po prostu jest żenujące. Również żenujące jest ocenianie indywidualnych odczuć zimna i odporności. O czym my rozmawiamy w ogóle, przecież w tym tygodniu temperatura na zewnątrz w nocy spadała poniżej 10 stopni i wręcz obowiązkiem spółdzielni było włączyć ogrzewanie a morsy mogły sobie zakręcić kurki w swoich mieszkaniach. Jeżeli kłótnia o włączenie ogrzewania dotyczy jedynie tygodnia zwłoki, kosztem zdrowia ludzi, to po prostu jest żenujące. Również żenujące jest ocenianie indywidualnych odczuć zimna i odporności. O czym my rozmawiamy w ogóle, przecież w tym tygodniu temperatura na zewnątrz w nocy spadała poniżej 10 stopni i wręcz obowiązkiem spółdzielni było włączyć ogrzewanie a morsy mogły sobie zakręcić kurki w swoich mieszkaniach. Godzina 1 w nocy - za oknem 10 stopni, o godzinie 19 traktowanej jako probierz było pewnie więcej. Do tej pory tylko jedna osoba zdecydowała sie napisać, ile stopni jest u niej w mieszkaniu - było to 21 stopni. 21 stopni to jest temperatura z zakresu temperatur optymalnych, wyższe temperatury uznaje się za niekomfortowe i wręcz niezdrowe w pomieszczeniach zamkniętych. Oczywiście każdy ma prawo mieć własne upodobania, ale dlaczego wszystkich uszczęśliwiać niezdrowymi przyzwyczajeniami pojedynczych osób? Jak ktoś potrzebuje 30 stopni to niech nie stawia żądań spółdzielni, tylko we własnym zakresie sobie organizuje ogrzewanie. A nazywanie ludzi, którym wystarcza (standardowe i zalecane!) 21 stopni morsami, czymże jest jak nie żenadą? Jeżeli kłótnia o włączenie ogrzewania dotyczy jedynie tygodnia zwłoki, kosztem zdrowia ludzi, to po prostu jest żenujące. Również żenujące jest ocenianie indywidualnych odczuć zimna i odporności. O czym my rozmawiamy w ogóle, przecież w tym tygodniu temperatura na zewnątrz w nocy spadała poniżej 10 stopni i wręcz obowiązkiem spółdzielni było włączyć ogrzewanie a morsy mogły sobie zakręcić kurki w swoich mieszkaniach. Godzina 1 w nocy - za oknem 10 stopni, o godzinie 19 traktowanej jako probierz było pewnie więcej. Do tej pory tylko jedna osoba zdecydowała sie napisać, ile stopni jest u niej w mieszkaniu - było to 21 stopni. 21 stopni to jest temperatura z zakresu temperatur optymalnych, wyższe temperatury uznaje się za niekomfortowe i wręcz niezdrowe w pomieszczeniach zamkniętych. Oczywiście każdy ma prawo mieć własne upodobania, ale dlaczego wszystkich uszczęśliwiać niezdrowymi przyzwyczajeniami pojedynczych osób? Jak ktoś potrzebuje 30 stopni to niech nie stawia żądań spółdzielni, tylko we własnym zakresie sobie organizuje ogrzewanie. A nazywanie ludzi, którym wystarcza (standardowe i zalecane!) 21 stopni morsami, czymże jest jak nie żenadą? I co z tego , że u kogoś wczoraj akurat było 21 stopni. W mieszkaniach na parterze, czy położonych szczytowo może być mniej. Poza tym ten ktoś podawał temperaturę jaką miał wczoraj, kiedy na dworze w dzień było 20 stopni, a przecież przez ostatni tydzień było zimniej i padało, poza tym wilgoć wzmaga odczuwanie zimna. Skoro okazało się, że dzięki pogodynce można mieć dostęp do ogrzewania przez cały rok ( bez żadnych dodatkowych kosztów utrzymania systemu) i płacą tylko ci, którzy mają włączone grzejniki, to komu to przeszkadza i dlaczego ktoś ma się dogrzewać grzejnikami na prąd, które jest droższe i do tego jeszcze nie ma twoim zdaniem Gościu prawa żądać od spółdzielni włączenia ogrzewania. Przecież to co napisałeś to nonsens, bo przecież na włączeniu przez spółdzielnie ogrzewania niczego nie tracisz jak nie włączysz swoich grzejników. ![]() na włączeniu przez spółdzielnie ogrzewania niczego nie tracisz jak nie włączysz swoich grzejników. ![]() "Według szacunków dla mieszkania o powierzchni 50 m2, opłata ta w okresie letnim wynosić może od 2 do 23 gr za m2, czyli od 1 do 11,5 zł miesięcznie." Podać numer konta? na włączeniu przez spółdzielnie ogrzewania niczego nie tracisz jak nie włączysz swoich grzejników. ![]() "Według szacunków dla mieszkania o powierzchni 50 m2, opłata ta w okresie letnim wynosić może od 2 do 23 gr za m2, czyli od 1 do 11,5 zł miesięcznie." Podać numer konta? Człowieku! ale u nas spółdzielnia wyłącza ogrzewanie w maju i włącza kiedy chce jak widać, a Ty podałeś koszty, które ponosi się kiedy nie wyłącza się systemu na lato. Jeżeli spółdzielnia włączyłaby teraz ogrzewanie, to Ty przykręcasz kurek i nic nie płacisz, ale warto wiedzieć, ze regulamin spółdzielni tak jest ułożony, że kiedy zużyjesz poniżej normy zdaje się 16 - czy 18 GJ to i tak płacisz za to czego nie zużyłeś w myśl taką, że korzystasz z ciepła uzyskiwanego przez sąsiada obok. Poczytaj sobie. Akurat to, że jak się ma zdecydowanie chłodniej niż sąsiedzi, to się korzysta z ciepła ich kosztem - to jest oczywiste. Gorzej jak się trafi na sąsiadów co to cały rok potrzebują mieć w mieszkaniu 30 stopni. Nie dość, że się jest na siłę uszczęśliwianym gorącem to jeszcze trzeba za to płacić... Akurat to, że jak się ma zdecydowanie chłodniej niż sąsiedzi, to się korzysta z ciepła ich kosztem - to jest oczywiste. Gorzej jak się trafi na sąsiadów co to cały rok potrzebują mieć w mieszkaniu 30 stopni. Nie dość, że się jest na siłę uszczęśliwianym gorącem to jeszcze trzeba za to płacić... Czyli przyznajesz i uważasz za oczywiste, że korzystasz zimą z ciepła sąsiada? Sąsiad grzeje, płaci a Ty masz ciepło ![]() Poza tym skoro nie grzejesz kiedy jest zimno, to i tak płacisz za nie zużyte GJ, bo przecież jest norma, którą ustaliła spóldzielnia ![]() Ciekawa jestem, czy ci co tak bardzo domagają się ogrzewania we wrześniu, a nawet przez całe lato (!) nie zalegają z opłatami za CO... Akurat to, że jak się ma zdecydowanie chłodniej niż sąsiedzi, to się korzysta z ciepła ich kosztem - to jest oczywiste. Gorzej jak się trafi na sąsiadów co to cały rok potrzebują mieć w mieszkaniu 30 stopni. Nie dość, że się jest na siłę uszczęśliwianym gorącem to jeszcze trzeba za to płacić... Czyli przyznajesz i uważasz za oczywiste, że korzystasz zimą z ciepła sąsiada? Sąsiad grzeje, płaci a Ty masz ciepło ![]() Poza tym skoro nie grzejesz kiedy jest zimno, to i tak płacisz za nie zużyte GJ, bo przecież jest norma, którą ustaliła spóldzielnia ![]() Nie, uwazam za oczywiste, że jeżeli ktoś nie grzeje zimą (ma bardzo niskie zużycie) to mu się dolicza niedomiar. Ja grzeję. Zimą. Bo przecież nie teraz. Jeżeli kłótnia o włączenie ogrzewania dotyczy jedynie tygodnia zwłoki, kosztem zdrowia ludzi, to po prostu jest żenujące. Również żenujące jest ocenianie indywidualnych odczuć zimna i odporności. O czym my rozmawiamy w ogóle, przecież w tym tygodniu temperatura na zewnątrz w nocy spadała poniżej 10 stopni i wręcz obowiązkiem spółdzielni było włączyć ogrzewanie a morsy mogły sobie zakręcić kurki w swoich mieszkaniach. Godzina 1 w nocy - za oknem 10 stopni, o godzinie 19 traktowanej jako probierz było pewnie więcej. Do tej pory tylko jedna osoba zdecydowała sie napisać, ile stopni jest u niej w mieszkaniu - było to 21 stopni. 21 stopni to jest temperatura z zakresu temperatur optymalnych, wyższe temperatury uznaje się za niekomfortowe i wręcz niezdrowe w pomieszczeniach zamkniętych. Oczywiście każdy ma prawo mieć własne upodobania, ale dlaczego wszystkich uszczęśliwiać niezdrowymi przyzwyczajeniami pojedynczych osób? Jak ktoś potrzebuje 30 stopni to niech nie stawia żądań spółdzielni, tylko we własnym zakresie sobie organizuje ogrzewanie. A nazywanie ludzi, którym wystarcza (standardowe i zalecane!) 21 stopni morsami, czymże jest jak nie żenadą? Ja morsem z pewnością nie jestem, ale wiem, że przegrzewanie się bardziej szkodzi zdrowiu niż niedogrzanie... Z przerażeniem myślę o saunie na klatce schodowej kiedy ruszy ogrzewanie, bo w ciepłym ubraniu można się ugotować, zanim doczeka się windy... Za ten upał płacą wszyscy, także ci z zakręconymi grzejnikami w domu... Jeżeli kłótnia o włączenie ogrzewania dotyczy jedynie tygodnia zwłoki, kosztem zdrowia ludzi, to po prostu jest żenujące. Również żenujące jest ocenianie indywidualnych odczuć zimna i odporności. O czym my rozmawiamy w ogóle, przecież w tym tygodniu temperatura na zewnątrz w nocy spadała poniżej 10 stopni i wręcz obowiązkiem spółdzielni było włączyć ogrzewanie a morsy mogły sobie zakręcić kurki w swoich mieszkaniach. Godzina 1 w nocy - za oknem 10 stopni, o godzinie 19 traktowanej jako probierz było pewnie więcej. Do tej pory tylko jedna osoba zdecydowała sie napisać, ile stopni jest u niej w mieszkaniu - było to 21 stopni. 21 stopni to jest temperatura z zakresu temperatur optymalnych, wyższe temperatury uznaje się za niekomfortowe i wręcz niezdrowe w pomieszczeniach zamkniętych. Oczywiście każdy ma prawo mieć własne upodobania, ale dlaczego wszystkich uszczęśliwiać niezdrowymi przyzwyczajeniami pojedynczych osób? Jak ktoś potrzebuje 30 stopni to niech nie stawia żądań spółdzielni, tylko we własnym zakresie sobie organizuje ogrzewanie. A nazywanie ludzi, którym wystarcza (standardowe i zalecane!) 21 stopni morsami, czymże jest jak nie żenadą? Ja morsem z pewnością nie jestem, ale wiem, że przegrzewanie się bardziej szkodzi zdrowiu niż niedogrzanie... Z przerażeniem myślę o saunie na klatce schodowej kiedy ruszy ogrzewanie, bo w ciepłym ubraniu można się ugotować, zanim doczeka się windy... Za ten upał płacą wszyscy, także ci z zakręconymi grzejnikami w domu... Ciekawe, że na klatkach I etapu są grzejniki, a na II etapie nie ma. A czy nie można ich przykręcić? albo dlaczego spółdzielnia ich nie zdemontuje, skoro taka sauna. Pewnie ludzie tylko potrafią się pocić, ale zawalczyć o coś sensownego to już nie potrafią. Akurat to, że jak się ma zdecydowanie chłodniej niż sąsiedzi, to się korzysta z ciepła ich kosztem - to jest oczywiste. Gorzej jak się trafi na sąsiadów co to cały rok potrzebują mieć w mieszkaniu 30 stopni. Nie dość, że się jest na siłę uszczęśliwianym gorącem to jeszcze trzeba za to płacić... Czyli przyznajesz i uważasz za oczywiste, że korzystasz zimą z ciepła sąsiada? Sąsiad grzeje, płaci a Ty masz ciepło ![]() Poza tym skoro nie grzejesz kiedy jest zimno, to i tak płacisz za nie zużyte GJ, bo przecież jest norma, którą ustaliła spóldzielnia ![]() Nie, uwazam za oczywiste, że jeżeli ktoś nie grzeje zimą (ma bardzo niskie zużycie) to mu się dolicza niedomiar. Ja grzeję. Zimą. Bo przecież nie teraz. Uważasz, za oczywiste, że wliczają Ci za zbyt małe zużycie? No cóż, Twoja sprawa, skoro uważasz to za sensowne, bo ja uważam za bezsensowne, ale kiedy piszesz, że przez cały rok niektórzy potrzebują mieć 30 stopni i musisz za to płacić, to chyba jednak nikt w upały nie włącza ogrzewania, bo ma 30 stopni z zewnątrz, więc kto cię na siłę uszczęśliwia? słońce raczej, a nie sąsiedzi. A jak sobie ktoś chce włączyć kaloryfery pod koniec września, bo jest wilgoć i temperatura na zewnątrz kolejny dzień spada poniżej 10 stopni, to czy u Ciebie w mieszkaniu tak drastycznie wzrasta temperatura, że nie możesz wytrzymać? Na pewno nie. Skąd więc to larum i niezadowolenie. Akurat to, że jak się ma zdecydowanie chłodniej niż sąsiedzi, to się korzysta z ciepła ich kosztem - to jest oczywiste. Gorzej jak się trafi na sąsiadów co to cały rok potrzebują mieć w mieszkaniu 30 stopni. Nie dość, że się jest na siłę uszczęśliwianym gorącem to jeszcze trzeba za to płacić... Czyli przyznajesz i uważasz za oczywiste, że korzystasz zimą z ciepła sąsiada? Sąsiad grzeje, płaci a Ty masz ciepło ![]() Poza tym skoro nie grzejesz kiedy jest zimno, to i tak płacisz za nie zużyte GJ, bo przecież jest norma, którą ustaliła spóldzielnia ![]() Nie, uwazam za oczywiste, że jeżeli ktoś nie grzeje zimą (ma bardzo niskie zużycie) to mu się dolicza niedomiar. Ja grzeję. Zimą. Bo przecież nie teraz. Uważasz, za oczywiste, że wliczają Ci za zbyt małe zużycie? Nikt mi nic nie wlicza. Mam normalne zużycie. Ani drastycznie za duże ani drastycznie za małe. Wygląda na to, ze całkiem standardowe, bo nie muszę narzekać na niedopłaty przy rozliczeniu. Akurat to, że jak się ma zdecydowanie chłodniej niż sąsiedzi, to się korzysta z ciepła ich kosztem - to jest oczywiste. Gorzej jak się trafi na sąsiadów co to cały rok potrzebują mieć w mieszkaniu 30 stopni. Nie dość, że się jest na siłę uszczęśliwianym gorącem to jeszcze trzeba za to płacić... Czyli przyznajesz i uważasz za oczywiste, że korzystasz zimą z ciepła sąsiada? Sąsiad grzeje, płaci a Ty masz ciepło ![]() Poza tym skoro nie grzejesz kiedy jest zimno, to i tak płacisz za nie zużyte GJ, bo przecież jest norma, którą ustaliła spóldzielnia ![]() Nie, uwazam za oczywiste, że jeżeli ktoś nie grzeje zimą (ma bardzo niskie zużycie) to mu się dolicza niedomiar. Ja grzeję. Zimą. Bo przecież nie teraz. Uważasz, za oczywiste, że wliczają Ci za zbyt małe zużycie? Nikt mi nic nie wlicza. Mam normalne zużycie. Ani drastycznie za duże ani drastycznie za małe. Wygląda na to, ze całkiem standardowe, bo nie muszę narzekać na niedopłaty przy rozliczeniu. Jednak z tego co Pan napisał wynika, że zasadę doliczania za zbyt małe zużycie uważa Pan za sensowną. Niestety z tym domiarem tak sobie ustaliła spółdzielnia, dlatego nikomu już się nie opłaca oszczędzać na ogrzewaniu, nikt nie ma motywacji i każdy, no może prócz takich osób jak Pan, grzeje na całego, bo jak ma dopłacać za coś czego nie zużył, to co to za interes, a normy nie sposób przewidzieć, ponieważ jest ona obliczana od kosztu średniego zużycia, nie wiadomo więc czy to będzie 16 czy 20 GJ. poniżej zużycia których już trzeba by było dopłacać. Jednak z tego co Pan napisał wynika, że zasadę doliczania za zbyt małe zużycie uważa Pan za sensowną. Niestety z tym domiarem tak sobie ustaliła spółdzielnia, dlatego nikomu już się nie opłaca oszczędzać na ogrzewaniu, nikt nie ma motywacji i każdy, no może prócz takich osób jak Pan, grzeje na całego, bo jak ma dopłacać za coś czego nie zużył, to co to za interes, a normy nie sposób przewidzieć, ponieważ jest ona obliczana od kosztu średniego zużycia, nie wiadomo więc czy to będzie 16 czy 20 GJ. poniżej zużycia których już trzeba by było dopłacać. Nie bardzo rozumiem - w kontekście ogrzewania - teorię o oszczędzaniu i grzaniu na całego. Ja grzeję tak, żeby nie marznąć ale i nie siedzieć w saunie. Temperatury około 20 stopni uważam za optymalne. I nie wyobrażam sobie, że można "grzać na całego" tylko dlateggo, żeby nie doliczyli domiaru. No ale może ja przeceniam rozsądek ludzi mieszkających na osiedlu. Bo w to, że są cwaniacy, którzy nie grzeją licząc na ciepło od sąsiadów to akurat jestem w stanie uwierzyć. I jeżeli zdarzają się krańcowo niskie stany zużycia, to rozumiem politykę doliczania, stosowaną zresztą nie tylko w naszej spółdzielni. Jednak z tego co Pan napisał wynika, że zasadę doliczania za zbyt małe zużycie uważa Pan za sensowną. Niestety z tym domiarem tak sobie ustaliła spółdzielnia, dlatego nikomu już się nie opłaca oszczędzać na ogrzewaniu, nikt nie ma motywacji i każdy, no może prócz takich osób jak Pan, grzeje na całego, bo jak ma dopłacać za coś czego nie zużył, to co to za interes, a normy nie sposób przewidzieć, ponieważ jest ona obliczana od kosztu średniego zużycia, nie wiadomo więc czy to będzie 16 czy 20 GJ. poniżej zużycia których już trzeba by było dopłacać. Nie bardzo rozumiem - w kontekście ogrzewania - teorię o oszczędzaniu i grzaniu na całego. Ja grzeję tak, żeby nie marznąć ale i nie siedzieć w saunie. Temperatury około 20 stopni uważam za optymalne. I nie wyobrażam sobie, że można "grzać na całego" tylko dlateggo, żeby nie doliczyli domiaru. No ale może ja przeceniam rozsądek ludzi mieszkających na osiedlu. Bo w to, że są cwaniacy, którzy nie grzeją licząc na ciepło od sąsiadów to akurat jestem w stanie uwierzyć. I jeżeli zdarzają się krańcowo niskie stany zużycia, to rozumiem politykę doliczania, stosowaną zresztą nie tylko w naszej spółdzielni. Skoro nie wiadomo jaka będzie norma poniżej której robią domiar,bo wynika to ze średniego zuzycia, to faktycznie o racjonalnym, oszczędnym ogrzewaniu nie może być mowy. Zresztą i tak u mnie jest zawsze chłodno, mimo grzania na full, a wcale też nei przepadam za sauną w domu i mam wrażenie, że sąsiedzi to osoby zimnolubne, ale mnie spółdzielnia nie oddaje tych pieniędzy, które z domiaru pobrała od morsów. Wieczorem, a szczególnie w nocy, to by się jednak ciepłe kaloryfery przydały. 3/4 Polski oraz reszta naszej szerokosci geograficznej już sobie oczywiscie grzeje, tylko jak zwykle jak co roku na stryjeńskich szczękając zębami szukamy rozgrzewki a więc odwracamy kota ogonem, zaklinamy rzeczywistość, białe to czarne, zimno to ciepło - a może zima wogóle nie nadejdzie i hurra nie trzeba będzie grzać wogóle?! i tych pomp ani innych urządzeń nawet u sąsiadów nie trzeba będzie włączać; i każda dyskusja nawet najmądrzejsza podgrzewa atmosferę i to bedzie w tym roku sposób na zimne kaloryfery; P.S. mimo gorącej dyskusji proszę do łóżka wdziać sweterki, barchanowe piżamki oraz inne seksowne przyodziewki (nie zapominając o czapeczkach bo wieje od okna, a najłatwiej zaziębić się w łóżku); dobranoc Państwu A czy nie byłoby możliwości włączenia "pogodynki" na węźle ciepłowniczym? Wiem, że na wielu osiedlach jest taka możliwość, tylko trzeba by to wymóc na administracji... To by było w sumie najlogiczniejsze rozwiązanie - jak robi się zimniej - ogrzewanie włącza się z automatu, jak jest cieplej to się wyłącza. Płacimy za to czego potrzebujemy wtedy. A czy nie byłoby możliwości włączenia "pogodynki" na węźle ciepłowniczym? Wiem, że na wielu osiedlach jest taka możliwość, tylko trzeba by to wymóc na administracji... To by było w sumie najlogiczniejsze rozwiązanie - jak robi się zimniej - ogrzewanie włącza się z automatu, jak jest cieplej to się wyłącza. Płacimy za to czego potrzebujemy wtedy. Domyślam się, że pogodynka na Stryjeńskich włączona jest na 8 stopni, ale w zasadzie po co, niech spółdzielnia w ogóle nie włącza ogrzewania, na końcu niech zrobi wszystkim domiary za brak zużycia i wyjdzie na swoje. Moim zdaniem o to chodzi, żeby spółdzielnia mogła płacić jak najmniejsze rachunki( za to mieszkańcy będą płacić za prąd zużyty na farelki) i żeby nie podnosić drastycznie zaliczek w miesięcznych opłatach, by nie drażnić ludzi. Nie widzę żadnego innego interesu spółdzielni w tym, żeby nie włączać ogrzewania. 3/4 Polski oraz reszta naszej szerokosci geograficznej już sobie oczywiscie grzeje, tylko jak zwykle jak co roku na stryjeńskich szczękając zębami szukamy rozgrzewki a więc odwracamy kota ogonem, zaklinamy rzeczywistość, białe to czarne, zimno to ciepło - a może zima wogóle nie nadejdzie i hurra nie trzeba będzie grzać wogóle?! i tych pomp ani innych urządzeń nawet u sąsiadów nie trzeba będzie włączać; i każda dyskusja nawet najmądrzejsza podgrzewa atmosferę i to bedzie w tym roku sposób na zimne kaloryfery; P.S. mimo gorącej dyskusji proszę do łóżka wdziać sweterki, barchanowe piżamki oraz inne seksowne przyodziewki (nie zapominając o czapeczkach bo wieje od okna, a najłatwiej zaziębić się w łóżku); dobranoc Państwu Wcale tak wszędzie ochoczo nie grzeją, a że cieplej ubrać się trzeba, to chyba normalne, mamy w końcu jesień... Okna też warto uszczelnić żeby nie wiało (nie tylko w nocy) to i czapeczka nie będzie potrzebna... 3/4 Polski oraz reszta naszej szerokosci geograficznej już sobie oczywiscie grzeje, tylko jak zwykle jak co roku na stryjeńskich szczękając zębami szukamy rozgrzewki a więc odwracamy kota ogonem, zaklinamy rzeczywistość, białe to czarne, zimno to ciepło - a może zima wogóle nie nadejdzie i hurra nie trzeba będzie grzać wogóle?! i tych pomp ani innych urządzeń nawet u sąsiadów nie trzeba będzie włączać; i każda dyskusja nawet najmądrzejsza podgrzewa atmosferę i to bedzie w tym roku sposób na zimne kaloryfery; P.S. mimo gorącej dyskusji proszę do łóżka wdziać sweterki, barchanowe piżamki oraz inne seksowne przyodziewki (nie zapominając o czapeczkach bo wieje od okna, a najłatwiej zaziębić się w łóżku); dobranoc Państwu Mimo, że śpię w letniej piżamce i pod lekką kołdrą, to dziś rano szybko musiałam uciekać z łóżka, bo z powodu słońca za oknem nie dawało się wytrzymać. Jakby jeszcze ogrzewanie włączyli to nie wiem, chyba wszystkie okna i balkon trzeba by było na oścież na pół dnia otworzyć. Niestety to także moja sprawa. Bo włączanie i wyłączanie ogrzewania poza sezonem grzewczym (do którego jest jeszcze miesiąc!) kosztuje dodatkowo. I wszyscy za to zapłacą. Dlatego włączanie ogrzewania, bo trafił się jeden deszczowy dzień, jest bez sensu. Jeden deszczowy dzień? Może wczoraj wróciłeś z wakacji w Egipcie? Od dwóch tygodni jest taka deszczowa pogoda i zimne noce. Nie ma żadnych sezonów grzewczych, tylko włącza się CO kiedy temperatura przez 3 dni spada poniżej 15 stopni, więc nie oszczędzaj na zdrowiu innych, a szczególnie dzieci. tak? a 18 stopni w mieszkaniu to normalna temperatura ? bo ja taka mam i mnie właśnie rozkłada.... Niestety to także moja sprawa. Bo włączanie i wyłączanie ogrzewania poza sezonem grzewczym (do którego jest jeszcze miesiąc!) kosztuje dodatkowo. I wszyscy za to zapłacą. Dlatego włączanie ogrzewania, bo trafił się jeden deszczowy dzień, jest bez sensu. Jeden deszczowy dzień? Może wczoraj wróciłeś z wakacji w Egipcie? Od dwóch tygodni jest taka deszczowa pogoda i zimne noce. Nie ma żadnych sezonów grzewczych, tylko włącza się CO kiedy temperatura przez 3 dni spada poniżej 15 stopni, więc nie oszczędzaj na zdrowiu innych, a szczególnie dzieci. tak? a 18 stopni w mieszkaniu to normalna temperatura ? bo ja taka mam i mnie właśnie rozkłada.... Tak, 18 stopni to normalna temperatura. Do spania wręcz wyższa jest niezalecana jako niezdrowa. I przy takiej temperaturze zdrowego, o normalnej odporności człowieka na pewno nie powinno rozkładać... a wariatka wietrzy czy zimno czy ciepło A czy nie byłoby możliwości włączenia "pogodynki" na węźle ciepłowniczym? Wiem, że na wielu osiedlach jest taka możliwość, tylko trzeba by to wymóc na administracji... To by było w sumie najlogiczniejsze rozwiązanie - jak robi się zimniej - ogrzewanie włącza się z automatu, jak jest cieplej to się wyłącza. Płacimy za to czego potrzebujemy wtedy. Potwierdzam, pogodynka to bardzo dobra sprawa i przede wszystkim ekonomiczna. Nasza Administracja na szczęście poszła po rozum do głowy. sprawa ekonomiczna to niestety nie zapłacone rachunki do dalkii; i nie wcześniej nam włączą, bez wzgledu na wszystko a szczególnie temperatury za oknem oraz cudowne pogodynki niz zdołają uregulować zaległości; osobne pytanie na co przeznaczają nasze czynsze wpłacane zresztą do ceeee property, firmy prywatnej p. Marjańskiego - podejrzewam, że wyręczają nas i wpłacają na jakis zbozny cel, na który my poskąpilibysmy 3/4 Polski oraz reszta naszej szerokosci geograficznej już sobie oczywiscie grzeje, tylko jak zwykle jak co roku na stryjeńskich szczękając zębami szukamy rozgrzewki a więc odwracamy kota ogonem, zaklinamy rzeczywistość, białe to czarne, zimno to ciepło - a może zima wogóle nie nadejdzie i hurra nie trzeba będzie grzać wogóle?! i tych pomp ani innych urządzeń nawet u sąsiadów nie trzeba będzie włączać; i każda dyskusja nawet najmądrzejsza podgrzewa atmosferę i to bedzie w tym roku sposób na zimne kaloryfery; P.S. mimo gorącej dyskusji proszę do łóżka wdziać sweterki, barchanowe piżamki oraz inne seksowne przyodziewki (nie zapominając o czapeczkach bo wieje od okna, a najłatwiej zaziębić się w łóżku); dobranoc Państwu Mimo, że śpię w letniej piżamce i pod lekką kołdrą, to dziś rano szybko musiałam uciekać z łóżka, bo z powodu słońca za oknem nie dawało się wytrzymać. Jakby jeszcze ogrzewanie włączyli to nie wiem, chyba wszystkie okna i balkon trzeba by było na oścież na pół dnia otworzyć. Przy takim ciągłym uczuciu gorąca proponuję się przebadać, być może to nadczynność tarczycy. Mimo, że śpię w letniej piżamce i pod lekką kołdrą, to dziś rano szybko musiałam uciekać z łóżka, bo z powodu słońca za oknem nie dawało się wytrzymać. Jakby jeszcze ogrzewanie włączyli to nie wiem, chyba wszystkie okna i balkon trzeba by było na oścież na pół dnia otworzyć. Przy takim ciągłym uczuciu gorąca proponuję się przebadać, być może to nadczynność tarczycy.[/quote] U Pana rano trwa ciągle? Zazdroszczę. Dzisiaj włączyli ogrzewanie, czyżby nikt nie zauważył? W tej dyskusji bezsensownie próbowano obiektywnie wykazać, jakie temperatury są optymalne, nie biorąc pod uwagę innych czynników jak np. wilgoć, czy po prostu indywidualne preferencje, a także fakt, ze osoby starsze bardziej marzną i potrzebują więcej ciepła. Okazało się też, ze samo włączenie systemu ogrzewania nic nas dodatkowo nie kosztuje, a utrzymanie przy automatycznej pogodynce również, więc myślę, ze podstawowym problem był fakt, że to spółdzielnia podejmuje arbitralne decyzje i w ten sposób pozbawia nas wyboru. Mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy. Okazało się też, ze samo włączenie systemu ogrzewania nic nas dodatkowo nie kosztuje, a utrzymanie przy automatycznej pogodynce również Idea darmowych obiadów wiecznie żywa, jak widać. Okazało się też, ze samo włączenie systemu ogrzewania nic nas dodatkowo nie kosztuje, a utrzymanie przy automatycznej pogodynce również Idea darmowych obiadów wiecznie żywa, jak widać. Dalkia znana jest z działalności charytatywnej, więc grzanie od września nic nas nie będzie kosztowało... W tej dyskusji bezsensownie próbowano obiektywnie wykazać, jakie temperatury są optymalne, nie biorąc pod uwagę innych czynników jak np. wilgoć, czy po prostu indywidualne preferencje, a także fakt, ze osoby starsze bardziej marzną i potrzebują więcej ciepła. Okazało się też, ze samo włączenie systemu ogrzewania nic nas dodatkowo nie kosztuje, a utrzymanie przy automatycznej pogodynce również, więc myślę, ze podstawowym problem był fakt, że to spółdzielnia podejmuje arbitralne decyzje i w ten sposób pozbawia nas wyboru. Mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy. A kto miałby podejmować decyzje, jeśli nie spółdzielnia? Mielibyśmy zwołać zebranie i głosować, kto jest za włączeniem? Uważam, że tym razem spółdzielnia bardzo dobrze trafiła z rozpoczęciem ogrzewania na wyraźne ochłodzenie, zwł. w nocy i mam nadzieję, że nadal będzie się kierować w tej kwestii zdrowym rozsądkiem... Okazało się też, ze samo włączenie systemu ogrzewania nic nas dodatkowo nie kosztuje, a utrzymanie przy automatycznej pogodynce również Idea darmowych obiadów wiecznie żywa, jak widać. Dalkia znana jest z działalności charytatywnej, więc grzanie od września nic nas nie będzie kosztowało... Nie udawajcie, że nie wiecie o co chodzi, bo przecież nikt nie napisał, że nie płaci się zużycie CO we własnym mieszkaniu. Nie płaci się zaś - i o to chodziło - za uruchomienie ogrzewania. już ciepłe kaloryfery ![]() to my, mieszkańcy a więc uzytkownicy, właściciele a przede wszystkim płacący konkretną kasę w czynszu na konto prywatne p. Marjańskiego (a nie spółdzielni co jest niezgodne z prawem i korupcjogenne a przede wszystkim sprzeczne z naszym interesem, bo spółka z o.o. p.Marjańskiego wypracowuje z naszych czynszów gigantyczne zyski i dodatkowo ponieważ ma zysk czyli dochód musi płacić minimum 19% podatku a z czego no przecież też z naszych pieniędzy) powinniśmy decydować i nie tylko o włączeniu czy wyłączeniu grzania ale o całej reszcie spraw nader istotnych, przede wszystkim jak wydawać nasze pieniądze; i byłoby tych pieniędzy tyle że nie martwilibyśmy się jakie straszne koszty poniesiemy bo włączymy grzanie dwa dni wcześniej to my, mieszkańcy a więc uzytkownicy, właściciele a przede wszystkim płacący konkretną kasę w czynszu na konto prywatne p. Marjańskiego (a nie spółdzielni co jest niezgodne z prawem i korupcjogenne a przede wszystkim sprzeczne z naszym interesem, bo spółka z o.o. p.Marjańskiego wypracowuje z naszych czynszów gigantyczne zyski i dodatkowo ponieważ ma zysk czyli dochód musi płacić minimum 19% podatku a z czego no przecież też z naszych pieniędzy) powinniśmy decydować i nie tylko o włączeniu czy wyłączeniu grzania ale o całej reszcie spraw nader istotnych, przede wszystkim jak wydawać nasze pieniądze; i byłoby tych pieniędzy tyle że nie martwilibyśmy się jakie straszne koszty poniesiemy bo włączymy grzanie dwa dni wcześniej Otóż to. Nic nie kosztuje włączenie systemu ogrzewania, więc tydzień wcześniej, a nawet miesiąc wcześniej nie generuje dodatkowych kosztów, gdyż ten kto nie chce może sobie zakręcić grzejniki, a ten kto marznie może odkręcić i wtedy ponosi koszty własnego zużycia. Jak ktoś napisał wcześniej, przy istniejącej automatycznej pogodynce w zasadzie sezonem grzewczym może być cały rok. Spółdzielnia woli jednak sterować włączaniem i wyłączaniem systemu, ale dlaczego? Jedynym powodem, dla którego spółdzielnia zwlekała z włączeniem ogrzewania,moim zdaniem była i jest obawa, czy skalkulowane zaliczki wystarczą na zapłacenie faktur Dalkii, gdyż przecież od pewnego czasu zaliczki te w naszych opłatach miesięcznych spadły, a ponowne ich podniesienie wywindowałoby znacznie nasze opłaty i mogłoby wywołać niezadowolenie wraz z odpowiednią reakcją na walnym. Innego powodu nie znajduję. Otóż to. Nic nie kosztuje włączenie systemu ogrzewania, więc tydzień wcześniej, a nawet miesiąc wcześniej nie generuje dodatkowych kosztów, gdyż ten kto nie chce może sobie zakręcić grzejniki, a ten kto marznie może odkręcić i wtedy ponosi koszty własnego zużycia. Czyli jak tylko jedna osoba będzie sobie chciała grzać to ona poniesie CAŁKOWITE koszty działania systemu? Na przykład całkowiity koszty ogrzania wody? Bo chyba nie wyobrażasz sobie, że dla jednej osoby podgrzewane jest tylko 5 litrów wody i dozorca w baniaczku zanosi zmarźlakowi, żeby sobie nalał do grzejnika? Nie, są koszty stałe działania takiego systemu i one są rozkładane na wszystkich. I ci wszyscy mogą nie chcieć płącić za to, że komuś na przykład w sierpniu zrobi się zimno i postanowi się dogrzać. To, ze te koszty przy pogodynce są niższe niż przy włączaniu i wyłączaniu ręcznycm co 3 dni, nie oznacza, że tych kosztów nie ma wcale. A w naszym bloku dodatkowym problemem jest to, że rury doprowadzajace ciepło do mieszkań są fatalnie zaizolowane i są potężne starty ciepła - dlatego na korytarzach już teraz nie da się wytrzymać. I za to też my wszyscy płacimy, a nie jedna osoba, której się zrobiło zimno po jednym dniu deszczowym. Otóż to. Nic nie kosztuje włączenie systemu ogrzewania, więc tydzień wcześniej, a nawet miesiąc wcześniej nie generuje dodatkowych kosztów, gdyż ten kto nie chce może sobie zakręcić grzejniki, a ten kto marznie może odkręcić i wtedy ponosi koszty własnego zużycia. Czyli jak tylko jedna osoba będzie sobie chciała grzać to ona poniesie CAŁKOWITE koszty działania systemu? Na przykład całkowiity koszty ogrzania wody? Bo chyba nie wyobrażasz sobie, że dla jednej osoby podgrzewane jest tylko 5 litrów wody i dozorca w baniaczku zanosi zmarźlakowi, żeby sobie nalał do grzejnika? Nie, są koszty stałe działania takiego systemu i one są rozkładane na wszystkich. I ci wszyscy mogą nie chcieć płącić za to, że komuś na przykład w sierpniu zrobi się zimno i postanowi się dogrzać. To, ze te koszty przy pogodynce są niższe niż przy włączaniu i wyłączaniu ręcznycm co 3 dni, nie oznacza, że tych kosztów nie ma wcale. A w naszym bloku dodatkowym problemem jest to, że rury doprowadzajace ciepło do mieszkań są fatalnie zaizolowane i są potężne starty ciepła - dlatego na korytarzach już teraz nie da się wytrzymać. I za to też my wszyscy płacimy, a nie jedna osoba, której się zrobiło zimno po jednym dniu deszczowym. To czemu spółdzielnia tak drastycznie zwleka z włączeniem ogrzewania, nawet gdy są temperatury zewnętrzne poniżej 10 stopni,a na wiosnę, kiedy robi się cieplej i też są mieszane dni jeżeli chodzi o spadki temperatur, nie wyłącza ogrzewania, tylko czeka aż temperatura przestanie spadać na stałe poniżej 18 stopni? Czemu wtedy ci dogrzani nie protestują, że muszą płacić za działanie systemu? Przy ich odczuciu temperatury, można by było spokojnie wyłączyć ogrzewanie już w kwietniu, a nawet pod koniec marca. Dlaczego poza tym ich preferencje mają być narzucane osobom, które potrzebują więcej ciepła czyli niemowlakom, ludziom starszym i chorym? Takie osoby mają się dogrzewać piecykami i płacić 3 razy więcej za prąd, niż gdyby korzystały z CO? Otóż to. Nic nie kosztuje włączenie systemu ogrzewania, więc tydzień wcześniej, a nawet miesiąc wcześniej nie generuje dodatkowych kosztów, gdyż ten kto nie chce może sobie zakręcić grzejniki, a ten kto marznie może odkręcić i wtedy ponosi koszty własnego zużycia. Czyli jak tylko jedna osoba będzie sobie chciała grzać to ona poniesie CAŁKOWITE koszty działania systemu? Na przykład całkowiity koszty ogrzania wody? Bo chyba nie wyobrażasz sobie, że dla jednej osoby podgrzewane jest tylko 5 litrów wody i dozorca w baniaczku zanosi zmarźlakowi, żeby sobie nalał do grzejnika? Nie, są koszty stałe działania takiego systemu i one są rozkładane na wszystkich. I ci wszyscy mogą nie chcieć płącić za to, że komuś na przykład w sierpniu zrobi się zimno i postanowi się dogrzać. To, ze te koszty przy pogodynce są niższe niż przy włączaniu i wyłączaniu ręcznycm co 3 dni, nie oznacza, że tych kosztów nie ma wcale. A w naszym bloku dodatkowym problemem jest to, że rury doprowadzajace ciepło do mieszkań są fatalnie zaizolowane i są potężne starty ciepła - dlatego na korytarzach już teraz nie da się wytrzymać. I za to też my wszyscy płacimy, a nie jedna osoba, której się zrobiło zimno po jednym dniu deszczowym. To czemu spółdzielnia tak drastycznie zwleka z włączeniem ogrzewania, nawet gdy są temperatury zewnętrzne poniżej 10 stopni,a na wiosnę, kiedy robi się cieplej i też są mieszane dni jeżeli chodzi o spadki temperatur, nie wyłącza ogrzewania, tylko czeka aż temperatura przestanie spadać na stałe poniżej 18 stopni? Czemu wtedy ci dogrzani nie protestują, że muszą płacić za działanie systemu? Przy ich odczuciu temperatury, można by było spokojnie wyłączyć ogrzewanie już w kwietniu, a nawet pod koniec marca. Dlaczego poza tym ich preferencje mają być narzucane osobom, które potrzebują więcej ciepła czyli niemowlakom, ludziom starszym i chorym? Takie osoby mają się dogrzewać piecykami i płacić 3 razy więcej za prąd, niż gdyby korzystały z CO? Nie czekała. Jak spadły poniżej 10 stopni to ogrzewanie zostało włączone. A na wiosnę to prawopodobnie część osób zwyczajnie wycisza grzejniki jak się robi ciepło (ja tak robię) i nawet nie wiedzą, że spółdzielnia przeciąga wyłączenie. A poza tym co innego wiosną,kiedy z wyłączeniem ogrzewania trzeba poczekać aż się mury nagrzeją, a co innego jesienią, kiedy mury są nagrzane po lecie. A narzucane są, jak już, to nie preferencje tylko normatywy. Jak ktoś potrzebuje ponadnormatywnych warunków, to musi je sobie zapewnić sam. No tak to niestety jest zorganizowane. Jak komuś nie wystarcza do pierwszego, a nie łapie się w kryterum dochodowe pomocy społecznej to też, ile by nie narzekał, nie dostanie pomocy i musi sobie radzić sam. I tak samo jest jak komuś normatywne, określone w ustawach, rozporządzeniach i czym tam jeszcze, temperatury nie odpowiadają. To musi sobie radzić sam. Bo spółdzielnia ma papie, że nie musi zapewniać 25 stopni. A przy okazji - to podnoszone tu obliczeniowe 20 stopni, w praktyce oznacza, że w mieszkaniach nie może być mniej niż chyba 16... Więc nie pozostaje nic innego, jak zaopatrzyć się w ciepłe sweterki. Otóż to. Nic nie kosztuje włączenie systemu ogrzewania, więc tydzień wcześniej, a nawet miesiąc wcześniej nie generuje dodatkowych kosztów, gdyż ten kto nie chce może sobie zakręcić grzejniki, a ten kto marznie może odkręcić i wtedy ponosi koszty własnego zużycia. Czyli jak tylko jedna osoba będzie sobie chciała grzać to ona poniesie CAŁKOWITE koszty działania systemu? Na przykład całkowiity koszty ogrzania wody? Bo chyba nie wyobrażasz sobie, że dla jednej osoby podgrzewane jest tylko 5 litrów wody i dozorca w baniaczku zanosi zmarźlakowi, żeby sobie nalał do grzejnika? Nie, są koszty stałe działania takiego systemu i one są rozkładane na wszystkich. I ci wszyscy mogą nie chcieć płącić za to, że komuś na przykład w sierpniu zrobi się zimno i postanowi się dogrzać. To, ze te koszty przy pogodynce są niższe niż przy włączaniu i wyłączaniu ręcznycm co 3 dni, nie oznacza, że tych kosztów nie ma wcale. A w naszym bloku dodatkowym problemem jest to, że rury doprowadzajace ciepło do mieszkań są fatalnie zaizolowane i są potężne starty ciepła - dlatego na korytarzach już teraz nie da się wytrzymać. I za to też my wszyscy płacimy, a nie jedna osoba, której się zrobiło zimno po jednym dniu deszczowym. To czemu spółdzielnia tak drastycznie zwleka z włączeniem ogrzewania, nawet gdy są temperatury zewnętrzne poniżej 10 stopni,a na wiosnę, kiedy robi się cieplej i też są mieszane dni jeżeli chodzi o spadki temperatur, nie wyłącza ogrzewania, tylko czeka aż temperatura przestanie spadać na stałe poniżej 18 stopni? Czemu wtedy ci dogrzani nie protestują, że muszą płacić za działanie systemu? Przy ich odczuciu temperatury, można by było spokojnie wyłączyć ogrzewanie już w kwietniu, a nawet pod koniec marca. Dlaczego poza tym ich preferencje mają być narzucane osobom, które potrzebują więcej ciepła czyli niemowlakom, ludziom starszym i chorym? Takie osoby mają się dogrzewać piecykami i płacić 3 razy więcej za prąd, niż gdyby korzystały z CO? Nie czekała. Jak spadły poniżej 10 stopni to ogrzewanie zostało włączone. A na wiosnę to prawopodobnie część osób zwyczajnie wycisza grzejniki jak się robi ciepło (ja tak robię) i nawet nie wiedzą, że spółdzielnia przeciąga wyłączenie. A poza tym co innego wiosną,kiedy z wyłączeniem ogrzewania trzeba poczekać aż się mury nagrzeją, a co innego jesienią, kiedy mury są nagrzane po lecie. A narzucane są, jak już, to nie preferencje tylko normatywy. Jak ktoś potrzebuje ponadnormatywnych warunków, to musi je sobie zapewnić sam. No tak to niestety jest zorganizowane. Jak komuś nie wystarcza do pierwszego, a nie łapie się w kryterum dochodowe pomocy społecznej to też, ile by nie narzekał, nie dostanie pomocy i musi sobie radzić sam. I tak samo jest jak komuś normatywne, określone w ustawach, rozporządzeniach i czym tam jeszcze, temperatury nie odpowiadają. To musi sobie radzić sam. Bo spółdzielnia ma papie, że nie musi zapewniać 25 stopni. A przy okazji - to podnoszone tu obliczeniowe 20 stopni, w praktyce oznacza, że w mieszkaniach nie może być mniej niż chyba 16... Więc nie pozostaje nic innego, jak zaopatrzyć się w ciepłe sweterki. cyt " A na wiosnę to prawopodobnie część osób zwyczajnie wycisza grzejniki jak się robi ciepło (ja tak robię) i nawet nie wiedzą, że spółdzielnia przeciąga wyłączenie.' Nie wiedziała, ale za koszty przesyłowe czyli opłatę stałą zapłaciła? Przecież poprzednio napisałeś, że ponosimy całkowie koszty działania systemu. O to chodzi, że spółdzielnia zwleka jesienią z włączeniem ciepła i liczy każdy dzień, a na wiosnę grzeje nawet jak ci krzyczący dogrzani wyłączają już grzejniki. Czemu wtedy nie krzyczysz, ze niepotrzebnie płacisz za opłatę stałą. I gdzie tu logika? Otóż to. Nic nie kosztuje włączenie systemu ogrzewania, więc tydzień wcześniej, a nawet miesiąc wcześniej nie generuje dodatkowych kosztów, gdyż ten kto nie chce może sobie zakręcić grzejniki, a ten kto marznie może odkręcić i wtedy ponosi koszty własnego zużycia. Czyli jak tylko jedna osoba będzie sobie chciała grzać to ona poniesie CAŁKOWITE koszty działania systemu? Na przykład całkowiity koszty ogrzania wody? Bo chyba nie wyobrażasz sobie, że dla jednej osoby podgrzewane jest tylko 5 litrów wody i dozorca w baniaczku zanosi zmarźlakowi, żeby sobie nalał do grzejnika? Nie, są koszty stałe działania takiego systemu i one są rozkładane na wszystkich. I ci wszyscy mogą nie chcieć płącić za to, że komuś na przykład w sierpniu zrobi się zimno i postanowi się dogrzać. To, ze te koszty przy pogodynce są niższe niż przy włączaniu i wyłączaniu ręcznycm co 3 dni, nie oznacza, że tych kosztów nie ma wcale. A w naszym bloku dodatkowym problemem jest to, że rury doprowadzajace ciepło do mieszkań są fatalnie zaizolowane i są potężne starty ciepła - dlatego na korytarzach już teraz nie da się wytrzymać. I za to też my wszyscy płacimy, a nie jedna osoba, której się zrobiło zimno po jednym dniu deszczowym. To czemu spółdzielnia tak drastycznie zwleka z włączeniem ogrzewania, nawet gdy są temperatury zewnętrzne poniżej 10 stopni,a na wiosnę, kiedy robi się cieplej i też są mieszane dni jeżeli chodzi o spadki temperatur, nie wyłącza ogrzewania, tylko czeka aż temperatura przestanie spadać na stałe poniżej 18 stopni? Czemu wtedy ci dogrzani nie protestują, że muszą płacić za działanie systemu? Przy ich odczuciu temperatury, można by było spokojnie wyłączyć ogrzewanie już w kwietniu, a nawet pod koniec marca.Dlaczego poza tym ich preferencje mają być narzucane osobom, które potrzebują więcej ciepła czyli niemowlakom, ludziom starszym i chorym? Takie osoby mają się dogrzewać piecykami i płacić 3 razy więcej za prąd, niż gdyby korzystały z CO? I tak też jest wyłączane ogrzewanie - w kwietniu. W tym roku ze względu na długą zimę i chłodną wiosnę wyjątkowo późno - 30 kwietnia, ale w ub. roku zaraz po Wielkanocy. Zeszłoroczna jesień była wyjątkowo ciepła, więc ogrzewanie włączono 3 października i dobrze pamiętam ten krzyk, że "już październik i nie grzeją" przy temp. 18-20 stopni na dworze. Otóż to. Nic nie kosztuje włączenie systemu ogrzewania, więc tydzień wcześniej, a nawet miesiąc wcześniej nie generuje dodatkowych kosztów, gdyż ten kto nie chce może sobie zakręcić grzejniki, a ten kto marznie może odkręcić i wtedy ponosi koszty własnego zużycia. Czyli jak tylko jedna osoba będzie sobie chciała grzać to ona poniesie CAŁKOWITE koszty działania systemu? Na przykład całkowiity koszty ogrzania wody? Bo chyba nie wyobrażasz sobie, że dla jednej osoby podgrzewane jest tylko 5 litrów wody i dozorca w baniaczku zanosi zmarźlakowi, żeby sobie nalał do grzejnika? Nie, są koszty stałe działania takiego systemu i one są rozkładane na wszystkich. I ci wszyscy mogą nie chcieć płącić za to, że komuś na przykład w sierpniu zrobi się zimno i postanowi się dogrzać. To, ze te koszty przy pogodynce są niższe niż przy włączaniu i wyłączaniu ręcznycm co 3 dni, nie oznacza, że tych kosztów nie ma wcale. A w naszym bloku dodatkowym problemem jest to, że rury doprowadzajace ciepło do mieszkań są fatalnie zaizolowane i są potężne starty ciepła - dlatego na korytarzach już teraz nie da się wytrzymać. I za to też my wszyscy płacimy, a nie jedna osoba, której się zrobiło zimno po jednym dniu deszczowym. To czemu spółdzielnia tak drastycznie zwleka z włączeniem ogrzewania, nawet gdy są temperatury zewnętrzne poniżej 10 stopni,a na wiosnę, kiedy robi się cieplej i też są mieszane dni jeżeli chodzi o spadki temperatur, nie wyłącza ogrzewania, tylko czeka aż temperatura przestanie spadać na stałe poniżej 18 stopni? Czemu wtedy ci dogrzani nie protestują, że muszą płacić za działanie systemu? Przy ich odczuciu temperatury, można by było spokojnie wyłączyć ogrzewanie już w kwietniu, a nawet pod koniec marca. Dlaczego poza tym ich preferencje mają być narzucane osobom, które potrzebują więcej ciepła czyli niemowlakom, ludziom starszym i chorym? Takie osoby mają się dogrzewać piecykami i płacić 3 razy więcej za prąd, niż gdyby korzystały z CO? Nie czekała. Jak spadły poniżej 10 stopni to ogrzewanie zostało włączone. A na wiosnę to prawopodobnie część osób zwyczajnie wycisza grzejniki jak się robi ciepło (ja tak robię) i nawet nie wiedzą, że spółdzielnia przeciąga wyłączenie. A poza tym co innego wiosną,kiedy z wyłączeniem ogrzewania trzeba poczekać aż się mury nagrzeją, a co innego jesienią, kiedy mury są nagrzane po lecie. A narzucane są, jak już, to nie preferencje tylko normatywy. Jak ktoś potrzebuje ponadnormatywnych warunków, to musi je sobie zapewnić sam. No tak to niestety jest zorganizowane. Jak komuś nie wystarcza do pierwszego, a nie łapie się w kryterum dochodowe pomocy społecznej to też, ile by nie narzekał, nie dostanie pomocy i musi sobie radzić sam. I tak samo jest jak komuś normatywne, określone w ustawach, rozporządzeniach i czym tam jeszcze, temperatury nie odpowiadają. To musi sobie radzić sam. Bo spółdzielnia ma papie, że nie musi zapewniać 25 stopni. A przy okazji - to podnoszone tu obliczeniowe 20 stopni, w praktyce oznacza, że w mieszkaniach nie może być mniej niż chyba 16... Więc nie pozostaje nic innego, jak zaopatrzyć się w ciepłe sweterki. A jakie są te normatywy, kto je ustala i na jakiej podstawie? A jakie są te normatywy, kto je ustala i na jakiej podstawie? Zdaje się, że właściwy minister. Do niego z pretensjami. cyt " A na wiosnę to prawopodobnie część osób zwyczajnie wycisza grzejniki jak się robi ciepło (ja tak robię) i nawet nie wiedzą, że spółdzielnia przeciąga wyłączenie.' Nie wiedziała, ale za koszty przesyłowe czyli opłatę stałą zapłaciła? Przecież poprzednio napisałeś, że ponosimy całkowie koszty działania systemu. O to chodzi, że spółdzielnia zwleka jesienią z włączeniem ciepła i liczy każdy dzień, a na wiosnę grzeje nawet jak ci krzyczący dogrzani wyłączają już grzejniki. Czemu wtedy nie krzyczysz, ze niepotrzebnie płacisz za opłatę stałą. I gdzie tu logika? Słuszna uwaga. Tej wiosny nie wyciszę grzejników, tylko jak zacznie grzać wiosenne słońce na początku marca, zacznę bombardować forum i spółdzielnię pismami, że już jest ciepło i najwyższy czas wyłączyć ogrzewanie. A jakie są te normatywy, kto je ustala i na jakiej podstawie? Zdaje się, że właściwy minister. Do niego z pretensjami. par. 2 pkt. 20 rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 15 stycznia 2007 r. w sprawie szczegółowych warunków funkcjonowania systemów ciepłowniczych stanowiąc, że „sezon grzewczy to okres, w którym warunki atmosferyczne powodują konieczność ciągłego dostarczania ciepła w celu ogrzewania obiektów.” Dalej jednak nie wiadomo, o jakie konkretnie warunki w tym przepisie chodzi, dlatego w niektórych wspólnotach podejmowane są uchwały, w których określa się temperaturę zewnętrzną, która obliguje zarządcę do uruchomienia ogrzewania. Taka regulacja nie rozwiązuje jednak sprawy, ponieważ duże znaczenie ma tempratura w lokalach. Cytowane powyżej rozporządzenie jako akt wykonawczy do ustawy Prawo energetyczne (Dz. U. z 2006 r. Nr 89, poz. 625, Nr 104, poz. 708, Nr 158, poz. 1123 i Nr 170, poz. 1217) oczywiście obowiązuje również wspólnoty mieszkaniowe, o ile zawarły umowy o dostawę energii cieplnej, gazu do celów grzewczych, jednak niestety nie określa terminu rozpoczęcia i zakończenia sezonu grzewczego. Uruchomienie ogrzewania odbywa się zawsze na indywidualne zgłoszenie jednostki zarządzającej obiektem, która de facto podejmuje decyzję w tym zakresie. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie z dnia 12 kwietnia 2002 r. (Dz.U. Nr 75, poz. 690) określając warunki projektowania instalacji i urządzeń do ogrzewania budynku odwołuje się do Polskich Norm dotyczących obliczania zapotrzebowania na ciepło pomieszczeń, zgodnie z nimi temperaturę +20 stopni należy zapewnić w pomieszczeniach przeznaczonych na stały pobyt ludzi bez okryć zewnętrznych, niewykonujących w sposób ciągły pracy fizycznej oraz w pokojach mieszkalnych, przedpokojach, kuchniach wyposażonych w paleniska gazowe lub elektryczne, pokoje biurowe, sale posiedzeń. Aż +24 stopnie powinien wskazywać termometr w pomieszczeniach przeznaczonych do rozbierania i na pobyt ludzi bez odzieży, w łazienkach, rozbieralniach-szatniach, umywalniach, natryskowniach, halach pływalniach, gabinetach lekarskich z rozbieraniem pacjentów, salach niemowląt i salach dziecięcych w żłobkach, jak również w salach operacyjnych. Z powyższego wynika, że temperatura, którą winna zapewnić instalacja grzewcza, to 20 stopni w mieszkaniach i lokalach użytkowych, z wyjątkiem łazienek i ubikacji, gdzie minimum wynosi 24 stopnie." W łazience na tydzień przed włączeniem ogrzewania temperatura wskazywała jedynie 20 st. Wychodzi na to, że to jednak my - mieszkańcy powinniśmy decydować o tym kiedy należy włączyć ogrzewanie. Możemy i powinniśmy ustalić normatyw przez głosowanie , gdyż jak na razie to spółdzielnia za nas to arbitralnie ustala. Po głosowaniu mogło by się okazać, ze takich, którym jest ciepło nawet gdy temperatura za oknem spada do 10 st. jest mniejszość. A jakie są te normatywy, kto je ustala i na jakiej podstawie? Zdaje się, że właściwy minister. Do niego z pretensjami. par. 2 pkt. 20 rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 15 stycznia 2007 r. w sprawie szczegółowych warunków funkcjonowania systemów ciepłowniczych stanowiąc, że „sezon grzewczy to okres, w którym warunki atmosferyczne powodują konieczność ciągłego dostarczania ciepła w celu ogrzewania obiektów.” Dalej jednak nie wiadomo, o jakie konkretnie warunki w tym przepisie chodzi, dlatego w niektórych wspólnotach podejmowane są uchwały, w których określa się temperaturę zewnętrzną, która obliguje zarządcę do uruchomienia ogrzewania. Taka regulacja nie rozwiązuje jednak sprawy, ponieważ duże znaczenie ma tempratura w lokalach. Cytowane powyżej rozporządzenie jako akt wykonawczy do ustawy Prawo energetyczne (Dz. U. z 2006 r. Nr 89, poz. 625, Nr 104, poz. 708, Nr 158, poz. 1123 i Nr 170, poz. 1217) oczywiście obowiązuje również wspólnoty mieszkaniowe, o ile zawarły umowy o dostawę energii cieplnej, gazu do celów grzewczych, jednak niestety nie określa terminu rozpoczęcia i zakończenia sezonu grzewczego. Uruchomienie ogrzewania odbywa się zawsze na indywidualne zgłoszenie jednostki zarządzającej obiektem, która de facto podejmuje decyzję w tym zakresie. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie z dnia 12 kwietnia 2002 r. (Dz.U. Nr 75, poz. 690) określając warunki projektowania instalacji i urządzeń do ogrzewania budynku odwołuje się do Polskich Norm dotyczących obliczania zapotrzebowania na ciepło pomieszczeń, zgodnie z nimi temperaturę +20 stopni należy zapewnić w pomieszczeniach przeznaczonych na stały pobyt ludzi bez okryć zewnętrznych, niewykonujących w sposób ciągły pracy fizycznej oraz w pokojach mieszkalnych, przedpokojach, kuchniach wyposażonych w paleniska gazowe lub elektryczne, pokoje biurowe, sale posiedzeń. Aż +24 stopnie powinien wskazywać termometr w pomieszczeniach przeznaczonych do rozbierania i na pobyt ludzi bez odzieży, w łazienkach, rozbieralniach-szatniach, umywalniach, natryskowniach, halach pływalniach, gabinetach lekarskich z rozbieraniem pacjentów, salach niemowląt i salach dziecięcych w żłobkach, jak również w salach operacyjnych. Z powyższego wynika, że temperatura, którą winna zapewnić instalacja grzewcza, to 20 stopni w mieszkaniach i lokalach użytkowych, z wyjątkiem łazienek i ubikacji, gdzie minimum wynosi 24 stopnie." W łazience na tydzień przed włączeniem ogrzewania temperatura wskazywała jedynie 20 st. Wychodzi na to, że to jednak my - mieszkańcy powinniśmy decydować o tym kiedy należy włączyć ogrzewanie. Możemy i powinniśmy ustalić normatyw przez głosowanie , gdyż jak na razie to spółdzielnia za nas to arbitralnie ustala. Po głosowaniu mogło by się okazać, ze takich, którym jest ciepło nawet gdy temperatura za oknem spada do 10 st. jest mniejszość. Zanim włączono ogrzewanie, u mnie w łazience na pewno nie było 24 stopni, a więc było poniżej normy. Używanie elektrycznego grzejnika podczas brania prysznica to ryzykowne, ale nie sposób było inaczej. Wychodzi na to, że to jednak my - mieszkańcy powinniśmy decydować o tym kiedy należy włączyć ogrzewanie. Możemy i powinniśmy ustalić normatyw przez głosowanie , gdyż jak na razie to spółdzielnia za nas to arbitralnie ustala. Po głosowaniu mogło by się okazać, ze takich, którym jest ciepło nawet gdy temperatura za oknem spada do 10 st. jest mniejszość. Normatyw przez głosowanie. Dla mnie bomba ![]() Wychodzi na to, że to jednak my - mieszkańcy powinniśmy decydować o tym kiedy należy włączyć ogrzewanie. Możemy i powinniśmy ustalić normatyw przez głosowanie , gdyż jak na razie to spółdzielnia za nas to arbitralnie ustala. Po głosowaniu mogło by się okazać, ze takich, którym jest ciepło nawet gdy temperatura za oknem spada do 10 st. jest mniejszość. Normatyw przez głosowanie. Dla mnie bomba ![]() We wspólnotach tak się ustala, co w tym dziwnego? Wolisz Gościu jak spółdzielnia coś narzuca według swojego uznania, bo tak jej pasuje??? W zasadzie żadnego normatywu nie trzeba ustalać, Jeżeli ma byc w łazience 24 st . to po prostu dostęp do ogrzewania można ograniczyć jedynie wówczas gdy temperatura na zewnątrz w godz. nocnych nie spada poniżej 20 st. a u nas nie włączali ogrzewanie nawet gdy temperatura spadła poniżej 10 st. Wychodzi na to, że to jednak my - mieszkańcy powinniśmy decydować o tym kiedy należy włączyć ogrzewanie. Możemy i powinniśmy ustalić normatyw przez głosowanie , gdyż jak na razie to spółdzielnia za nas to arbitralnie ustala. Po głosowaniu mogło by się okazać, ze takich, którym jest ciepło nawet gdy temperatura za oknem spada do 10 st. jest mniejszość. Normatyw przez głosowanie. Dla mnie bomba ![]() We wspólnotach tak się ustala, co w tym dziwnego? Wolisz Gościu jak spółdzielnia coś narzuca według swojego uznania, bo tak jej pasuje??? W zasadzie żadnego normatywu nie trzeba ustalać, Jeżeli ma byc w łazience 24 st . to po prostu dostęp do ogrzewania można ograniczyć jedynie wówczas gdy temperatura na zewnątrz w godz. nocnych nie spada poniżej 20 st. a u nas nie włączali ogrzewanie nawet gdy temperatura spadła poniżej 10 st. Spółdzielnia nie narzuca według własnego uznania, tylko zgodnie z od lat przyjętą praktyką. I zdrowym rozsądkiem. Postulat włączania ogrzewania przy temperaturach (nocą!) poniżej 20 stopni jest tak idiotyczny, że nie sposób z nim polemizować. A norm się nie ustala w drodze głosowania. W drodze głosowania to sobie można ustalić, że chcemy mieć osiedle wiecznie zakatarzonych, pozbawionych jakiejkolwiek odporności delikatnickich moherów - od razu też przegłosujcie, żeby w jednym z lokali urządzić szpital. Ale na pewno nie przegłosujecie, że normą dla ludzi z naszego klimatu jest stałe przebywanie w temperaturze 25 stopni. Bo to ani normalne ani zdrowe. I każdy lekarz ci to powie. Wychodzi na to, że to jednak my - mieszkańcy powinniśmy decydować o tym kiedy należy włączyć ogrzewanie. Możemy i powinniśmy ustalić normatyw przez głosowanie , gdyż jak na razie to spółdzielnia za nas to arbitralnie ustala. Po głosowaniu mogło by się okazać, ze takich, którym jest ciepło nawet gdy temperatura za oknem spada do 10 st. jest mniejszość. Normatyw przez głosowanie. Dla mnie bomba ![]() We wspólnotach tak się ustala, co w tym dziwnego? Wolisz Gościu jak spółdzielnia coś narzuca według swojego uznania, bo tak jej pasuje??? W zasadzie żadnego normatywu nie trzeba ustalać, Jeżeli ma byc w łazience 24 st . to po prostu dostęp do ogrzewania można ograniczyć jedynie wówczas gdy temperatura na zewnątrz w godz. nocnych nie spada poniżej 20 st. a u nas nie włączali ogrzewanie nawet gdy temperatura spadła poniżej 10 st. Spółdzielnia nie narzuca według własnego uznania, tylko zgodnie z od lat przyjętą praktyką. I zdrowym rozsądkiem. Postulat włączania ogrzewania przy temperaturach (nocą!) poniżej 20 stopni jest tak idiotyczny, że nie sposób z nim polemizować. A norm się nie ustala w drodze głosowania. W drodze głosowania to sobie można ustalić, że chcemy mieć osiedle wiecznie zakatarzonych, pozbawionych jakiejkolwiek odporności delikatnickich moherów - od razu też przegłosujcie, żeby w jednym z lokali urządzić szpital. Ale na pewno nie przegłosujecie, że normą dla ludzi z naszego klimatu jest stałe przebywanie w temperaturze 25 stopni. Bo to ani normalne ani zdrowe. I każdy lekarz ci to powie. Nikt nie mówił, że normą jest temp. 25 stopni w całym mieszkaniu, mowa była o normie w łazience. Skoro ustawa podaje normę, że w łazience ma być 24 st. to spółdzielnia nie ma prawa pozbawiać ludzi tego prawa, a pozbawiła, bo na tydzień przed włączeniem ogrzewania temperatura w łazience wynosiła ok. 20 st. przynajmniej u mnie, ale w mieszkaniach szczytowych, czy na parterze mogła być nawet niższa. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie z dnia 12 kwietnia 2002 r. (Dz.U. Nr 75, poz. 690) określając warunki projektowania instalacji i urządzeń do ogrzewania budynku odwołuje się do Polskich Norm dotyczących obliczania zapotrzebowania na ciepło pomieszczeń, zgodnie z nimi temperaturę +20 stopni należy zapewnić w pomieszczeniach przeznaczonych na stały pobyt ludzi bez okryć zewnętrznych, niewykonujących w sposób ciągły pracy fizycznej oraz w pokojach mieszkalnych, przedpokojach, kuchniach wyposażonych w paleniska gazowe lub elektryczne, pokoje biurowe, sale posiedzeń. Aż +24 stopnie powinien wskazywać termometr w pomieszczeniach przeznaczonych do rozbierania i na pobyt ludzi bez odzieży, w łazienkach, rozbieralniach-szatniach, umywalniach, natryskowniach, halach pływalniach, gabinetach lekarskich z rozbieraniem pacjentów, salach niemowląt i salach dziecięcych w żłobkach, jak również w salach operacyjnych. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie z dnia 12 kwietnia 2002 r. (Dz.U. Nr 75, poz. 690) określając warunki projektowania instalacji i urządzeń do ogrzewania budynku To jest kluczowy element w tym, kolejny raz przytaczanym, fragmencie. Nie ma tu nic na temat tego, co spółdzielnia ma prawo albo nie ma prawa w kwestii ogrzewania. przez głosowanie to trzeba zmieniać zarząd , radę nadzorczą i tym samym administratora, ale najpierw trzeba wogóle iść na zebranie a jak do tej pory to na zebrania przychodzi 3 do 5% członków, ewenement to juz chyba zazeszły rok gdzie przyszło 17% a i tak jak pamietamy nic z tego nie wynikło niestety, reszta z nas nie wytyka nosa sprzed komputera; efektem tego jest niezadowolenie i narzekanie, ale w dużej mierze przez własne niegłosowanie; a powinniśmy miec taki zarząd radę oraz administratora, którzy będą pracować dla nas, bo to w koncu my im płacimy; obecnie zaś sytuacja wygląda w ten sposób jak gdyby oni ciągle robili nam łaskę i to za nasze cholera jasna pieniądze Wychodzi na to, że to jednak my - mieszkańcy powinniśmy decydować o tym kiedy należy włączyć ogrzewanie. Możemy i powinniśmy ustalić normatyw przez głosowanie , gdyż jak na razie to spółdzielnia za nas to arbitralnie ustala. Po głosowaniu mogło by się okazać, ze takich, którym jest ciepło nawet gdy temperatura za oknem spada do 10 st. jest mniejszość. Normatyw przez głosowanie. Dla mnie bomba ![]() We wspólnotach tak się ustala, co w tym dziwnego? Wolisz Gościu jak spółdzielnia coś narzuca według swojego uznania, bo tak jej pasuje??? W zasadzie żadnego normatywu nie trzeba ustalać, Jeżeli ma byc w łazience 24 st . to po prostu dostęp do ogrzewania można ograniczyć jedynie wówczas gdy temperatura na zewnątrz w godz. nocnych nie spada poniżej 20 st. a u nas nie włączali ogrzewanie nawet gdy temperatura spadła poniżej 10 st. Spółdzielnia nie narzuca według własnego uznania, tylko zgodnie z od lat przyjętą praktyką. I zdrowym rozsądkiem. Postulat włączania ogrzewania przy temperaturach (nocą!) poniżej 20 stopni jest tak idiotyczny, że nie sposób z nim polemizować. A norm się nie ustala w drodze głosowania. W drodze głosowania to sobie można ustalić, że chcemy mieć osiedle wiecznie zakatarzonych, pozbawionych jakiejkolwiek odporności delikatnickich moherów - od razu też przegłosujcie, żeby w jednym z lokali urządzić szpital. Ale na pewno nie przegłosujecie, że normą dla ludzi z naszego klimatu jest stałe przebywanie w temperaturze 25 stopni. Bo to ani normalne ani zdrowe. I każdy lekarz ci to powie. Ministerstwo niewątpliwie opierało swoje normy na opinii lekarzy i dlatego w łązience ustalono optymalną temp. na 24 stopnie, a nie tak jak w pozostałych pomieszczeniach na 20 st Natomiast Twój argument o rozsądku spółdzielni, podczas gdy włĄczyłą ona ogrzewanie kiedy temp. spadła prawie do zera, a tydzień przed utrzymywała się poniżej 10 st. tym razem z kolei mnie bardzo rozbawił, no i rozbawiła mnie Twoja troska o nasze zdrowie. Proponuję zająć się jedynie własnym, ale rozumiem to podenerwowanie( i moherom się dostało, bo dla ciebie każdy, kto nie myśli tak jak TY to moher), bo przecież czego się nie robi kiedy nie ma się argumentów i zamyka oczy na przepisy... bo się prawo nie podoba i nie przystaje do własnych preferencji. I pytanie zagadka: Kiedy w takim razie - Twoim zdaniem -spółdzielnia powinna uruchomić ogrzewanie, żeby każdy, kto chce, mógł uzyskać w łazience, gwarantowaną przez prawo temperaturę 24 st.? Nie ma czegoś takiego, jak gwarantowana przez prawo temperatura 24 stopnie. Jedyne czego prawo wymaga, to to, żeby w budynkach mieszkalnych temperatura nie spadała ponizej 16 stopni. Ale to trzeba przeczytać trochę więcej niż jeden wyrwany z kontekstu paragraf, zeby wiedzieć. I nie zmyślaj z tymi temperaturami, chodzę spać grubo po północy i wtedy temperatury za oknem moze i oscylowały w okolicy 8-10 stopni, tyle że w ciągu dnia nadal były grubo powyżej. Zresztą gdyby faktycznie budynek był tak wychłodzony jak tu sie sugeruje, to nie byłoby otwartych mniej wiecej 1/3 okien w budynku. Nie ma czegoś takiego, jak gwarantowana przez prawo temperatura 24 stopnie. Jedyne czego prawo wymaga, to to, żeby w budynkach mieszkalnych temperatura nie spadała ponizej 16 stopni. Ale to trzeba przeczytać trochę więcej niż jeden wyrwany z kontekstu paragraf, zeby wiedzieć. I nie zmyślaj z tymi temperaturami, chodzę spać grubo po północy i wtedy temperatury za oknem moze i oscylowały w okolicy 8-10 stopni, tyle że w ciągu dnia nadal były grubo powyżej. Zresztą gdyby faktycznie budynek był tak wychłodzony jak tu sie sugeruje, to nie byłoby otwartych mniej wiecej 1/3 okien w budynku. No właśnie - w nocy oscylowały w granicach 8-10 st. i kiedyś panowała zasada, że kiedy w godzinach wieczornych i nocnych temperatura spada poniżej 12 stopni, włącza się ogrzewanie. Niektóre wspólnoty poprzez głosowanie ustalają temperatury nawet na 15 - 16 st.a fakt otwartych okien, to może być kwestia wietrzenia mieszkania i bardzo dobrze, bo wietrzyć raz na jakiś czas trzeba i nie jest to żaden argument, że ludziom jest za gorąco. Nic mi nie wiadomo, że jest takie prawo, żeby w budynkach mieszkalnych temperatura nie spadała poniżej 16 stopni, ale jeżeli nawet jest - proszę wiec je podać - to prawdopodobnie chodzi w nim o warunki techniczne utrzymania budynku, a nie o optymalne warunki jakie są potrzebne ludziom do normalnego życia, gdyż takie warunki są właśnie określone w rozporządzeniu ministra, niewątpliwie na podstawie opinii lekarzy i specjalistów. Skoro spółdzielnia przestrzega tylko warunków technicznych budynku, a nie zapewnienia optymalnych warunków ludziom w nim żyjącym, to o czym to świadczy? o zdrowym rozsądku? Rozporządzenie ministra wskazuje na temperatury, które dla człowieka, aby były optymalne, w zależności od rodzaju pomieszczenia nie mogą spadać poniżej 20 i 24 st. Każdy oczywiście ma swoje preferencje i jedni lubią cieplej inni zimniej. Ja np. śpię przy wyłączonych grzejnikach, w dzień temperatura dla mnie optymalna to 20 - 23, a w łazience 24 st. Jest jeszcze coś takiego jak temperatura odczuwalna, a wszystko w zależności od wilgotności powierza na zewnątrz (wartość wilgotności także jest wartością znaną dla prognozujących pogodę, nie rozumiem więc, czemu nie jest ona brana pod uwagę w kwestii temperatury odczuwalnej. Ktoś wcześniej pytał, na forum, - gdy jeszcze nie było włączone ogrzewanie - jaką mamy temperaturę w mieszkaniu sądząc, że skoro w każdym pomieszczeniu jest 20 stopni to jest w porządku, a nie wziął pod uwagę łazienki, tym bardziej, że używanie grzejników elektrycznych nie przystosowanych do pomieszczeń gdzie jest woda i wilgoć, jest po prostu niebezpieczne i gdzie tu zdrowy rozsądek spółdzielni??? Rozporządzenie ministra wskazuje na temperatury, które dla człowieka, aby były optymalne, w zależności od rodzaju pomieszczenia nie mogą spadać poniżej 20 i 24 st. A to już jest nadinterperetacja. W rozporządzeniu nie ma nic na temat nie spadania poniżej 20 i 24 stopni. Wręcz przeciwnie, mówi ono, że budynek powinien być zbudowany i wyposazony tak, żeby takie temperatury dało się osiągnąć. To są temperatury graniczne, używane do obliczania potrzebnej MAKSYMALNEJ mocy urzadzeń grzewczych. I tylko niektórym się wydaje, że w tym rozporządzeniu jest napiasne, że spółdzielnia PAX ma obowiązek zapewnić kazdemu w każdym momencie takie temperatury, bo tak GWARANTUJE MU PRAWO. Jezeli prawo gwarantuje, to proponuję pójść z tym do sądu i potem pochwalić się wyrokiem. Coś czuję, że to bedzie bardzo ciekawe orzeczenie z bardzo ciekawym uzasadnieniem. Rozporządzenie ministra wskazuje na temperatury, które dla człowieka, aby były optymalne, w zależności od rodzaju pomieszczenia nie mogą spadać poniżej 20 i 24 st. A to już jest nadinterperetacja. W rozporządzeniu nie ma nic na temat nie spadania poniżej 20 i 24 stopni. Wręcz przeciwnie, mówi ono, że budynek powinien być zbudowany i wyposazony tak, żeby takie temperatury dało się osiągnąć. To są temperatury graniczne, używane do obliczania potrzebnej MAKSYMALNEJ mocy urzadzeń grzewczych. I tylko niektórym się wydaje, że w tym rozporządzeniu jest napiasne, że spółdzielnia PAX ma obowiązek zapewnić kazdemu w każdym momencie takie temperatury, bo tak GWARANTUJE MU PRAWO. Jezeli prawo gwarantuje, to proponuję pójść z tym do sądu i potem pochwalić się wyrokiem. Coś czuję, że to bedzie bardzo ciekawe orzeczenie z bardzo ciekawym uzasadnieniem. A to jest z kolei Twoja nadinterpretacja, kiedy piszesz, że "W rozporządzeniu nie ma nic na temat nie spadania poniżej 20 i 24 stopni. Wręcz przeciwnie, mówi ono, że budynek powinien być zbudowany i wyposazony tak, żeby takie temperatury dało się osiągnąć." Gdzie to jest napisane w rozporządzeniu: "§ 134. 1. Instalacje i urzàdzenia do ogrzewania budynku powinny mieç szczytowà moc cieplnà określoną zgodnie z Polskimi Normami dotyczàcymi obliczania zapotrzebowania na ciepło pomieszczeń, a także obliczania oporu cieplnego i wspóΠczynnika przenikania ciepła przegród budowlanych. 2. Do obliczania szczytowej mocy cieplnej należy przyjmowaç temperatury obliczeniowe zewnętrzne zgodnie z Polskà Normà dotyczàcà obliczeniowych temperatur zewnętrznych, a temperatury obliczeniowe ogrzewanych pomieszczeń — zgodnie z poniższà tabelà: ..." Jednym z podstawowych parametrów ustalanych w fazie planowania instalacji jest moc szczytowa nazywana też mocą zapotrzebowaną. Używane są obydwa określenia, choć w powszechnym rozumieniu pojęcie mocy zapotrzebowanej odnosi się zwykle do pojedynczego mieszkania, natomiast moc szczytowa dotyczy zwykle wewnętrznej linii zasilającej. Gdyby ktoś chciał instalować urządzenie do ogrzewania, które nie osiągałoby konkretnie podanych wartości temperatury, wtedy było by to niezgodne z prawem, bo prawo chroni tutaj potrzeby ludzi określając dolne granice poniżej których urządzenie nie zaspokaja zapotrzebowania na ciepło, czyli w pokojach mieszkalnych, przedpokojach, kuchniach wyposażonych w paleniska gazowe lub elektryczne temp. obiektywnie wymagalna to taka, która nie spada poniżej 20 st. a w łazience poniżej 24 st. Rozporządzenie ministra wskazuje na temperatury, które dla człowieka, aby były optymalne, w zależności od rodzaju pomieszczenia nie mogą spadać poniżej 20 i 24 st. A to już jest nadinterperetacja. W rozporządzeniu nie ma nic na temat nie spadania poniżej 20 i 24 stopni. Wręcz przeciwnie, mówi ono, że budynek powinien być zbudowany i wyposazony tak, żeby takie temperatury dało się osiągnąć. To są temperatury graniczne, używane do obliczania potrzebnej MAKSYMALNEJ mocy urzadzeń grzewczych. I tylko niektórym się wydaje, że w tym rozporządzeniu jest napiasne, że spółdzielnia PAX ma obowiązek zapewnić kazdemu w każdym momencie takie temperatury, bo tak GWARANTUJE MU PRAWO. Jezeli prawo gwarantuje, to proponuję pójść z tym do sądu i potem pochwalić się wyrokiem. Coś czuję, że to bedzie bardzo ciekawe orzeczenie z bardzo ciekawym uzasadnieniem. Ależ wystarczy poszperać w necie i każdy zarządca wspólnoty rozporządzenie owo cytuje. Jest też wypowiedź prawnika, że można posiłkować się tym rozporządzeniem wskazując, że w pomieszczeniu na stały pobyt ludzi powinno być +20 st a w łaż. + 24 st w związku z tym należy włączyć ogrzewanie. Ogrzewanie jest włączane w obiekcie zawsze na indywidualne zgłoszenie jednostki zarządzającej obiektem, która de facto podejmuje decyzję w tym zakresie. Jeśli nie ma zarządcy to powinna być stosowna uchwała np w drodze indywidualnego zbierania głosów, lub podjęcia uchwały jednoznacznie określającej przesłanki do włączenia ogrzewania np. posiłkując się tym rozporządzeniem, lub określając, że . gdy temp. na zewnątrz wieczorem i w nocy spadnie poniżej np. 12 stopni. U nas w tej chwili nie wiadomo jaką temperaturę spółdzielnia uważa za właściwą do uruchomienia ogrzewania. Zaczynam się więc obawiać co będzie na wiosnę, lub w przyszłym roku. Obawiać to się nie ma czego... Chyba, że zaległości w opłatach od mieszkańców, bo wtedy faktycznie możemy obudzić się w zimnym mieszkaniu w samym środku zimy Okazało się też, ze samo włączenie systemu ogrzewania nic nas dodatkowo nie kosztuje, a utrzymanie przy automatycznej pogodynce również Idea darmowych obiadów wiecznie żywa, jak widać. Dalkia znana jest z działalności charytatywnej, więc grzanie od września nic nas nie będzie kosztowało... Nie udawajcie, że nie wiecie o co chodzi, bo przecież nikt nie napisał, że nie płaci się zużycie CO we własnym mieszkaniu. Nie płaci się zaś - i o to chodziło - za uruchomienie ogrzewania. Niestety koszty ogrzewania ponosimy przez cały okres grzewczy, nawet zakręcając grzejniki w swoim mieszkaniu. Dalkia rozlicza się ze spółdzielnią wg liczników na węzle. Każdy węzeł obsługuje u nas 3 klatki, czyli woda CO musi przebyć wiele pięter i korytarzy zanim dotrze do wszystkich mieszkań, także tych z wyłączonym ogrzewaniem. Za te kilometry płacą wszyscy, niezależnie od indywidualnego zużycia w lokalu, wykazanego przez licznik przy wejściu, który służy wyłącznie do rozliczeń ze spółdzielnią. Okazało się też, ze samo włączenie systemu ogrzewania nic nas dodatkowo nie kosztuje, a utrzymanie przy automatycznej pogodynce również Idea darmowych obiadów wiecznie żywa, jak widać. Dalkia znana jest z działalności charytatywnej, więc grzanie od września nic nas nie będzie kosztowało... Nie udawajcie, że nie wiecie o co chodzi, bo przecież nikt nie napisał, że nie płaci się zużycie CO we własnym mieszkaniu. Nie płaci się zaś - i o to chodziło - za uruchomienie ogrzewania. Niestety koszty ogrzewania ponosimy przez cały okres grzewczy, nawet zakręcając grzejniki w swoim mieszkaniu. Dalkia rozlicza się ze spółdzielnią wg liczników na węzle. Każdy węzeł obsługuje u nas 3 klatki, czyli woda CO musi przebyć wiele pięter i korytarzy zanim dotrze do wszystkich mieszkań, także tych z wyłączonym ogrzewaniem. Za te kilometry płacą wszyscy, niezależnie od indywidualnego zużycia w lokalu, wykazanego przez licznik przy wejściu, który służy wyłącznie do rozliczeń ze spółdzielnią. A konkretnie, które to są koszty, proszę je nazwać i podać wartości i czy faktycznie włączenie ogrzewania o tydzień wcześniej powoduje dla pojedynczego odbiorcy aż takie duże koszty, że tak kategorycznie protestuje jeden z drugim na forum, nie szczędząc przy tym ataków na ludzi, którzy mają inne potrzeby, często z powodu choroby, posiadania niemowlaka, czy starości( nazywając ich wszystkich moherami). Dogrzewanie łazienki piecykiem elektrycznym wcale nie jest bezpieczne. |
||||
![]() |
|||||
Wszelkie Prawa ZastrzeĹźone! Dodatki na portala,konkursy,instrukcje - Onet.pl portal Design by SZABLONY.maniak.pl. |
![]() |
||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |